wŁaskarzewie.pl działa w interesie społeczności lokalnej

Wszystkich zaniepokojonych przekazywaniem ważnych i aktualnych informacji mieszkańcom naszego miasta oraz wzrostem popularności serwisu wŁaskarzewie.pl chciałbym uspokoić: serwis będzie działał dalej, publikował istotne wiadomości o nowych projektach i lokalnych układach oraz patrzył władzy na ręce. Być może część łaskarzewskich polityków, działaczy społecznych, aktywistów, medialnych ekspertów jest zaskoczona tym, że mieszkańców trzeba i warto informować. Lokalne „elity” dziwią się, że łaskarzewiacy zasługują na rzetelne informacje o tym, co tak naprawdę dzieje się z ich miastem. Dlatego też pozwalam sobie zamieścić krótkie sprawozdanie dotyczące kilku ostatnich miesięcy działalności serwisu wŁaskarzewie.pl.

Foto: Pixabay.com

Pierwszy z serii artykułów o problemach i nieprawidłowościach w naszym mieście ukazał się 1 czerwca 2021 r. i dotyczył przygotowań do budowy hali sportowej prowadzonych przez łaskarzewski magistrat bez jakichkolwiek konsultacji społecznych. Dzięki tekstowi Halowy zawrót głowy […] pani burmistrz Laskowska zdecydowała się na przystąpienie do rozmów, doprowadzając do pozorowanych, co prawda, ale jednak konsultacji z mieszkańcami Łaskarzewa na temat jednej z najważniejszej tutejszych inwestycji w historii.

Z kolejnych materiałów łaskarzewiacy mogli dowiedzieć się o niezwykle szkodliwej i kosztownej w utrzymaniu (ok. 30 tys. zł rocznie) inwestycji w postaci tężni solankowej, zaplanowanej zaledwie 25 metrów od najbardziej ruchliwej ulicy w mieście. Ta budowa miała być jedynie wstępem do jednego z największych, w mojej opinii, przykładów marnotrawstwa środków publicznych w Łaskarzewie w postaci przebudowy Rynku Dużego. Sprawa wydaje się tym bardziej osobliwa, że projekt opracowywany był w tajemnicy, bez uczestnictwa łaskarzewiaków, z pominięciem opinii mieszkańców o tym przedsięwzięciu. Z tekstem Fontanna za 400.000 zł, Rynek Duży za 1 mln zapoznało się ponad 3,5 tys. zaskoczonych, jak mniemam, czytelników.

Z dużym zainteresowaniem, i jak sądzę, niedowierzaniem, przyjęte zostały informacje: o sposobie wydatkowania dziesiątków tysięcy złotych na kolejne koncepcje i projekty architektoniczne; na zatrudnienie miejskiego doradcy; o odkładaniu na wiele miesięcy niezbędnego remontu hali sportowej; o nieprzygotowaniu radnych miejskich do pełnionych funkcji; oraz o problemach kompetencyjnych pani burmistrz w pozyskiwaniu środków na kluczowe dla miasta projekty.

Wieść gminna niesie, że dzięki nagłośnieniu sprawy zatrudnienia tegoż doradcy, kosztującego dotąd miasto ok. 70 tys zł, pani burmistrz zdecydowała się na zakończenie tej współpracy. Wstrzymana została, póki co, budowa tężni solankowej, dzięki czemu w łaskarzewskiej kasie zostało ponad 63 tys. zł plus ok. 30 tys. rocznie na jej utrzymanie.

W ostatnich niespełna czterech miesiącach łaskarzewiacy mieli okazję dowiedzieć się: o funkcjonowaniu miasta; o sposobach podejmowania kluczowych decyzji; o układzie łaskarzewskim, o grupie trzymającej władzę; o sposobie działania łaskarzewskich mediów; czy o metodach eliminacji niewygodnych dyskutantów z debaty publicznej, wielokrotnie więcej niż przez uprzednie niemal 3 lata rządów obecnej ekipy.

Jak dotąd skierowałem do władz naszego miasta ponad 150 pytań i uzyskałem ponad 130 odpowiedzi. Od 1 czerwca na stronach wŁaskarzewie.pl opublikowałem 16 artykułów, na ponad 50 stron, gdzie można znaleźć cały szereg faktów, danych, kwot, informacji ale też moich, surowych często, opinii. Urząd Miasta w Łaskarzewie nie skierował do mnie ani jednego wniosku o sprostowanie zamieszczonych przeze mnie treści, co może być najlepszym podsumowaniem aspektu wiarygodności publikowanych informacji.

Tylko dzięki tym tekstom mieszkańcy naszego miasta mogli zaoszczędzić dziesiątki, o ile nie setki tysięcy złotych (nieskromnie mówiąc), które nie zostały zmarnowane na bezzasadne, niezgodne z potrzebami i zdrowym rozsądkiem wydatki.

Do naszych Radnych, za pośrednictwem Urzędu Miasta, została skierowana informacja o realnych kosztach i potencjalnych skutkach instalacji tężni solankowej, oraz potencjalnych kosztach przebudowy Rynku Głównego. Dzięki temu nie będą mogli twierdzić, że nic nie wiedzieli o tej sprawie, o opłakanych dla kasy miejskiej i mieszkańców rezultatach realizacji tego typu bezsensownych inwestycji. Miejmy nadzieję, że zechcą przygotować się właściwie do należytego zajmowania się istotnymi dla większości tematami.

W najbliższych tygodniach na stronie wŁaskarzewie.pl zostaną opublikowane kolejne materiały, które mogą zainteresować, być może nawet zadziwić, nawet najstarszych łaskarzewiaków.

Zapraszam do współpracy i konstruktywnej dyskusji o istotnych sprawach naszego miasta.

SAD

Debata o Łaskarzewie- szyderstwa, zastraszanie, wykluczenie

W tekstach zamieszczanych na stronie wŁaskarzewie.pl, nawet tych najbardziej krytycznych, staram się odnosić bezpośrednio do dokumentów, bazować na faktach i prezentować opinie dotykające meritum poruszanych spraw. Jeśli piszę o ludziach, to jedynie w kontekście ich działalności publicznej, prezentowanych stanowisk, dyskusji i wypowiedzi w sprawach naszego miasta. Tym razem będzie podobnie. Na przykładzie obserwacji jednej z facebookowych grup spróbuję przybliżyć obraz i poziom debaty o Łaskarzewie, oraz aktywność niektórych postaci, które starają się przyjmować role lokalnych liderów opinii.

Foto: Max Pixel Creative Commons

Pierwszy tekst opisujący sposób pracy pani burmistrz Laskowskiej i Rady Miasta w kontekście planów budowy hali sportowej w Łaskarzewie (Halowy zawrót głowy…) opublikowałem 1 czerwca tego roku. W reakcji na tę publikację, pani burmistrz pospiesznie zorganizowała pierwsze „konsultacje” dotyczące jednej z najważniejszych inwestycji w historii naszego miasta. Metody kierowania miastem, dysponowania groszem publicznym, czy też przedmiot i zakres planowanych inwestycji wydały mi się na tyle ciekawe, chwilami wręcz niewiarygodne, że postanowiłem napisać kilka kolejnych tekstów. Bazowałem na informacjach i dokumentach pozyskiwanych z oficjalnych źródeł. Tak powstały publikacje o idących w dziesiątki tysięcy wydatkach miejskich na niekonsultowane projekty architektoniczne i koncepcje, o planach przebudowy Rynku Dużego za ok. 2 mln zł, o kosztach zatrudnienia miejskiego doradcy, o zaniedbaniach związanych z remontem istniejącej hali sportowej, o niekompetencji radnych i urzędników miejskich, czy bizantyjskich w swojej skali planach pani burmistrz Laskowskiej. „Duże inwestycje na duże pieniądze”- to motto burmistrz Laskowskiej. „Planowane za plecami łaskarzewiaków”- należałoby dodać.

Cześć z wymienionych powyżej tekstów udostępniłem na forum facebookowej grupy Łaskarzew. No i się zaczęło.

Młode, gburowate wilczki pod patronatem starego lisa

Jako pierwszy z szyderczymi komentarzami ruszył niejaki Piotr Żabczyński, członek- założyciel nieformalnej grupy Łaskarzew2030. Gdy jego komentarze nie odniosły spodziewanego skutku, w sukurs przyszedł mu innych członek-założyciel powyższej grupy, niejaki Patryk Błachnio. Ten z kolei porównał moje publikacje do goebelsowskiej propagandy, poddał w wątpliwość prezentowane przeze mnie informacje (przygotowane na bazie dokumentów z Urzędu Miasta), zaliczył do grona autorów teorii spiskowych, a telewizję internetową wRealu24, której zdarza mi się udzielać wywiadów, określił mianem „foliarskiej”, sugerując szerzenie przez nią dezinformacji. Potem ten sam gburowaty wilczek w prywatnej wiadomości facebookowej zdecydował się zaprosić mnie na spotkanie, po to aby „rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące osób zarządzających grupą. (sic!)”

Po zapoznaniu się z metodami działań i zakresem projektów wdrażanych przez liderów tejże grupy, jakichkolwiek wątpliwości co do niektórych jej członków mieć nie można. Wsparcia grupie młodych wilczków miało udzielić lokalne stowarzyszenie CIA oraz redaktor naczelny i wydawca Naszych Spraw.

Na marginesie dodam, że jeśli ponownie pojawią się podobnie kłamliwe i obraźliwe insynuacje i pomówienia pod moim adresem, spotkają się one z odpowiedzią na drodze prawnej.

Opryskliwy dziadek niewiadomej proweniencji

Na jednego z liderów lokalnej społeczności próbuje się kreować niejaki pan Krzysztof Kaczorowski, senior. Zapytany niedawno na łaskarzewskim forum o pochodzenie i powody zainteresowania sprawami Łaskarzewa świadomie uniknął odpowiedzi. Jednak jest on niezwykle aktywny jeśli idzie o upominanie i przywoływanie do porządku nieprawomyślnych dyskutantów, którzy próbują poruszać niewygodne czy drażliwe kwestie, zwłaszcza te dotyczące wydatków z kasy miejskiej, niekompetencji Rady Miejskiej czy nieporadnych działań samej pani burmistrz. Wówczas uaktywnia się dziadek Kaczorowski, często nie przebierając w słowach i emanując świętym oburzeniem.

Pomimo deklarowanego umiłowania demokracji i wolności słowa, w opryskliwym dziadku Kaczorowskim ujawniają się ciągoty cenzorskie, charakterystyczne dla aktywnych działaczy społeczno-politycznych z minionej PRL. Już po ukazaniu się tekstu Miasto zdolnych ludzi przed dwoma laty, skierował do mnie mail (screen poniżej), sugerując szkodliwość dla społeczności lokalnej opublikowanych wywiadów, jakie przeprowadzałem dla portalu Fronda.pl, znajdujących się na stronie Wywiady24.pl.

Zachowując pewną równowagę życia społecznego, zasadnym wydaje się oczekiwanie, że człowiek który pozwala sobie na publiczne pouczanie i recenzowanie łaskarzewiaków, próbuje dyktować o czym można a o czym nie powinno się dyskutować, próbuje ograniczać swobodę wypowiedzi mieszkańców i dyktować im, co wypada, a czego nie wypada mówić i robić, powinien udzielić mieszkańcom Łaskarzewa odpowiedzi na bardzo podstawowe pytania. Dlatego pozwolę sobie zadać je w imieniu mieszkańców naszego miasta.  

Jako, że pan Kaczorowski sam często odwołuje się do okresu PRL, w którym to czasie, co wynika z metryki, opryskliwy dziadek musiał być człowiekiem aktywnym zawodowo i społecznie (tak sądzę), zasadne są pytania o przynależność pana Kaczorowskiego np. do Solidarności. Myślę, że wielu z nas z zainteresowaniem zapoznałoby się z bohaterską kartą walki o wolność i demokrację pana Kaczorowskiego przed ’89 rokiem.

Dlatego zapytam wprost: Do jakich organizacji, instytucji, klubów i stowarzyszeń- jawnych lub tajnych- przynależał opryskliwy dziadek Kaczorowski przed ’89 rokiem? Jakie organizacje wspierał myślą, słowem i uczynkiem w sposób jawny lub tajny? Które instytucje i organizacje wspierały działalność pana Kaczorowskiego w czasie PRL? Czy była to Solidarność, czy może wręcz przeciwnie? Czy dziadek Kaczorowski przechodził jakieś jawne lub tajne kursy, szkolenia (komplety) w ramach działalności politycznej, społecznej, kulturalnej, opozycyjnej?

To jest dobry moment, żeby pochwalić się mieszkańcom Łaskarzewa, których pan Kaczorowski strofuje i poucza, kartą swojej chlubnej, opozycyjnej, prodemokratycznej przeszłości za mrocznych czasów PRL.

Śmiało, panie Kaczorowski! Ujawnij się pan, napisz wprost, kto pan jesteś, że pozwalasz sobie na publiczne impertynencje pod adresem łaskarzewiaków? Kto pana rodził, skąd pan pochodzi? (cytując klasyka) Czego się pan wstydzisz?

Wulgarny radny w zespole rodzinnym

Niezwykle aktywnym, choć chwilami dziecinnie nieporadnym, dyskutantem na łaskarzewskim forum jest radny miejski Fryderyk Głowacki. Zwykle zabiera głos, gdy dyskusja przybiera kształt i kierunek niekorzystny dla obecnego układu władzy i pani burmistrz Laskowskiej. Pytany o konkrety, o koszty, o wydatki, o zasadność planowanych inwestycji nie potrafi odpowiedzieć, odgrażając się, że „będzie wszystko sprawdzał w komisji budżetu”. Rzecz w tym, że to radny Głowacki jest przewodniczącym tejże Komisji Budżetu, Finansów i Planowania, i poczynione lub planowane wydatki miejskie powinien mieć w małym  palcu. A chodzi tu o kwoty niebagatelne, m.in. takie jak: ok. 70 tys. zł na doradcę miejskiego, 115 tys. na projekty architektoniczne, 66 tys. na tężnię w centrum miasta, lipny kosztorys na remont starej hali na ponad 600 tys. zł, czy przekraczającą granice zdrowego rozsądku koncepcję przebudowy rynku głównego za ponad 2 mln zł.

Tego typu koszty, które przewodniczący Głowacki musiał opiniować w komisji, umknęły niestety jego uwadze. Gdy nie udała się próba zamiecenia dyskusji pod dywan, w postaci przeniesienia rozmowy „na priv” czyli poza przestrzeń publiczną, pan radny Głowacki nie waha się posunąć do osobistych zaczepek i personalnych insynuacji. Ale nie tylko. Posuwa się również do chamskich, wulgarnych odzywek w dyskusji z łaskarzewiakami. Reprezentant wyborców.

Bywa tak, że wulgarny radny niezbyt dobrze radzi sobie na publicznym forum, a bywa, że nie radzi sobie nawet z podstawami języka polskiego. Wówczas w sukurs przychodzą mu członkowie rodziny i bezpardonowo atakują niewygodnego rozmówcę lub rozmówczynię (sam doświadczyłem podobnego zabiegu). Efekt najczęściej jest natychmiastowy- atakowany wycofuje się i rezygnuje z dalszej dyskusji- na mnie to nie zadziałało, chociaż niestety podziałało na wielu. Zaangażowanie i chęci do konstruktywnej aktywności społecznej zanikają.  

I bardzo proszę nie czynić mi zarzutu, że czepiam się rodziny wulgarnego radnego Głowackiego. Tak jak napisałem na początku tekstu: obserwuję i opisuję publiczną aktywność mieszkańców naszego miasta. W przypadku wulgarnego radnego działalność na forum internetowym ma charakter powiązań rodzinnych. To wszystko.

Zaproszenie do wykluczenia

Zaproszenie do dyskusji o grupie Łaskarzew2030 skierowane do mnie przez jednego z założycieli tejże „organizacji” (screen wiadomości powyżej) zakończyło się wykluczeniem mnie z facebookowej grupy Łaskarzew, której to grupy gburowaty wilczek, obok opryskliwego dziadka, jest jednym z trzech administratorów. Tak wygląda „model debaty o istotnych sprawach miasta” i „standardy wolności słowa”, wyznawane przez samozwańczych, lokalnych liderów opinii publicznej.

Właściwie każdy, kto spróbował podjąć istotne dla naszego miasta wątki lub posunął się do krytyki obecnych władz na łaskarzewskim forum, natychmiast spotykał się z szyderstwami gburowatych wilczków, gderaniem opryskliwego dziadka niewiadomej proweniencji, czy bezpośrednimi, personalnymi atakami wulgarnego radnego w towarzystwie rodziny. Gdy dyskutantom brakuje argumentów, zadziałać musi grupowy ostracyzm i prewencyjna cenzura.  

Rozbijanie lokalnej wspólnoty

Żaden z opisywanych w niniejszym artykule bohaterów nie spróbował nawet podjąć publicznej, merytorycznej dyskusji o sprawach Łaskarzewa w odniesieniu do zaprezentowanych w artykułach informacji, faktów i opinii. Poza przytykami i atakami personalnymi nie mieli nic do zaproponowania. Brak argumentów i elementarnego rozeznania w potrzebach mieszkańców miasta nadrabiali inwektywami, insynuacjami, bezczelnością czy zwykłym chamstwem. Mowa tu o ludziach, którzy chcą się mienić lokalnymi liderami opinii, a może nawet, jak w przypadku młodych, gburowatych wilczków z grupy Łaskarzew2030, chcieliby w przyszłości przejąć stery władzy.

Próby narzucenia tematów zastępczych, takich jak ogólnomiejska ankieta dotycząca „grillowania i palenia ognisk na terenach leśnych”, zaproponowana przez grupę Łaskarzew2030 z inspiracji redaktora Eryka Laskowskiego, zakończyły się w sposób możliwy do przewidzenia- wygasły samoistnie gdy tylko zmalała temperatura dyskusji.

Trudno się zatem dziwić, że wszyscy ci, którzy być może chcieliby się zaangażować w konstruktywne, pożyteczne i prawdziwie przydatne miastu projekty rezygnują z jakiejkolwiek społecznej aktywności. Nie chcą się narażać na szyderstwa, docinki, ataki, czy pospolite chamstwo i wulgaryzmy lokalnej „elitki”, która w internecie prezentuje poziom agresywnych, bezczelnych trolli.

Ludzie, którym wydaje się, że tworzą „grupę trzymającą władzę” w Łaskarzewie, są odpowiedzialni za dekompozycję lokalnego życia społecznego i rozbijanie lokalnej wspólnoty. Mową, kuglarstwem, przemilczaniem, zaniechaniem. Od lat.

SAD

Grupa trzymająca władzę czyli łaskarzewski układ

Większość mieszkańców może być zaskoczona i zszokowana informacją, że układ łaskarzewski istnieje. Istnieje grupa trzymająca władzę, pozwalająca rządzącym miastem na bezczelność, samowolę, bezkarność. W tle przygotowane w tajemnicy przed mieszkańcami projekty na kilkanaście milionów złotych. Wszystkich, którzy zastanawiają się, dlaczego pomimo szumnych obietnic z 2018 r. nasze miasto nadal dryfuje i popada w ruinę, jest (i będzie) daleko w tyle za Maciejowicami czy Sobolewem, a nawet mniejszymi miejscowościami, polecam poniższy artykuł odsłaniający kulisy łaskarzewskiego układu.

Foto SAD

Władze w ratuszu przy wykorzystaniu nie związanych z miastem doradców i ekspertów, za plecami mieszkańców przygotowują wielomilionowe projekty bez jakichkolwiek uzgodnień, bez konsultacji czy choćby wiedzy łaskarzewiaków. Pomysły opracowywane w ukryciu dotyczą niebagatelnych kwot: 2 miliony zł na niepotrzebną i szkodliwą w opinii wielu osób przebudowę Rynku Dużego czy kilkunastu milionów złotych na budowę nowej hali widowiskowo – sportowej. Projekt remontu istniejącej hali sportowej na kwotę 609 tys. zł jest dla pani burmistrz projektem na tyle marginalnym, że postanowiła potraktować go treningowo, szkoleniowo. „Zadanie inwestorskie”, którego po otrzymaniu środków z Ministerstwa Sportu, nawet nie trzeba będzie realizować.  

Pani burmistrz zdecydowała się zorganizować pozorowane „konsultacje społeczne” w sprawie budowy nowej hali sportowej z przedstawicielami środowisk lokalnych dopiero po publikacji artykułu na stronie wLaskarzewie.pl pt. Halowy zawrót głowy czyli chaos, kłótnie i brak procedur. Spotkanie o tyle kuriozalne i pozbawione sensu, że tego samego dnia tj. 15 czerwca 2021 r. decyzją m.in. pani burmistrz rozstrzygnięto przetarg na opracowanie projektu tejże hali sportowej. „Konsultacje społeczne” były jedynie medialnym show dla zdezorientowanej publiczności lokalnej.

Radni zapoznają się z niektórymi z powyższych projektów w komisjach miejskich, nie informując swoich wyborców o tym, co jest dla nich szykowane. Pani burmistrz przepycha każde głosowanie, radni karnie i pokornie podnoszą ręce i naciskają przyciski. Nie zadają zbędnych pytań. Sami nie zgłaszają żadnych wniosków, projektów, koncepcji, mogących rozwiązać istotne problemy mieszkańców. Nie wywierają presji i nie negują bezsensownych i szkodliwych dla miasta poczynań burmistrz Laskowskiej. Zgadzają się gremialnie na te działania, które tylko z pozoru wyglądają nieporadnie – widziane z dystansu układają się w konkretny, logiczny, przemyślany plan. Plan konsekwentnie realizowany przez grupę trzymającą władze w Łaskarzewie.

Foto SAD

Żeby zobrazować jak daleko posunięty jest brak kontroli radnych nad poczynaniami burmistrz Laskowskiej uświadommy sobie, że tylko na „koncepcje i projekty” pani burmistrz zdążyła wydać w ostatnim roku 115 tys. Natomiast poniesione do tej pory koszty utrzymania doradcy gospodarczego to, uwaga, 70 tys. zł w zaledwie półtora roku. Już za część tej drugiej kwoty można by przeprowadzić gruntowny remont istniejącej hali sportowej, żeby łaskarzewskie dzieci mogły ćwiczyć w bezpiecznych i cywilizowanych warunkach. Nie mówiąc o montażu parapetów i odnowieniu bramy wjazdowej wraz z szyldem, żeby reprezentacyjne miejsce miasta nie wyglądało jak podupadająca oberża. Jak zapuszczony, bezpański PGR.

Lokalne media wielokrotnie przemilczały i przemilczają większość istotnych dla mieszkańców miasta wydarzeń, projektów i działań, udając, że ich nie ma. Redaktor naczelny i wydawca „niezależnej lokalnej gazety” (prywatnie mąż pani burmistrz) zamiast rzetelnie informować mieszkańców o tym co dzieje w mieście i z miastem, sam inicjuje i nadzoruje projekty społeczno- polityczne odwracające uwagę społeczną od bieżących problemów. Po wykreowaniu takiego tworu opisuje inicjatywę w swojej osobistej gazecie. Młodzi ludzie, którzy zgodzili się dać do takiego projektu swoje twarze i nazwiska, często niezbyt dobrze wiedzą w jakim przedsięwzięciu biorą udział.

Jest też grupa „niezależnych”, młodych działaczy – chociaż należałoby powiedzieć raczej przeszkolonych odpowiednio hejterów (nie brakuje w niej również seniorów), którzy większość rzeczowych prób zaangażowania w sprawy miasta, prób merytorycznej dyskusji, zadawania pytań, opisywania rzeczywistości i niewygodnych faktów czy domagania się klarownych odpowiedzi, kwitują personalnymi atakami, drwinami, próbami ośmieszenia, zdyskredytowania czy nachalnymi prowokacjami.

Każdy kto odważy się wyjść poza przyjęty i zaakceptowany przez samozwańczych „liderów opinii” schemat jest nokautowany w mniej lub bardziej brutalny sposób. Do skutku. Reszta przyklaskuje, bo nie chce odstawać od poziomu cwanych dyskutantów. Społeczeństwo obojętnieje. Życie toczy się dalej. Układ trzyma się dobrze.  

Nad działaniami pani burmistrz, niezwykle szkodliwymi i niebezpiecznymi dla przyszłości miasta, opiekuńcze skrzydła rozpościerają znani parlamentarzyści, firmując te poczynania własnymi twarzami i nazwiskami. Doświadczeni, wieloletni działacze samorządowi, zamiast przestrzegać i napominać świeżo upieczoną panią burmistrz przed popełnianiem niewybaczalnych błędów i działaniami za plecami swoich wyborców i na szkodę miasta, swoją postawą zdają się zachęcać burmistrz Laskowską do etycznie i ekonomicznie wątpliwych projektów oraz metod ich realizacji. Pomimo szerokiej dyskusji w społeczności łaskarzewskiej toczonej od prawie dwóch miesięcy, ostrzegawczych głosów ze strony lokalnych parlamentarzystów nie słyszymy, chociaż możemy zaobserwować, że sprawom łaskarzewskim przyglądają się z niesłabnącym zainteresowaniem.

Foto SAD

Pięć elementów, które składają się na łaskarzewski układ: magistrat, część Rady Miasta, lokalne media rodzinnie powiązane z panią burmistrz, młodzi aktywiści i hejterzy atakujący każdego kto próbuje reagować na pojawiające się patologie oraz parlamentarzyści nieustannie dodający otuchy nierozważnie i niekompetentnie poczynającej sobie burmistrz Laskowskiej.

Dzięki działaniu łaskarzewskiego układu kluczowe dla mieszkańców i przyszłości miasta projekty, takie jak przebudowa centralnego punktu Łaskarzewa, Rynku Dużego (koncepcja za 2 miliony zł miesiącami utrzymywana w tajemnicy przed mieszkańcami), budowa hali widowiskowo – sportowej za kilkanaście milionów złotych czy budżet remontu istniejącej hali, zostały opracowane i mają być realizowane bez wiedzy i zgody mieszkańców miasta, bez należytej kontroli radnych. Znaczna część z nich nie zapoznała się nawet z dokumentami i kalkulacjami tych projektów.

Gdyby nie szereg publikacji na stronach wLaskarzewie.pl i wzmożona debata zaniepokojonych mieszkańców na internetowych forach, większość łaskarzewiaków nie wiedziałaby co dzieje się w ich mieście, na co i w jaki sposób będą wydawane miliony złotych w najbliższych latach.

Pięć elementów składających się na mechanizm, dzięki któremu działania pani burmistrz Laskowskiej mogły mieć charakter samowoli i sobiepaństwa. Bez podlegania kontroli zewnętrznej i bez obaw o ewentualne konsekwencje. To niezwykle niebezpieczny precedens. To skrajnie negatywny wzorzec dla innych małych miejscowości, które mogą próbować wykorzystywać zastosowaną w Łaskarzewie dźwignię bezkarności.

Układ łaskarzewski działa, dlatego pani burmistrz ośmiela się realizować kuriozalne koncepcje bez wiedzy i zgody mieszkańców, bez okazania mieszkańcom i radnym elementarnego szacunku, bez poszanowania ducha wspólnoty. Nie będąc „stąd” nie dostrzega i nie rozumie realnych problemów i szans Łaskarzewa, mając w lekceważeniu zdanie łaskarzewiaków.

Jeśli opisane powyżej mechanizmy i zależności nie spełniają definicji „układu”, to czego jeszcze możemy się spodziewać, żeby definicja była pełna?  Podpaleń, pobić, „nieznanych sprawców”, strzelanin, lipnych aktów oskarżenia i pospiesznych aresztowań o 6 nad ranem? Czy dopiero wówczas Łaskarzew dołączy do grona współczesnych, nowoczesnych, cywilizowanych miast z „układem”?

Łaskarzewski układ działa dyskretnie, w białych rękawiczkach, niemal niezauważalnie, bazując na pozytywnych etosach, które okazują się pustymi frazesami. Ludzie związani z łaskarzewskim układem, pod płaszczykiem dobrych manier, pozornej ogłady i szczerych intencji kłamią, manipulują, posuwają się do prowokacji, ataków i nieczystych zagrań.

Desperacja grupy trzymającej władzę jest na tyle duża, że zaczyna się ona posuwać do prowokacji z wykorzystaniem dawnych znajomych i kolegów. Myślę, że to dopiero początek przygotowań do naprawdę brudnej gry. Stawka jest zbyt duża, interesy zbyt poważne. To początek przygotowań do kampanii przeciwko tym mieszkańcom, którzy odważą się krytykować i przeciwstawiać lokalnym powiązaniom. Zaprzepaszczenie życiowych okazji i szans na kariery nie wchodzi w grę.

Łaskarzewski układ trzyma się mocno a bierność radnych i akceptacja tych poczynań przez parlamentarnych patronów władz naszego miasta potwierdza, że obrane cele będą realizowane przy użyciu tych samych bezceremonialnych metod.

Wbrew machinacjom i kolejnym prowokacjom łaskarzewskiego układu postaram się dostarczać mieszkańcom aktualnych informacji i niezależnych ocen.

Jeśli mieszkańcy nie chcą, żeby Łaskarzew został przekształcony w miasto – wydmuszkę czy w miasto- zombie, powinni zacząć interesować się kolejnymi poczynaniami magistratu, zadawać pytania, oczekiwać merytorycznych odpowiedzi, organizować się i działać. I to jak najszybciej. W przeciwnym razie wszyscy obudzimy się w sytuacji, z której nie będzie dobrego wyjścia, a wyrządzonych szkód nie da się naprawić.

SAD