Kariera polityczna kosztem Łaskarzewa

Poniższy felieton będzie jednym z ostatnich z serii publikacji na temat problemów mojego rodzinnego miasta z lokalną władzą, a właściwie z lokalną grupą trzymającą władzę. Ostatnie miesiące przyniosły wiele pytań co do możliwych motywów działań pani burmistrz Laskowskiej w sprawach dotyczących miasta. Przyznaję, że przed zapoznaniem się z konkretnymi informacjami i dokumentami niełatwo było odnaleźć się w grach i machinacjach szczegółowo rozpisywanych na zapleczu politycznym lokalnej władzy. Zadanie znalezienia racjonalnych interpretacji z pozoru nieracjonalnych poczynań magistratu nie było wcale proste. Nad opracowaniem celów i metod ich realizacji trudzili się doradcy i eksperci. A cele pani burmistrz są o wiele bardziej ambitne niż komukolwiek ze zwykłych zjadaczy łaskarzewskiego chleba mogło się wydawać.

Foto: materiały wyborcze

Spróbujmy przyjrzeć się poczynaniom burmistrz Laskowskiej i jej bezpośredniego zaplecza w ostatnich miesiącach. Przygotowywane w tajemnicy wielomilionowe projekty, pogardliwe traktowanie mieszkańców i radnych, zaniedbania istniejącej infrastruktury, poczucie wszechwładztwa i bezkarności, brak zainteresowania prawdziwymi problemami łaskarzewiaków i przyszłością miasta. Skąd niezrozumiały upór godny lepszej sprawy w zakresie realizacji szkodliwych dla miasta projektów, jak pomysł budowy tężni solankowej obok najbardziej ruchliwej ulicy czy umyślne zaniedbania – jak brak konkretnych działań mających na celu remont jedynej hali sportowej w mieście przy ul. Kusocińskiego 10.

Opisywany w ostatnich tygodniach dobór priorytetów i metod działania oraz sposób traktowania wyborców przez burmistrz Laskowską połączony z coraz odważniej wyrażanymi opiniami mieszkańców Łaskarzewa musi oznaczać koniec kariery politycznej na szczeblu samorządowym w naszym mieście. Pani burmistrz i jej zaplecze powinno zdawać sobie sprawę z takich konsekwencji, jednak nadal nic sobie z takich perspektyw nie robi. Pozostała aktywność pani Laskowskiej może wskazywać na to, że apetyty polityczne wcale nie zostały zaspokojone i sięgają znacznie dalej niż miasteczko nad Promnikiem. I wyżej niż garwoliński powiat.

Jakie koncepcje i projekty, większe i ważniejsze od potrzeb Łaskarzewa, mogą przyświecać z pozoru niedorzecznej aktywności burmistrz Anny Laskowskiej? Jakie czynniki dają jej ochronę do tak jawnie sprzecznych z interesem mieszkańców poczynań?

Foto: Zaprzysiężenie burmistrz A. Laskowskiej, kadr z nagrania

Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Pani burmistrz Laskowska w swoich politycznych zamysłach mierzy bardzo wysoko. Trudno powiedzieć, czy to jej osobiste ambicje czy raczej skutek namowy doradców i politycznych promotorów. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że ostatecznym celem prowadzonych projektów jest fotel posła lub senatora RP. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby te zamiary nie miały być realizowane kosztem przyszłości i kasy naszego miasta.

Dlaczego pani Laskowska zamierza zrealizować niepotrzebny, szkodliwy dla miasta, szacowany na 2 miliony złotych projekt przekopania Rynku Głównego powiązanego z wycinką pięknych drzew? Ponieważ realizacja takiej koncepcji – nieważne, że za plecami i ze szkodą dla łaskarzewiaków – będzie dobrze wyglądać na folderach wyborczych do Sejmu lub Senatu.

Burmistrz Laskowska nie chce rozmawiać z łaskarzewiakami, nie chce ich informować o najbardziej dla nich istotnych projektach. Nie chce też wiedzieć, czy mieszkańcy miasta godzą się na fanaberie i pomysły doradców miejskich. Z polityki informacyjnej prowadzonej przez panią burmistrz wynika, że woli się komunikować z mieszkańcami swojego rodzinnego Garwolina, niż z łaskarzewskimi wyborcami.

Łaskarzewscy wyborczy nie mieli okazji, żeby zapoznać się z planami budowy tężni solankowej, o czym rozpisywały się garwolińskie media. Nie mieli też możliwości przeanalizowania przetargów na opracowanie projektu budowy nowej hali widowiskowo – sportowej, o czym już wcześniej pisałem. W serwisach łaskarzewskich próżno szukać wywiadu, jaki na temat swojego życia osobistego i rodzinnego udzieliła pani Laskowska jednemu z garwolińskich serwisów internetowych. „O dzieciństwie, pierwszych zarobionych pieniądzach, o tym, jak poznała swojego męża, jak radzi sobie w kuchni i co najbardziej ceni w mężczyznach”.

Ktoś, tak jak w bajce, obiecał pani burmistrz, że koń będzie latał i pani burmistrz w tę bajkę uwierzyła. Dlatego zapewne zdecydowała się realizować tylko „duże projekty na duże pieniądze”. Nawet jeśli te projekty nie będą łaskarzewiakom do niczego potrzebne. Wystarczy, że będą dobrze wyglądały na zdjęciach i obrazkach reklamowych. Wystarczy, że można będzie ogłosić niezaprzeczalny sukces w drodze na Wiejską.

Po chaotycznych działaniach zaplecza polityczno – medialnego pani burmistrz w ostatnich tygodniach możemy być pewni, że innej koncepcji po prostu nie ma. Po trzech latach rządów najtęższe umysły doradzające lokalnej władzy nie są w sanie wygenerować realnych, rozwojowych pomysłów dla 600- letniego miasta, serwując mieszkańcom ankietę dotyczącą organizacji pikników w miejscach publicznych i palenia ognisk w lesie, próbując w ten sposób zmienić Łaskarzew w uzdrowisko.

Pozostają zatem marzenia o ogólnopolskiej karierze, realizowane głównie na koszt łaskarzewiaków.

Stać nas przecież, prawda? Łaskarzew to miasto zdolnych, zamożnych i bardzo naiwnych ludzi. Najwidoczniej.

SAD

Projekt hali sportowej za 146.370 zł … + 42.000 zł + …?

Za pośrednictwem profilu facebookowego Urząd Miasta w Łaskarzewie poinformował o podpisaniu umowy „na wykonanie projektu nowej hali sportowej przy Zespole Szkół nr 1 w Łaskarzewie. Swoim dotychczasowym zwyczajem urząd poskąpił jakichkolwiek innych informacji w tej sprawie. Z dostępnych dokumentów przetargowych wiadomo, z którą firmą została podpisana umowa i na jaką kwotę. Z innych dokumentów wiadomo, ile pieniędzy urząd zdążył już wydać na dokumentację projektową związaną z budową hali sportowej. Jakie jeszcze wydatki poniósł i poniesie miasto na przygotowanie nowej inwestycji nadal nie wiadomo – czas odpowiedzi na pytania zadane w trybie dostępu do informacji publicznej został wydłużony z 2 do 5 tygodni. Czekamy.

Zgodnie z dostępną dokumentacją przetargową „w postępowaniu jako najkorzystniejszą wybrano ofertę złożoną przez KOWALCZYK-ARCHITEKCI Biuro Obsługi Inwestycji i Projektowania z Łodzi. Oferta cenowa brutto tej firmy wyniosła 146.370 zł. Była to jedna z czterech firm, które przystąpiły do przetargu z dnia 20 maja 2021 r. Biura architektoniczne miały zaledwie 8 dni na złożenie swoich propozycji. Zadziwiać może wyjątkowo krótki czas na opracowanie ofert przetargowych w sprawie budowy jednej z najważniejszych inwestycji w historii naszego miasta. Na przygotowanie ofert w przetargu dot. przebudowy drogi do wsi Leokadia ogłoszonego przez nasz urząd oferenci mają ponad 2 tygodnie. Wnioski każdy może wyciągnąć sam.

Z informacji zawartych w Raporcie o stanie miasta Łaskarzewa za rok 2020 wynika, że w ubiegłym roku urząd przeznaczył już kwotę 26.000. zł na „dokumentację” dotyczącą „budowy hali sportowej w Łaskarzewie”. W Raporcie… za dok 2019 widnieje pozycja „Budowa hali sportowej w Łaskarzewie” na sumę 16.000 zł. Jeżeli nie mamy tu do czynienia z pomyłką może to oznaczać, iż urząd na przygotowania do budowy nowej hali wyasygnował już sumę 42.000 zł. W oczekiwaniu odpowiedzi na pytania (termin przesunięty do 16 lipca 2021 r.) musimy się domyślać, czy powyższe kwoty obejmują koncepcję z lutego 2021 r. opracowaną przez firmę e-domy.pl. Jeśli był to dodatkowy wydatek, to do powyższych kwot należy doliczyć zapewne kolejne 20.000 zł. Razem mielibyśmy około 60.000 zł plus 146.370 zł za projekt opracowywany w ramach przetargu i umowy podpisanej przez panią burmistrz w dniu 1 lipca 2021 r. Ponad 200.000 zł.

„Samowola” czy „sobiepaństwo”?

Przyjrzyjmy się bliżej faktom i datom. Termin składania ofert w przetargu, w wyniku którego podpisana została umowa z dnia 1 lipca 2021 r. był wyznaczony na godz. 12.00 w dniu 28 maja 2021 r. Otwarcie ofert nastąpiło w dniu 07 czerwca 2021 r. (w dokumentach urzędu jest prawdopodobnie błędna data). Natomiast wybór oferty nastąpił w dniu 15 czerwca 2021 r., czyli w dniu na który zostało wyznaczone słynne już spotkanie „organizacyjno –informacyjno – konsultacyjne”, które pozwoliłem sobie nazwać „Medialnym show”. Pamiętamy oczywiście, że pierwotnie data spotkania była ustalona na 14 czerwca 2021 r. Nie zmienia to jednak faktu, że wyznaczone na ten dzień „konsultacje społeczne” z przedstawicielami mieszkańców Łaskarzewa (radni), „placówek oświatowych, stowarzyszeń działających na terenie miasta oraz prasy lokalnej” było czystą fikcją nie mającą nic wspólnego z prowadzonym równolegle rzeczywistym procesem decyzyjnym i wymaganymi w takich przypadkach prawdziwymi konsultacjami społecznymi. Kwiatkiem do kożucha miał być nie tylko wpisany przez panią burmistrz do „porządku spotkania w sprawie budowy hali sportowej w Łaskarzewie” Komitet budowy hali. Kwiatkiem do kożucha pani burmistrz mieli się stać wszyscy zaproszeni goście i cała społeczność Łaskarzewa, ponieważ już przed tym spotkaniem wszystkie decyzje zostały podjęte – klamka zapadła.  

„Nie było żadnych konsultacji”

Niektóre poczynania pani burmistrz pozwoliłem sobie określić mianem „samowoli”. Dziś znacznie lepszym określeniem wydaje się być „sobiepaństwo”. Słownik PWN definiuje „sobiepanka” jako „tego, kto postępuje samowolnie, lekceważąc innych”.

Tak jak pisałem w poprzednich tekstach na ten temat, przewodniczący Rady Miasta Leszek Bożek podczas obrad Rady w dniu 29 marca 20121 r. stwierdził, iż „żadnych konsultacji z ludźmi nie było”. Tezy przewodniczącego Bożka w ostatnich dniach kilkukrotnie i kategorycznie potwierdziło źródło z bezpośredniego otoczenia pani burmistrz: „nie było żadnych konsultacji”. Co więcej, to samo źródło zasugerowało, że „już jest za późno na takie działania. Teraz pozostaje tylko skupić się na projekcie i tego dopilnować.”

Ze smutkiem przyznaję, że moje przewidywania opisane we fragmencie „Już w czwartek informujemy o tym co wydarzy się w poniedziałek!” z tekstu Medialny show… w większości się sprawdzają. Parafrazując cytat z filmu Seksmisja: „jakichkolwiek konsultacji w sprawie budowy nowej hali sportowej nie było, nie ma i nie potrzeba…”

Co na to mieszkańcy Łaskarzewa? Może faktycznie nie powinniśmy być informowani o ważnych sprawach, dużych wydatkach i nie powinniśmy interesować się tym co dzieje się w naszym mieście? Po co mamy się niepotrzebnie denerwować, prawda? Wszystkie sprawy załatwi za nas pani burmistrz – nawet bez naszej wiedzy, zgody i choćby wbrew naszym oczekiwaniom.

SAD