Miasto sześciu tysięcy mieszkańców

Lata mijają a w Łaskarzewie problemów nie ubywa. Kłopoty z bieżącymi projektami inwestycyjnymi splatają się z brakiem perspektyw i poczuciem zbiorowej niemocy. Dlatego nasze miasto, mając z pozoru wszelkie atrybuty „miejsca z ogromnym potencjałem”, zamiast dynamicznego rozwoju w kolejnych latach traci szanse uzyskania statusu atrakcyjnego ośrodka gospodarczego, turystyczno-wypoczynkowego, kulturalnego czy edukacyjnego.

Foto: SAD

Zgodnie z treścią Raportu o stanie miasta za 2021 r. liczba mieszkańców wynosi obecnie 4.715 i jest niższa o 88 osób w stosunku do roku 2018, kiedy to liczba mieszkańców miasta przekraczała 4.800.

Więcej informacji o tendencjach demograficznych dostarczają nam dane z lat 1995 -2021 opublikowane w portalu Polska w Liczbach. Możemy się stąd dowiedzieć, że szczytowy okres co do liczby mieszkańców przypadał na lata  2000-2005, kiedy to liczba łaskarzewiaków przekraczała 4900 osób (4.906 w roku 2000, 4.911 – 4.921 w latach 2002-2004 i 4.916 w 2004 r.).

Od roku 1995 liczba osób mieszkających w naszym mieście wzrosła z 4.632 do 4.715, czyli zaledwie o 83 osoby w 26 lat. Wzrost o… 1,8%.

Źródło: Raport o stanie Miasta Łaskarzew za 2021 r. UM Łaskarzew

Łaskarzew, Garwolin, Pilawa

Przedstawione powyżej dane prezentują się tym bardziej mizernie, jeśli zestawimy je z informacjami na temat demograficznego rozwoju Garwolina czy Pilawy. W 1995 r. liczba mieszkańców Garwolina wynosiła 16.310, natomiast w 2021 – 17.563, czyli o 1.253 osoby więcej. Wzrost o 7,5%. Zachowana jest przy tym wyraźna tendencja wzrostowa liczby mieszkańców w tym mieście.

Niezwykłą dynamikę wzrostu demograficznego zanotowała w ostatnich 26 latach Pilawa. Od 1995 r. kiedy była miasteczkiem z 3.501 mieszkańcami do 2021 r., kiedy to liczba mieszkańców wzrosła do 4.560, czyli o ponad 1.050 osób. W tym czasie Pilawa zanotowała wzrost liczby mieszkańców o ponad 30%. W zestawieniu z danymi naszego miasta to prawdziwy nokaut!

Łaskarzeweska stagnacja – główne przyczyny

Lata ’80, ’90 i pierwsza połowa lat ‘2000 to okres dynamicznego wzrostu zamożności znacznej części ludności naszego miasteczka. Wiąże się on głównie z rozwojem rzemiosła, produkcji obuwia i handlu, których głównymi odbiorcami były duże okoliczne ośrodki miejskie, m.in. Warszawa. Towarzyszył temu rozwój handlu lokalnego i usług, które realizowały potrzeby przedsiębiorców i coraz bardziej majętnych łaskarzewskich rodzin.

Niestety za wzrostem zamożności firm i osób indywidualnych nie nadążał rozwój lokalnej infrastruktury, ośrodków edukacji, kultury i wypoczynku. Jednak łaskarzewiacy, dysponujący wystarczającymi środkami, mogli te potrzeby realizować poza obszarem naszego miasta – w Garwolinie, Lublinie, Warszawie, miejscowościach wypoczynkowych – co tym bardziej wpływało na ograniczanie inwestycji lokalnych.

Wpływy podatkowe do budżetu miejskiego również nie przyrastały wprost proporcjonalnie do rosnącej zamożności mieszkańców.

Powyższe wieloletnie procesy wykreowały mechanizm braku zainteresowania problemami społeczności lokalnej przez znaczną część mieszkańców. W Łaskarzewie realizowana była strona biznesowa i zarobkowa, jednak inne potrzeby realizowane były poza miastem. Łaskarzew miał coraz mniej do zaoferowania swoim mieszkańcom – m.in. zlikwidowane Kino Promnik, Klub Bajka, Restauracja Rycerska, brak nowoczesnej infrastruktury sportowo – wypoczynkowej. Dlatego również oczekiwania mieszkańców wobec miasta zaczęły coraz bardziej zanikać.

Dodatkowym utrudnieniem w budowaniu oferty dla mieszkańców oraz inwestorów była i jest dosyć nietypowa okoliczność. Łaskarzew, miasto teoretycznie mające ogromny potencjał rozwojowy, nie jest właścicielem kluczowych obiektów i terenów, które do zbudowania takiej oferty były adekwatne.

Strategicznie istotne z punktu widzenia rozwoju miasta grunty i budynki należą do podmiotów niepublicznych, na łaskę i niełaskę których od dziesięcioleci skazany jest Urząd, a więc i wszyscy łaskarzewiacy.

Dom Pracy Twórczej Bajka, Foto: SAD

Miasto, które nie posiada niczego

Powyższy śródtytuł jest oczywiście pewnym uproszczeniem, chociaż nie odbiega zanadto od prawdy. Większość strategicznych terenów leżących na terenie Łaskarzewa jest obecnie w posiadaniu Spółki Dla Zagospodarowania Wspólnoty Gruntowej. Należą do nich, m.in. Alejki, dawne Ligówki (stare boisko piłkarskie przy Alejkach), Kępki, Małpi Gaj, Pasternik a nawet teren miejskiego targowiska.

Tereny te, jak i kilka innych działek, w najbliższej przyszłości powinny wrócić do dyspozycji Miasta Łaskarzew na prawach własności. Bez ich posiadania Miasto jest ubezwłasnowolnione i nie ma szans na jakikolwiek rozwój. Będzie dalej karleć, tracić mieszkańców i zyskiwać kolejne domowe pustostany.

Własnością Miasta, a więc nas wszystkich, nie są również strategiczne z punktu widzenia rozwoju lokalnej społeczności obiekty przy ul. Alejowej 13, tj. Klub Bajka, pomieszczenia nad Bajką (2 piętra), sala Kina Promnik, pomieszczenia Biblioteki Miejskiej, czy Stodoła w Alejkach.

Urząd, a więc i wszyscy mieszkańcy, utrzymuje te obiekty łożąc na nie przez lata znaczne sumy pieniędzy. Jednak z obiektów tych korzystają wąskie grupki uprzywilejowanych mieszkańców – dla pozostałych są to ośrodki w zasadzie niedostępne.

Władze i Rada Miasta powinny również podjąć działania w celu pozyskania na własność obiektów po dawnej Restauracji Rycerska i rozlewni oranżady, oraz terenów po dawnym Ośrodku Świt.

Są to kluczowe lokalizacje i obiekty, które powinny być optymalnie wykorzystywane, na których miasto mogłoby prowadzić długofalowe inwestycje, które mogłyby służyć całej łaskarzewskiej społeczności.

Foto: SAD

Miasto 6.000 mieszkańców

Władze, Rada Miasta, urzędnicy, społecznicy oraz wszystkie osoby, którym dobro i rozwój Łaskarzewa leżą na sercu powinni zdawać sobie sprawę, że głównym celem ich pracy i starań musi być budowanie środowiska miejskiego, pozwalającego na zwiększenie liczby mieszkańców Łaskarzewa do 6.000 osób.

Osiągnięcie takiej liczby mieszkańców możliwe jest w przypadku spełnienia co najmniej 6 warunków podstawowych:

Po pierwsze: zbudowanie oferty dla inwestorów lokalnych i ogólnopolskich, poprzez przygotowanie gruntów pod inwestycje oraz zapewnienie odpowiedniej infrastruktury.

Po drugie: zbudowanie oferty dla nowych mieszkańców, poprzez zapewnienie dostępu do niedrogich, uzbrojonych działek, na których mogłyby powstać nowe osiedla mieszkaniowe.

Po trzecie: przygotowanie infrastruktury edukacyjnej i opiekuńczej – zaplecze szkolne jest obecnie wystarczające, jednak należałoby zaplanować przygotowanie oferty przedszkolnej, w tym żłobka, poprzez rozbudowę istniejącego przedszkola Leśny Zakątek. Należałoby również przewidzieć budowę nowego ośrodka zdrowia.

Po czwarte: zbudowanie oferty kulturalno- rozrywkowej i rekreacyjnej dla obecnych i nowych mieszkańców, tak by Łaskarzew stał się magnesem przyciągającym dla okolicznych miejscowości. Należałoby rozpocząć od reaktywacji Sali Widowiskowej Kina Promnik (250 wygodnych foteli, sala projekcyjna, oświetlenie, scena, zamiast termomodernizacji budynku OSP), reaktywacji Klubu Bajka, przygotowania projektu Amfiteatru Leśnego w Alejkach, dla którego Stodoła stanowiłaby zaplecze logistyczno-sanitarne, czy zrealizowanie projektu rekreacyjnego w Małpim Gaju, łączącego nową kładką prawą i lewą stronę stawu na rzece Promnik, kierującą do powiększonego stawu z kąpieliskiem miejskim.

Realizacja budowy nowej hali sportowej, remont i oświetlenie boiska, oraz remont istniejącej hali wydają się być oczywistymi oczywistościami.

Po piąte: usprawnienie pracy aparatu urzędniczego najogólniej mówiąc – tu obszar działania jest duży, i można poprawić bardzo wiele.

Po szóste wreszcie: zbudowanie zaangażowania społeczności lokalnej, które nie będzie ograniczało się do działalności kilku stowarzyszeń, w których funkcjonuje de facto kilkanaście tych samych osób. Należy pamiętać, że siłą naszego miasta są jego mieszkańcy – zdolni, ambitni, pracowici. Bez wyzwolenia tego potencjału miasto nie ma szans na rozwój.

Foto: SAD

Po co nam 6.000 mieszkańców?

Wzrost liczby mieszkańców nie będzie możliwy bez stworzenia warunków do pojawienia się nowych miejsc pracy. W Łaskarzewie powinno znaleźć się miejsce na zakłady produkcyjne, centra przetwórcze, mini parki technologiczne – tego typu projekty realizowane są często w znacznie mniejszych miejscowościach niż miasto nad Promnikiem. Wystarczy przytoczyć przykład Sobolewa.

Nowe miejsca pracy, to nowi mieszkańcy, nowe mieszkania i domy, a to dodatkowe wpływy podatkowe do budżetu miasta.  

Sukcesywne zbliżanie się do celu 6000 mieszkańców, przekroczenie granicy 5.000 a potem 5.500 osób, zwiększyłoby zapotrzebowanie na nowe domy o 100 – 150 jednostek mieszkalnych, co przyczyniłoby się do poszerzenia się rynku zaopatrzeniowego i usług.

Przy obecnej strukturze demograficznej i coraz bardziej starzejącym się społeczeństwie, spowodowałoby również zwiększenie liczby uczniów szkół do odpowiednio ok. 300 (Szkoła nr 1) i 500 (Szkoła nr 2) dzieci.

Napływ świeżej krwi do miejskiego krwiobiegu przyczyniłby się rozwoju sportu i lokalnej kultury. Ożyłby na nowo Dom Pracy Twórczej i Klub Bajka. Reaktywowana Sala Widowiskowa Promnik mogłoby znów zatętnić życiem. Nowych zawodników i nowe sekcje sportowe zyskałby również ŁKS Promnik.

To jedynie część korzyści dla lokalnej społeczności, jakie mogłyby płynąć ze zwiększenia liczby mieszkańców do 5.500 – 6.000 osób.

Rzecz w tym, że niemal nikt z włodarzy łaskarzewskich przez ostatnie 30 lat nie myślał i nie myśli w sposób zaprezentowany powyżej. A jeśli nawet tak myślał czy myśli, to ten sposób myślenia nie znalazł odzwierciedlenia w debatach o naszym mieście oraz dokumentach i wieloletnich planach rozwoju Łaskarzewa.

Wystarczy przeczytać dokumenty i posłuchać o czym rozmawiają łaskarzewscy Radni podczas transmitowanych sesji.

SAD

CIA żąda pieniędzy za dostęp do informacji

Prawie 2.700 zł zażądało łaskarzewskie Stowarzyszenie Centrum Integracyjno Animacyjne za udzielenie odpowiedzi na kilkanaście nieskomplikowanych pytań dotyczących m.in. wydatkowania przez Stowarzyszenie pieniędzy publicznych. 1.348,40 zł mają kosztować odpowiedzi na pytania dot. przeniesienia Sekcji Tenisa Stołowego z Klubu ŁKS Promnik do Stowarzyszenia w 2019 r., kwotę 1.011,30 zł odpowiedzi na 2 pytania dot. m.in. wynagrodzeń uzyskiwanych przez członków zarządu Stowarzyszenia, a 337,10 zł odpowiedzi na 2 pytania dot. działalności Nieformalnej Grupy Antysmog. Mieszkańcy naszego miasta powinni otrzymać odpowiedzi na powyższe pytania bezpłatnie.

Pod koniec lipca zwróciłem się do Stowarzyszenia CIA z listą 8 pytań w ramach dostępu do informacji publicznej, odnoszących się do funkcjonowania Klubu i Sekcji Tenisa Stołowego CIA. Pytania dotyczyły m.in. okoliczności w jakich Sekcja Tenisa Stołowego została przeniesiona z Klubu ŁKS Promnik do Stowarzyszenia CIA w 2019 r., rozliczania dotacji finansowych uzyskiwanych od Miasta na poczet funkcjonowania Sekcji, czy okoliczności ponownego przeniesienia tenisistów stołowych do Klubu ŁSK Promnik w najbliższym czasie.

W odpowiedzi prezes Stowarzyszenia Marek Kusak poinformował mnie, że „przygotowanie wnioskowanej informacji” będzie kosztować wnioskodawcę 1.348,40 zł, ponieważ ich opracowanie „wymaga zatrudnienia osoby na umowę zlecenie”. W obszernym piśmie, prezes informował mnie, iż „czas pracy związany z przygotowaniem informacji został oszacowany na 40 godzin”, a stawka została wyliczona o kwotę bazową przeciętnego wynagrodzenia w wysokości 5.662,53 zł.

Foto: Fragment pisma Stowarzyszenia CIA z dnia 30.08.2022 r.

Mówiąc wprost: Stowarzyszenie musiałoby zatrudnić dodatkowego pracownika za „średnią krajową” ponad 5,6 tys. zł, który przez 5 dni roboczych, 8 godzin dziennie będzie opracowywał odpowiedzi na proste pytania, „przekształcał posiadane dokumenty w formę cyfrową” i dokonywał „ich obróbki” oraz „kompilacji”.

Odpisałem panu prezesowi, że nie musi niczego „digitalizować i kompilować”, ponieważ mogę po prostu przyjechać do siedziby Stowarzyszenia, przejrzeć przygotowane dokumenty z segregatorów, samodzielnie wykonać ich kopie lub zdjęcia. Prezes Kusak odpowiedział mi w jeszcze bardziej obszernym (niemal 2 strony) i jeszcze bardziej pokrętnym piśmie z dnia 30 sierpnia, że stawka się nie zmieniła, że muszę zapłacić 1.348,40 zł za 40 godzin pracy dodatkowego pracownika.

Warto wskazać, iż w świetle obowiązujących przepisów, ponowne domaganie się ww. kwoty przez Stowarzyszenie jest po prostu bezprawne.

Ile zarabiają członkowie zarządu Stowarzyszenia CIA?

Jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy pismem z 19 sierpnia 2022 r. zwróciłem się do Stowarzyszenia CIA z dosłownie 2 pytaniami, dotyczącymi zawartych przez Stowarzyszenie umów o dzieło i zlecenie, w tym umów z członkami zarządu Stowarzyszenia CIA z ostatnich 5 lat.

Ile zarobili na współpracy ze Stowarzyszeniem członkowie zarządu tegoż nie dowiedziałem się do tej pory, jednak z odpowiedzi prezesa Kusaka mogę wnosić, że niemało.

Pismem z dnia 14 września 2022 r. pan prezes poinformował mnie, że przygotowanie odpowiedzi w powyższej kwestii zajmie dodatkowo zatrudnionej osobie 30 godzin, czyli niemal 4 pełne dni robocze. Jako wnioskodawca jestem zmuszony zapłacić za te informacje kwotę 1011,30 zł.

Ile dziesiątków dokumentów dziennie muszą przejrzeć urzędnicy w ciągu 8 godzin pracy, należałoby zapytać pracowników naszego Urzędu. 4 dni pracy nad dokumentami dotyczącymi m.in. wynagrodzenia dla członków zarządu Stowarzyszenia może oznaczać konieczność przygotowania i zdygitalizowania setek dokumentów, czyli setek umów zlecenie i umów o dzieło.

Foto: Fragment pisma Stowarzyszenia CIA z dnia 14 września 2022 r.

Nieformalna Grupa ANTYSMOG

Podobnie zaskakująca była odpowiedź prezesa Kusaka w sprawie 2 pytań dotyczących działalności Nieformalnej Grupy Antysmog. Z informacji, jakie możemy uzyskać na profilu Antysmog oraz na stronach Stowarzyszenia i Naszych Spraw wynika, ta nieformalna grupa w składzie Eryk Laskowski, Maciej Laskowski, Ksawery Laskowski w dniu 14 lipca 2020 r. podpisała umowę ze Stowarzyszeniem CIA dotyczącą mikrodotacji w kwocie 5.000 zł na realizację projektu pt. Pajęczyna Antysmogowa. W ramach projektu zakupiono 13 detektorów NAM, z czego do dziś zostały zainstalowane jedynie 4.

Odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania dotyczące Grupy Antysmog powinny znajdować się w jednym segregatorze, z zawartością którego mógłbym zapoznać się w siedzibie Stowarzyszenia. Jednak prezes Kusak poinformował mnie, że za udostępnienie odpowiedzi na dwa proste pytania, sprowadzające się właściwie do postawienia segregatora z dokumentami na biurku będzie zmuszony obciążyć mnie kwotą w wysokości  337,10 zł.

Foto: Fragment pisma Stowarzyszenia CIA z dnia 14 września 2022 r.

Warto wskazać, że opisany powyżej sposób udostępniania informacji publicznej w postaci udostępniania dokumentów w siedzibie organizacji jest powszechny i praktykowany przez szereg instytucji i urzędów, takich chociażby jak nasz Urząd Miasta czy Starostwo Powiatowe w Garwolinie, z którymi miałem okazję w ostatnim czasie współpracować.

Stowarzyszenie, na które od lat łoży Miasto

Centrum Integracyjno Animacyjne działa od 2002 r. Swoją siedzibę ma na II piętrze Strażnicy OSP nad DPT Bajka. Za biura o powierzchni 82 m2, za energię elektryczną, ogrzewanie, inne media opłaty od wielu lat ponosi Miasto Łaskarzew, czyli my wszyscy. Kwoty mogą sięgać kilku – kilkunasty tysięcy zł rocznie.

Reprezentację Stowarzyszenia stanowi pięcioosobowy zarząd, w skład którego aktualnie wchodzą panowie Marek Kusak – prezes zarządu, dwóch wiceprezesów, tj. Tadeusz Rutkowski i Stanisław Świerczyński, oraz członkowie zarządu Krzysztof Kaczorowski i Łukasz Laskowski.

CIA jest dobrze  wyposażone w sprzęt komputerowy i biurowy, m.in. dzięki uzyskanej w 2021 r. dotacji w wysokości 20.000 zł z programu Wzmocnij Swoje Otoczenie finansowanego przez Polskie Sieci Energetyczne, jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, czyli poniekąd przez nas wszystkich. Za te środki Stowarzyszenie zakupiło m.in. 6 laptopów, monitor interaktywny i urządzenie wielofunkcyjne. Na swoich stronach Stowarzyszenie chwali się, że z tych „nowoczesnych urządzeń interaktywnych” będą mogli skorzystać „wszyscy mieszkańcy powiatu podejmujący aktywność obywatelską i poszukujący wsparcia w realizacji działań na rzecz społeczności lokalnej”. Okazuje się, że niekoniecznie.

Wziąwszy pod uwagę powyższe uważam, że sposób załatwiania spraw ważnych z punktu widzenia społeczności lokalnej, z jakim mamy do czynienia w przypadku Stowarzyszenia jest nieakceptowalny. Pomimo upływu niemal 2 miesięcy od złożenia pierwszego zapytania Zarząd Stowarzyszenia nie wykazał odrobiny dobrej woli w udzieleniu odpowiedzi na pytania, prezentując postawę konfrontacyjną i roszczeniową.

Działania prezesa Kusaka nie mogą być interpretowane w inny sposób, niż próba obstrukcji, utrudnienia dostępu do informacji publicznej poprzez postawienie nierealnych, bezpodstawnych żądań finansowych, oraz próba uzyskania nienależnych świadczeń pieniężnych od mieszkańców miasta.

Warto zauważyć, iż prezes Kusak znalazł czas, żeby wystosować do mnie 7 pism dosyć pokrętnych i roszczeniowych w swojej wymowie pism na łącznie około 6 stron, nie znajdując przy tym czasu na udzielenie merytorycznych odpowiedzi i przygotowanie dokumentów. Na reprezentowanie Stowarzyszenia w sprawach istotnych ze społecznego punktu widzenia czasu nie znalazło 4 pozostałych członków zarządu CIA.

Za uzyskanie odpowiedzi w trybie dostępu do informacji publicznych nie zamierzam zapłacić CIA ani złotówki, dlatego najprawdopodobniej sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Łaskarzewscy społecznicy

Podczas jednej z sesji Rady Miasta radny Łukasz Laskowski, będący jednocześnie członkiem zarządu Stowarzyszenia CIA, i do niedawna Stowarzyszenia Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie zarzucił mi, że „obrażam łaskarzewskich społeczników”. Przyglądając się z bliska faktycznej działalności znacznej części naszych „społeczników” muszę przyznać, że moje dotychczasowe opinie i oceny były zbyt łagodne.

Łaskarzewiacy mają prawo wiedzieć jak wydawane są publiczne pieniądze, czy i w jaki sposób mogą zapisać swoje pociechy do sekcji tenisa stołowego, na wyjazdy na basen, czy też jakie kwoty pobierają osoby współpracujące oraz członkowie zarządu Stowarzyszenia CIA.

Jako, że pytania dotyczą dysponowania środkami publicznymi a Stowarzyszenie w znacznej mierze utrzymywane jest przez Urząd Miasta czyli przez nas wszystkich, mieszkańcy powinni otrzymać odpowiedzi na te pytania bezpłatnie. I bez zbędnej zwłoki.

Sławomir Danilczuk

Mistrz Polski zaprasza do Klubu Gier Strategicznych

Mistrz Polski z 2007 r. w japońskie szachy Shogi, wielokrotny wicemistrz naszego kraju (w 2008, 2010, 2011, 2014) i medalista w tej dyscyplinie gier (2012, 2021), oraz medalista i uczestnik wielu innych imprez i turniejów, Paweł Agnieszczak zaprasza łaskarzewską młodzież do Klubu Gier Strategicznych, tworzonego przy Domu Pracy Twórczej Bajka. Zajęcia będą obejmować nie tylko Shogi ale również szachy tradycyjne, szachy chińskie, warcaby, GO czy Monopoly.

Gry planszowe nie są i nie muszą być nudne – zwłaszcza gdy zajęcia prowadzi wielokrotny wicemistrz i mistrz Polski! Szachy japońskie, chińskie czy szachy tradycyjne to niezwykle emocjonujące gry strategiczne. Udowadniają to śledzone przez miliony obserwatorów rozgrywki takich arcymistrzów jak Magnus Carlsen czy Jan-Krzysztof Duda.

Żeby wygrać partię należy wykonać ciąg przemyślanych ruchów prowadzących do osiągnięcia zamierzonego celu – gdy ten cel osiągniemy, zdobędziemy przewagę, która będzie mogła doprowadzić do wygrania partii. Strategiczne sposoby myślenia mogą i powinny być wykorzystywane w życiu codziennym, w pracy, w nauce, w biznesie, w zarządzaniu.

„Gra w szachy rozwija pamięć, uczy umiejętności obliczania wariantów i możliwych rozwiązań, powoduje że dostrzegamy, że każda akcja prowadzi do reakcji, na którą musimy znaleźć właściwą odpowiedź” – twierdzi Paweł Agnieszczak, opisując korzyści płynące z „królewskiej gry”.

Zajęcia będą obejmowały:

Warcaby

Szachy tradycyjne

Szachy chińskie

Szachy japońskie – Shogi

Go

Monopoly

Propozycje innych gier strategicznych i planszowych są mile widziane.

Niezwykle ciekawą propozycją jest nauka gry w Go – starochińską grę planszową, która wielu zwolenników znalazła również w Japonii i Korei.

„Jeżeli szachy są królem wśród gier, to GO jest ich cesarzem. Szachy to typowo ziemska gra – odzwierciedla świat ludzki, jego prawa i zwyczaje. Go natomiast to gra z innego świata. Jeżeli istnieją gdzieś inteligentne istoty, to na pewno grają w GO” – stwierdza Paweł Agnieszczak.

Klub Gier Strategicznych powinien zwrócić szczególną uwagę rodziców, którzy chcieliby aby ich pociechy oderwały się od ekranów komputerów, smartfonów, telewizorów i podjęły próbę wykorzystania i rozwoju swoich zdolności intelektualnych z wykorzystaniem różnorodnych gier strategicznych, jakimi są choćby zwykłe warcaby czy Monopoly.

Zajęcia, w zależności od zainteresowania, będą odbywać się jeden lub dwa razy w tygodniu w Domu Pracy Twórczej Bajka w Łaskarzewie. Dla mieszkańców miasta i gminy Łaskarzew, zajęcia są bezpłatne. Warto być łaskarzewiakiem.

Zapisy na zajęcia przyjmowane są w bezpośrednio u Pawła Agnieszczaka (via Facebook: www.facebook.com/pawel.agnieszczak) lub w DPT Bajka. W przypadku zainteresowania prosimy również o kontakt przez stronę internetową lub facebookową wŁaskarzewie.pl.

Zapraszamy!

Sławomir Danilczuk  

Spacery historyczne dla 150 osób i koncert za 18.200 zł

Gdyby nie dzieci z przedszkola Leśny Zakątek i uczniowie najmłodszych klas szkół podstawowych nr 1 i 2, w tak zwanych „Spacerach historycznych” w Łaskarzewie wzięłoby udział kilkanaście, góra dwadzieścia kilka osób, łącznie z przewodnikami. A tak maluchy zrobiły tłum i można było wpisać w protokoły, że wSpacerach wzięło udział łącznie 150 osób. Cykl imprez kosztował 18.200 zł i był, w mojej opinii, kolejnym bezsensownym acz kosztownym przedsięwzięciem, utrwalającym łaskarzewski imposybilizm i marnotrawstwo środków publicznych.

Foto: DPT Bajka w Łaskarzewie

Część czytelników pokręci zapewne głowami i pomyśli, „O proszę, Danilczukowi znów się COŚ nie podoba. Czy to źle, że w naszym mieście wreszcie COŚ SIĘ DZIEJE?”

Właśnie o to chodzi. Dzieje się COŚ, ale nie koniecznie TO co trzeba i tak JAK trzeba.

Zastanówmy się przez chwilę… Kto z łaskarzewiaków mając 18 tys. zł do wydania np. na samochód, podejdzie do problemu w następujący sposób: „A COŚ tam kupię, byle miało cztery koła, dach, przednią szybę i wycieraczki. Byle jeździło. Żeby COŚ na podwórku stało.” Kto będzie obchodził się w ten sposób z własnymi pieniędzmi? Myślę, że nikt. Jednak w przypadku Urzędu i osób współpracujących z Miastem filozofia „niech się COŚ dzieje, byle się działo” jest podejściem dominującym.

Wydatki na historyczne spacery i koncert patriotyczny

Większość łaskarzewiaków nie odnotowała nawet cyklu imprez w postaci majowych „Spacerów historycznych”  zwieńczonych „Koncertem patriotycznym” z 28 maja 2022 r. Powód może być bardzo prosty: prawie nikt, biorąc pod uwagę niemal 5 tys. łaskarzewiaków, w tych imprezach nie wziął udziału. Prawie…

„Spacery historyczne” odbywały się od 2 do 14 maja 2022 r. na terenie miasta i organizowane były przez DPT Bajka, w oparciu o umowę z Instytutem Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego opiewającą na kwotę 18.200 zł. O przebiegu „Spacerów…” oraz ich uczestnikach, tj. przedszkolakach z „Leśnego Zakątka” i najmłodszych uczniach ze szkół podstawowych możemy przeczytać na stronach DPT Bajka.

Ile z historii o „Biskupie Andrzeju, dworze biskupim, strzelnicy, o pustelnikach mieszkających w puszczy św. Onufrego” były w stanie zrozumieć sześcio-, siedmio- i ośmiolatki trudno powiedzieć. Wydaje się oczywiste, że główna grupa docelowa wybrana do realizacji opisanego w umowie zadania była zdecydowanie nietrafiona.

Źródło: UM Łaskarzew, opracowanie własne

Opowieści o historii zakończono „Koncertem patriotycznym”, na który przyszło kilkanaścioro dorosłych widzów, z czego większość to uczestnicy imprezy i pracownicy miejscy. Zdjęcia z imprezy ukazujące widownię możemy znaleźć na stronach eGarwolin.

Konstruktywnie…

Żeby nie było, że tylko narzekam, w publikowanych tekstach postaram się prezentować również konstruktywne spostrzeżenia i propozycje.

Powodem, dla którego pozyskiwane z zewnętrznego finansowania środki trafiają w Łaskarzewie w większości w przysłowiowe błoto jest… brak infrastruktury i obiektów, w które można sensownie inwestować. 18 tys. zł to bardzo dużo pieniędzy. W przypadku istnienia w naszym mieście np. Centrum Historii Lokalnej, taką kwotę można by przeznaczyć na 10-cio miesięczne warsztaty historyczne dla kilkunastu najzdolniejszych siódmo- i ósmoklasistów oraz maturzystów. Dzięki temu mogliby lepiej przygotować się do nauki w liceum i na studiach.

Jednak do stworzenia Centrum Historii Lokalnej nie wystarczy wykreowanie fikcyjnego Centrum Kultury w Łaskarzewie, co uczynił niedawno Urząd Miasta. Potrzebne są odpowiednie, stałe pomieszczenia, sale (lub jedna porządna sala 60-70 metrowa, gdzie można by zgromadzić eksponaty ziemi łaskarzewskiej i zorganizować zajęcia z młodzieżą przez cały rok. Jako finał całorocznych zajęć, np. podczas Dni Miasta można by zorganizować Konkurs Wiedzy Historycznej z pulą nagród np. 1500 zł. Zapewniam, że byłaby kolejka chętnych dzieciaków. Czy to naprawdę takie trudne?

A tak wydaliśmy prawie 7.000 zł na wynajem sceny z nagłośnieniem na 1 deszczowy dzień.

Problem polega na tym, że do Miasta w Łaskarzewie nie należy niemal NIC. Miasto nie jest właścicielem ani strategicznie ważnych gruntów, ani niezbędnych do normalnego funkcjonowania budynków. Dlatego w dłuższej perspektywie Urząd nie ma w co inwestować środków. Pozyskiwane pieniądze (a można by pozyskiwać wielokrotnie  więcej środków) są więc „przepalane” i marnotrawione na doraźne, „udawane” lub nietrafione wydarzenia.

Imprezy takie jak „Spacery historyczne” i „Koncerty patriotyczne” w opisanym powyżej wydaniu uwiarygadniają sposoby myślenia i metody działania, które z punktu widzenia rozwoju naszego miasta są szkodliwe. W wielu wymiarach. Powinni zdawać sobie z tego sprawę zarówno ich organizatorzy, jak i uczestnicy.

Sławomir Danilczuk

Kosztowna niekompetencja burmistrz Laskowskiej

Wydawało się, że festiwal rozrzutności i niepotrzebnych wydatków w łaskarzewskim Magistracie dobiegł końca. Okazuje się, że burmistrz Laskowska wraca do dawnych, szkodliwych z punktu widzenia naszego miasta, nawyków. Kwota ponad 76.000 zł na zatrudnienie „doradcy gospodarczego” tylko w 2020 r. nie wystarczyła. Pani burmistrz nie może rozstać się ze swoim konsultantem, który do tej pory kosztował Miasto niemal 115.000 zł. Wygląda na to, że 3,5 roku kadencji na naukę to zdecydowanie za mało, dlatego pan doradca znaczne dochody w naszym mieście ma zapewnione. Płacimy wszyscy.

Foto: Facebook UM Łaskarzew

Kiedy latem i jesienią 2021 r. na stronach wŁaskarzewie.pl pisałem o tym, jak duże kwoty Urząd Miasta przeznacza na „doradztwo”, niewielu było gotowych w to uwierzyć. Wskazywana wówczas kwota wynosiła ok. 70.000 zł, jakie firma pana konsultanta z podwarszawskiego Kapinosu uzyskała za „usługi doradcze” udzielane burmistrz Annie Laskowskiej. Po nagłośnieniu sprawy, w drugiej połowie 2021 r. pani burmistrz miała zerwać tę kosztowną współpracę. Jednak z jakichś bliżej nieokreślonych powodów pan doradca jest naszemu miast niezbędny. Kwota jaką uzyska on tylko w miesiącach styczeń – kwiecień 2022 roku to 16.605 zł, czyli średnio ponad 4.000 zł miesięcznie.

Większość z wystawionych przez firmę consultingową faktur opisana jest bardzo ogólnie-  jako „usługa doradcza”. Jedynie 4 z 22 faktur zawierają wyszczególnienie konkretnego zakresu prac, jakie miał wykonać pan doradca na rzecz Urzędu Miasta w Łaskarzewie: przygotowania dokumentacji do wniosku o dofinansowanie ocieplenia budynku OSP (ok. 22.000 zł) oraz dokumentacji przetargowej dot. budowy nowej hali sportowej na kwotę ok. 4300 zł.

Pozostała cześć wynagrodzenia z niemal 115.000 zł to bliżej nieokreślona „usługa doradcza” za ponad 88.000 zł.

Czyżby w Łaskarzewie i okolicach brakowało wystarczająco kompetentnych urzędników, którzy potrafiliby odpowiednio przygotować „dokumentację przetargową” lub „wniosek o dofinansowanie”? Czy też burmistrz Laskowska przez 3,5 roku swojej kadencji nie była w stanie takich urzędników znaleźć, pozyskać i zatrudnić?

Zamiast niepotrzebnie wydawać dziesiątki tysięcy złotych na „usługę doradczą” należałoby rozważyć skierowanie na wartościowe szkolenia 2-3 pracowników miejskiego urzędu. Z pewnością odniosłoby to znacznie lepszy skutek niż „szkolenie za 600 tys. zł”, które zdaniem burmistrz Laskowskiej udało się, chociaż Miasto pieniędzy nie otrzymało.  

Źródło danych: Urząd Miasta Łaskarzew

Dziś każdy mieszkaniec naszego miasta może się domyślać, dlaczego przez ponad 3 lata obecnej kadencji nie znalazły się środki na wyremontowanie istniejącej hali sportowej i zamontowanie oświetlenia na boisku piłkarskim. Czy na cały szereg innych pilnych potrzeb i projektów.

Sławomir Danilczuk

120 tys. zł na remont hali i oświetlenie boiska

„Dach cieknie (…) jest sufit popękany, i ta podłoga w pewnym stopniu zniszczyła się przez to, że dach cieknie (…) wiem doskonale, że ta podłoga się nie nadaje”–  minęło już pół roku od XXIX nadzwyczajnej sesji z 29 marca 2021 r., podczas której radny Krzysztof Dudek wypowiedział powyższe słowa. Od tamtej pory na hali przy ul. Kusocińskiego 10 nie zmieniło się nic. Lipny wniosek do programu Sportowa Polska na ponad 600 tys. zł, zgodnie z oświadczeniami pani burmistrz, został odrzucony. Burmistrz Laskowska i Rada Miasta nie decydują się na podjęcie jakichkolwiek innych działań, mających na celu wyremontowanie jedynej hali sportowej w Łaskarzewie.

Hala sportowa przy ul. Kusocińskiego 10 w Łaskarzewie, foto SAD

Realne potrzeby kontra wydumane fantazje

Powiedzmy wprost: z wypowiedzi pani Laskowskiej wynika, że kasa Miasta Łaskarzew dysponuje kwotą około 120.000 zł, którą można by natychmiast przeznaczyć na remont istniejącej hali sportowej i wybudowanie oświetlenia części boiska, dzięki czemu nasza młodzież mogłaby trenować bezpiecznie w okresie jesienno-zimowo-wiosennym. Z rozmów, jakie udało mi się przeprowadzić z lokalnymi działaczami sportowymi wynika, że za ok. 60.000 – 70.000 zł systemem gospodarczym można by w trybie pilnym doprowadzić halę do odpowiedniego stanu. Natomiast za kolejne ok. 50.000 – 60.000 zł można by wykonać oświetlenie części boiska do celów treningowych. To są właśnie pilne projekty, które miasto powinno sfinansować i przeprowadzić natychmiast. Systemem gospodarczym, bezprzetargowo.

Nowa hala nie powstanie jeszcze przez kolejne 3 – 4 lata. Istniejąca hala bez remontu może nie doczekać wiosny, bo będzie musiała zostać wyłączona z użytku przez nadzór budowlany lub kuratorium.

Łaskarzewskiej młodzieży i dzieciom, które przez półtora roku pandemii przesiedziały w domach przed komputerami, i obecnie mają problemy z uzależnieniem od mediów, z chorobami kręgosłupa czy otyłością, bardziej potrzebne jest oświetlone boisko i w pełni funkcjonalna hala sportowa.

Jednak burmistrz Laskowska przy poparciu biernej, miernej ale wiernej Rady Miasta postanowiła przeznaczyć powyższą kwotę na realizację swoich oderwanych od realiów fantazji: budowy bezużytecznej tężni solankowej w centrum miasta (koszt ok. 100.000 zł z kasy miasta w tylko pierwszym roku działalności) oraz ,,rustykalnej wiaty autobusowej’’ za kilkadziesiąt tysięcy złotych, wyposażonej w Wi-Fi i ekran z prezentacją łaskarzewskich atrakcji. Jakich atrakcji? Przecież na dziś Łaskarzew nie ma się czym chwalić.

Marazm, bylejakość, pustostany

Nie ma w okolicznych hurtowniach kosmetycznych tyle pudru i fluidu, które mogłyby przykryć kulturalną, sportową i rekreacyjną bylejakość Łaskarzewa. Po 30 latach demokratycznej samorządności w ramach systemu kapitalistycznego najelegantszym miejscem, w którym każdy łaskarzewiak musi się pokazać jest… tutejsza Biedronka.

Łaskarzew marniał i niszczał od lat. Zniknęło Kino Promnik, spalił się Ośrodek Świt, zarosły i popękały korty tenisowe na Świcie i Letnisku, na pustostan przerobiono restaurację Rycerska, nieustannie martwe są Stodoła i Klub Bajka, ledwo zipie hala sportowa. Mamy  zachwaszczony Małpi Gaj, zarośnięty staw, niewykorzystany potencjał Kępek, Alejek i dawnych ligówek. Być może dlatego, przyzwyczajeni do bylejakości i bezradności łaskarzewscy radni i pani burmistrz uważają, że jest to naturalny stan rzeczy.

Z pewnością zaraz usłyszymy głosy, że łaskarzewski staw, dawne Kino Promnik, Stodoła, Alejki i Małpi Gaj nie należą do Miasta, a magistrat nie ma z nimi nic wspólnego. To jest odsuwanie od siebie odpowiedzialności i ograniczony sposób myślenia, który powoduje, że Łaskarzew niszczeje i będzie dalej umierał.

Tężnia w oparach spalin i przepłacona, „rustykalna wiata PKS” tego stanu rzeczy nie zmienią.

Boisko ŁKS Promnik Łaskarzew, foto SAD

Rozrzutność, niegospodarność, bezradność

Jeśli prawdą jest to, co pół roku temu powiedział radny Dudek, i dach hali sportowej nadal przecieka, podłoga niszczeje i nie nadaje się do użytku, a burmistrz Laskowska od kilku lat nie robi z tym absolutnie nic, może to świadczyć o niegospodarności mieniem komunalnym znacznej wartości. Brak odpowiedniego zabezpieczenia majątku (budynku hali) przed systematycznym niszczeniem, a co za tym idzie, narażanie jej użytkowników na wypadki, kontuzje i utratę zdrowia, to kwestia nie tylko etyki i uczciwości wobec mieszańców miasta, ale odpowiedzialności prawnej i karnej.  Być może dopiero wtedy, gdy wydarzy się jakiś poważny wypadek (czego nikomu nie życzę) lub odpowiednie służby zajmą się łaskarzewską halą, radni i burmistrz Laskowska ockną się i zorientują, jak poważnych zaniedbań są winni.

W ostatnich dniach burmistrz Laskowska chwali się pozyskanymi środkami na remont trybun na stadionie. Dobrze, że pieniądze na ten cel wreszcie są. Jednak nowe trybuny powinny być już dawno wyremontowane z kasy miasta zamiast zatrudniania doradcy, który obciążył miasto kwotą ok. 70.000 zł, czy zamówienia projektu ocieplenia budynku straży pożarnej za 80 tys. zł (projekt, czyli dokumentacja, kolejne papiery) oraz 35 tys. na obrazki dot. nowej hali sportowej. W ostatnim półtoraroczu tylko w tych trzech pozycjach zmarnowano ponad 180.000 zł. Zmarnowano również czas.  

Spadek liczby młodych mieszkańców Łaskarzewa (do 19 roku życia) od 1995 do 2015 r. o 38%.*

To nie są wasze pieniądze!

Analizując bierność radnych i niezrozumiałe decyzje burmistrz Laskowskiej warto pamiętać, że pieniądze jakimi dysponuje ratusz, nie są pieniędzmi zasiadających tam „wybrańców Łaskarzewa”. To są pieniądze mieszkańców. Jeśli burmistrz Laskowska ma odrealnione wizje budowy „tężni solankowej w ogrodzie halofitów”, albo niezrealizowane fantazje wykreowania „wiaty w stylu rustykalnym”, powinna te pomysły i koncepcje realizować za własne pieniądze, na własnej działce.

Pełniąc funkcję publiczną z wyboru mieszkańców, tak radni, jak i pani burmistrz powinni mieć na względzie istotne potrzeby łaskarzewiaków. Wymagająca pilnego remontu, istniejąca hala sportowa oraz oczekiwane od lat oświetlenie przynajmniej części boiska sportowego, to projekty potrzebne setkom młodych ludzi w naszym mieście. Rodzice nie powinni być narażani na wielotysięczne koszty dowożenia swoich pociech do okolicznych miejscowości na wieczorne treningi.  

Rustykalna wiata przystankowa za kilkadziesiąt tysięcy złotych może tylko zachęcić większą liczbę młodzieży do opuszczenia tego nieprzyjaznego im miasteczka, w którym zwyczajnie nie ma co robić. Od lat. 

Łaskarzewiacy muszą zacząć upominać się o swoje. Na Radę Miasta i burmistrz Laskowską nie mają co liczyć.

SAD

*Źródło: Program rewitalizacji dla Miasta Łaskarzew na lata 2017-2023