Pomniki niegospodarności i lekceważenia mieszkańców

Od kilku tygodni jedno z większych łaskarzewskich forów facebookowych zdominował temat historii Łaskarzewa. Codziennie pojawiają się coraz to nowe zdjęcia z dawnych lat, co chwila inicjowane są kolejne dyskusje dotyczące wątków wojennych, funeralnych czy rodzinnych. Stare mapy, fotografie, ulice, rynek, kościół, plebania, mosty, krzyże, kapliczki, pomniki, cmentarze. Historia jest ważna. Zintensyfikowane od niedawna działania, mające miejsce na forum grupy Łaskarzew Grupa Publiczna przypominają przemyślaną akcję oswajającą mieszkańców nie tyle z przeszłością miasta, co z planowaną budową Przystanku Historii i Kultury pod wiatą PKS.

Sposób prezentacji zdjęć dot. historii miasta podczas Dni Łaskarzewa, sierpień 2021. Foto: Urząd Miasta Łaskarzew

Pod koniec wakacji na tym forum zaczęły pojawiać się wpisy i teksty, związane z historią naszego miasta. Budowa stacji PKP, budowa Świtu, historia Alejek i cmentarza. Użytkownicy forum, czemu trudno się dziwić, zainteresowali się tematem, chętnie włączyli się w prowadzone rozmowy, udostępniali zdjęcia z rodzinnych archiwów. Rzecz w tym, że osoby usilnie promujące wpisy historyczne i proponujące jednolite narracje jak ognia unikają dyskusji na ważne tematy bieżące, związani są z nieformalna (moim zdaniem mało chlubną) grupą Łaskarzew2030, popieraną przez Stowarzyszenie CIA. W działaniach części młodych kandydatów na lokalnych liderów nie sposób nie dostrzec prób agregowania, opracowywania i przygotowywania materiałów do folderów i multimedialnych prezentacji, przeznaczonych do wyświetlania „w gablotach informacyjnych oraz monitorze interaktywnym rustykalnej wiaty PKS na Rynku Dużym.

Co bardziej wprawne oko bez trudu dostrzeże tu niezauważalną z pozoru rękę jednego z tutejszych, domorosłych inżynierów społecznych, który od kilku lat, mniej lub bardziej udolnie, próbuje manipulować świadomością mieszkańców.

W ostatnich dniach pojawiła się na tym forum ciekawa formalnie prezentacja, udostępniająca zdjęcia widziane z perspektywy nowoczesnej sali projekcyjnej Kina Promnik. Użytkownicy forum nie dostrzegli pokładów smutnej ironii, jakie zawarte są w tym krótkim filmie. Kina Promnik, nie tylko nowoczesnego, ale jakiegokolwiek, nie ma od kilkunastu lat. Działania kolejnych ekip rządzących wskazują na to, że takiego miejsca w przyszłości nie będzie. Za to zdjęcia i filmy (w tym ten z barwnym neonem nad wejściem do kina) obrazujące historię naszego miasta, łaskarzewiacy będą mogli obejrzeć na przystanku autobusowym.

Przeniesienie centrum historii i kultury pod wiatę przystankową PKS za ponad 74.000 zł to nie tylko wyraz lekceważenia i policzek dla mieszkańców. Obok tężni solankowej z ogrodem halofitów za ponad 135 tys. zł, to pomniki niekompetencji, nieporadności i niegospodarności burmistrz Laskowskiej i obecnej łaskarzewskiej Rady. To upokorzenie dla miasta z 600-letnią tradycją, które zostanie obdarowane wiatą przystankową w rustykalnym stylu, gdzie trafią zdjęcia i prezentacje z takim zapałem gromadzone na łaskarzewskim forum. Te dwa obiekty, tężnia i wiata, czy powstaną czy też nie, już zawsze powinny się kojarzyć z marnotrawstwem środków, czasu i szans. Powinny być nierozerwalnie związane z nazwiskami inicjatorów i decydentów, stojących za ich budową.

Można i trzeba pozyskiwać środki z różnego rodzaju funduszy, choćby z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, z którego ma być finansowana budowa Przystanku Historii i Kultury. Jednak nie można sprowadzać 600-letniego miasta do poziomu podrzędnej wioski.

Łatwiej jest przenieść dom kultury na przystanek PKS, niż odzyskać dla mieszkańców na własność dawne Kino Promnik, Klub Bajka, pomieszczenia nad Bajką, i tam stworzyć Centrum Historii i Kultury Łaskarzewa z prawdziwego zdarzenia. Z tym, że wówczas trzeba by przystąpić do twardych rozmów, a być może wejść w ostry konflikt z prywatnym stowarzyszeniem Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie, we władzach którego zasiada szwagier pani burmistrz. Łaskarzewiacy zasługują na coś więcej niż przepłaconą, rustykalną wiatę na Rynku.

Środowisko związane z burmistrz Laskowską robi to, w czym pani burmistrz specjalizuje się od kilku lat: odwraca uwagę od naprawdę istotnych spraw, i udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ucieczka od prawdziwych wyzwań, ucieczka od problematycznej teraźniejszości w przeszłość może być chwilowo wygodna, ale zwykle kończy się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością.

Miasto tonie w problemach, i nadal nie ma odważnych, żeby je dostrzegać, konstruktywnie o nich rozmawiać, i przynajmniej próbować je rozwiązywać.

SAD

Trzy lata marnowania szans i pieniędzy

Na przełomie października i listopada miną trzy lata od wyborów samorządowych 2018. Trzy lata rządów obecnej Rady Miasta i pani burmistrz Anny Laskowskiej. Z wielu rozmów, jakie w ostatnich miesiącach przeprowadziłem z licznymi mieszkańcami Łaskarzewa przebija jedno charakterystyczne określenie: rozczarowanie. Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy pani Laskowskiej, którzy w kampanii 2018 r. namawiali swoich kolegów, koleżanki, znajomych i przyjaciół do głosowania na kandydatkę rodem z Garwolina, dziś mówią podobnym głosem: żałujemy i musimy świecić oczyma przed tymi, których do takiego głosowania namawialiśmy.

Fontanna, Rynek Duży, Foto: SAD

Z pięcioletniej kadencji nasi samorządowcy wykorzystali już ponad połowę danego im czasu. Dziś każdy mieszkaniec powinien zadać sobie pytanie: co konkretnego dla naszego miasta zrobiły obecne władze? Jakie realne, kluczowe problemy Łaskarzewa zostały rozwiązane przez panią burmistrz i uległych jej radnych przez ostatnie trzy lata?

W odpowiedzi musi zapaść głucha, dudniąca cisza. Burmistrz Laskowska i podlegli jej radni nie załatwili jak dotąd żadnej istotnej sprawy, bo za taką nie można uznać wybudowania OSY na Małym Rynku. Co gorsza, wciągają nasze miasto w coraz poważniejsze problemy, nie wahając się obciążać miejskiej kasy znaczącymi kosztami, i nie bacząc na to, że czekają nas niezwykle trudne lata.

Fragment pisma z Urzędu Miasta z dnia 05.07.2021 r.

A jeśli w przyszłym roku tężnię trzeba będzie zdemontować?

Tężnia solankowa w ogrodzie halofitów na Rynku Głównym w Łaskarzewie nie jest jedynym marzeniem, jakie w ramach sprawowanego urzędu spełnia burmistrz Laskowska. Ponad 67 tys. zł z łaskarzewskiej kasy i 30 tys. zł rocznych kosztów (300 tys. zł w najbliższych 10 latach), chociaż wydaje się być oczkiem w głowie naszych włodarzy. Obszerny artykuł na temat tej niepotrzebnej nikomu, poza Radą Miasta i panią burmistrz inwestycji, ukazał się w najnowszym numerze Twojego Głosu (str. 11).

Podsumowując fakty na temat tej chybionej w opinii wielu inwestycji, należy stwierdzić, że:

– 67.000 zł – ta kwota obciąży kasę miejską a powinna być przeznaczona na pilne potrzeby,

– 30.000 zł rocznie na utrzymanie tężni (300.000 zł przez 10 lat), to skrajnie niepotrzebne obciążanie budżetu Miasta,

– Urząd Miasta w Łaskarzewie nie przeprowadził jakichkolwiek rzetelnych szacunków rocznych kosztów utrzymania tężni, które mogą okazać się wyższe niż 30.000 w skali 12 miesięcy,

– burmistrz Laskowska twierdząc podczas XXXV Sesji Rady Miasta, że „tężnia nie jest obiektem uzdrowiskowym”, ponownie mija się z prawdą; zgodnie z ustawą z dnia 28 lipca 2005 r. tężnie są wpisane na listę „urządzeń lecznictwa uzdrowiskowego” (art. 5. punt 1. ustawy),

– ani łaskarzewski Urząd, ani garwoliński Sanepid nie przeprowadzili należytych badań wpływu zanieczyszczeń i hałasu na zdrowie i życie korzystających z tego obiektu mieszkańców,

– jakiegokolwiek oficjalnego stanowiska w sprawie budowy tężni 25 metrów od najbardziej ruchliwej ulicy w mieście nie zajęła też nieformalna grupa ANTYSMOG, której projekt Pajęczyny Antysmogowej został sfinansowany z publicznych pieniędzy; zgodnie z informacją Najwyższej Izby Kontroli z grudnia 2020 r., opracowaną na podstawie raportu Europejskiej Agencji Środowiska:

„Substancje zawarte w spalinach pojazdów są dużo bardziej szkodliwe niż zanieczyszczenia pochodzące z przemysłu ze względu na to, że rozprzestrzeniają się w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi, w wysokich stężeniach oraz na niewielkich wysokościach”,

Pomimo zakupu 13 detektorów ponad rok temu, 8 nadal niewykorzystywanych, żaden z detektorów NAM nie został zamontowany w centralnym miejscu naszego miasta na Rynku Głównym, co potwierdza m.in. niedawny tekst.

– jeszcze w tym miesiącu złożona zostanie skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie tego obiektu oraz do organów kontrolnych Województwa Mazowieckiego w sprawie prawidłowości wykorzystania środków w ramach wniosku nr: 4255/GN_NGO/2020.

Znacznie bardziej szkodliwym scenariuszem niż wybudowanie samej tężni w centrum miasta może się okazać konieczność jej rozbiórki w przyszłym lub kolejnym roku. Byłoby to marnotrawstwo podniesione do kwadratu.

Wiata PKS Łaskarzew, Rynek Duży, foto: SAD

Do grającej szafy grosik wrzuć

Czy był to podszept własnej wyobraźni, czy profesjonalna podpowiedź doradcy gospodarczego nie wiadomo, jednak pani burmistrz za zgodą Rady Miasta postanowiła wydać z łaskarzewskiej kasy kolejne 37.000 zł na budowę wiaty przystankowej PKS na Rynku Głównym. Z ostatniego Biuletynu informacyjnego Miasta Łaskarzew dowiadujemy się, że Miastu udało się pozyskać kwotę 37.000 zł z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (sic!) oraz Programu Leader. Warunki przyznawania środków w tym programie mówią o możliwości ubiegania się o zwrot 50% poniesionych kosztów.

Oznacza to, że burmistrz Laskowska zdecydowała się na budowę wiaty przystankowej, która będzie pełniła funkcję „Przystanku Historii i Kultury”, wyposażonego w „gabloty informacyjne oraz monitor interaktywny, ładowarkę USB i punkt bezpłatnego dostępu do internetu” za kwotę łączną 74.000 zł.

To nie pomyłka: co najmniej 74.000 zł zostanie wydane na wiatę przystanku PSK w Łaskarzewie, którym mieszkańcy będą mogli cieszyć się najprawdopodobniej już od grudnia.

Główne źródła łaskarzewskich problemów

Jeśli zapytać mieszkańców Łaskarzewa czy poparliby budowę tężni solankowej, większość odpowiedziałaby, że jeśli już miałby powstać to powinien być zrealizowany w innej lokalizacji: np. w Alejkach lub w Małpim Gaju. Podobne głosy pojawiają się na łaskarzewskich forach. Problem polega na tym, że tereny te, tak jak wiele innych, nie należą do Miasta ale do Spółki Dla Zagospodarowania Wspólnoty Gruntowej w Łaskarzewie.

Podobnie sytuacja wygląda z budową „Przystanku Historii i Kultury” pod wiatą PKS, co jest w swej istocie projektem żenującym i upokarzającym dla łaskarzewiaków. W naszym mieście jest co najmniej kilka obiektów, które powinny służyć wszystkim mieszkańcom, całej społeczności miasta i okolic, a służą wąskim grupom ludzi. Mam tu na myśli dawne Kino Promnik, Klub Bajka i pomieszczenia znajdujące się nad Bajką, których właścicielem jest prywatne stowarzyszenie Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie. Innym obiektem jest zlokalizowana w Alejkach Stodoła, znajdująca się w dyspozycji kolejnego prywatnego stowarzyszenia Koło Gospodyń Serbianki w Łaskarzewie.

Dlatego, że powyższe nieruchomości i obiekty nie są własnością Urzędu Miasta, czyli nie należą do nas wszystkich, burmistrz Laskowska musi uciekać się do budowy obiektu sanatoryjno-uzdrowiskowego w oparach spalin, i przenosić Dom Kultury pod wiatę PKS.

Marzeniem Adama Mickiewicza było, żeby jego księgi „zbłądziły pod strzechy”. Zamiarem burmistrz Laskowskiej jest, żeby historię i życie kulturalne lokalnej społeczności z Kina Promnik, Klubu Bajka i Stodoły przenieść na przystanek autobusowy PKS.

Bez zwrócenia mieszkańcom miasta (nie wydzierżawienia czy wynajęcia ale zwrócenia własności) zarówno wymienionych wyżej terenów, jak i obiektów, Łaskarzew nie ma szans na realny rozwój. Dalej będzie karlał, umierał, zamieniał się w karykaturę miasta z dawnych lat.

Wymówki burmistrz Laskowskiej i jej otoczenia, że nie może nic zrobić ze sprawą własności kluczowych dla miasta nieruchomości są uciekaniem od istoty problemów i od odpowiedzialności za prawdziwy rozwój Łaskarzewa.

Boisko sportowe Wilga Garwolin, foto: LDD

Hala sportowa – obraz nędzy i rozpaczy

W porównaniu z tym, jak hala sportowa przy ul. Kusocińskiego 10 w Łaskarzewie wygląda wewnątrz, jej zewnętrzny wygląd to odrestaurowany pałac! Każdego mieszkańca Łaskarzewa zachęcam do odwiedzenia naszej jedynej w mieście hali. Jeśli władze klubu ŁKS Promnik zgodzą się na to, każdy łaskarzewiak powinien pofatygować się do biura na pięterku i popatrzeć na parkiet i całą resztę z góry. Na tej samej hali grałem w piłkę nożną i w ping-ponga ponad 35 lat temu. Dziś, widząc to, do czego doprowadzili ten obiekt łaskarzewscy radni i burmistrz Laskowska, mi, staremu chłopu, po prostu chce się płakać. Obraz nędzy i rozpaczy to mało powiedziane.

Z informacji jakie do mnie docierają wynika, że zarządowi klubu ŁKS Promnik nie udało się zebrać nawet 4 podpisów łaskarzewskich radnych w celu zwołania nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Na tej sesji mógłby zostać rozpatrzony wniosek o przyznanie kwoty 130.000 zł na pilne remonty hali sportowej oraz na instalację oświetlenia przynajmniej na połowie boiska sportowego, tak żeby łaskarzewskie dzieci i młodzież mogła trenować w przyzwoitych i bezpiecznych warunkach.

W rodzinnym dla burmistrz Laskowskiej Garwolinie oświetlenie boiska istnieje od lat, infrastruktura sportowa jest nieporównanie lepsza, nakłady finansowe na sport znacząco wyższe. Nasi radni wolą przeznaczyć dziesiątki tysięcy na fanaberie burmistrz Laskowskiej, zamiast na rozwiązywanie realnych, pilnych problemów mieszkańców. O tym właśnie powinni pamiętać łaskarzewiacy, gdy przyjdzie do rozliczania obecnie rządzących za ich decyzje.

„Nie otrzymaliśmy dofinansowania (na remont hali- przyp. SAD). Szkolenie się udało.– tej wypowiedzi pani burmistrz nie trzeba nawet komentować – komentuje się sama.

Trudno uwierzyć, że Rada Miasta, burmistrz Laskowska i jej świta nie są wstanie zrozumieć, że prawdziwej kultury, rekreacji i sportu nie zastąpią ani tężnia w oparach spalin, ani centrum historyczno-kulturalne na przystanku PKS, ani też palenie ognisk w łaskarzewskich lasach.

Bur-Mistrzyni marnowania szans i publicznych pieniędzy

Gdy przyjrzeć się wydatkom burmistrz Laskowskiej, poczynionych w większości za przyzwoleniem łaskarzewskich radnych łatwo można policzyć ile pieniędzy zostało przez ostatnie lata zmarnowanych, poszło „jak krew w piach”- cytując klasyka.

Poniżej lista zaledwie kilku przykładów zmarnowanych środków za przyczyną błędnych decyzji pani Laskowskiej- decyzje podejmowane głównie z „wolnej ręki”:

79 880 ,75 zł – dokumentacja termomodernizacji budynku Ochotniczej Straży Pożarnej,

70.000 zł na zatrudnienie doradcy gospodarczego,

42.000 zł na różnego rodzaju „koncepcje” nowej hali sportowej, które Miasto mogło otrzymać za darmo (pisałem o tym w jednym z artykułów),

–  67.000 zł na budowę tężni, które zostaną wydane z kasy Miasta,

30.000 zł w pierwszym roku na utrzymanie tejże tężni,

37.000 zł na budowę wiaty PKS, które zostaną wydane z kasy Miasta.

Daje to kwotę co najmniej 325.880 zł zmarnowanych środków. A to jedynie część inwestycyjnych pomyłek burmistrz Laskowskiej.

Z powyższego, uproszczonego zestawienia wynika, że obecnym włodarzom udało się wyrzucić w błoto po ponad 100.000 zł publicznych pieniędzy na każdy rok rządzenia. W najbliższych latach czekają nas jeszcze kolejne „duże inwestycje na duże pieniądze”.

Jak dotąd obecna Rada Miasta i burmistrz Anna Laskowska stają w gronie absolutnych faworytów w rankingu na najgorszą ekipę rządzącą Łaskarzewem po 1989 r.

Indywidualnie i drużynowo.

SAD

120 tys. zł na remont hali i oświetlenie boiska

„Dach cieknie (…) jest sufit popękany, i ta podłoga w pewnym stopniu zniszczyła się przez to, że dach cieknie (…) wiem doskonale, że ta podłoga się nie nadaje”–  minęło już pół roku od XXIX nadzwyczajnej sesji z 29 marca 2021 r., podczas której radny Krzysztof Dudek wypowiedział powyższe słowa. Od tamtej pory na hali przy ul. Kusocińskiego 10 nie zmieniło się nic. Lipny wniosek do programu Sportowa Polska na ponad 600 tys. zł, zgodnie z oświadczeniami pani burmistrz, został odrzucony. Burmistrz Laskowska i Rada Miasta nie decydują się na podjęcie jakichkolwiek innych działań, mających na celu wyremontowanie jedynej hali sportowej w Łaskarzewie.

Hala sportowa przy ul. Kusocińskiego 10 w Łaskarzewie, foto SAD

Realne potrzeby kontra wydumane fantazje

Powiedzmy wprost: z wypowiedzi pani Laskowskiej wynika, że kasa Miasta Łaskarzew dysponuje kwotą około 120.000 zł, którą można by natychmiast przeznaczyć na remont istniejącej hali sportowej i wybudowanie oświetlenia części boiska, dzięki czemu nasza młodzież mogłaby trenować bezpiecznie w okresie jesienno-zimowo-wiosennym. Z rozmów, jakie udało mi się przeprowadzić z lokalnymi działaczami sportowymi wynika, że za ok. 60.000 – 70.000 zł systemem gospodarczym można by w trybie pilnym doprowadzić halę do odpowiedniego stanu. Natomiast za kolejne ok. 50.000 – 60.000 zł można by wykonać oświetlenie części boiska do celów treningowych. To są właśnie pilne projekty, które miasto powinno sfinansować i przeprowadzić natychmiast. Systemem gospodarczym, bezprzetargowo.

Nowa hala nie powstanie jeszcze przez kolejne 3 – 4 lata. Istniejąca hala bez remontu może nie doczekać wiosny, bo będzie musiała zostać wyłączona z użytku przez nadzór budowlany lub kuratorium.

Łaskarzewskiej młodzieży i dzieciom, które przez półtora roku pandemii przesiedziały w domach przed komputerami, i obecnie mają problemy z uzależnieniem od mediów, z chorobami kręgosłupa czy otyłością, bardziej potrzebne jest oświetlone boisko i w pełni funkcjonalna hala sportowa.

Jednak burmistrz Laskowska przy poparciu biernej, miernej ale wiernej Rady Miasta postanowiła przeznaczyć powyższą kwotę na realizację swoich oderwanych od realiów fantazji: budowy bezużytecznej tężni solankowej w centrum miasta (koszt ok. 100.000 zł z kasy miasta w tylko pierwszym roku działalności) oraz ,,rustykalnej wiaty autobusowej’’ za kilkadziesiąt tysięcy złotych, wyposażonej w Wi-Fi i ekran z prezentacją łaskarzewskich atrakcji. Jakich atrakcji? Przecież na dziś Łaskarzew nie ma się czym chwalić.

Marazm, bylejakość, pustostany

Nie ma w okolicznych hurtowniach kosmetycznych tyle pudru i fluidu, które mogłyby przykryć kulturalną, sportową i rekreacyjną bylejakość Łaskarzewa. Po 30 latach demokratycznej samorządności w ramach systemu kapitalistycznego najelegantszym miejscem, w którym każdy łaskarzewiak musi się pokazać jest… tutejsza Biedronka.

Łaskarzew marniał i niszczał od lat. Zniknęło Kino Promnik, spalił się Ośrodek Świt, zarosły i popękały korty tenisowe na Świcie i Letnisku, na pustostan przerobiono restaurację Rycerska, nieustannie martwe są Stodoła i Klub Bajka, ledwo zipie hala sportowa. Mamy  zachwaszczony Małpi Gaj, zarośnięty staw, niewykorzystany potencjał Kępek, Alejek i dawnych ligówek. Być może dlatego, przyzwyczajeni do bylejakości i bezradności łaskarzewscy radni i pani burmistrz uważają, że jest to naturalny stan rzeczy.

Z pewnością zaraz usłyszymy głosy, że łaskarzewski staw, dawne Kino Promnik, Stodoła, Alejki i Małpi Gaj nie należą do Miasta, a magistrat nie ma z nimi nic wspólnego. To jest odsuwanie od siebie odpowiedzialności i ograniczony sposób myślenia, który powoduje, że Łaskarzew niszczeje i będzie dalej umierał.

Tężnia w oparach spalin i przepłacona, „rustykalna wiata PKS” tego stanu rzeczy nie zmienią.

Boisko ŁKS Promnik Łaskarzew, foto SAD

Rozrzutność, niegospodarność, bezradność

Jeśli prawdą jest to, co pół roku temu powiedział radny Dudek, i dach hali sportowej nadal przecieka, podłoga niszczeje i nie nadaje się do użytku, a burmistrz Laskowska od kilku lat nie robi z tym absolutnie nic, może to świadczyć o niegospodarności mieniem komunalnym znacznej wartości. Brak odpowiedniego zabezpieczenia majątku (budynku hali) przed systematycznym niszczeniem, a co za tym idzie, narażanie jej użytkowników na wypadki, kontuzje i utratę zdrowia, to kwestia nie tylko etyki i uczciwości wobec mieszańców miasta, ale odpowiedzialności prawnej i karnej.  Być może dopiero wtedy, gdy wydarzy się jakiś poważny wypadek (czego nikomu nie życzę) lub odpowiednie służby zajmą się łaskarzewską halą, radni i burmistrz Laskowska ockną się i zorientują, jak poważnych zaniedbań są winni.

W ostatnich dniach burmistrz Laskowska chwali się pozyskanymi środkami na remont trybun na stadionie. Dobrze, że pieniądze na ten cel wreszcie są. Jednak nowe trybuny powinny być już dawno wyremontowane z kasy miasta zamiast zatrudniania doradcy, który obciążył miasto kwotą ok. 70.000 zł, czy zamówienia projektu ocieplenia budynku straży pożarnej za 80 tys. zł (projekt, czyli dokumentacja, kolejne papiery) oraz 35 tys. na obrazki dot. nowej hali sportowej. W ostatnim półtoraroczu tylko w tych trzech pozycjach zmarnowano ponad 180.000 zł. Zmarnowano również czas.  

Spadek liczby młodych mieszkańców Łaskarzewa (do 19 roku życia) od 1995 do 2015 r. o 38%.*

To nie są wasze pieniądze!

Analizując bierność radnych i niezrozumiałe decyzje burmistrz Laskowskiej warto pamiętać, że pieniądze jakimi dysponuje ratusz, nie są pieniędzmi zasiadających tam „wybrańców Łaskarzewa”. To są pieniądze mieszkańców. Jeśli burmistrz Laskowska ma odrealnione wizje budowy „tężni solankowej w ogrodzie halofitów”, albo niezrealizowane fantazje wykreowania „wiaty w stylu rustykalnym”, powinna te pomysły i koncepcje realizować za własne pieniądze, na własnej działce.

Pełniąc funkcję publiczną z wyboru mieszkańców, tak radni, jak i pani burmistrz powinni mieć na względzie istotne potrzeby łaskarzewiaków. Wymagająca pilnego remontu, istniejąca hala sportowa oraz oczekiwane od lat oświetlenie przynajmniej części boiska sportowego, to projekty potrzebne setkom młodych ludzi w naszym mieście. Rodzice nie powinni być narażani na wielotysięczne koszty dowożenia swoich pociech do okolicznych miejscowości na wieczorne treningi.  

Rustykalna wiata przystankowa za kilkadziesiąt tysięcy złotych może tylko zachęcić większą liczbę młodzieży do opuszczenia tego nieprzyjaznego im miasteczka, w którym zwyczajnie nie ma co robić. Od lat. 

Łaskarzewiacy muszą zacząć upominać się o swoje. Na Radę Miasta i burmistrz Laskowską nie mają co liczyć.

SAD

*Źródło: Program rewitalizacji dla Miasta Łaskarzew na lata 2017-2023

Miasto to Ja i moja posłuszna Rada

„Tu jest Łaskarzew, o tu jest Łaskarzew”- oświadczyła pani burmistrz Anna Laskowska podczas posiedzenia XXXV Sesji Rady Miasta, wskazując wyraźnym gestem na zgromadzonych przy prezydialnym stole radnych, wraz sekretarzem i panią skarbnik. „Tu siedzą przedstawiciele mieszkańców (…) wybrani w demokratycznych wyborach (…) Tu jest Łaskarzew, te osoby…”- dodała pani burmistrz posiłkując się intensywną gestykulacją. Odpowiedź, że „tu jest tylko Rada Miasta, a Łaskarzew jest tam za oknem, i tam są mieszkańcy” spotkała się z nerwowym śmiechem pani burmistrz i milczeniem radnych (2:24:20 nagrania sesji).

Foto: YouTube.com, Asterix na olimpiadzie

Ave JA!

Coś bardzo niedobrego dzieje się z władzami Łaskarzewa. Bizantyjskie, oderwane od realnych potrzeb mieszkańców, obciążające budżet, a co gorsza, szkodliwe dla miasta wizje pani burmistrz Laskowskiej nie spotykają się z jakąkolwiek reakcją ze strony radnych miejskich. Radni zapomnieli chyba, że zasiadanie w Radzie Miasta nie powinno służyć tylko załatwieniu wyremontowania jednej ulicy w swoim rejonie, wynegocjowaniu ustawienia latarni pod własnym domem, czy załatwieniu sobie dodatkowego etatu, lub pracy dla żony, męża lub dzieci w lokalnym magistracie albo w spółce w nieodległym mieście. Okazuje się, że łaskarzewscy radni zabierają głos i potrafią być niezwykle aktywni, gdy w grę wchodzą ich partykularne interesy, rodzinne biznesy, czy towarzyskie powiązania. Milczą jednak, gdy ważą się sprawy niezwykle istotne dla całego miasta i przyszłości mieszkańców.

Radni głosują niemal jednomyślnie za oderwanymi od realnych potrzeb miasta pomysłami pani burmistrz, bo wiedzą, że w ramach rewanżu mogą spodziewać się załatwienia mniejszych lub większych interesików, dotyczących ich samych, ich rodzin lub bliskich znajomych. Tak m.in. działa łaskarzewski układ, o którym pisałem w poprzednich tekstach. Cierpią na tym interesy Łaskarzewa i mieszkańców. Myślenie kategoriami „miasto to ja i moja posłusznie głosująca rada”, utożsamiającymi Łaskarzew z budynkiem miejskiego magistratu (jak wskazała to wyraźnymi gestami burmistrz Laskowska), a interesy łaskarzewiaków z interesikami radnych, głosujących pod dyktando pani burmistrz, jest potwierdzeniem oderwania się od rzeczywistości, skrajnego partykularyzmu i lekceważenia mieszkańców miasta.  

Bierni, mierni ale wierni radni łaskarzewscy

Czy to zbyt ostry śródtytuł? Zbyt surowy w ocenie postaw i przygotowania do sesji Radnych Miasta Łaskarzew? Zainteresowanych wyrobieniem sobie własnego zdania poziomem pracy naszych reprezentantów zapraszam do obejrzenia obrad ostatniej sesji, na której poruszono kilka interesujących spraw. Burzliwą dyskusję wywołał naprędce zgłoszony przez radnego Włodzimierza Paziewskiego, niezbyt dobrze uzasadniony wniosek o zgłoszenie nadania tytułu doktorowi Markowi Niedźwiedziowi „zasłużonego dla powiatu garwolińskiego za działalność społeczną”. Radny Paziewski bronił swojego kuriozalnego wniosku jak lew. Jako, że procedury i kryteria przyznawania różnego rodzaju wyróżnień „zasłużony dla…” spotkały się w ostatnim czasie z wieloma głosami krytycznymi, a przy tym powinny spełniać wysokie standardy i nie naruszać powagi przyznawanych tytułów, postaram się omówić ten problem w odrębnym artykule.

O wiele bardziej istotną kwestią, niż mogłoby się to na pozór wydawać jest planowana budowa tężni solankowej na Rynku Głównym w Łaskarzewie, zaledwie 25 metrów od najbardziej ruchliwej ulicy w mieście. Jest to inwestycja, której wybudowanie będzie kosztować mieszkańców Łaskarzewa ponad 63.000 zł, oraz około 30.000 zł rocznie na jej utrzymanie. 300.000 zł w 10 lat. Pomimo wielu miesięcy, jakie miała do dyspozycji Rada Miasta i pani burmistrz Laskowska, jak dotąd żaden z radnych ani urzędników nie przeprowadził realnej symulacji kosztów utrzymania tejże tężni, które mogą być nawet wyższe niż 30.000 zł. Symulacji kosztów nie opracował przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji radny Łukasz Jasiński, który swoją niewiedzę uzasadniał tym, że (parafrazuję) „latem jest cieplej a jesienią jest zimniej”. Radnemu Jasińskiemu chciałbym przypomnieć, że w klimacie „umiarkowanym ciepłym przejściowym”, w obszarze którego znajduje się Polska, od wielu lat wciąż zachodzą te same cztery pory roku: wiosna, lato, jesień i zima. A „jak jest zima to musi być zimno” (korzystając z cytatu z filmu Barei).

Jeżeli przewodniczący Jasiński chce godnie i rzetelnie reprezentować łaskarzewiaków, to powinno być go stać na przeprowadzenie prostych obliczeń rocznych kosztów funkcjonowania tężni, których zakres nie powinien przekraczać wymagań kasy ósmej szkoły podstawowej.

Zbiorcze zestawienie Kosztów Inwestycji Rynek Duży Łaskarzew, źródło: Urząd Miasta Łaskarzew

Jednakże rozpoczęcie budowy tężni na Rynku Głównym w Łaskarzewie, którego to projektu z uporem godnym lepszej sprawy broni burmistrz Laskowska i część radnych, to fragment znacznie większej i poważniejszej układanki. Tężnia to początek przebudowy Rynku Dużego w Łaskarzewie i przepuszczenia przez kasę miejską ponad 2 milionów złotych (kalkulacja kosztów uzyskana z Urzędu Miasta powyżej). Projekt obejmuje m.in. wybudowanie fontanny za 400.000 zł (400 tys. to informacja uzyskana z Urzędu, w powyższej kalkulacji widnieje kwota 307.500 zł).

Na całej tej inwestycji z pewnością skorzystają projektanci, firmy budowlane, producenci i układacze kostki brukowej, ale nie mieszkańcy Łaskarzewa.

Dlatego też ten szkodliwy, oderwany od realnych potrzeb miasta projekt, zaspakajający jedynie wybujałe ambicje burmistrz Laskowskiej powinien być jak najszybciej wstrzymany!

Nie kłamcie! Są pieniądze w kasie miasta!

Co ważne, budowa tężni solankowej na Rynku Głównym początkowo ma zostać sfinansowana w pełni przez Miasto Łaskarzew kwotą ponad 130.000 zł. Dopiero po wybudowaniu tego kuriozalnego obiektu połowa z tej kwoty, ok. 63.000 zł ma zostać zrefinansowane miastu z budżetu Województwa Mazowieckiego.

W pierwszym roku funkcjonowania tężni będzie ona realnie kosztować miasto niemal 100.000 zł.

Podczas wczorajszej sesji Rady Miasta złożyłem wniosek, aby pieniądze w wysokości 100.000 zł, które mają zostać wydane z kasy miejskiej na tężnię, zostały skierowane w trybie pilnym na remont istniejącej hali sportowej, na której remont Miasto nie otrzymało dofinansowania. Zarówno władze Klubu ŁKS Promnik, rodzice ok. 500 dzieci uczęszczających do łaskarzewskich szkół, jak i zatroskani kibice sportowi powinni jak najszybciej przygotować wniosek do Rady Miasta o zwołanie sesji nadzwyczajnej celem podjęcia dyskusji i decyzji w sprawie przesunięcia środków na pilny remont niszczejącej hali sportowej. W przeciwnym razie istniejąca infrastruktura będzie nadal popadała w ruinę, a remont hali przesunie się o kolejne lata. Skutkiem tego dzieci będą narażone na wypadki podczas zajęć, a kibice będą się wstydzić za to, jak radni i pani burmistrz dbają o zaplecze sportowe mieszkańców Łaskarzewa.

Będę się w tej sprawie kontaktował bezpośrednio ze wszystkimi reprezentantami władz klubu, tj. panami: Robertem Rezwowem, Emilem Kozikowskim, Piotrem Licbarskim, Mateuszem Sadowskim, Marcinem Jóźwickim, Rafałem Przybyszem i prezesem Sebastianem Kornackim. Postaram się uzyskać informację, co panowie zamierzają w tej sprawie zrobi. Informacje przekażę mieszkańcom Łaskarzewa.

Pacjent zmarł ale operacja się udała

Podczas dyskusji dotyczącej m.in. sposobu zarządzania sprawami miasta dowiedzieliśmy się od pani burmistrz Laskowskiej, że nie do końca rozumie ona na czym polegają i jak powinny przebiegać konsultacje społeczne w sprawie prowadzenia istotnych z punktu widzenia mieszkańców inwestycji. Warto przypomnieć, że w Garwolinie, w co do przyszłego sposobu wykorzystania dawnej prani odbyło się ogólnomiejskie referendum. Tak, referendum w sprawie zagospodarowania pralni!

W Łaskarzewie pani burmistrz Laskowska za plecami łaskarzewiaków, przy udziale doradcy z Kampinosu i pani architekt z Warszawy, wysmażyła mieszkańcom projekt przebudowy centralnego miejsca w mieście. Bez ich wiedzy i zgody.

Pani burmistrz pochwaliła się przy tym, że wniosek na remont istniejącej hali sportowej przy ul. Kusocińskiego 10, „przygotowywany dla celów szkoleniowych” (o którym pisałem w jednym z tekstów), do programu Sportowa Polska został rozpatrzony negatywnie. „Istotnie, nie otrzymaliśmy dofinansowania, szkolenie się udało”- stwierdziła z satysfakcją pani burmistrz Laskowska (1:51:05 nagrania). Czyli pacjent zmarł, ale operacja się udała.

Jeśli mógłbym cokolwiek sugerować, to doradzałbym pani burmistrz natychmiastowe wykupienie szkolenia, które gruntownie poprawiłoby świadomość pani burmistrz w zakresie rozumienia tego, jak powinny być prowadzone konsultacje społeczne w sprawie istotnych dla mieszkańców miasta projektów, oraz w zakresie okazywania elementarnego szacunku mieszkańcom miasta, którym się czasowo włada. Będę pierwszym, który poprze wydatek z kasy magistratu na szkolenie w powyższym zakresie, o ile pani burmistrz zobowiąże się, że naprawdę przyłoży się do nauki tych wydawałoby się elementarnych umiejętności.

Najpierw docenia, potem lubi, na koniec pogardza

Chciałbym podzielić się z łaskarzewiakami pewnym smaczkiem, który w bardzo ciekawy sposób obrazuje sposób myślenia, mówienia i działania pani burmistrz Laskowskiej. Jednocześnie jest przykładem tego, do jakich zabiegów manipulacyjnych jest gotowa posunąć się nasza pani burmistrz, byle tylko osiągnąć swoje cele.

W jednym ze swoich wystąpień pani Laskowska była na tyle miła, że zdecydowała się docenić moje „zdolności dziennikarskie, oratorskie i medialne”(1:39:40 nagrania). Gdy podziękowałem za to pani burmistrz, natychmiast wtrąciła, że „przecież się lubimy, nie?” (2:16:26 nagrania). Jednak pod koniec sesji, gdy przewodniczący Rady zwrócił się do mnie per „panie redaktorze”, burmistrz Laskowska ofuknęła go obcesowo: „Ale czego ty mówisz do niego ‘panie redaktorze’? On nie jest żadnym dziennikarzem!” (2:25:25 nagrania).

Gdy jeden z uważnych obserwatorów sesji zwrócił mi uwagę na ten fragment, uśmiałem się setnie.

Nie robi mi zbyt dużej różnicy, w jaki sposób zwraca się do mnie pan przewodniczący Rady, podobnie jak nie ma dla mnie znaczenia, co na temat mojej pracy sądzi pani burmistrz Laskowska. Biorąc pod uwagę poziom profesjonalizmu i rzetelności dziennikarskiej redaktora naczelnego i wydawcy Naszych Spraw, pana Eryka Laskowskiego, o czym pisałem m.in. w jednym z tekstów, rozumienie tego czym jest dziennikarstwo i na czym polega praca dziennikarza nie jest domeną pani burmistrz. Nieskromnie mówiąc, znacznie wcześniej publikowałem felietony polityczne o zasięgu ogólnopolskim, niż pani Laskowska została burmistrzem.

Powyższy przykład dobrze ilustruje cechy osobowościowe, poziom wiarygodności składanych werbalnie deklaracji z tym co tak naprawdę myśli pani Laskowska, wewnętrzną integralność oraz jej szacunek dla ludzi. Od wielu miesięcy odnoszę wrażenie, i staram się pisać o tym w moich tekstach, że w ten właśnie sposób pani burmistrz traktuje nie tylko swoich oponentów w dyskusjach, ale większość mieszkańców Łaskarzewa, włącznie z radnymi. Instrumentalnie.

Dlatego też, jeżeli pani burmistrz czyta moje teksty, chociaż z jej wypowiedzi wynika, że czyta je bez należytego zrozumienia, ośmielam się zasugerować, żeby postarała się zapoznać z definicjami podstawowych pojęć, m.in. takich jak: propaganda, informacja, dezinformacja, przemilczanie, dziennikarstwo, dziennikarz, hipokryzja, obłuda, samouwielbienie, pogarda, manipulacja.

Jeśli powyższe definicje przyswoi sobie pani Laskowska ze zrozumieniem, będzie to z korzyścią dla wszystkich mieszkańców Łaskarzewa. A o to przecież wszystkim nam chodzić, prawda?

O dobro naszego miasta! A nie tylko o niezrozumiałe ambicje jednej osoby i prywatne interesiki niektórych radnych.

SAD

Cudzym się chwalicie, swego nie macie

W pierwszych dniach sierpnia na profilu facebookowym Urzędu Miasta w Łaskarzewie pojawiła się informacja o mającej się rozpocząć budowie nowego dworca kolejowego PKP w Łaskarzewie. Tego samego dnia post został podany na profilu lokalnej gazety Łaskarzewa Nasze Sprawy bez jakiegokolwiek dodatkowego komentarza. Pod koniec sierpnia na profilu Urzędu Miasta pojawiają się kolejne wpisy o trwającej budowie oraz przyszłym wyglądzie dworca. Posty są powielane przez profil Naszych Spraw oraz na łaskarzewskim forum za przyczyną seniora Kaczorowskiego, członka zarządu stowarzyszenia CIA. Rzecz w tym, że Urząd Miasta w Łaskarzewie z budową nowego dworca PKP nie ma nic wspólnego, o czym nie informuje ani sam Urząd, ani „lokalna gazeta”, ani łaskarzewscy społecznicy.

Wszystkim krytykantom, malkontentom i złośliwcom odpowiadam z góry, że cieszę się bardzo, że w Łaskarzewie po ponad 50 latach budowany jest nowy dworzec kolejowy. To inwestycja, która będzie korzystna dla wszystkich mieszkańców miasta i naszych gości. I bardzo dobrze.

Co musi martwić, to manipulacja medialna w postaci przemilczenia istotnych faktów, jakiej dopuszcza się Urząd Miasta i Nasze Sprawy, która jest powielana przez seniora Kaczorowskiego. Polega na pominięciu kluczowych informacji i jednoczesnej sugestii nie wprost, jakoby budowa nowego dworca w Łaskarzewie była zasługą i sukcesem naszego magistratu. Mieszkańcy Łaskarzewa nie dowiedzą się z żadnych lokalnych mediów, ani z komentarzy zamieszczonych pod postami, że jest to jedna z dziewięciu tego typu inwestycji prowadzonych przez Polskie Koleje Państwowe S.A.

Zapoznajmy się zatem z informacjami, jakich nie uzyskamy ani na stronach Urzędu Miasta, Naszych Spraw, ani też z profili działaczy społecznych, biorących na siebie ciężar komunikacji z mieszkańcami Łaskarzewa.

Innowacyjne Dworce Systemowe to autorski projekt PKP SA, zakładający zaprojektowanie i budowę niewielkich oraz nowoczesnych dworców kolejowych dostosowanych do lokalnych potrzeb. W ramach zadania, na które została podpisana umowa z firmą SKB SA, powstanie ich dziewięć w miejscowościach położonych w województwach: mazowieckim, podlaskim i wielkopolskim. Nowe dworce zostaną wybudowane na stacjach: Dębe Wielkie, Wrzosów, Garwolin, Łaskarzew Przystanek, Kornelin, Racibory, Zdrody Nowe, Wasilków i Nowym Tomyśl.

czytamy na stronie Transport Publiczny.

Dalej możemy dowiedzieć się, że mający powstać w Łaskarzewie obiekt to dworzec typu IDS-B. Rysunek poglądowy prezentuję poniżej.

Dworzec typu IDS-B, mat. PKP SA

Przekaz płynący z profilu facebookowego Urzędu Miasta w Łaskarzewie oraz Naszych Spraw jest z goła inny. Możemy tam przeczytać, iż „Rusza budowa dworca kolejowego PKP w Łaskarzewie – prace mają rozpocząć się w przyszłym tygodniu!” (jakby budowa sama „ruszała”, a prace same miały „się rozpocząć”- przyp. SAD). Z kolejnego z wpisu, z 25 sierpnia dowiadujemy się, że „Rozpoczęły się prace na Przystanku PKP Łaskarzew.”, a z wpisu z dnia 25 sierpnia, że „Tak będzie wyglądał nowy dworzec kolejowy PKP Łaskarzew.” Wpisy bezrefleksyjnie i bez jakiegokolwiek komentarza powielają Nasze Sprawy oraz senior Kaczorowski na profilu grupy Łaskarzew.

Pod publikacjami, które zbierają po 140 polubień i są szeroko podawane pojawiają się głosy zdziwienia, że o tak ważnej dla miasta inwestycji nie informowano na oficjalnych stronach Urzędu. Warto dodać, że nie informowano również w miejskim biuletynie. W odpowiedzi dyskusja prowadzona jest w takim tonie, jakoby to magistrat był inicjatorem, inwestorem i wykonawcą nowej stacji kolejowej w Łaskarzewie- nie pojawia się ani jeden głos mogący wyprowadzić czytelników z błędu.

Tak kwitnie propaganda sukcesu Urzędu Miasta! Tak też wygląda manipulowanie opinią publiczną w naszym mieście. Zamiast informacji mieszkańcy otrzymują dezinformację.

Warto przy tym zauważyć, że nasi urzędnicy nie zdołali zapewnić podróżnym z Łaskarzewa dostępu do biletomatu. Znając nieporadność naszego Urzędu jestem przekonany, że przedstawiciele władz nie pojęli nawet próby korespondencyjnej z PKP na ten temat.

Łatwo się chwalić cudzymi projektami, trudniej realizować własne. Obecne władze Łaskarzewa przez 3 lata kadencji nie są w stanie wybudować trzech prostych wiat na przystankach autobusowych, w których mieszkańcy naszego miasta i przyjezdni mogliby w cywilizowanych warunkach zaczekać na przyjazd autobusu. I nie chodzi tu o przepłacone, przeinwestowane wiaty za grube dziesiątki tysięcy, ale proste, estetyczne, praktyczne i niedrogie rozwiązania, których cały wachlarz dostępny jest na rynku.

W kasie miasta są pieniądze (ponad 60 tys.) na tężnię w oparach spalin, zaplanowaną zaledwie 30 m od przystanku autobusowego, a nie ma 3 x po 15 tys. zł (czyli 45 tys. zł) na dobrej jakości, porządne wiaty (pierwsza z brzegu oferta wiaty za niespełna 15 tys. zł na zdjęciu poniżej).

Połączenie propagandy nieswoich sukcesów z własną bezradnością.

Materiały producenta

SAD

Debata o Łaskarzewie- szyderstwa, zastraszanie, wykluczenie

W tekstach zamieszczanych na stronie wŁaskarzewie.pl, nawet tych najbardziej krytycznych, staram się odnosić bezpośrednio do dokumentów, bazować na faktach i prezentować opinie dotykające meritum poruszanych spraw. Jeśli piszę o ludziach, to jedynie w kontekście ich działalności publicznej, prezentowanych stanowisk, dyskusji i wypowiedzi w sprawach naszego miasta. Tym razem będzie podobnie. Na przykładzie obserwacji jednej z facebookowych grup spróbuję przybliżyć obraz i poziom debaty o Łaskarzewie, oraz aktywność niektórych postaci, które starają się przyjmować role lokalnych liderów opinii.

Foto: Max Pixel Creative Commons

Pierwszy tekst opisujący sposób pracy pani burmistrz Laskowskiej i Rady Miasta w kontekście planów budowy hali sportowej w Łaskarzewie (Halowy zawrót głowy…) opublikowałem 1 czerwca tego roku. W reakcji na tę publikację, pani burmistrz pospiesznie zorganizowała pierwsze „konsultacje” dotyczące jednej z najważniejszych inwestycji w historii naszego miasta. Metody kierowania miastem, dysponowania groszem publicznym, czy też przedmiot i zakres planowanych inwestycji wydały mi się na tyle ciekawe, chwilami wręcz niewiarygodne, że postanowiłem napisać kilka kolejnych tekstów. Bazowałem na informacjach i dokumentach pozyskiwanych z oficjalnych źródeł. Tak powstały publikacje o idących w dziesiątki tysięcy wydatkach miejskich na niekonsultowane projekty architektoniczne i koncepcje, o planach przebudowy Rynku Dużego za ok. 2 mln zł, o kosztach zatrudnienia miejskiego doradcy, o zaniedbaniach związanych z remontem istniejącej hali sportowej, o niekompetencji radnych i urzędników miejskich, czy bizantyjskich w swojej skali planach pani burmistrz Laskowskiej. „Duże inwestycje na duże pieniądze”- to motto burmistrz Laskowskiej. „Planowane za plecami łaskarzewiaków”- należałoby dodać.

Cześć z wymienionych powyżej tekstów udostępniłem na forum facebookowej grupy Łaskarzew. No i się zaczęło.

Młode, gburowate wilczki pod patronatem starego lisa

Jako pierwszy z szyderczymi komentarzami ruszył niejaki Piotr Żabczyński, członek- założyciel nieformalnej grupy Łaskarzew2030. Gdy jego komentarze nie odniosły spodziewanego skutku, w sukurs przyszedł mu innych członek-założyciel powyższej grupy, niejaki Patryk Błachnio. Ten z kolei porównał moje publikacje do goebelsowskiej propagandy, poddał w wątpliwość prezentowane przeze mnie informacje (przygotowane na bazie dokumentów z Urzędu Miasta), zaliczył do grona autorów teorii spiskowych, a telewizję internetową wRealu24, której zdarza mi się udzielać wywiadów, określił mianem „foliarskiej”, sugerując szerzenie przez nią dezinformacji. Potem ten sam gburowaty wilczek w prywatnej wiadomości facebookowej zdecydował się zaprosić mnie na spotkanie, po to aby „rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące osób zarządzających grupą. (sic!)”

Po zapoznaniu się z metodami działań i zakresem projektów wdrażanych przez liderów tejże grupy, jakichkolwiek wątpliwości co do niektórych jej członków mieć nie można. Wsparcia grupie młodych wilczków miało udzielić lokalne stowarzyszenie CIA oraz redaktor naczelny i wydawca Naszych Spraw.

Na marginesie dodam, że jeśli ponownie pojawią się podobnie kłamliwe i obraźliwe insynuacje i pomówienia pod moim adresem, spotkają się one z odpowiedzią na drodze prawnej.

Opryskliwy dziadek niewiadomej proweniencji

Na jednego z liderów lokalnej społeczności próbuje się kreować niejaki pan Krzysztof Kaczorowski, senior. Zapytany niedawno na łaskarzewskim forum o pochodzenie i powody zainteresowania sprawami Łaskarzewa świadomie uniknął odpowiedzi. Jednak jest on niezwykle aktywny jeśli idzie o upominanie i przywoływanie do porządku nieprawomyślnych dyskutantów, którzy próbują poruszać niewygodne czy drażliwe kwestie, zwłaszcza te dotyczące wydatków z kasy miejskiej, niekompetencji Rady Miejskiej czy nieporadnych działań samej pani burmistrz. Wówczas uaktywnia się dziadek Kaczorowski, często nie przebierając w słowach i emanując świętym oburzeniem.

Pomimo deklarowanego umiłowania demokracji i wolności słowa, w opryskliwym dziadku Kaczorowskim ujawniają się ciągoty cenzorskie, charakterystyczne dla aktywnych działaczy społeczno-politycznych z minionej PRL. Już po ukazaniu się tekstu Miasto zdolnych ludzi przed dwoma laty, skierował do mnie mail (screen poniżej), sugerując szkodliwość dla społeczności lokalnej opublikowanych wywiadów, jakie przeprowadzałem dla portalu Fronda.pl, znajdujących się na stronie Wywiady24.pl.

Zachowując pewną równowagę życia społecznego, zasadnym wydaje się oczekiwanie, że człowiek który pozwala sobie na publiczne pouczanie i recenzowanie łaskarzewiaków, próbuje dyktować o czym można a o czym nie powinno się dyskutować, próbuje ograniczać swobodę wypowiedzi mieszkańców i dyktować im, co wypada, a czego nie wypada mówić i robić, powinien udzielić mieszkańcom Łaskarzewa odpowiedzi na bardzo podstawowe pytania. Dlatego pozwolę sobie zadać je w imieniu mieszkańców naszego miasta.  

Jako, że pan Kaczorowski sam często odwołuje się do okresu PRL, w którym to czasie, co wynika z metryki, opryskliwy dziadek musiał być człowiekiem aktywnym zawodowo i społecznie (tak sądzę), zasadne są pytania o przynależność pana Kaczorowskiego np. do Solidarności. Myślę, że wielu z nas z zainteresowaniem zapoznałoby się z bohaterską kartą walki o wolność i demokrację pana Kaczorowskiego przed ’89 rokiem.

Dlatego zapytam wprost: Do jakich organizacji, instytucji, klubów i stowarzyszeń- jawnych lub tajnych- przynależał opryskliwy dziadek Kaczorowski przed ’89 rokiem? Jakie organizacje wspierał myślą, słowem i uczynkiem w sposób jawny lub tajny? Które instytucje i organizacje wspierały działalność pana Kaczorowskiego w czasie PRL? Czy była to Solidarność, czy może wręcz przeciwnie? Czy dziadek Kaczorowski przechodził jakieś jawne lub tajne kursy, szkolenia (komplety) w ramach działalności politycznej, społecznej, kulturalnej, opozycyjnej?

To jest dobry moment, żeby pochwalić się mieszkańcom Łaskarzewa, których pan Kaczorowski strofuje i poucza, kartą swojej chlubnej, opozycyjnej, prodemokratycznej przeszłości za mrocznych czasów PRL.

Śmiało, panie Kaczorowski! Ujawnij się pan, napisz wprost, kto pan jesteś, że pozwalasz sobie na publiczne impertynencje pod adresem łaskarzewiaków? Kto pana rodził, skąd pan pochodzi? (cytując klasyka) Czego się pan wstydzisz?

Wulgarny radny w zespole rodzinnym

Niezwykle aktywnym, choć chwilami dziecinnie nieporadnym, dyskutantem na łaskarzewskim forum jest radny miejski Fryderyk Głowacki. Zwykle zabiera głos, gdy dyskusja przybiera kształt i kierunek niekorzystny dla obecnego układu władzy i pani burmistrz Laskowskiej. Pytany o konkrety, o koszty, o wydatki, o zasadność planowanych inwestycji nie potrafi odpowiedzieć, odgrażając się, że „będzie wszystko sprawdzał w komisji budżetu”. Rzecz w tym, że to radny Głowacki jest przewodniczącym tejże Komisji Budżetu, Finansów i Planowania, i poczynione lub planowane wydatki miejskie powinien mieć w małym  palcu. A chodzi tu o kwoty niebagatelne, m.in. takie jak: ok. 70 tys. zł na doradcę miejskiego, 115 tys. na projekty architektoniczne, 66 tys. na tężnię w centrum miasta, lipny kosztorys na remont starej hali na ponad 600 tys. zł, czy przekraczającą granice zdrowego rozsądku koncepcję przebudowy rynku głównego za ponad 2 mln zł.

Tego typu koszty, które przewodniczący Głowacki musiał opiniować w komisji, umknęły niestety jego uwadze. Gdy nie udała się próba zamiecenia dyskusji pod dywan, w postaci przeniesienia rozmowy „na priv” czyli poza przestrzeń publiczną, pan radny Głowacki nie waha się posunąć do osobistych zaczepek i personalnych insynuacji. Ale nie tylko. Posuwa się również do chamskich, wulgarnych odzywek w dyskusji z łaskarzewiakami. Reprezentant wyborców.

Bywa tak, że wulgarny radny niezbyt dobrze radzi sobie na publicznym forum, a bywa, że nie radzi sobie nawet z podstawami języka polskiego. Wówczas w sukurs przychodzą mu członkowie rodziny i bezpardonowo atakują niewygodnego rozmówcę lub rozmówczynię (sam doświadczyłem podobnego zabiegu). Efekt najczęściej jest natychmiastowy- atakowany wycofuje się i rezygnuje z dalszej dyskusji- na mnie to nie zadziałało, chociaż niestety podziałało na wielu. Zaangażowanie i chęci do konstruktywnej aktywności społecznej zanikają.  

I bardzo proszę nie czynić mi zarzutu, że czepiam się rodziny wulgarnego radnego Głowackiego. Tak jak napisałem na początku tekstu: obserwuję i opisuję publiczną aktywność mieszkańców naszego miasta. W przypadku wulgarnego radnego działalność na forum internetowym ma charakter powiązań rodzinnych. To wszystko.

Zaproszenie do wykluczenia

Zaproszenie do dyskusji o grupie Łaskarzew2030 skierowane do mnie przez jednego z założycieli tejże „organizacji” (screen wiadomości powyżej) zakończyło się wykluczeniem mnie z facebookowej grupy Łaskarzew, której to grupy gburowaty wilczek, obok opryskliwego dziadka, jest jednym z trzech administratorów. Tak wygląda „model debaty o istotnych sprawach miasta” i „standardy wolności słowa”, wyznawane przez samozwańczych, lokalnych liderów opinii publicznej.

Właściwie każdy, kto spróbował podjąć istotne dla naszego miasta wątki lub posunął się do krytyki obecnych władz na łaskarzewskim forum, natychmiast spotykał się z szyderstwami gburowatych wilczków, gderaniem opryskliwego dziadka niewiadomej proweniencji, czy bezpośrednimi, personalnymi atakami wulgarnego radnego w towarzystwie rodziny. Gdy dyskutantom brakuje argumentów, zadziałać musi grupowy ostracyzm i prewencyjna cenzura.  

Rozbijanie lokalnej wspólnoty

Żaden z opisywanych w niniejszym artykule bohaterów nie spróbował nawet podjąć publicznej, merytorycznej dyskusji o sprawach Łaskarzewa w odniesieniu do zaprezentowanych w artykułach informacji, faktów i opinii. Poza przytykami i atakami personalnymi nie mieli nic do zaproponowania. Brak argumentów i elementarnego rozeznania w potrzebach mieszkańców miasta nadrabiali inwektywami, insynuacjami, bezczelnością czy zwykłym chamstwem. Mowa tu o ludziach, którzy chcą się mienić lokalnymi liderami opinii, a może nawet, jak w przypadku młodych, gburowatych wilczków z grupy Łaskarzew2030, chcieliby w przyszłości przejąć stery władzy.

Próby narzucenia tematów zastępczych, takich jak ogólnomiejska ankieta dotycząca „grillowania i palenia ognisk na terenach leśnych”, zaproponowana przez grupę Łaskarzew2030 z inspiracji redaktora Eryka Laskowskiego, zakończyły się w sposób możliwy do przewidzenia- wygasły samoistnie gdy tylko zmalała temperatura dyskusji.

Trudno się zatem dziwić, że wszyscy ci, którzy być może chcieliby się zaangażować w konstruktywne, pożyteczne i prawdziwie przydatne miastu projekty rezygnują z jakiejkolwiek społecznej aktywności. Nie chcą się narażać na szyderstwa, docinki, ataki, czy pospolite chamstwo i wulgaryzmy lokalnej „elitki”, która w internecie prezentuje poziom agresywnych, bezczelnych trolli.

Ludzie, którym wydaje się, że tworzą „grupę trzymającą władzę” w Łaskarzewie, są odpowiedzialni za dekompozycję lokalnego życia społecznego i rozbijanie lokalnej wspólnoty. Mową, kuglarstwem, przemilczaniem, zaniechaniem. Od lat.

SAD

Kariera polityczna kosztem Łaskarzewa

Poniższy felieton będzie jednym z ostatnich z serii publikacji na temat problemów mojego rodzinnego miasta z lokalną władzą, a właściwie z lokalną grupą trzymającą władzę. Ostatnie miesiące przyniosły wiele pytań co do możliwych motywów działań pani burmistrz Laskowskiej w sprawach dotyczących miasta. Przyznaję, że przed zapoznaniem się z konkretnymi informacjami i dokumentami niełatwo było odnaleźć się w grach i machinacjach szczegółowo rozpisywanych na zapleczu politycznym lokalnej władzy. Zadanie znalezienia racjonalnych interpretacji z pozoru nieracjonalnych poczynań magistratu nie było wcale proste. Nad opracowaniem celów i metod ich realizacji trudzili się doradcy i eksperci. A cele pani burmistrz są o wiele bardziej ambitne niż komukolwiek ze zwykłych zjadaczy łaskarzewskiego chleba mogło się wydawać.

Foto: materiały wyborcze

Spróbujmy przyjrzeć się poczynaniom burmistrz Laskowskiej i jej bezpośredniego zaplecza w ostatnich miesiącach. Przygotowywane w tajemnicy wielomilionowe projekty, pogardliwe traktowanie mieszkańców i radnych, zaniedbania istniejącej infrastruktury, poczucie wszechwładztwa i bezkarności, brak zainteresowania prawdziwymi problemami łaskarzewiaków i przyszłością miasta. Skąd niezrozumiały upór godny lepszej sprawy w zakresie realizacji szkodliwych dla miasta projektów, jak pomysł budowy tężni solankowej obok najbardziej ruchliwej ulicy czy umyślne zaniedbania – jak brak konkretnych działań mających na celu remont jedynej hali sportowej w mieście przy ul. Kusocińskiego 10.

Opisywany w ostatnich tygodniach dobór priorytetów i metod działania oraz sposób traktowania wyborców przez burmistrz Laskowską połączony z coraz odważniej wyrażanymi opiniami mieszkańców Łaskarzewa musi oznaczać koniec kariery politycznej na szczeblu samorządowym w naszym mieście. Pani burmistrz i jej zaplecze powinno zdawać sobie sprawę z takich konsekwencji, jednak nadal nic sobie z takich perspektyw nie robi. Pozostała aktywność pani Laskowskiej może wskazywać na to, że apetyty polityczne wcale nie zostały zaspokojone i sięgają znacznie dalej niż miasteczko nad Promnikiem. I wyżej niż garwoliński powiat.

Jakie koncepcje i projekty, większe i ważniejsze od potrzeb Łaskarzewa, mogą przyświecać z pozoru niedorzecznej aktywności burmistrz Anny Laskowskiej? Jakie czynniki dają jej ochronę do tak jawnie sprzecznych z interesem mieszkańców poczynań?

Foto: Zaprzysiężenie burmistrz A. Laskowskiej, kadr z nagrania

Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Pani burmistrz Laskowska w swoich politycznych zamysłach mierzy bardzo wysoko. Trudno powiedzieć, czy to jej osobiste ambicje czy raczej skutek namowy doradców i politycznych promotorów. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że ostatecznym celem prowadzonych projektów jest fotel posła lub senatora RP. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby te zamiary nie miały być realizowane kosztem przyszłości i kasy naszego miasta.

Dlaczego pani Laskowska zamierza zrealizować niepotrzebny, szkodliwy dla miasta, szacowany na 2 miliony złotych projekt przekopania Rynku Głównego powiązanego z wycinką pięknych drzew? Ponieważ realizacja takiej koncepcji – nieważne, że za plecami i ze szkodą dla łaskarzewiaków – będzie dobrze wyglądać na folderach wyborczych do Sejmu lub Senatu.

Burmistrz Laskowska nie chce rozmawiać z łaskarzewiakami, nie chce ich informować o najbardziej dla nich istotnych projektach. Nie chce też wiedzieć, czy mieszkańcy miasta godzą się na fanaberie i pomysły doradców miejskich. Z polityki informacyjnej prowadzonej przez panią burmistrz wynika, że woli się komunikować z mieszkańcami swojego rodzinnego Garwolina, niż z łaskarzewskimi wyborcami.

Łaskarzewscy wyborczy nie mieli okazji, żeby zapoznać się z planami budowy tężni solankowej, o czym rozpisywały się garwolińskie media. Nie mieli też możliwości przeanalizowania przetargów na opracowanie projektu budowy nowej hali widowiskowo – sportowej, o czym już wcześniej pisałem. W serwisach łaskarzewskich próżno szukać wywiadu, jaki na temat swojego życia osobistego i rodzinnego udzieliła pani Laskowska jednemu z garwolińskich serwisów internetowych. „O dzieciństwie, pierwszych zarobionych pieniądzach, o tym, jak poznała swojego męża, jak radzi sobie w kuchni i co najbardziej ceni w mężczyznach”.

Ktoś, tak jak w bajce, obiecał pani burmistrz, że koń będzie latał i pani burmistrz w tę bajkę uwierzyła. Dlatego zapewne zdecydowała się realizować tylko „duże projekty na duże pieniądze”. Nawet jeśli te projekty nie będą łaskarzewiakom do niczego potrzebne. Wystarczy, że będą dobrze wyglądały na zdjęciach i obrazkach reklamowych. Wystarczy, że można będzie ogłosić niezaprzeczalny sukces w drodze na Wiejską.

Po chaotycznych działaniach zaplecza polityczno – medialnego pani burmistrz w ostatnich tygodniach możemy być pewni, że innej koncepcji po prostu nie ma. Po trzech latach rządów najtęższe umysły doradzające lokalnej władzy nie są w sanie wygenerować realnych, rozwojowych pomysłów dla 600- letniego miasta, serwując mieszkańcom ankietę dotyczącą organizacji pikników w miejscach publicznych i palenia ognisk w lesie, próbując w ten sposób zmienić Łaskarzew w uzdrowisko.

Pozostają zatem marzenia o ogólnopolskiej karierze, realizowane głównie na koszt łaskarzewiaków.

Stać nas przecież, prawda? Łaskarzew to miasto zdolnych, zamożnych i bardzo naiwnych ludzi. Najwidoczniej.

SAD

Pokaz niekompetencji i niegospodarności – szkolenie za 600 tys.

Wszystkim, którzy zastanawiają się nad przyczynami pojawiania się kolejnych artykułów krytycznych wobec władz naszego miasta pragnę odpowiedzieć, że w Łaskarzewie dzieje się źle. Jest znacznie gorzej niż ktokolwiek z mieszkańców mógłby sobie wyobrazić w najśmielszych snach. Prawdopodobnie dlatego najbardziej istotne informacje dotyczące planów, zamierzeń oraz sposobów ich realizacji są przed łaskarzewiakami po prostu ukrywane, utrzymywane w tajemnicy i realizowane za ich plecami. Wdrażane bez liczenia się z głosem mieszkańców, bez elementarnego dla nich szacunku, bez okazania im choćby odrobiny sympatii.

Przejawy skrajnej niekompetencji i złej woli ze strony pani burmistrz (o czym będzie mowa poniżej) są jaskrawo widoczne na tle niezrozumiałej bierności i braku merytorycznego przygotowania do pełnionych funkcji po stronie radnych miejskich. Nasze miasto zmierza w złym kierunku. Konsekwencje bezmyślności i niegospodarności władz przy braku należytego nadzoru Rady Miasta nad sobiepaństwem i bezsensownymi poczynaniami pani burmistrz poniesie Łaskarzew i jego mieszkańcy. Konsekwencje poniesiemy my wszyscy.

Burmistrz Miasta Łaskarzew Anna Laskowska podczas Sesji Rady Miasta

XXIX sesja Rady Miasta –  jak nie zarządzać miastem

Tak jak o tym pisałem już wcześniej, XXIX sesja Rady Miasta w Łaskarzewie powinna stać się materiałem poglądowym dla tych, którzy chcą się dowiedzieć jak nie należy zarządzać miastem. Jednym z przedmiotów obrad tej sesji było głosowanie nad zabezpieczeniem w budżecie miasta kwoty 300.000 zł jako wkładu własnego, niezbędnego do złożenia wniosku na dofinansowanie remontu istniejącej hali sportowej w Łaskarzewie przy ul. Kusocińskiego 10 za kwotę ponad 600.000 zł. Remontu, którego przeprowadzeniem ani pani burmistrz ani radni nie są tak naprawdę zainteresowani. Wniosek, o który była mowa pod koniec marca 2021 r. ma być rozpatrywany dopiero pod koniec bieżącego czyli ewentualny remont obecnej hali mógłby się rozpocząć dopiero wiosną 2022 r. po uzyskaniu środków i po dokonaniu wyboru wykonawcy. Oznacza to, ni mniej ni więcej, iż jakiekolwiek prace remontowo – budowlane obecnej hali decyzją Rady Miasta na wniosek pani burmistrz zostały wstrzymane na co najmniej rok.

Tymczasem podczas tej samej sesji jeden z rannych oświadczył, że „dach cieknie (…) jest sufit popękany, i ta podłoga w pewnym stopniu zniszczyła się przez to, że dach cieknie (…) wiem doskonale, że ta podłoga się nie nadaje.”

Sufit popękany, dach cieknie, podłoga nie nadaje się do użytku i niszczeje z każdym dniem a pani burmistrz składa wniosek na remont hali, którego zgodnie z jej oświadczeniami, nie zamierza raczej realizować. Niekompetencja, bezmyślność, niegospodarność.

Szkolenie za ponad 600.000 zł

Z informacji jakie pani burmistrz przekazała radnym podczas sesji wynika, że wniosek dotyczący dofinansowania na remont istniejącej hali ma zostać złożony „treningowo”. Mówiąc słowami pani burmistrz „złożenie tego wniosku jest taką formą przećwiczenia, przygotowania i zebrania materiałów do tego, żeby w przyszłym roku aplikować o środki większe na nową halę sportową.”

Z wypowiedzi tych oraz towarzyszącej im dyskusji wynika wprost, że pani burmistrz chce złożyć wniosek na remont istniejącej hali, żeby nauczyć się składać tego typu wnioski. Taka decyzja wstrzymuje jednocześnie jakiekolwiek prace remontowe istniejącej hali sportowej, gdzie cieknie dach, podłoga niszczeje a dzieci narażone są na kontuzje i wypadki.

Pani burmistrz za zgodą radnych funduje sobie szkolenie za 609.000 zł, deklarując jednocześnie, że „zawsze gdyby nam się dofinansowanie na remont hali udało otrzymać możemy z tego zrezygnować.” Po co w takim razie potrzebny jest w urzędzie doradca gospodarczy i specjalista od pozyskiwania środków zewnętrznych, skoro urzędnicy i pani burmistrz muszą „ćwiczyć” pisanie wniosków kosztem popadającej w ruinę istniejącej hali?

Podpowiedzieć możemy, że jeżeli władze naszego miasta mają potrzebę doszkalania się, to zamiast narażać istniejący majątek na dewastację, powinny wykupić szkolenie online z kilkaset złotych. Pani burmistrz powinna spotkać się z kilkoma koleżankami i kolegami po fachu (włodarzami innych miast), którym udaje się od lat tego typu środki pozyskiwać. To rozwiązanie może przynieść korzyści wszystkim – i jest znacznie tańsze niż składanie pozorowanych, lipnych wniosków, których i tak nie ma się zamiaru realizować.

Obrady Rady Miasta Łaskarzew

Kosztorys na 609.000 zł do kontroli

Ciekawa jest również konstatacja zaprezentowana przez panią burmistrz, mówiąca o tym, że kosztorys na remont istniejącej hali został przygotowany niejako pod wymagania ministerstwa a nie zgodnie z rzeczywistymi potrzebami. Znów zacytujmy panią burmistrz:

 „Minimalne dofinansowanie o jakie można ubiegać się z ministerstwa sportu na modernizację, na remont to jest 600.000. Stąd… Tam wyszło nam 609 (tys. zł – przyp. SD), więc my ten wkład własny musimy wykazać w tym momencie 305.000.” 

W świetle różnic zdań pomiędzy przewodniczący Bożkiem a panią burmistrz Laskowską co do potencjalnych kosztów remontu podłogi sięgających 1000% (o 20.000 zł mówił radny Bożek, o 200.000 zł mówiła pani burmistrz), przygotowany przez projektanta kosztorys remontu istniejącej hali powinien zostać poddany audytowi na wniosek Rady Miasta w zakresie prawidłowości jego wykonania i zaprezentowanych tam wyliczeń.

Z informacji jakie do mnie docierają, oraz z bezradnych min radnych miejskich podczas ww. sesji wynika, że przed głosowaniem nie zapoznali się oni nawet pobieżnie z omawianym kosztorysem na 609.000 zł.

Polityka dużych koncepcji za duże pieniądze

Przy okazji dyskusji z mieszkańcami oraz podczas obrad omawianej tu sesji Ray Miasta pani burmistrz zadeklarowała, że jest zainteresowana realizowaniem tylko dużych projektów związanych z dużymi pieniędzmi. „Mamy taką politykę, że będziemy przygotowywali duże koncepcje na duże pieniądze” – oświadczyła podczas czerwcowego spotkania w sprawie budowy hali widowiskowo – sportowej.

Z doświadczeń innych miast i miasteczek wynika, że na dużych projektach za duże pieniądze korzystają głównie firmy projektowe, firmy doradcze, producenci materiałów budowlanych oraz wykonawcy tychże projektów – niekoniecznie mieszkańcy. Priorytetem pani burmistrz powinno być rozwiązywanie realnych, pilnych, palących problemów mieszkańców miasta, które najczęściej nie są wcale związane z aż tak dużymi pieniędzmi i aż tak wielkimi projektami.

O powodach dla których pani burmistrz jest zainteresowana realizacją tylko dużych projektów za duże pieniądze zamiast być żywotnie zainteresowaną rozwiązywaniem prawdziwych problemów mieszkańców Łaskarzewa będę pisał w kolejnych tekstach.

Hala sportowa ul. Kusocińskiego 10, Łaskarzew foto SAD.

Brak gospodarskiego myślenia

Zanim pani burmistrz zabierze się za „duże koncepcje na duże pieniądze”, o których tak bardzo marzy, niech najpierw zadba o istniejące obiekty, z których łaskarzewiacy, a szczególnie młodzież i dzieci, korzystają na co dzień. Niech przynajmniej zleci montaż parapetów na istniejącej hali sportowej, żeby elewacja na którą wydano grube dziesiątki tysięcy złotych nie pokrywała się brudem. Produkcja zwykłych blaszanych parapetów wraz z montażem nie powinna kosztować więcej niż 1.500 zł. Chociaż bazując na dotychczasowych oświadczeniach pani burmistrz (np. co do kosztów remontu podłogi w istniejącej hali), znając gest i rozmach jej doradców może się okazać, że „projektant wyliczy montaż parapetów nie na 1.500 a na 15.000 zł.” Pożyjemy, zobaczymy.

Radni powinni zacząć wreszcie godnie reprezentować mieszkańców

Można mieć nadzieję, że łaskarzewiacy nie będą czekać biernie i nie pozwolą pani burmistrz realizować „dużych projektów”, których beneficjentami zamiast łaskarzewiaków będą głównie firmy budowlane i producenci kostki brukowej. Miejmy też nadzieję, że koledzy, koleżanki, rodziny i znajomi zaczną wywierać zdecydowaną presję na radnych, żeby ci zabrali się wreszcie do realizacji ciążących na nich obowiązków, zaczęli domagać się dokumentów, zestawień, wyliczeń i dopiero na tej podstawie decydowali się głosować dbając o interes miasta, w którym mieszkają.

Radni nie mogą dawać się wodzić za nos jak nierozgarnięte dzieci – tak to niestety wyglądało podczas XXIX sesji Rady Miasta. Sam z resztą Państwo zobaczcie.

SAD

Fontanna za 400.000 zł, Rynek Duży za 1 mln

Pani burmistrz Anna Laskowska (psycholog z Garwolina), doradca gospodarczy pani burmistrz pan Mariusz Malinowski (były samorządowiec z podwarszawskiego Kampinosu) oraz pani architekt krajobrazu Katarzyna Świerczewska z Warszawy, bez jakichkolwiek konsultacji z Radą Miasta czy konsultacji społecznych z mieszkańcami, późną jesienią 2020 r. zaplanowali przebudowę Rynku Dużego w Łaskarzewie. Koncepcja, której realizacja szacowana jest na ok. 1 milion złotych, ma objąć budowę tężni solankowej 25 m od przystanku autobusowego i ruchliwej ulicy, przeniesienie pomnika z ponad 50-letnią tradycją i wybudowanie fontanny za ok. 400.000 zł. Prace na koncepcją prowadzone były w tak głębokiej konspiracji, że w pod koniec czerwca 2021 r. (pół roku po stworzeniu prezentowanego w tym materiale projektu) nie był z nią zaznajomiony sam redaktor naczelny i wydawca Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa Nasze Sprawy pan Eryk Laskowski, prywatnie mąż pani burmistrz. Nie mówiąc o zwykłych mieszkańcach miasta – łaskarzewiacy nie wiedzą NIC!

Fontanna Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Z łaskarzewiakami nie ma o czym gadać!

W odpowiedzi na pytania zadane w trybie dostępu do informacji publicznej uzyskałem od pani burmistrz informację potwierdzającą, iż jakiekolwiek „konsultacje dotyczące Rewitalizacji Rynku Dużego w Łaskarzewie nie były prowadzone z lokalnymi organizacjami.” Powodami, dla których pani burmistrz nie przeprowadziła konsultacji w sprawie gruntownej przebudowy centralnego punktu w mieście był formalny brak wymogu takich konsultacji oraz fakt, iż „żadna ze znanych organizacji nie zajmuje się urbanistyką czy architekturą krajobrazu.”

Czy mieszkańcy Łaskarzewa zrozumieli przekaz? Z tak bezceremonialnej odpowiedzi można wnioskować, że łaskarzewiacy nie są wystarczająco wyedukowani w zakresie „urbanistyki i architektury krajobrazu”, żeby brać udział w dyskusji na temat tego, jak powinien wyglądać centralny obszar ich miasta. Wydaje się, że pani burmistrz wyszła z podobnego założenia (brak wystarczającego wykształcenia w zakresie budownictwa obiektów sportowych i architektury jako takiej po stronie mieszkańców i radnych) jeśli chodzi o zaniechanie jakichkolwiek konsultacji dotyczących budowy nowej hali widowiskowo- sportowej. Idąc tym tropem możemy dojść do sytuacji, w której na temat wodociągów, kanalizacji i odbioru śmieci będą mogli zabierać głos tylko mieszkańcy (i radni) z tytułem inżyniera melioracji lub magistra ekologii; na temat klubu Bajka – z dyplomem kulturoznawstwa lub wiedzy o teatrze (co najmniej); natomiast chcąc podyskutować na temat klubu sportowego ŁKS Promnik trzeba będzie okazać dyplom ukończenia AWF czy przynajmniej certyfikat trenerski II klasy.

Omawiana tu  Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego nie była też konsultowana czy omawiana w ramach obrad Rady Miasta, nie została również przez Radę Miasta formalnie zatwierdzona. Z informacji jakie do mnie docierają wynika, że radni tej koncepcji po prostu nie znają.

Koncepcja Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Projekt za 1 milion utrzymywany w tajemnicy

Z najnowszych wypowiedzi medialnych pani burmistrz możemy wnioskować, iż całościowe zamierzenia inwestycyjne związane z przebudową Rynku Głównego w Łaskarzewie nadal mają być utrzymywane w tajemnicy przed mieszkańcami miasta. W filmie zaprezentowanym w ostatnich dniach pani burmistrz informuje o podpisaniu umowy na dofinansowanie budowy tężni solankowej (kwota nieco ponad 60.000 zł). Nie informuje natomiast, że budowa obiektu inhalacyjno – zdrowotnego będzie kosztowała docelowo 132.682,77 zł, natomiast roczne utrzymanie tegoż – ok. 30.000 zł.

Brak też jakiejkolwiek informacji o planach budowy fontanny za 400.000 zł (słownie: czterysta tysięcy złotych) w miejscu obecnego pomnika, poszerzeniu i przebudowie istniejących ciągów pieszych na Rynku Dużym oraz czekającej nas wycince istniejących drzew, co wprost wynika z przygotowanej w grudniu 2020 roku koncepcji.

Biorąc pod uwagę przyszłe koszt demontażu i ponownego montażu pomnika upamiętniającego nadanie praw miejskich naszemu miastu (na dziś brak jakiejkolwiek dokumentacji projektowej i kosztorysowej w tym zakresie), oraz wszystkie inne zmiany opisane w Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego należy przyjąć, iż realizacja planu opracowanego za plecami mieszkańców Łaskarzewa będzie kosztowała około 1 milion złotych. Utrzymanie tężni zainstalowanej 25 metrów od ruchliwej ulicy obciąży budżet miasta kwotą ok. 30.000 zł rocznie.

Pani burmistrz miała okazję, żeby opowiedzieć mieszkańcom Łaskarzewa co dla nich tak naprawdę przygotowała i z tej okazji nie skorzystała. Dlaczego? O to należy pytać samą panią burmistrz.

Dlaczego pani burmistrz przez niemal pół roku nie poinformowała o Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego redaktora i wydawcę Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa Nasze Sprawy pana Eryka Laskowskiego (prywatnie swojego męża) tego również nie wiemy. Wydaje się jednak oczywistym, że jednym z obowiązków gazety lokalnej było poinformowanie mieszkańców o tak istotnych zmianach planowanych w centralnej lokalizacji miasta.

Tężnia solankowa Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Ogrodnik miejski za 30 tys. zł

Każdy rozsądny gospodarz i każda zaradna gospodyni zadałaby sobie pytanie: co można zrobić na głównym Rynku w Łaskarzewie za kwotę 60 tys. zł? Bo tyle właśnie będzie musiało wyłożyć miasto ze swojej kasy na budowę tężni w oparach spalin, o czym pisałem w poprzednich tekstach. Ile ławeczek, stoliczków, krzesełek i klombów można by stworzyć za 60.000 zł? Ile metrów bieżących chodnika poprawić? Powinni o tym wiedzieć radni i to im należy postawić tego typu pytania –  w końcu współodpowiadają za nasze miasto od niemal 3 lat.

Radni powinni mieć przygotowane tego typu wyliczenia zarówno na własny użytek podczas merytorycznych debat, jak i do wglądu przez swoich wyborców.

Ze wstępnych kalkulacji wynika, że utrzymanie tężni solankowej zlokalizowanej w najbardziej zanieczyszczonym spalinami miejscu miasta (co wynika z natężenia ruchu oraz liczby miejsc parkingowych wokół Rynku Dużego) będzie kosztować rocznie ok. 30.000 zł. W takim budżecie można wynająć porządnego ogrodnika, który przez 7 miesięcy w roku (od kwietnia do października) codziennie przez 5-6 godzin będzie przycinał każdy kwiatek, każdą trawkę, każdy niepotrzebny listek i każdą nową rabatkę w obrębie Rynku. Dzięki prywatnemu ogrodnikowi miejskiemu Rynek Duży mógłby zostać przekształcony w jedno z najpiękniejszych miejsc w województwie mazowieckim.

Tężnia Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Niech siedzą w hałasie i smrodzie

Pani burmistrz uparła się jednak, że 25 metrów od przystanku autobusowego kosztem ponad 130 tys. zł (+ 30 tys. zł rocznie) zamontuje mieszkańcom Łaskarzewa obiekt zdrowotno – inhalacyjny. W odpowiedzi na jedno z moich pytań uzyskałem odpowiedź, że przebywający na Rynku Głównym mieszkańcy „nie uskarżają się na zanieczyszczenia powietrza lub nadmierny hałas.”

Łaskarzewiacy się nie skarżą? Niech więc leczą zdrowie i skołatane nerwy w hałasie silników samochodowych i smrodzie spalin. I niech dalej siedzą cicho i cieszą się z tego, co uszykowały dla nich mądrzejsze głowy.

Przed przystąpieniem do przeprowadzenia inwestycji o charakterze sanatoryjno – zdrowotnym, która w okresie następnych 10 lat będzie kosztowała miasto ok. pół miliona złotych, pani burmistrz nie zleciła „wykonania pomiarów wpływu zanieczyszczenia powietrza spowodowanego ruchem drogowym.” Do ww. kosztów budowy i utrzymania tężni mogą zatem dojść koszty odszkodowań z tytułu pozwów jakie mieszkańcy mogą wytoczyć miastu za utratę zdrowia podczas korzystania z obiektu o charakterze zdrowotno – uzdrowiskowym usytuowanym w bezpośrednim sąsiedztwie rur wydechowych ponad 30 tys. aut tygodniowo.

Budową tężni solankowej (przed uruchomieniem tej inwestycji) powinna zainteresować się Państwowa Inspekcja Sanitarna na wniosek radnych miejskich. Radni miejscy powinni zainteresować się wreszcie tym, co pani burmistrz wraz ze swoimi doradcami szykuje miastu, w którym mieszkają ich rodziny, znajomi, przyjaciele i oni sami.

Nie umiecie rządzić sami? Będą za was rządzić inni

Łaskarzewiakom wypada w tej sytuacji radzić, żeby się uczyli, żeby studiowali, żeby pobierali i zgłębiali nauki wszelakie. Najlepiej w zakresie dyplomacji, negocjacji, finansów, prawa, architektury, architektury krajobrazu, zarządzania, psychologii, politologii, marketingu, konsultingu, lobbingu. W przeciwnym razie lokalne władze nie tylko nie będą brały ich poważnie, co nawet nie będą chciały z mieszkańcami Łaskarzewa rozmawiać o najbardziej istotnych dla nich sprawach. Choćby takich jak przebudowa historycznego Rynku, budowa jednej z najważniejszych od kilkudziesięciu lat inwestycji jaką jest hala widowiskowo-sportowa czy całym szeregu innych projektów, o których jeszcze nie wiemy.

Uczcie się, łaskarzewiacy, bo inaczej nie darzący was sympatią i elementarnym szacunkiem przyjezdni (zapewne mądrzejsi od was i bardziej wyrobieni) będą wam projektować i meblować miasto. I przyszłość. Niekoniecznie zgodnie z waszą wolą, zdrowym rozsądkiem i najlepiej pojętym interesem Łaskarzewa.

SAD