Grupa trzymająca władzę czyli łaskarzewski układ

Większość mieszkańców może być zaskoczona i zszokowana informacją, że układ łaskarzewski istnieje. Istnieje grupa trzymająca władzę, pozwalająca rządzącym miastem na bezczelność, samowolę, bezkarność. W tle przygotowane w tajemnicy przed mieszkańcami projekty na kilkanaście milionów złotych. Wszystkich, którzy zastanawiają się, dlaczego pomimo szumnych obietnic z 2018 r. nasze miasto nadal dryfuje i popada w ruinę, jest (i będzie) daleko w tyle za Maciejowicami czy Sobolewem, a nawet mniejszymi miejscowościami, polecam poniższy artykuł odsłaniający kulisy łaskarzewskiego układu.

Foto SAD

Władze w ratuszu przy wykorzystaniu nie związanych z miastem doradców i ekspertów, za plecami mieszkańców przygotowują wielomilionowe projekty bez jakichkolwiek uzgodnień, bez konsultacji czy choćby wiedzy łaskarzewiaków. Pomysły opracowywane w ukryciu dotyczą niebagatelnych kwot: 2 miliony zł na niepotrzebną i szkodliwą w opinii wielu osób przebudowę Rynku Dużego czy kilkunastu milionów złotych na budowę nowej hali widowiskowo – sportowej. Projekt remontu istniejącej hali sportowej na kwotę 609 tys. zł jest dla pani burmistrz projektem na tyle marginalnym, że postanowiła potraktować go treningowo, szkoleniowo. „Zadanie inwestorskie”, którego po otrzymaniu środków z Ministerstwa Sportu, nawet nie trzeba będzie realizować.  

Pani burmistrz zdecydowała się zorganizować pozorowane „konsultacje społeczne” w sprawie budowy nowej hali sportowej z przedstawicielami środowisk lokalnych dopiero po publikacji artykułu na stronie wLaskarzewie.pl pt. Halowy zawrót głowy czyli chaos, kłótnie i brak procedur. Spotkanie o tyle kuriozalne i pozbawione sensu, że tego samego dnia tj. 15 czerwca 2021 r. decyzją m.in. pani burmistrz rozstrzygnięto przetarg na opracowanie projektu tejże hali sportowej. „Konsultacje społeczne” były jedynie medialnym show dla zdezorientowanej publiczności lokalnej.

Radni zapoznają się z niektórymi z powyższych projektów w komisjach miejskich, nie informując swoich wyborców o tym, co jest dla nich szykowane. Pani burmistrz przepycha każde głosowanie, radni karnie i pokornie podnoszą ręce i naciskają przyciski. Nie zadają zbędnych pytań. Sami nie zgłaszają żadnych wniosków, projektów, koncepcji, mogących rozwiązać istotne problemy mieszkańców. Nie wywierają presji i nie negują bezsensownych i szkodliwych dla miasta poczynań burmistrz Laskowskiej. Zgadzają się gremialnie na te działania, które tylko z pozoru wyglądają nieporadnie – widziane z dystansu układają się w konkretny, logiczny, przemyślany plan. Plan konsekwentnie realizowany przez grupę trzymającą władze w Łaskarzewie.

Foto SAD

Żeby zobrazować jak daleko posunięty jest brak kontroli radnych nad poczynaniami burmistrz Laskowskiej uświadommy sobie, że tylko na „koncepcje i projekty” pani burmistrz zdążyła wydać w ostatnim roku 115 tys. Natomiast poniesione do tej pory koszty utrzymania doradcy gospodarczego to, uwaga, 70 tys. zł w zaledwie półtora roku. Już za część tej drugiej kwoty można by przeprowadzić gruntowny remont istniejącej hali sportowej, żeby łaskarzewskie dzieci mogły ćwiczyć w bezpiecznych i cywilizowanych warunkach. Nie mówiąc o montażu parapetów i odnowieniu bramy wjazdowej wraz z szyldem, żeby reprezentacyjne miejsce miasta nie wyglądało jak podupadająca oberża. Jak zapuszczony, bezpański PGR.

Lokalne media wielokrotnie przemilczały i przemilczają większość istotnych dla mieszkańców miasta wydarzeń, projektów i działań, udając, że ich nie ma. Redaktor naczelny i wydawca „niezależnej lokalnej gazety” (prywatnie mąż pani burmistrz) zamiast rzetelnie informować mieszkańców o tym co dzieje w mieście i z miastem, sam inicjuje i nadzoruje projekty społeczno- polityczne odwracające uwagę społeczną od bieżących problemów. Po wykreowaniu takiego tworu opisuje inicjatywę w swojej osobistej gazecie. Młodzi ludzie, którzy zgodzili się dać do takiego projektu swoje twarze i nazwiska, często niezbyt dobrze wiedzą w jakim przedsięwzięciu biorą udział.

Jest też grupa „niezależnych”, młodych działaczy – chociaż należałoby powiedzieć raczej przeszkolonych odpowiednio hejterów (nie brakuje w niej również seniorów), którzy większość rzeczowych prób zaangażowania w sprawy miasta, prób merytorycznej dyskusji, zadawania pytań, opisywania rzeczywistości i niewygodnych faktów czy domagania się klarownych odpowiedzi, kwitują personalnymi atakami, drwinami, próbami ośmieszenia, zdyskredytowania czy nachalnymi prowokacjami.

Każdy kto odważy się wyjść poza przyjęty i zaakceptowany przez samozwańczych „liderów opinii” schemat jest nokautowany w mniej lub bardziej brutalny sposób. Do skutku. Reszta przyklaskuje, bo nie chce odstawać od poziomu cwanych dyskutantów. Społeczeństwo obojętnieje. Życie toczy się dalej. Układ trzyma się dobrze.  

Nad działaniami pani burmistrz, niezwykle szkodliwymi i niebezpiecznymi dla przyszłości miasta, opiekuńcze skrzydła rozpościerają znani parlamentarzyści, firmując te poczynania własnymi twarzami i nazwiskami. Doświadczeni, wieloletni działacze samorządowi, zamiast przestrzegać i napominać świeżo upieczoną panią burmistrz przed popełnianiem niewybaczalnych błędów i działaniami za plecami swoich wyborców i na szkodę miasta, swoją postawą zdają się zachęcać burmistrz Laskowską do etycznie i ekonomicznie wątpliwych projektów oraz metod ich realizacji. Pomimo szerokiej dyskusji w społeczności łaskarzewskiej toczonej od prawie dwóch miesięcy, ostrzegawczych głosów ze strony lokalnych parlamentarzystów nie słyszymy, chociaż możemy zaobserwować, że sprawom łaskarzewskim przyglądają się z niesłabnącym zainteresowaniem.

Foto SAD

Pięć elementów, które składają się na łaskarzewski układ: magistrat, część Rady Miasta, lokalne media rodzinnie powiązane z panią burmistrz, młodzi aktywiści i hejterzy atakujący każdego kto próbuje reagować na pojawiające się patologie oraz parlamentarzyści nieustannie dodający otuchy nierozważnie i niekompetentnie poczynającej sobie burmistrz Laskowskiej.

Dzięki działaniu łaskarzewskiego układu kluczowe dla mieszkańców i przyszłości miasta projekty, takie jak przebudowa centralnego punktu Łaskarzewa, Rynku Dużego (koncepcja za 2 miliony zł miesiącami utrzymywana w tajemnicy przed mieszkańcami), budowa hali widowiskowo – sportowej za kilkanaście milionów złotych czy budżet remontu istniejącej hali, zostały opracowane i mają być realizowane bez wiedzy i zgody mieszkańców miasta, bez należytej kontroli radnych. Znaczna część z nich nie zapoznała się nawet z dokumentami i kalkulacjami tych projektów.

Gdyby nie szereg publikacji na stronach wLaskarzewie.pl i wzmożona debata zaniepokojonych mieszkańców na internetowych forach, większość łaskarzewiaków nie wiedziałaby co dzieje się w ich mieście, na co i w jaki sposób będą wydawane miliony złotych w najbliższych latach.

Pięć elementów składających się na mechanizm, dzięki któremu działania pani burmistrz Laskowskiej mogły mieć charakter samowoli i sobiepaństwa. Bez podlegania kontroli zewnętrznej i bez obaw o ewentualne konsekwencje. To niezwykle niebezpieczny precedens. To skrajnie negatywny wzorzec dla innych małych miejscowości, które mogą próbować wykorzystywać zastosowaną w Łaskarzewie dźwignię bezkarności.

Układ łaskarzewski działa, dlatego pani burmistrz ośmiela się realizować kuriozalne koncepcje bez wiedzy i zgody mieszkańców, bez okazania mieszkańcom i radnym elementarnego szacunku, bez poszanowania ducha wspólnoty. Nie będąc „stąd” nie dostrzega i nie rozumie realnych problemów i szans Łaskarzewa, mając w lekceważeniu zdanie łaskarzewiaków.

Jeśli opisane powyżej mechanizmy i zależności nie spełniają definicji „układu”, to czego jeszcze możemy się spodziewać, żeby definicja była pełna?  Podpaleń, pobić, „nieznanych sprawców”, strzelanin, lipnych aktów oskarżenia i pospiesznych aresztowań o 6 nad ranem? Czy dopiero wówczas Łaskarzew dołączy do grona współczesnych, nowoczesnych, cywilizowanych miast z „układem”?

Łaskarzewski układ działa dyskretnie, w białych rękawiczkach, niemal niezauważalnie, bazując na pozytywnych etosach, które okazują się pustymi frazesami. Ludzie związani z łaskarzewskim układem, pod płaszczykiem dobrych manier, pozornej ogłady i szczerych intencji kłamią, manipulują, posuwają się do prowokacji, ataków i nieczystych zagrań.

Desperacja grupy trzymającej władzę jest na tyle duża, że zaczyna się ona posuwać do prowokacji z wykorzystaniem dawnych znajomych i kolegów. Myślę, że to dopiero początek przygotowań do naprawdę brudnej gry. Stawka jest zbyt duża, interesy zbyt poważne. To początek przygotowań do kampanii przeciwko tym mieszkańcom, którzy odważą się krytykować i przeciwstawiać lokalnym powiązaniom. Zaprzepaszczenie życiowych okazji i szans na kariery nie wchodzi w grę.

Łaskarzewski układ trzyma się mocno a bierność radnych i akceptacja tych poczynań przez parlamentarnych patronów władz naszego miasta potwierdza, że obrane cele będą realizowane przy użyciu tych samych bezceremonialnych metod.

Wbrew machinacjom i kolejnym prowokacjom łaskarzewskiego układu postaram się dostarczać mieszkańcom aktualnych informacji i niezależnych ocen.

Jeśli mieszkańcy nie chcą, żeby Łaskarzew został przekształcony w miasto – wydmuszkę czy w miasto- zombie, powinni zacząć interesować się kolejnymi poczynaniami magistratu, zadawać pytania, oczekiwać merytorycznych odpowiedzi, organizować się i działać. I to jak najszybciej. W przeciwnym razie wszyscy obudzimy się w sytuacji, z której nie będzie dobrego wyjścia, a wyrządzonych szkód nie da się naprawić.

SAD

Kariera polityczna kosztem Łaskarzewa

Poniższy felieton będzie jednym z ostatnich z serii publikacji na temat problemów mojego rodzinnego miasta z lokalną władzą, a właściwie z lokalną grupą trzymającą władzę. Ostatnie miesiące przyniosły wiele pytań co do możliwych motywów działań pani burmistrz Laskowskiej w sprawach dotyczących miasta. Przyznaję, że przed zapoznaniem się z konkretnymi informacjami i dokumentami niełatwo było odnaleźć się w grach i machinacjach szczegółowo rozpisywanych na zapleczu politycznym lokalnej władzy. Zadanie znalezienia racjonalnych interpretacji z pozoru nieracjonalnych poczynań magistratu nie było wcale proste. Nad opracowaniem celów i metod ich realizacji trudzili się doradcy i eksperci. A cele pani burmistrz są o wiele bardziej ambitne niż komukolwiek ze zwykłych zjadaczy łaskarzewskiego chleba mogło się wydawać.

Foto: materiały wyborcze

Spróbujmy przyjrzeć się poczynaniom burmistrz Laskowskiej i jej bezpośredniego zaplecza w ostatnich miesiącach. Przygotowywane w tajemnicy wielomilionowe projekty, pogardliwe traktowanie mieszkańców i radnych, zaniedbania istniejącej infrastruktury, poczucie wszechwładztwa i bezkarności, brak zainteresowania prawdziwymi problemami łaskarzewiaków i przyszłością miasta. Skąd niezrozumiały upór godny lepszej sprawy w zakresie realizacji szkodliwych dla miasta projektów, jak pomysł budowy tężni solankowej obok najbardziej ruchliwej ulicy czy umyślne zaniedbania – jak brak konkretnych działań mających na celu remont jedynej hali sportowej w mieście przy ul. Kusocińskiego 10.

Opisywany w ostatnich tygodniach dobór priorytetów i metod działania oraz sposób traktowania wyborców przez burmistrz Laskowską połączony z coraz odważniej wyrażanymi opiniami mieszkańców Łaskarzewa musi oznaczać koniec kariery politycznej na szczeblu samorządowym w naszym mieście. Pani burmistrz i jej zaplecze powinno zdawać sobie sprawę z takich konsekwencji, jednak nadal nic sobie z takich perspektyw nie robi. Pozostała aktywność pani Laskowskiej może wskazywać na to, że apetyty polityczne wcale nie zostały zaspokojone i sięgają znacznie dalej niż miasteczko nad Promnikiem. I wyżej niż garwoliński powiat.

Jakie koncepcje i projekty, większe i ważniejsze od potrzeb Łaskarzewa, mogą przyświecać z pozoru niedorzecznej aktywności burmistrz Anny Laskowskiej? Jakie czynniki dają jej ochronę do tak jawnie sprzecznych z interesem mieszkańców poczynań?

Foto: Zaprzysiężenie burmistrz A. Laskowskiej, kadr z nagrania

Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Pani burmistrz Laskowska w swoich politycznych zamysłach mierzy bardzo wysoko. Trudno powiedzieć, czy to jej osobiste ambicje czy raczej skutek namowy doradców i politycznych promotorów. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że ostatecznym celem prowadzonych projektów jest fotel posła lub senatora RP. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby te zamiary nie miały być realizowane kosztem przyszłości i kasy naszego miasta.

Dlaczego pani Laskowska zamierza zrealizować niepotrzebny, szkodliwy dla miasta, szacowany na 2 miliony złotych projekt przekopania Rynku Głównego powiązanego z wycinką pięknych drzew? Ponieważ realizacja takiej koncepcji – nieważne, że za plecami i ze szkodą dla łaskarzewiaków – będzie dobrze wyglądać na folderach wyborczych do Sejmu lub Senatu.

Burmistrz Laskowska nie chce rozmawiać z łaskarzewiakami, nie chce ich informować o najbardziej dla nich istotnych projektach. Nie chce też wiedzieć, czy mieszkańcy miasta godzą się na fanaberie i pomysły doradców miejskich. Z polityki informacyjnej prowadzonej przez panią burmistrz wynika, że woli się komunikować z mieszkańcami swojego rodzinnego Garwolina, niż z łaskarzewskimi wyborcami.

Łaskarzewscy wyborczy nie mieli okazji, żeby zapoznać się z planami budowy tężni solankowej, o czym rozpisywały się garwolińskie media. Nie mieli też możliwości przeanalizowania przetargów na opracowanie projektu budowy nowej hali widowiskowo – sportowej, o czym już wcześniej pisałem. W serwisach łaskarzewskich próżno szukać wywiadu, jaki na temat swojego życia osobistego i rodzinnego udzieliła pani Laskowska jednemu z garwolińskich serwisów internetowych. „O dzieciństwie, pierwszych zarobionych pieniądzach, o tym, jak poznała swojego męża, jak radzi sobie w kuchni i co najbardziej ceni w mężczyznach”.

Ktoś, tak jak w bajce, obiecał pani burmistrz, że koń będzie latał i pani burmistrz w tę bajkę uwierzyła. Dlatego zapewne zdecydowała się realizować tylko „duże projekty na duże pieniądze”. Nawet jeśli te projekty nie będą łaskarzewiakom do niczego potrzebne. Wystarczy, że będą dobrze wyglądały na zdjęciach i obrazkach reklamowych. Wystarczy, że można będzie ogłosić niezaprzeczalny sukces w drodze na Wiejską.

Po chaotycznych działaniach zaplecza polityczno – medialnego pani burmistrz w ostatnich tygodniach możemy być pewni, że innej koncepcji po prostu nie ma. Po trzech latach rządów najtęższe umysły doradzające lokalnej władzy nie są w sanie wygenerować realnych, rozwojowych pomysłów dla 600- letniego miasta, serwując mieszkańcom ankietę dotyczącą organizacji pikników w miejscach publicznych i palenia ognisk w lesie, próbując w ten sposób zmienić Łaskarzew w uzdrowisko.

Pozostają zatem marzenia o ogólnopolskiej karierze, realizowane głównie na koszt łaskarzewiaków.

Stać nas przecież, prawda? Łaskarzew to miasto zdolnych, zamożnych i bardzo naiwnych ludzi. Najwidoczniej.

SAD

Nasze koncepcje, Nasze Sprawy, „mój osobisty projekt”

Odwiedzając stronę internetową NaszeSprawy.info „niezależnej gazety”, gdzie obok herbu miasta widnieje napis „wydanie internetowe” możemy odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z lokalną gazetą miejską. Jednak pan Eryk Laskowski, redaktor naczelny i wydawca podczas jednej z dyskusji na temat naszego miasta stwierdził, iż „Nasze Sprawy nie są – i nigdy nie były – żadną gazetą oficjalną”. Pomimo odwoływania się przez wydawcę (dział O Gazecie) do etosu Solidarności (biuletyn informacyjny Komitetu Obywatelskiego), oraz do poprzednich wieloletnich wydań periodyku łaskarzewskiego o tym samym tytule (1990 -1991 oraz 1995-2001) pan Laskowski ucina dyskusję: „To mój osobisty projekt.”

W ubiegłych latach, zwłaszcza przed rokiem 2018 Nasze Sprawy wykazywały bardzo duże zaangażowanie społecznie i politycznie. Pomimo tego, że w 2014 r. pan Laskowski został wybrany na funkcję radnego miejskiego, na łamach „lokalnej gazety Łaskarzewa” regularnie ukazywały się artykuły na temat pracy Rady Miasta oraz pracy ówczesnej burmistrz Lidii Sopiel- Serei. W styczniu 2016 r. radny Eryk Laskowski jako przewodniczący klubu radnych PiS łaskarzewskiej rady miasta w medialnych wypowiedziach wskazywał na ewentualność rozpisania referendum w sprawie odwołania ówczesnej burmistrz.

Nasze Sprawy, Niezależna lokalna gazeta Łaskarzewa

W tym samym czasie na stronach Naszych Spraw pan Laskowski, przewodniczący klubu radnych PiS widniał jako redaktor naczelny i wydawca „Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa” i publikował kolejne teksty jako „niezależny dziennikarz”. 

Pomimo faktu, że pan Laskowski zdawał sobie sprawę z tego, że „w momencie otrzymania mandatu radnego uznałem, że – niejako z założenia – nie jestem już bezstronnym mieszkańcem i nie powinienem pisać o sprawach polityki lokalnej” jego aktywność na łamach Naszych Spraw w latach 2014 – 2018 była bardzo duża. Red. Laskowski na tyle „stopniowo wycofywał się” z publikacji społeczno – politycznych (przez niemal 7 lat), że zdążył jeszcze opublikować ok. 20 artykułów ocieplających wizerunek nowej pani burmistrz, prezentując jej dokonania w pozytywnym świetle. Przez dwa lata od wyboru swojej żony na urząd burmistrza.

Pan Laskowski, zarówno jako radny miejski od 2014 r. oraz jako mąż wybranej w 2018 r. nowej burmistrz, zdawał sobie sprawę (jak sam stwierdził) z istniejącego „konfliktu interesów”. Nie przeszkadzało to jednak panu redaktorowi w prowadzeniu pozytywnej kampanii informacyjnej swojej żony gdy było to niezbędne na początku jej kadencji, tj. w latach 2018-2020.

Eryk Laskowski, Nasze Sprawy, foto. strona internetowa posła Grzegorza Woźniaka

Nasze Sprawy nagle zamilkły, gdy na horyzoncie zaczęły się pojawiać „duże projekty na duże pieniądze”. Mieszkańcy naszego miasta na stronach „niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa” nie znaleźli jakichkolwiek informacji na temat:

  1. opracowywanej koncepcji i projektu budowy nowej hali sportowej o wartości kilkunastu milionów złotych,
  2. ogłoszeniu przetargów na projekt tejże hali na kwotę 150 tys. zł,
  3. koncepcji przebudowy Rynku Głównego (gotowej od grudnia 2020 r.) zawierającej m.in. budowę tężni solankowej w oparach spalin za prawie 140 tys. zł, budowę fontanny za 400.000 zł, czy zakup koszy na śmieci i donic za 455 tys. zł., – łączny koszt tej inwestycji to ponad 2 miliony zł ale pan redaktor naczelny podobno nic o tym nie wiedział do czerwca 2020 r.,
  4. budżetu remontowego istniejącej hali sportowej na kwotę 609 tys. zł i o wstrzymanym remoncie tego obiektu o co najmniej rok z powodu konieczności doszkolenia się pani burmistrz w pozyskiwaniu środków z Ministerstwa Sportu,
  5. niezbędnego remontu istniejącej hali sportowej, gdzie „dach cieknie a podłoga niszczeje”, który to remont mógłby być przeprowadzony w przyzwoitym standardzie za część kwoty, którą pani burmistrz zdążyła już wydać na różnorakie projekty i wynagrodzenie dla swojego doradcy,
  6. kolejnych koncepcji i projektów zamawianych przez panią burmistrz Laskowską, na które nasze miasto zdążyło wydać 115 tys. zł (tylko przez ostatni rok),
  7. kosztów zatrudnienia przez panią burmistrz doradcy gospodarczego, który według danych uzyskanych z Urzędu Miasta, w okresie od grudnia 2019 do czerwca 2021 (ok. 1,5 roku) zdążył otrzymać wynagrodzenie w kwocie niemal 70 tys. zł.  

O powyższych i o całej liście innych ważnych dla łaskarzewiaków sprawach ich „niezależna lokalna gazeta” milczała i milczy jak zaklęta. Cisza w eterze.

Osobisty projekt pana Laskowskiego, który nazywa on „lokalna gazetą” (tj. medium regularnie dostarczające czytelnikom informacji) „gazetą Łaskarzewa” (gazetą naszego miasta), posługuje się herbem miejskim, hasłem pozorującym, że jest to „wydanie internetowe” gazety miasta, odwołuje się do etosu solidarnościowego lat 1990 – 1991, powołuje się na działalność Towarzystwa Miłośników Historii i Kultury Łaskarzewa, odpowiedzialnego za publikację tego tytułu w latach 1995 -2001.

Z informacji przekazywanych przez samego redaktora naczelnego i wydawcę oraz biorąc pod uwagę aktywność tego medium w ostatnich miesiącach możemy wnosić, że serwis Nasze Sprawy nie ma nic wspólnego z niezależnością (jest medium rodzinnie powiązanym z magistratem), nie spełnia minimalnych definicji „gazety” a tym bardziej „gazety Łaskarzewa”. Publikowane, a zwłaszcza te nieopublikowane treści na stronach Naszych Spraw świadczą o tym, że ta „gazeta” (szczególnie po wyborach w 2018 r.) reprezentuje interesy grupy związanej z panem Laskowskim, jego żoną oraz jej zapleczem politycznym (Nasze Sprawy), zamiast reprezentować interesy łaskarzewiaków.

O podstawy prawne wieloletniego używania herbu miasta przez pana red. Laskowskiego w „jego prywatnym projekcie” będę jeszcze pytał panią burmistrz Laskowską.

Pomimo wszystkich tych pozorów i licznych odwołań do symboli i określeń związanych z lokalną prasą, dziennikarstwem, etosem Solidarności, historią  i naszym miastem należy stwierdzić, że Nasze Sprawy udają „niezależną gazetę Łaskarzewa” podobnie jak pan Laskowski udaje „niezależnego dziennikarza”.

Screen z grupy facebookowej Łaskarzew bez spamu

Jeśli redaktor Laskowski, jak sam twierdzi, zdawał sobie sprawę z konfliktu interesów zagrażającemu dziennikarskiej rzetelności, powinien oficjalnie zawiesić swoją działalność publikując stosowny komunikat na łamach Naszych Spraw. Wybrał jednak drogę domorosłego inżyniera społecznego, próbującego manipulować opinią publiczną i zarządzać sprawami Łaskarzewa z tylnego siedzenia. Jednocześnie pan redaktor Laskowski nadal potrafi stroić się w piórka niezależnego dziennikarza, próbując innym dyktować standardy dziennikarstwa.

Wydaje się, że opisywana powyżej bierność redakcji Naszych Spraw w ostatnim czasie może wynikać z chęci zachowania przez redaktora obiektywizmu oraz z niechęci wtrącania się pana Laskowskiego do bieżącej polityki. Nic bardziej mylnego. Gdy przychodzi kryzys a do opinii publicznej przedostają się informacje o szeregu kuriozalnych poczynań ze strony pani burmistrz, redaktor naczelny spieszy z pomocą. Na zamkniętej grupie facebookowej inicjuje przeprowadzenie ankiety na temat rozwoju miasta stając się jednocześnie patronem nowej, spontanicznej organizacji, która ma ten projekt realizować. Po czym już jako redaktor naczelny i wydawca Naszych Spraw na stronach swojej gazety publikuje materiał o tym projekcie realizowanym przez „nieformalną grupę Łaskarzew 2030”, której okazał się być patronem.

Tak właśnie pan redaktor Laskowski „dba, by pisano prawdę” – kreując wydarzenia społeczno-polityczne a następnie opisując je na łamach swojej „osobistej” gazety.

W powyższym przypadku red. Laskowski zachowuje się jak strażak, który dla odwrócenia uwagi podpala las (w ankiecie, której twórcą był pan naczelny mowa jest o organizowaniu ognisk na terenach leśnych – nomen omen), po czym organizuje młodą, „niezależną” ekipę, żeby ten las gasić, następnie opisuje całe wydarzenie w gazecie, której jest redaktorem naczelnym i wydawcą.

A nie są to działania bezinteresowne. Zamiast „dniówki za gaszenie” pan Laskowski odnosi nieco inne korzyści – korzyści polityczne w postaci odwrócenia uwagi od nieporadnych działań i kryzysu wizerunkowego swojej małżonki, burmistrz Miasta Łaskarzew.

Czego nie robi się dla żony i dla politycznych korzyści?

SAD

Prawdziwe koszty przebudowy Rynku Dużego – sprostowanie!

Po serii artykułów dotyczących m.in. rewitalizacji Rynku Dużego w Łaskarzewie i wstępnie szacowanych przeze mnie kosztów na 1 milion zł, jestem winien mieszkańcom Łaskarzewa sprostowanie.

W dniu dzisiejszym z Urzędu Miasta otrzymałem Zbiorcze Zestawienie Kosztów Inwestycji, które przedstawiam poniżej. Okazuje się, że „rewitalizacja” centralnego obszaru w naszym mieście będzie nas kosztowała nie 1 a ponad 2 miliony złotych. Bardzo przepraszam wszystkich tych, którzy mogli się poczuć urażeni zaprezentowanymi przeze mnie wcześniej informacjami. Szczególne słowa ubolewania kieruję do zagorzałych obrońców jeszcze bardziej niedorzecznych i kosztownych (jak się okazuje) pomysłów pani burmistrz Anny Laskowskiej, spod znaku nieformalnej grupy Łaskarzew2030.

Urząd Miasta Łaskarzew, foto SAD

Na co pani burmistrz Laskowska chce przeznaczyć nasze pieniądze? Ponad 84.000 zł na „dokumentację techniczną” (pani burmistrz lubi wydawać duże pieniądze na rysunki, projekty i koncepcje), 295.200 zł na „branżę drogową” czyli przełożenie kostki brukowej, i aż 455.100 zł na „zieleń i donice, ławki, kraty pod drzewa, kosze na śmieci, stojaki rowerowe, tablice informacyjne, pergole”. Okazuje się, że zarobią nie tylko biura projektowe i firmy produkujące kostkę brukową ale również dostawcy ławeczek, koszy na śmieci i donic.

Pamiętajmy przy ty, że projekt przebudowy Rynku Dużego w Łaskarzewie przygotowywany był przez 3 osoby spoza Łaskarzewa, za plecami mieszkańców Łaskarzewa, w głębokiej tajemnicy. Po zapoznaniu się z zestawieniem kosztów inwestycji na ponad 2 mln zł przestaję się dziwić sekretom i niedomówieniom towarzyszącym temu projektowi.

Zbiorcze Zestawienie Kosztów – źródło UM Łaskarzew

Szczerze powiem, że nie doceniłem rozmachu pani burmistrz Anny Laskowskiej i  jej doradców oraz ich parcia w kierunku „dużych projektów na duże pieniądze”.

Dziś powinny zacząć bić wszystkie dzwony w mieście! Łaskarzewiacy, jesteście robieni w balona na ponad 2 miliony złotych! Tężnia solankowa to jedynie pierwszy krok i zasłona dymna do wyrzucenia w błoto nie jednej a dwóch dużych baniek!

Okazuje się, że interesy i pieniądze związane z przebudową Rynku Dużego w Łaskarzewie są dwukrotnie większe niż nam się wydawało. Dlatego uważnie przyglądajmy się wszystkim działaniom odwracającym uwagę od istoty rzeczy i broniącym tej szkodliwej dla miasta i mieszkańców „inwestycji”. To duży kawałek tortu.

SAD

Mieszkańcy Łaskarzewa interesują się swoim miastem

Łaskarzewiacy nie są aż tak obojętni na sprawy lokalne jak prawdopodobnie życzyłaby sobie tego pani burmistrz Anna Laskowska, która przy współpracy swoich doradców, bez wiedzy i zgody Radnych Miejskich, za plecami mieszkańców przygotowała i zamierza zrealizować przebudowę centralnego punktu w mieście. Łaskarzewiacy interesują się sprawami naszego miasta i chcą wiedzieć co tak naprawdę tu się dzieje. Artykuł pt. Fontanna za 400.000 zł, Rynek Duży za 1 mln zanotował już ponad 3.300 odsłon w zaledwie 10 dni, co odpowiada niemal 70% wszystkich łaskarzewiaków.

Po ok. 1.500 – 2.000 wizyt notują inne opublikowane ostatnio materiały o sprawach Łaskarzewa, m.in. Pokaz niekompetencji i niegospodarności – szkolenie za 600 tys., Halowy zawrót głowy, czyli chaos, kłótnie i brak procedur czy Medialny show czy merytoryczna współpraca? Dyskusja i komentarze pod artykułami na forum potwierdzają chęć włączenia się łaskarzewiaków w procesy decyzyjne, zwłaszcza wtedy gdy dotyczą one tak żywotnych kwestii jak przekopanie Rynku Dużego, budowa tężni solankowej 25 metrów od ulicy, gdzie przejeżdża ok. 35 tys. aut tygodniowo, budowa nowej fontanny za 400.000 zł, ułożenie nowej kostki brukowej wraz z montażem pozostałych elementów za ok. pół miliona zł, czy wreszcie budowa nowej hali widowiskowo – sportowej.

Urząd Miasta Łaskarzew, foto SAD

Projekty i problemy oderwane od rzeczywistości

Tylko nieznajomością Łaskarzewa, skrajną niechęcią do mieszkańców, brakiem elementarnego szacunku dla nich oraz liczeniem się wyłącznie z własnymi interesami politycznymi (będzie o tym mowa w kolejnych tekstach) można wytłumaczyć dobór niektórych koncepcji oraz metod, jakimi mają być realizowane.

Podobny sposób myślenia, oderwany od realiów oraz prawdziwych problemów łaskarzewiaków zdaje się powielać „nieformalna grupa Łaskarzew 2030”. W ogłoszonych na profilu facebookowym postulatach powzięli chęć utworzenia z Łaskarzewa „interesującego turystycznie miejsca wypoczynku”. Z ankiety, jaką równocześnie zaprezentowali wynika, że swój cel chcą osiągnąć poprzez stworzenie „obiektów do organizowania ognisk / pikników/ grilla” mających składać się albo z „wiaty z ławeczką” albo „samego rusztu/ miejsca na ognisko itp.” Jak na gremialne palenie ognisk i publiczne grille zareagują aktywiści z łaskarzewskiej Pajęczyny Antysmogowej jeszcze nie wiemy ale pamiętajmy, że normy zanieczyszczenia w naszym mieście są przekraczane nawet 10- krotnie. Młodzi aktywiści swoją decyzję wyboru koncepcji „publicznych ognisk” uzasadniają tym, że w Warszawie „stoją grille i każdy może z nich skorzystać”. Prawdopodobnie zapomnieli o tak elementarnych kwestiach jak setki tysięcy małych mieszkań w stolicy, których lokatorzy nie mają choćby balkonu nie mówiąc już o ogródku. Każdego łaskarzewiaka stać chyba na zakup grilla za 50 czy 100 zł. Każda rodzina czy grupa znajomych bez problemu znajdzie przydomowy ogródek, żeby takiego grilla ustawić i wspólnie pobiesiadować.

Rynek Duży Łaskarzew, foto SAD

O to czy młodzi działacze „nieformalnej grupy” sami wpadają na tak odrealnione pomysły czy też dostają gotowe koncepcje (np. w formie ankiet) od starszych i mądrzejszych kolegów (koleżanek) będziemy dopytywać u źródła. Ważniejsze jednak jest zjawisko powielania przez „nieformalną grupę Łaskarzew 2030” kuriozalnych pomysłów pani burmistrz związanych z przebudową Rynku. Nastawieni proekologicznie młodzi ludzie nie widzą niczego niestosownego w budowie tężni solankowej w oparach spalin czy fontanny za 400.000 zł.

Presja na utopienie 1 miliona złotych w niepotrzebnej miastu i mieszkańcom inwestycji połączonej z wycinką drzew na Rynku jest bardzo duża. W grę wchodzą zbyt poważne interesy i pieniądze, ażeby tę szkodliwą inwestycję po prostu zatrzymać.

Brama wjazdowa ŁKS Promnik Łaskarzew, foto SAD

Szczotka druciana, pędzel, wiaderko farby i dwie dobre dniówki

O tym, w jak głębokim oderwaniu od realnych problemów łaskarzewiaków znajdują się władze magistratu może świadczyć widok bramy wjazdowej na stadion ŁKS Promnik oraz szyldu dumnego klubu sportowego założonego w 1927 r. Jedna z osób odwiedzających niedawno Łaskarzew (dziennikarka z Warszawy) wygląd bramy wjazdowej porównała do „bramy starego, opuszczonego, bezpańskiego PGR’u”. Wygląd szyldu klubowego można porównać chyba tylko do szyldu widmowego wesołego miasteczka z Czarnobyla.

Funkcjonującej na swoim stanowisku od niemal 3 lat pani burmistrz Laskowskiej, która na „prace przygotowawcze do czasu przeprowadzenia przetargu na wykonanie projektu hali sportowej” przeznaczyła już ponad 35.000 zł wypadałoby doradzić zlecenie zakupu szczotki drucianej, pędzla, wiaderka farby oraz wyasygnowania środków na dwie dobre dniówki dla pracowitego studenta – 500 zł i brama wjazdowa na stadion wyglądałaby jak nowa.

Podobnie z szyldem – wystarczyłoby zapewne ok. 2.000 zł na demontaż, przemalowanie i ponowny montaż. Łącznie ok. 2.500 zł, czyli ponad 10 razy mniej niż „projekty i koncepcje” budowy hali, która może powstanie (a może nie) za ok. 3 lata.

Szyld klubu ŁKS Promnik Łaskarzew, foto SAD

Łaskarzewiacy powinni obronić swoje miasto

Miejmy nadzieję, że łaskarzewiacy nie dadzą się nabrać na kolejne wydumane projekty, sztuczne inicjatywy i niedorzeczne koncepcje odwracające uwagę od podstawowego, bieżącego problemu: niepotrzebnego wydatku 1 miliona zł oraz obciążenia kasy miejskiej dodatkową kwotą ok. 30.000 zł rocznie na utrzymanie tężni solankowej mogącej pogarszać stan zdrowia jej użytkowników.

Tak jak już pisałem wcześniej: wystarczyłoby zregenerować i przemalować istniejące na Rynku Dużym ławki a przetrwają wielokrotnie dłużej nie tylko niż nowe, modne ławeczki ale cała polityczna kariera naszej pani burmistrz. Tak sądzę.

SAD

Pokaz niekompetencji i niegospodarności – szkolenie za 600 tys.

Wszystkim, którzy zastanawiają się nad przyczynami pojawiania się kolejnych artykułów krytycznych wobec władz naszego miasta pragnę odpowiedzieć, że w Łaskarzewie dzieje się źle. Jest znacznie gorzej niż ktokolwiek z mieszkańców mógłby sobie wyobrazić w najśmielszych snach. Prawdopodobnie dlatego najbardziej istotne informacje dotyczące planów, zamierzeń oraz sposobów ich realizacji są przed łaskarzewiakami po prostu ukrywane, utrzymywane w tajemnicy i realizowane za ich plecami. Wdrażane bez liczenia się z głosem mieszkańców, bez elementarnego dla nich szacunku, bez okazania im choćby odrobiny sympatii.

Przejawy skrajnej niekompetencji i złej woli ze strony pani burmistrz (o czym będzie mowa poniżej) są jaskrawo widoczne na tle niezrozumiałej bierności i braku merytorycznego przygotowania do pełnionych funkcji po stronie radnych miejskich. Nasze miasto zmierza w złym kierunku. Konsekwencje bezmyślności i niegospodarności władz przy braku należytego nadzoru Rady Miasta nad sobiepaństwem i bezsensownymi poczynaniami pani burmistrz poniesie Łaskarzew i jego mieszkańcy. Konsekwencje poniesiemy my wszyscy.

Burmistrz Miasta Łaskarzew Anna Laskowska podczas Sesji Rady Miasta

XXIX sesja Rady Miasta –  jak nie zarządzać miastem

Tak jak o tym pisałem już wcześniej, XXIX sesja Rady Miasta w Łaskarzewie powinna stać się materiałem poglądowym dla tych, którzy chcą się dowiedzieć jak nie należy zarządzać miastem. Jednym z przedmiotów obrad tej sesji było głosowanie nad zabezpieczeniem w budżecie miasta kwoty 300.000 zł jako wkładu własnego, niezbędnego do złożenia wniosku na dofinansowanie remontu istniejącej hali sportowej w Łaskarzewie przy ul. Kusocińskiego 10 za kwotę ponad 600.000 zł. Remontu, którego przeprowadzeniem ani pani burmistrz ani radni nie są tak naprawdę zainteresowani. Wniosek, o który była mowa pod koniec marca 2021 r. ma być rozpatrywany dopiero pod koniec bieżącego czyli ewentualny remont obecnej hali mógłby się rozpocząć dopiero wiosną 2022 r. po uzyskaniu środków i po dokonaniu wyboru wykonawcy. Oznacza to, ni mniej ni więcej, iż jakiekolwiek prace remontowo – budowlane obecnej hali decyzją Rady Miasta na wniosek pani burmistrz zostały wstrzymane na co najmniej rok.

Tymczasem podczas tej samej sesji jeden z rannych oświadczył, że „dach cieknie (…) jest sufit popękany, i ta podłoga w pewnym stopniu zniszczyła się przez to, że dach cieknie (…) wiem doskonale, że ta podłoga się nie nadaje.”

Sufit popękany, dach cieknie, podłoga nie nadaje się do użytku i niszczeje z każdym dniem a pani burmistrz składa wniosek na remont hali, którego zgodnie z jej oświadczeniami, nie zamierza raczej realizować. Niekompetencja, bezmyślność, niegospodarność.

Szkolenie za ponad 600.000 zł

Z informacji jakie pani burmistrz przekazała radnym podczas sesji wynika, że wniosek dotyczący dofinansowania na remont istniejącej hali ma zostać złożony „treningowo”. Mówiąc słowami pani burmistrz „złożenie tego wniosku jest taką formą przećwiczenia, przygotowania i zebrania materiałów do tego, żeby w przyszłym roku aplikować o środki większe na nową halę sportową.”

Z wypowiedzi tych oraz towarzyszącej im dyskusji wynika wprost, że pani burmistrz chce złożyć wniosek na remont istniejącej hali, żeby nauczyć się składać tego typu wnioski. Taka decyzja wstrzymuje jednocześnie jakiekolwiek prace remontowe istniejącej hali sportowej, gdzie cieknie dach, podłoga niszczeje a dzieci narażone są na kontuzje i wypadki.

Pani burmistrz za zgodą radnych funduje sobie szkolenie za 609.000 zł, deklarując jednocześnie, że „zawsze gdyby nam się dofinansowanie na remont hali udało otrzymać możemy z tego zrezygnować.” Po co w takim razie potrzebny jest w urzędzie doradca gospodarczy i specjalista od pozyskiwania środków zewnętrznych, skoro urzędnicy i pani burmistrz muszą „ćwiczyć” pisanie wniosków kosztem popadającej w ruinę istniejącej hali?

Podpowiedzieć możemy, że jeżeli władze naszego miasta mają potrzebę doszkalania się, to zamiast narażać istniejący majątek na dewastację, powinny wykupić szkolenie online z kilkaset złotych. Pani burmistrz powinna spotkać się z kilkoma koleżankami i kolegami po fachu (włodarzami innych miast), którym udaje się od lat tego typu środki pozyskiwać. To rozwiązanie może przynieść korzyści wszystkim – i jest znacznie tańsze niż składanie pozorowanych, lipnych wniosków, których i tak nie ma się zamiaru realizować.

Obrady Rady Miasta Łaskarzew

Kosztorys na 609.000 zł do kontroli

Ciekawa jest również konstatacja zaprezentowana przez panią burmistrz, mówiąca o tym, że kosztorys na remont istniejącej hali został przygotowany niejako pod wymagania ministerstwa a nie zgodnie z rzeczywistymi potrzebami. Znów zacytujmy panią burmistrz:

 „Minimalne dofinansowanie o jakie można ubiegać się z ministerstwa sportu na modernizację, na remont to jest 600.000. Stąd… Tam wyszło nam 609 (tys. zł – przyp. SD), więc my ten wkład własny musimy wykazać w tym momencie 305.000.” 

W świetle różnic zdań pomiędzy przewodniczący Bożkiem a panią burmistrz Laskowską co do potencjalnych kosztów remontu podłogi sięgających 1000% (o 20.000 zł mówił radny Bożek, o 200.000 zł mówiła pani burmistrz), przygotowany przez projektanta kosztorys remontu istniejącej hali powinien zostać poddany audytowi na wniosek Rady Miasta w zakresie prawidłowości jego wykonania i zaprezentowanych tam wyliczeń.

Z informacji jakie do mnie docierają, oraz z bezradnych min radnych miejskich podczas ww. sesji wynika, że przed głosowaniem nie zapoznali się oni nawet pobieżnie z omawianym kosztorysem na 609.000 zł.

Polityka dużych koncepcji za duże pieniądze

Przy okazji dyskusji z mieszkańcami oraz podczas obrad omawianej tu sesji Ray Miasta pani burmistrz zadeklarowała, że jest zainteresowana realizowaniem tylko dużych projektów związanych z dużymi pieniędzmi. „Mamy taką politykę, że będziemy przygotowywali duże koncepcje na duże pieniądze” – oświadczyła podczas czerwcowego spotkania w sprawie budowy hali widowiskowo – sportowej.

Z doświadczeń innych miast i miasteczek wynika, że na dużych projektach za duże pieniądze korzystają głównie firmy projektowe, firmy doradcze, producenci materiałów budowlanych oraz wykonawcy tychże projektów – niekoniecznie mieszkańcy. Priorytetem pani burmistrz powinno być rozwiązywanie realnych, pilnych, palących problemów mieszkańców miasta, które najczęściej nie są wcale związane z aż tak dużymi pieniędzmi i aż tak wielkimi projektami.

O powodach dla których pani burmistrz jest zainteresowana realizacją tylko dużych projektów za duże pieniądze zamiast być żywotnie zainteresowaną rozwiązywaniem prawdziwych problemów mieszkańców Łaskarzewa będę pisał w kolejnych tekstach.

Hala sportowa ul. Kusocińskiego 10, Łaskarzew foto SAD.

Brak gospodarskiego myślenia

Zanim pani burmistrz zabierze się za „duże koncepcje na duże pieniądze”, o których tak bardzo marzy, niech najpierw zadba o istniejące obiekty, z których łaskarzewiacy, a szczególnie młodzież i dzieci, korzystają na co dzień. Niech przynajmniej zleci montaż parapetów na istniejącej hali sportowej, żeby elewacja na którą wydano grube dziesiątki tysięcy złotych nie pokrywała się brudem. Produkcja zwykłych blaszanych parapetów wraz z montażem nie powinna kosztować więcej niż 1.500 zł. Chociaż bazując na dotychczasowych oświadczeniach pani burmistrz (np. co do kosztów remontu podłogi w istniejącej hali), znając gest i rozmach jej doradców może się okazać, że „projektant wyliczy montaż parapetów nie na 1.500 a na 15.000 zł.” Pożyjemy, zobaczymy.

Radni powinni zacząć wreszcie godnie reprezentować mieszkańców

Można mieć nadzieję, że łaskarzewiacy nie będą czekać biernie i nie pozwolą pani burmistrz realizować „dużych projektów”, których beneficjentami zamiast łaskarzewiaków będą głównie firmy budowlane i producenci kostki brukowej. Miejmy też nadzieję, że koledzy, koleżanki, rodziny i znajomi zaczną wywierać zdecydowaną presję na radnych, żeby ci zabrali się wreszcie do realizacji ciążących na nich obowiązków, zaczęli domagać się dokumentów, zestawień, wyliczeń i dopiero na tej podstawie decydowali się głosować dbając o interes miasta, w którym mieszkają.

Radni nie mogą dawać się wodzić za nos jak nierozgarnięte dzieci – tak to niestety wyglądało podczas XXIX sesji Rady Miasta. Sam z resztą Państwo zobaczcie.

SAD

Fontanna za 400.000 zł, Rynek Duży za 1 mln

Pani burmistrz Anna Laskowska (psycholog z Garwolina), doradca gospodarczy pani burmistrz pan Mariusz Malinowski (były samorządowiec z podwarszawskiego Kampinosu) oraz pani architekt krajobrazu Katarzyna Świerczewska z Warszawy, bez jakichkolwiek konsultacji z Radą Miasta czy konsultacji społecznych z mieszkańcami, późną jesienią 2020 r. zaplanowali przebudowę Rynku Dużego w Łaskarzewie. Koncepcja, której realizacja szacowana jest na ok. 1 milion złotych, ma objąć budowę tężni solankowej 25 m od przystanku autobusowego i ruchliwej ulicy, przeniesienie pomnika z ponad 50-letnią tradycją i wybudowanie fontanny za ok. 400.000 zł. Prace na koncepcją prowadzone były w tak głębokiej konspiracji, że w pod koniec czerwca 2021 r. (pół roku po stworzeniu prezentowanego w tym materiale projektu) nie był z nią zaznajomiony sam redaktor naczelny i wydawca Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa Nasze Sprawy pan Eryk Laskowski, prywatnie mąż pani burmistrz. Nie mówiąc o zwykłych mieszkańcach miasta – łaskarzewiacy nie wiedzą NIC!

Fontanna Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Z łaskarzewiakami nie ma o czym gadać!

W odpowiedzi na pytania zadane w trybie dostępu do informacji publicznej uzyskałem od pani burmistrz informację potwierdzającą, iż jakiekolwiek „konsultacje dotyczące Rewitalizacji Rynku Dużego w Łaskarzewie nie były prowadzone z lokalnymi organizacjami.” Powodami, dla których pani burmistrz nie przeprowadziła konsultacji w sprawie gruntownej przebudowy centralnego punktu w mieście był formalny brak wymogu takich konsultacji oraz fakt, iż „żadna ze znanych organizacji nie zajmuje się urbanistyką czy architekturą krajobrazu.”

Czy mieszkańcy Łaskarzewa zrozumieli przekaz? Z tak bezceremonialnej odpowiedzi można wnioskować, że łaskarzewiacy nie są wystarczająco wyedukowani w zakresie „urbanistyki i architektury krajobrazu”, żeby brać udział w dyskusji na temat tego, jak powinien wyglądać centralny obszar ich miasta. Wydaje się, że pani burmistrz wyszła z podobnego założenia (brak wystarczającego wykształcenia w zakresie budownictwa obiektów sportowych i architektury jako takiej po stronie mieszkańców i radnych) jeśli chodzi o zaniechanie jakichkolwiek konsultacji dotyczących budowy nowej hali widowiskowo- sportowej. Idąc tym tropem możemy dojść do sytuacji, w której na temat wodociągów, kanalizacji i odbioru śmieci będą mogli zabierać głos tylko mieszkańcy (i radni) z tytułem inżyniera melioracji lub magistra ekologii; na temat klubu Bajka – z dyplomem kulturoznawstwa lub wiedzy o teatrze (co najmniej); natomiast chcąc podyskutować na temat klubu sportowego ŁKS Promnik trzeba będzie okazać dyplom ukończenia AWF czy przynajmniej certyfikat trenerski II klasy.

Omawiana tu  Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego nie była też konsultowana czy omawiana w ramach obrad Rady Miasta, nie została również przez Radę Miasta formalnie zatwierdzona. Z informacji jakie do mnie docierają wynika, że radni tej koncepcji po prostu nie znają.

Koncepcja Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Projekt za 1 milion utrzymywany w tajemnicy

Z najnowszych wypowiedzi medialnych pani burmistrz możemy wnioskować, iż całościowe zamierzenia inwestycyjne związane z przebudową Rynku Głównego w Łaskarzewie nadal mają być utrzymywane w tajemnicy przed mieszkańcami miasta. W filmie zaprezentowanym w ostatnich dniach pani burmistrz informuje o podpisaniu umowy na dofinansowanie budowy tężni solankowej (kwota nieco ponad 60.000 zł). Nie informuje natomiast, że budowa obiektu inhalacyjno – zdrowotnego będzie kosztowała docelowo 132.682,77 zł, natomiast roczne utrzymanie tegoż – ok. 30.000 zł.

Brak też jakiejkolwiek informacji o planach budowy fontanny za 400.000 zł (słownie: czterysta tysięcy złotych) w miejscu obecnego pomnika, poszerzeniu i przebudowie istniejących ciągów pieszych na Rynku Dużym oraz czekającej nas wycince istniejących drzew, co wprost wynika z przygotowanej w grudniu 2020 roku koncepcji.

Biorąc pod uwagę przyszłe koszt demontażu i ponownego montażu pomnika upamiętniającego nadanie praw miejskich naszemu miastu (na dziś brak jakiejkolwiek dokumentacji projektowej i kosztorysowej w tym zakresie), oraz wszystkie inne zmiany opisane w Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego należy przyjąć, iż realizacja planu opracowanego za plecami mieszkańców Łaskarzewa będzie kosztowała około 1 milion złotych. Utrzymanie tężni zainstalowanej 25 metrów od ruchliwej ulicy obciąży budżet miasta kwotą ok. 30.000 zł rocznie.

Pani burmistrz miała okazję, żeby opowiedzieć mieszkańcom Łaskarzewa co dla nich tak naprawdę przygotowała i z tej okazji nie skorzystała. Dlaczego? O to należy pytać samą panią burmistrz.

Dlaczego pani burmistrz przez niemal pół roku nie poinformowała o Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego redaktora i wydawcę Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa Nasze Sprawy pana Eryka Laskowskiego (prywatnie swojego męża) tego również nie wiemy. Wydaje się jednak oczywistym, że jednym z obowiązków gazety lokalnej było poinformowanie mieszkańców o tak istotnych zmianach planowanych w centralnej lokalizacji miasta.

Tężnia solankowa Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Ogrodnik miejski za 30 tys. zł

Każdy rozsądny gospodarz i każda zaradna gospodyni zadałaby sobie pytanie: co można zrobić na głównym Rynku w Łaskarzewie za kwotę 60 tys. zł? Bo tyle właśnie będzie musiało wyłożyć miasto ze swojej kasy na budowę tężni w oparach spalin, o czym pisałem w poprzednich tekstach. Ile ławeczek, stoliczków, krzesełek i klombów można by stworzyć za 60.000 zł? Ile metrów bieżących chodnika poprawić? Powinni o tym wiedzieć radni i to im należy postawić tego typu pytania –  w końcu współodpowiadają za nasze miasto od niemal 3 lat.

Radni powinni mieć przygotowane tego typu wyliczenia zarówno na własny użytek podczas merytorycznych debat, jak i do wglądu przez swoich wyborców.

Ze wstępnych kalkulacji wynika, że utrzymanie tężni solankowej zlokalizowanej w najbardziej zanieczyszczonym spalinami miejscu miasta (co wynika z natężenia ruchu oraz liczby miejsc parkingowych wokół Rynku Dużego) będzie kosztować rocznie ok. 30.000 zł. W takim budżecie można wynająć porządnego ogrodnika, który przez 7 miesięcy w roku (od kwietnia do października) codziennie przez 5-6 godzin będzie przycinał każdy kwiatek, każdą trawkę, każdy niepotrzebny listek i każdą nową rabatkę w obrębie Rynku. Dzięki prywatnemu ogrodnikowi miejskiemu Rynek Duży mógłby zostać przekształcony w jedno z najpiękniejszych miejsc w województwie mazowieckim.

Tężnia Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Niech siedzą w hałasie i smrodzie

Pani burmistrz uparła się jednak, że 25 metrów od przystanku autobusowego kosztem ponad 130 tys. zł (+ 30 tys. zł rocznie) zamontuje mieszkańcom Łaskarzewa obiekt zdrowotno – inhalacyjny. W odpowiedzi na jedno z moich pytań uzyskałem odpowiedź, że przebywający na Rynku Głównym mieszkańcy „nie uskarżają się na zanieczyszczenia powietrza lub nadmierny hałas.”

Łaskarzewiacy się nie skarżą? Niech więc leczą zdrowie i skołatane nerwy w hałasie silników samochodowych i smrodzie spalin. I niech dalej siedzą cicho i cieszą się z tego, co uszykowały dla nich mądrzejsze głowy.

Przed przystąpieniem do przeprowadzenia inwestycji o charakterze sanatoryjno – zdrowotnym, która w okresie następnych 10 lat będzie kosztowała miasto ok. pół miliona złotych, pani burmistrz nie zleciła „wykonania pomiarów wpływu zanieczyszczenia powietrza spowodowanego ruchem drogowym.” Do ww. kosztów budowy i utrzymania tężni mogą zatem dojść koszty odszkodowań z tytułu pozwów jakie mieszkańcy mogą wytoczyć miastu za utratę zdrowia podczas korzystania z obiektu o charakterze zdrowotno – uzdrowiskowym usytuowanym w bezpośrednim sąsiedztwie rur wydechowych ponad 30 tys. aut tygodniowo.

Budową tężni solankowej (przed uruchomieniem tej inwestycji) powinna zainteresować się Państwowa Inspekcja Sanitarna na wniosek radnych miejskich. Radni miejscy powinni zainteresować się wreszcie tym, co pani burmistrz wraz ze swoimi doradcami szykuje miastu, w którym mieszkają ich rodziny, znajomi, przyjaciele i oni sami.

Nie umiecie rządzić sami? Będą za was rządzić inni

Łaskarzewiakom wypada w tej sytuacji radzić, żeby się uczyli, żeby studiowali, żeby pobierali i zgłębiali nauki wszelakie. Najlepiej w zakresie dyplomacji, negocjacji, finansów, prawa, architektury, architektury krajobrazu, zarządzania, psychologii, politologii, marketingu, konsultingu, lobbingu. W przeciwnym razie lokalne władze nie tylko nie będą brały ich poważnie, co nawet nie będą chciały z mieszkańcami Łaskarzewa rozmawiać o najbardziej istotnych dla nich sprawach. Choćby takich jak przebudowa historycznego Rynku, budowa jednej z najważniejszych od kilkudziesięciu lat inwestycji jaką jest hala widowiskowo-sportowa czy całym szeregu innych projektów, o których jeszcze nie wiemy.

Uczcie się, łaskarzewiacy, bo inaczej nie darzący was sympatią i elementarnym szacunkiem przyjezdni (zapewne mądrzejsi od was i bardziej wyrobieni) będą wam projektować i meblować miasto. I przyszłość. Niekoniecznie zgodnie z waszą wolą, zdrowym rozsądkiem i najlepiej pojętym interesem Łaskarzewa.

SAD

Projekt hali sportowej za 146.370 zł … + 42.000 zł + …?

Za pośrednictwem profilu facebookowego Urząd Miasta w Łaskarzewie poinformował o podpisaniu umowy „na wykonanie projektu nowej hali sportowej przy Zespole Szkół nr 1 w Łaskarzewie. Swoim dotychczasowym zwyczajem urząd poskąpił jakichkolwiek innych informacji w tej sprawie. Z dostępnych dokumentów przetargowych wiadomo, z którą firmą została podpisana umowa i na jaką kwotę. Z innych dokumentów wiadomo, ile pieniędzy urząd zdążył już wydać na dokumentację projektową związaną z budową hali sportowej. Jakie jeszcze wydatki poniósł i poniesie miasto na przygotowanie nowej inwestycji nadal nie wiadomo – czas odpowiedzi na pytania zadane w trybie dostępu do informacji publicznej został wydłużony z 2 do 5 tygodni. Czekamy.

Zgodnie z dostępną dokumentacją przetargową „w postępowaniu jako najkorzystniejszą wybrano ofertę złożoną przez KOWALCZYK-ARCHITEKCI Biuro Obsługi Inwestycji i Projektowania z Łodzi. Oferta cenowa brutto tej firmy wyniosła 146.370 zł. Była to jedna z czterech firm, które przystąpiły do przetargu z dnia 20 maja 2021 r. Biura architektoniczne miały zaledwie 8 dni na złożenie swoich propozycji. Zadziwiać może wyjątkowo krótki czas na opracowanie ofert przetargowych w sprawie budowy jednej z najważniejszych inwestycji w historii naszego miasta. Na przygotowanie ofert w przetargu dot. przebudowy drogi do wsi Leokadia ogłoszonego przez nasz urząd oferenci mają ponad 2 tygodnie. Wnioski każdy może wyciągnąć sam.

Z informacji zawartych w Raporcie o stanie miasta Łaskarzewa za rok 2020 wynika, że w ubiegłym roku urząd przeznaczył już kwotę 26.000. zł na „dokumentację” dotyczącą „budowy hali sportowej w Łaskarzewie”. W Raporcie… za dok 2019 widnieje pozycja „Budowa hali sportowej w Łaskarzewie” na sumę 16.000 zł. Jeżeli nie mamy tu do czynienia z pomyłką może to oznaczać, iż urząd na przygotowania do budowy nowej hali wyasygnował już sumę 42.000 zł. W oczekiwaniu odpowiedzi na pytania (termin przesunięty do 16 lipca 2021 r.) musimy się domyślać, czy powyższe kwoty obejmują koncepcję z lutego 2021 r. opracowaną przez firmę e-domy.pl. Jeśli był to dodatkowy wydatek, to do powyższych kwot należy doliczyć zapewne kolejne 20.000 zł. Razem mielibyśmy około 60.000 zł plus 146.370 zł za projekt opracowywany w ramach przetargu i umowy podpisanej przez panią burmistrz w dniu 1 lipca 2021 r. Ponad 200.000 zł.

„Samowola” czy „sobiepaństwo”?

Przyjrzyjmy się bliżej faktom i datom. Termin składania ofert w przetargu, w wyniku którego podpisana została umowa z dnia 1 lipca 2021 r. był wyznaczony na godz. 12.00 w dniu 28 maja 2021 r. Otwarcie ofert nastąpiło w dniu 07 czerwca 2021 r. (w dokumentach urzędu jest prawdopodobnie błędna data). Natomiast wybór oferty nastąpił w dniu 15 czerwca 2021 r., czyli w dniu na który zostało wyznaczone słynne już spotkanie „organizacyjno –informacyjno – konsultacyjne”, które pozwoliłem sobie nazwać „Medialnym show”. Pamiętamy oczywiście, że pierwotnie data spotkania była ustalona na 14 czerwca 2021 r. Nie zmienia to jednak faktu, że wyznaczone na ten dzień „konsultacje społeczne” z przedstawicielami mieszkańców Łaskarzewa (radni), „placówek oświatowych, stowarzyszeń działających na terenie miasta oraz prasy lokalnej” było czystą fikcją nie mającą nic wspólnego z prowadzonym równolegle rzeczywistym procesem decyzyjnym i wymaganymi w takich przypadkach prawdziwymi konsultacjami społecznymi. Kwiatkiem do kożucha miał być nie tylko wpisany przez panią burmistrz do „porządku spotkania w sprawie budowy hali sportowej w Łaskarzewie” Komitet budowy hali. Kwiatkiem do kożucha pani burmistrz mieli się stać wszyscy zaproszeni goście i cała społeczność Łaskarzewa, ponieważ już przed tym spotkaniem wszystkie decyzje zostały podjęte – klamka zapadła.  

„Nie było żadnych konsultacji”

Niektóre poczynania pani burmistrz pozwoliłem sobie określić mianem „samowoli”. Dziś znacznie lepszym określeniem wydaje się być „sobiepaństwo”. Słownik PWN definiuje „sobiepanka” jako „tego, kto postępuje samowolnie, lekceważąc innych”.

Tak jak pisałem w poprzednich tekstach na ten temat, przewodniczący Rady Miasta Leszek Bożek podczas obrad Rady w dniu 29 marca 20121 r. stwierdził, iż „żadnych konsultacji z ludźmi nie było”. Tezy przewodniczącego Bożka w ostatnich dniach kilkukrotnie i kategorycznie potwierdziło źródło z bezpośredniego otoczenia pani burmistrz: „nie było żadnych konsultacji”. Co więcej, to samo źródło zasugerowało, że „już jest za późno na takie działania. Teraz pozostaje tylko skupić się na projekcie i tego dopilnować.”

Ze smutkiem przyznaję, że moje przewidywania opisane we fragmencie „Już w czwartek informujemy o tym co wydarzy się w poniedziałek!” z tekstu Medialny show… w większości się sprawdzają. Parafrazując cytat z filmu Seksmisja: „jakichkolwiek konsultacji w sprawie budowy nowej hali sportowej nie było, nie ma i nie potrzeba…”

Co na to mieszkańcy Łaskarzewa? Może faktycznie nie powinniśmy być informowani o ważnych sprawach, dużych wydatkach i nie powinniśmy interesować się tym co dzieje się w naszym mieście? Po co mamy się niepotrzebnie denerwować, prawda? Wszystkie sprawy załatwi za nas pani burmistrz – nawet bez naszej wiedzy, zgody i choćby wbrew naszym oczekiwaniom.

SAD

Tężnia solankowa w Łaskarzewie – zapraszam na film!

Dziś o godz. 14:58 nagrałem niespełna 3 minutowy film (2 min. 39 s.) z miejsca przeznaczonego na lokalizację tężni solankowej w Łaskarzewie. Zgodnie z tajemniczą, nieznaną 99% mieszkańców naszego miasta „koncepcją przebudowy Rynku Dużego” tężnia solankowa wraz z ogrodem ma zostać pobudowana w miejscu obecnej fontanny miejskiej, czyli ok. 30 metrów od przystanku autobusowego i ulicy Rynek Duży.

(kliknij w zdjęcie żeby obejrzeć film)

Łaskarzew, Rynek, fontanna miejska, foto SAD

Żeby zrozumieć potencjalną skalę problemu wystarczy policzyć liczbę samochodów objeżdżających Rynek Duży w czasie zaprezentowanego powyżej filmu. W zaledwie 2 min. 39 sec. możemy się doliczyć 23 aut w ruchu i kilkudziesięciu zaparkowanych tylko na jednym fragmencie ulicy. Jeżeli przeliczymy tę liczbę (23 samochodów) na godzinę, otrzymamy 575 sztuk. W czasie 12 godzin (od godz. 7 rano do godz.19 wieczorem) będzie to 6.900 samochodów (sześć tysięcy dziewięćset samochodów a nie tysiąc jak zakładałem w poprzednim tekście). Mnożąc to przez 5 dni roboczych otrzymamy w przybliżeniu 34.500 samochodów tygodniowo okrążających Rynek Duży w odległości ok. 30 metrów od planowanej przyszłej tężni solankowej. Miesięcznie otrzymamy liczbę ponad 130.000 samochodów (są to wielkości przybliżone, obliczone na podstawie pojedynczej obserwacji).

Czy władze miasta przeprowadziły stosowne badania wpływu środowiskowego i zdrowotnego ponad 100 tys. aut miesięcznie przejeżdżających w odległości zaledwie 30 metrów od zaplanowanej inwestycji o charakterze uzdrowiskowo – wypoczynkowym?

Z aromatami spalin z ponad stu trzydziestu tysięcy samochodów miesięcznie (nie licząc pory nocnej i weekendów) wymieszanych z solanką będą mieli okazję zapoznać się łaskarzewiacy w tym uzdrowiskowo – wypoczynkowym zakątku miasta. Będzie im towarzyszył szum silników i kół toczących się radośnie po asfalcie oraz dźwięk kościelnych dzwonów witających i żegnających pogrzebowe procesje. Memento mori!

Zanim władze miasta zabiorą się za rewitalizację Rynku Głównego i przenoszenie obiektów historycznych w oparciu o „tajemniczą koncepcję”, która nie została uzgodniona, skonsultowana czy przedyskutowana z mieszkańcami miasta w jakiejkolwiek formie (projekt nigdzie nie publikowany, prowadzony de facto za plecami mieszkańców Łaskarzewa), niech wykażą się umiejętnością doprowadzenia do zadowalającego estetycznie stanu i uruchomienia niedziałającej od lat fontanny, oraz naprawy zdezelowanych ławek wokół tego reprezentacyjnego miejsca. Na dobry początek.

Mieszkańcom zaś, w związku z absurdalnymi i kosztownymi pomysłami magistratu, należy życzyć dużo, dużo, dużo, dużo zdrowia. Będzie im potrzebne gdy zechcą skorzystać z tężni solankowej w oparach spalin i metali ciężkich.

Zdrówka życzę.

SAD  

Tężnia w oparach spalin i żonglerka pomnikami

Oczekując na pisemne odpowiedzi na 10 pytań w sprawie „starej” hali sportowej oraz 30 pytań w sprawie „nowej” hali widowiskowo- sportowej zadanych Urzędowi Miasta w Łaskarzewie w trybie dostępu do informacji publicznej zacząłem się zastanawiać czy ja przypadkiem nie przesadzam? Czy nie nadwyrężam niepotrzebnie pracowników urzędu? Czy jest aż tak źle, żeby zaprzątać uwagę pani burmistrz, radnych i mieszkańców? Dlatego postanowiłem przyjrzeć się szczegółom również w innych sprawach prowadzonych ostatnio przez włodarzy naszego miasta. Okazuje się, że jest znacznie gorzej niż można było przypuszczać. Jeden tekst listy absurdów objąć nie zdoła.

Łaskarzew, Rynek Duży

Tężnia w oparach spalin – ołów, siarka, dwutlenek węgla

Podczas wspominanego już, pamiętnego posiedzenia Rady Miasta w Łaskarzewie z dnia 29 marca 2021 r. pani burmistrz oświadczyła, że jednym z nowo planowanych projektów ma być budowa tężni solankowej. Z wypowiedzi pani burmistrz zawartych w artykule opublikowanym w serwisie eGarwolin pt. Pierwsza taka tężnia w naszym powiecie z 12 kwietnia 2021 r. dowiadujemy się, że „Miasto złożyło do Mazowieckiego Instrumentu Wsparcia Ochrony Powietrza i Mikroklimatu wniosek o dofinansowanie budowy tężni solankowej Na Rynku Dużym.” Z tej samej publikacji dowiadujemy się, że „tężnia ma być budowlą mającą około 3 metry wysokości i 3 metry średnicy (…) Przy tężni powstałby także żwirowo- kamienny ogród halofitów, z roślinami znoszącymi zasolenie (…) Wokół tężni zostaną ustawione ławki, na których będą mogli siedzieć mieszkańcy i się inhalować.”

W centrum naszego miasta, na głównym rynku miejskim ma powstać instalacja sanatoryjno – zdrowotna, gdzie mieszkańcy będą mogli usiąść, zrelaksować się, cieszyć się spokojem, zregenerować zszarpane nerwy i podreperować zdrowie. Z okien gabinetu wychodzących na Rynek Duży pani burmistrz zdaje się nie dostrzegać, że jest to najbardziej ruchliwe miejsce w mieście. Codziennie, od rana do godzin popołudniowych ponad 100 samochodów parkuje wokół Ryku, a ponad 1.000 aut dziennie okrąża łaskarzewskie rondo pozostawiając swój ślad węglowy, siarkowy, azotowy, ołowiowy oraz całą gamę innych metali ciężkich. I to właśnie paletę tych i podobnych związków siarkowo – wodorowo – azotowo – ołowiowych będą wdychać chcący podreperować zdrowie łaskarzewiacy. Relaksujący pobyt umilą kuracjuszom kościelne dzwony i doskonale widoczne z okolic planowanej tężni karawany pogrzebowe nawiedzające kościół parafialny Podwyższenia Krzyża Świętego. Memento mori – wszystko jedno czy wdychasz solankę czy też nie wdychasz.

W tym samym artykule pani burmistrz skarży się, że normy zanieczyszczenia powietrza w Łaskarzewie „były przekraczane czasem nawet 10-krotnie”. Zachwala jednocześnie skuteczność działania Pajęczyny Antysmogowej funkcjonującej w mieście. Należy zatem postawić pytania: o ile przekroczone są normy zanieczyszczenia powietrza w najbardziej ruchliwym  miejscu Łaskarzewa (Rynek Duży) i czy przed podjęciem decyzji o budowie tężni solankowej w centrum miasta zostały przeprowadzone badania zanieczyszczenia powietrza?

Łaskarzew, Rynek Duży, autor z bratem, ok. 1976 r.

Koncepcja rewitalizacji Rynku Dużego – kolejna samowola

Wymieniony powyżej artykuł z kwietnia 2021 r. opublikowany na łamach serwisu eGarwolin obfituje w wiele zaskakujących i niepokojących (niestety) informacji dotyczących Łaskarzewa. Czy zdają sobie z nich sprawę mieszkańcy naszego miasta? Podobno została już opracowana „koncepcja rewitalizacji rynku” według której omawiana powyżej tężnia „miałaby znajdować się w miejscu dzisiejszej fontanny. Fontanna z kolei stanęłaby na miejscu pomnika a pomnik zostanie umiejscowiony przy łączniku między tężnią a nową fontanną” tak twierdzi pani burmistrz.

Z jakimi środowiskami lokalnymi, z którymi stowarzyszeniami, z którymi grupami mieszkańców miasta konsultowany był ten pomysł? I kiedy? Czy „koncepcja rewitalizacji Rynku Dużego” i przeniesienia pomnika została przedstawiona radnym miejskim i kiedy? A jeśli tak, to w jaki sposób odnieśli się oni do tej koncepcji?

Na dziś nie wiadomo jak daleko sięgać ma rzeczona „rewitalizacji”, ponieważ nie sposób nigdzie znaleźć tego dokumentu (władze miasta nie chwalą się takimi koncepcjami, skrzętnie ukrywając je przed wścibskimi mieszkańcami w trudno dostępnych miejscach). Z pewnością skieruję do pani burmistrz pytania w tej sprawie w najbliższych dniach.

To co musi zadziwiać na dziś to skala zuchwałości i absurdu które cechują zaproponowane w ww. artykule pomysły. Skąd u pani burmistrz tyle śmiałości, żeby porywać się na przestawianie łaskarzewskich pomników? Ten, o którym tu mowa stoi w obecnym miejscu dłużej niż pani burmistrz żyje na świecie. Z kim władze miasta konsultowały decyzje dotyczące lokalizacji obiektów historycznych naszego miasta nie wiadomo. Nie jest znane oficjalne stanowisko Towarzystwa Miłośników Historii i Kultury Łaskarzewa w tej sprawie, z inicjatywy którego w 1968 r. z okazji 550- lecia nadania praw miejskich powstał rzeczony pomnik. W kwestii ustąpienia prestiżowego miejsca kamiennej fontannie przez kilkudziesięcioletni pomnik nie zajęły stanowiska Nasze Sprawy.

Łaskarzew, Plac zabaw, ul. Wolska

Rewitalizacja martwych obiektów w mieście

Rynek miejski to jedno z niewielu miejsc w Łaskarzewie, które jeszcze żyje. Kiedyś takich miejsc było znacznie więcej: Klub Bajka, Kino Promnik, Stodoła, Restauracja Rycerska, Ośrodek Świt – pisałem o tym dwa lata temu w Mieście zdolnych ludzi. Dziś te miejsca w większości świecą pustkami i straszą. Stodoła czy dawne Kino Promnik powinny być miejscami tętniącymi życiem, siedzibami klubów młodzieżowych, zespołów muzycznych, grup artystycznych, teatralnych czy recytatorskich. To te miejsca wymagają rewitalizacji – czekają na nią od co najmniej dwóch dziesięcioleci!

Jeśli poważnie myślimy o budowie hali widowiskowo – sportowej przy Szkole Nr 1, to Alejki staną się jedną z kluczowych arterii spacerowych w mieście. Tam właśnie powinna powstać tężnia, być może tam powinien zostać zlokalizowany amfiteatr leśny – jeśli miałby kiedykolwiek powstać. Urząd Miasta nie miał i nie ma dobrych pomysłów na wykorzystanie tej lokalizacji, podobnie jak nie ma pomysłu na wykorzystanie parku przy stawie nazywanego Małpim Gajem przy ul. Warszawskiej. Tu dobrym pomysłem byłaby budowa dodatkowego mostu pieszego na wysokości Małpiego Gaju i nowego stawu, który ułatwiłby dostęp do tego obiektu zarówno wędkarzom jak i spacerowiczom.  

Jeśli Urząd Miasta miałby cokolwiek „rewitalizować” to powinien zacząć od rewitalizacji nowo wybudowanego placu zabaw przy ul. Wolskiej, który kiedykolwiek tam przejeżdżam zawsze świeci pustkami. Może zamiast wydawać dziesiątki tysięcy złotych z miejskiej kasy na nieskonsultowane ze społeczeństwem kolejne „koncepcje” hali sportowej warto zatrudnić specjalistę, który przedłoży pomysły rewitalizacji tego zakątka Łaskarzewa? Może wystarczyłoby wybudowanie kilku dodatkowych ławek (są tam tylko 3), których tam po prostu brakuje? Może trzeba posadzić kilka dużych, kilkumetrowych drzew (są takie usługi – wcale nie aż tak drogie)? Może trzeba posadzić żywopłot od strony ul. Wolskiej albo pobudować tam instalację oddzielającą kompleks rekreacyjny od ruchliwej ulicy?

Przy tej okazji należałoby rozejrzeć się za animatorką/ animatorem zajęć z dziećmi i młodzieżą, który rozkręciłby to i inne miejsca, zaprosił rodziny do korzystania z placu zabaw? Wydaje się, że wystarczyłoby chwilę pomyśleć, żeby wiele rzeczy poprawić niewielkim kosztem.

Poszukiwany, poszukiwana, reż. S. Bareja, kadr z filmu

Przesypywanie kamieni z kupki na kupkę za ok. 200.000 zł, czyli gonimy Bareję

Przesypywanie z kupki na kupkę piasku to bardzo dobry sposób na to, żeby ciężko się napracować a nic konkretnego nie zrobić. Władze Łaskarzewa wzniosły tę metodę o poziom wyżej – z kupki na kupkę postanowiły poprzekładać kamienie wydając przy tym z publicznej kasy kilkaset tysięcy złotych. Zróbmy szybkie podliczenie: montaż tężni solankowej – ok. 30 -50 tys. zł lub więcej (niektóre oferty oscylują w okolicach ponad 120 tys. zł), ogród wokół tężni – ok. 15- 20 tys. zł, ławeczki i inne dodatki – kolejne kila tyś. zł. Pamiętajmy, że roczne utrzymanie takiej tężni to ok. 10 -15 tys. zł lub więcej. Czy mamy takie pieniądze? Dalej montaż i demontaż fontanny (która w ostatnich kilku latach działała może kilka dni, tygodni?) oraz demontaż i montaż pomnika to w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Cała operacja będzie nas kosztować zapewne ok. 200 – 250 tys. zł lub więcej.

Wiadomo, że zarobią firmy budowlane i firma dostarczająca tężnie solankowe ale jaka będzie z tego korzyść dla mieszkańców Łaskarzewa? Obawiam się, że żadna. Amatorom solankowych atrakcji w centrum miasta może przysporzyć dodatkowych chorób układu oddechowego i układu krążenia (podniesione ciśnienie). A jeśli w ramach tak zwanej „rewitalizacji” wycięte zostanie kilka lub kilkanaście drzew na Rynku Dużym (wiecie, rozumiecie, taka jest potrzeba) to łaskarzewiacy odczują te ulepszenia na własnych grzbietach – zwłaszcza w dni upalne, takie jak dziś.

Wydawało się, że to poprzednie władze celowały w bezsensownych i często szkodliwych dla mieszkańców Łaskarzewa koncepcjach, projektach i decyzjach. Obecni włodarze za punkt honoru musieli wziąć sobie nie tylko dorównanie poprzednikom, ale objęcie przodownictwa w kreowaniu absurdów pozorujących realne inwestycje. Historia zna takie przypadki, a niezrównanym mistrzem w ich ilustrowaniu był nieodżałowany Stanisław Bareja. W filmie „Poszukiwany, poszukiwana” to Wojciech Pokora grał kobietę, jednak to Jerzy Dobrowolski idealnie sportretował procesy decyzyjne, z jakimi możemy mieć do czynienia w łaskarzewskim magistracie – biorąc pod uwagę powyżej opisane okoliczności mamy pełne prawo tak właśnie sądzić.

Tylko nie wiadomo teraz – śmiać się jeszcze, czy zapłakać.

SAD

PS. Kolejne teksty w przygotowaniu – i coraz mniej będzie do śmiechu.