Kariera polityczna kosztem Łaskarzewa

Poniższy felieton będzie jednym z ostatnich z serii publikacji na temat problemów mojego rodzinnego miasta z lokalną władzą, a właściwie z lokalną grupą trzymającą władzę. Ostatnie miesiące przyniosły wiele pytań co do możliwych motywów działań pani burmistrz Laskowskiej w sprawach dotyczących miasta. Przyznaję, że przed zapoznaniem się z konkretnymi informacjami i dokumentami niełatwo było odnaleźć się w grach i machinacjach szczegółowo rozpisywanych na zapleczu politycznym lokalnej władzy. Zadanie znalezienia racjonalnych interpretacji z pozoru nieracjonalnych poczynań magistratu nie było wcale proste. Nad opracowaniem celów i metod ich realizacji trudzili się doradcy i eksperci. A cele pani burmistrz są o wiele bardziej ambitne niż komukolwiek ze zwykłych zjadaczy łaskarzewskiego chleba mogło się wydawać.

Foto: materiały wyborcze

Spróbujmy przyjrzeć się poczynaniom burmistrz Laskowskiej i jej bezpośredniego zaplecza w ostatnich miesiącach. Przygotowywane w tajemnicy wielomilionowe projekty, pogardliwe traktowanie mieszkańców i radnych, zaniedbania istniejącej infrastruktury, poczucie wszechwładztwa i bezkarności, brak zainteresowania prawdziwymi problemami łaskarzewiaków i przyszłością miasta. Skąd niezrozumiały upór godny lepszej sprawy w zakresie realizacji szkodliwych dla miasta projektów, jak pomysł budowy tężni solankowej obok najbardziej ruchliwej ulicy czy umyślne zaniedbania – jak brak konkretnych działań mających na celu remont jedynej hali sportowej w mieście przy ul. Kusocińskiego 10.

Opisywany w ostatnich tygodniach dobór priorytetów i metod działania oraz sposób traktowania wyborców przez burmistrz Laskowską połączony z coraz odważniej wyrażanymi opiniami mieszkańców Łaskarzewa musi oznaczać koniec kariery politycznej na szczeblu samorządowym w naszym mieście. Pani burmistrz i jej zaplecze powinno zdawać sobie sprawę z takich konsekwencji, jednak nadal nic sobie z takich perspektyw nie robi. Pozostała aktywność pani Laskowskiej może wskazywać na to, że apetyty polityczne wcale nie zostały zaspokojone i sięgają znacznie dalej niż miasteczko nad Promnikiem. I wyżej niż garwoliński powiat.

Jakie koncepcje i projekty, większe i ważniejsze od potrzeb Łaskarzewa, mogą przyświecać z pozoru niedorzecznej aktywności burmistrz Anny Laskowskiej? Jakie czynniki dają jej ochronę do tak jawnie sprzecznych z interesem mieszkańców poczynań?

Foto: Zaprzysiężenie burmistrz A. Laskowskiej, kadr z nagrania

Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Pani burmistrz Laskowska w swoich politycznych zamysłach mierzy bardzo wysoko. Trudno powiedzieć, czy to jej osobiste ambicje czy raczej skutek namowy doradców i politycznych promotorów. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że ostatecznym celem prowadzonych projektów jest fotel posła lub senatora RP. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby te zamiary nie miały być realizowane kosztem przyszłości i kasy naszego miasta.

Dlaczego pani Laskowska zamierza zrealizować niepotrzebny, szkodliwy dla miasta, szacowany na 2 miliony złotych projekt przekopania Rynku Głównego powiązanego z wycinką pięknych drzew? Ponieważ realizacja takiej koncepcji – nieważne, że za plecami i ze szkodą dla łaskarzewiaków – będzie dobrze wyglądać na folderach wyborczych do Sejmu lub Senatu.

Burmistrz Laskowska nie chce rozmawiać z łaskarzewiakami, nie chce ich informować o najbardziej dla nich istotnych projektach. Nie chce też wiedzieć, czy mieszkańcy miasta godzą się na fanaberie i pomysły doradców miejskich. Z polityki informacyjnej prowadzonej przez panią burmistrz wynika, że woli się komunikować z mieszkańcami swojego rodzinnego Garwolina, niż z łaskarzewskimi wyborcami.

Łaskarzewscy wyborczy nie mieli okazji, żeby zapoznać się z planami budowy tężni solankowej, o czym rozpisywały się garwolińskie media. Nie mieli też możliwości przeanalizowania przetargów na opracowanie projektu budowy nowej hali widowiskowo – sportowej, o czym już wcześniej pisałem. W serwisach łaskarzewskich próżno szukać wywiadu, jaki na temat swojego życia osobistego i rodzinnego udzieliła pani Laskowska jednemu z garwolińskich serwisów internetowych. „O dzieciństwie, pierwszych zarobionych pieniądzach, o tym, jak poznała swojego męża, jak radzi sobie w kuchni i co najbardziej ceni w mężczyznach”.

Ktoś, tak jak w bajce, obiecał pani burmistrz, że koń będzie latał i pani burmistrz w tę bajkę uwierzyła. Dlatego zapewne zdecydowała się realizować tylko „duże projekty na duże pieniądze”. Nawet jeśli te projekty nie będą łaskarzewiakom do niczego potrzebne. Wystarczy, że będą dobrze wyglądały na zdjęciach i obrazkach reklamowych. Wystarczy, że można będzie ogłosić niezaprzeczalny sukces w drodze na Wiejską.

Po chaotycznych działaniach zaplecza polityczno – medialnego pani burmistrz w ostatnich tygodniach możemy być pewni, że innej koncepcji po prostu nie ma. Po trzech latach rządów najtęższe umysły doradzające lokalnej władzy nie są w sanie wygenerować realnych, rozwojowych pomysłów dla 600- letniego miasta, serwując mieszkańcom ankietę dotyczącą organizacji pikników w miejscach publicznych i palenia ognisk w lesie, próbując w ten sposób zmienić Łaskarzew w uzdrowisko.

Pozostają zatem marzenia o ogólnopolskiej karierze, realizowane głównie na koszt łaskarzewiaków.

Stać nas przecież, prawda? Łaskarzew to miasto zdolnych, zamożnych i bardzo naiwnych ludzi. Najwidoczniej.

SAD

Nasze koncepcje, Nasze Sprawy, „mój osobisty projekt”

Odwiedzając stronę internetową NaszeSprawy.info „niezależnej gazety”, gdzie obok herbu miasta widnieje napis „wydanie internetowe” możemy odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z lokalną gazetą miejską. Jednak pan Eryk Laskowski, redaktor naczelny i wydawca podczas jednej z dyskusji na temat naszego miasta stwierdził, iż „Nasze Sprawy nie są – i nigdy nie były – żadną gazetą oficjalną”. Pomimo odwoływania się przez wydawcę (dział O Gazecie) do etosu Solidarności (biuletyn informacyjny Komitetu Obywatelskiego), oraz do poprzednich wieloletnich wydań periodyku łaskarzewskiego o tym samym tytule (1990 -1991 oraz 1995-2001) pan Laskowski ucina dyskusję: „To mój osobisty projekt.”

W ubiegłych latach, zwłaszcza przed rokiem 2018 Nasze Sprawy wykazywały bardzo duże zaangażowanie społecznie i politycznie. Pomimo tego, że w 2014 r. pan Laskowski został wybrany na funkcję radnego miejskiego, na łamach „lokalnej gazety Łaskarzewa” regularnie ukazywały się artykuły na temat pracy Rady Miasta oraz pracy ówczesnej burmistrz Lidii Sopiel- Serei. W styczniu 2016 r. radny Eryk Laskowski jako przewodniczący klubu radnych PiS łaskarzewskiej rady miasta w medialnych wypowiedziach wskazywał na ewentualność rozpisania referendum w sprawie odwołania ówczesnej burmistrz.

Nasze Sprawy, Niezależna lokalna gazeta Łaskarzewa

W tym samym czasie na stronach Naszych Spraw pan Laskowski, przewodniczący klubu radnych PiS widniał jako redaktor naczelny i wydawca „Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa” i publikował kolejne teksty jako „niezależny dziennikarz”. 

Pomimo faktu, że pan Laskowski zdawał sobie sprawę z tego, że „w momencie otrzymania mandatu radnego uznałem, że – niejako z założenia – nie jestem już bezstronnym mieszkańcem i nie powinienem pisać o sprawach polityki lokalnej” jego aktywność na łamach Naszych Spraw w latach 2014 – 2018 była bardzo duża. Red. Laskowski na tyle „stopniowo wycofywał się” z publikacji społeczno – politycznych (przez niemal 7 lat), że zdążył jeszcze opublikować ok. 20 artykułów ocieplających wizerunek nowej pani burmistrz, prezentując jej dokonania w pozytywnym świetle. Przez dwa lata od wyboru swojej żony na urząd burmistrza.

Pan Laskowski, zarówno jako radny miejski od 2014 r. oraz jako mąż wybranej w 2018 r. nowej burmistrz, zdawał sobie sprawę (jak sam stwierdził) z istniejącego „konfliktu interesów”. Nie przeszkadzało to jednak panu redaktorowi w prowadzeniu pozytywnej kampanii informacyjnej swojej żony gdy było to niezbędne na początku jej kadencji, tj. w latach 2018-2020.

Eryk Laskowski, Nasze Sprawy, foto. strona internetowa posła Grzegorza Woźniaka

Nasze Sprawy nagle zamilkły, gdy na horyzoncie zaczęły się pojawiać „duże projekty na duże pieniądze”. Mieszkańcy naszego miasta na stronach „niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa” nie znaleźli jakichkolwiek informacji na temat:

  1. opracowywanej koncepcji i projektu budowy nowej hali sportowej o wartości kilkunastu milionów złotych,
  2. ogłoszeniu przetargów na projekt tejże hali na kwotę 150 tys. zł,
  3. koncepcji przebudowy Rynku Głównego (gotowej od grudnia 2020 r.) zawierającej m.in. budowę tężni solankowej w oparach spalin za prawie 140 tys. zł, budowę fontanny za 400.000 zł, czy zakup koszy na śmieci i donic za 455 tys. zł., – łączny koszt tej inwestycji to ponad 2 miliony zł ale pan redaktor naczelny podobno nic o tym nie wiedział do czerwca 2020 r.,
  4. budżetu remontowego istniejącej hali sportowej na kwotę 609 tys. zł i o wstrzymanym remoncie tego obiektu o co najmniej rok z powodu konieczności doszkolenia się pani burmistrz w pozyskiwaniu środków z Ministerstwa Sportu,
  5. niezbędnego remontu istniejącej hali sportowej, gdzie „dach cieknie a podłoga niszczeje”, który to remont mógłby być przeprowadzony w przyzwoitym standardzie za część kwoty, którą pani burmistrz zdążyła już wydać na różnorakie projekty i wynagrodzenie dla swojego doradcy,
  6. kolejnych koncepcji i projektów zamawianych przez panią burmistrz Laskowską, na które nasze miasto zdążyło wydać 115 tys. zł (tylko przez ostatni rok),
  7. kosztów zatrudnienia przez panią burmistrz doradcy gospodarczego, który według danych uzyskanych z Urzędu Miasta, w okresie od grudnia 2019 do czerwca 2021 (ok. 1,5 roku) zdążył otrzymać wynagrodzenie w kwocie niemal 70 tys. zł.  

O powyższych i o całej liście innych ważnych dla łaskarzewiaków sprawach ich „niezależna lokalna gazeta” milczała i milczy jak zaklęta. Cisza w eterze.

Osobisty projekt pana Laskowskiego, który nazywa on „lokalna gazetą” (tj. medium regularnie dostarczające czytelnikom informacji) „gazetą Łaskarzewa” (gazetą naszego miasta), posługuje się herbem miejskim, hasłem pozorującym, że jest to „wydanie internetowe” gazety miasta, odwołuje się do etosu solidarnościowego lat 1990 – 1991, powołuje się na działalność Towarzystwa Miłośników Historii i Kultury Łaskarzewa, odpowiedzialnego za publikację tego tytułu w latach 1995 -2001.

Z informacji przekazywanych przez samego redaktora naczelnego i wydawcę oraz biorąc pod uwagę aktywność tego medium w ostatnich miesiącach możemy wnosić, że serwis Nasze Sprawy nie ma nic wspólnego z niezależnością (jest medium rodzinnie powiązanym z magistratem), nie spełnia minimalnych definicji „gazety” a tym bardziej „gazety Łaskarzewa”. Publikowane, a zwłaszcza te nieopublikowane treści na stronach Naszych Spraw świadczą o tym, że ta „gazeta” (szczególnie po wyborach w 2018 r.) reprezentuje interesy grupy związanej z panem Laskowskim, jego żoną oraz jej zapleczem politycznym (Nasze Sprawy), zamiast reprezentować interesy łaskarzewiaków.

O podstawy prawne wieloletniego używania herbu miasta przez pana red. Laskowskiego w „jego prywatnym projekcie” będę jeszcze pytał panią burmistrz Laskowską.

Pomimo wszystkich tych pozorów i licznych odwołań do symboli i określeń związanych z lokalną prasą, dziennikarstwem, etosem Solidarności, historią  i naszym miastem należy stwierdzić, że Nasze Sprawy udają „niezależną gazetę Łaskarzewa” podobnie jak pan Laskowski udaje „niezależnego dziennikarza”.

Screen z grupy facebookowej Łaskarzew bez spamu

Jeśli redaktor Laskowski, jak sam twierdzi, zdawał sobie sprawę z konfliktu interesów zagrażającemu dziennikarskiej rzetelności, powinien oficjalnie zawiesić swoją działalność publikując stosowny komunikat na łamach Naszych Spraw. Wybrał jednak drogę domorosłego inżyniera społecznego, próbującego manipulować opinią publiczną i zarządzać sprawami Łaskarzewa z tylnego siedzenia. Jednocześnie pan redaktor Laskowski nadal potrafi stroić się w piórka niezależnego dziennikarza, próbując innym dyktować standardy dziennikarstwa.

Wydaje się, że opisywana powyżej bierność redakcji Naszych Spraw w ostatnim czasie może wynikać z chęci zachowania przez redaktora obiektywizmu oraz z niechęci wtrącania się pana Laskowskiego do bieżącej polityki. Nic bardziej mylnego. Gdy przychodzi kryzys a do opinii publicznej przedostają się informacje o szeregu kuriozalnych poczynań ze strony pani burmistrz, redaktor naczelny spieszy z pomocą. Na zamkniętej grupie facebookowej inicjuje przeprowadzenie ankiety na temat rozwoju miasta stając się jednocześnie patronem nowej, spontanicznej organizacji, która ma ten projekt realizować. Po czym już jako redaktor naczelny i wydawca Naszych Spraw na stronach swojej gazety publikuje materiał o tym projekcie realizowanym przez „nieformalną grupę Łaskarzew 2030”, której okazał się być patronem.

Tak właśnie pan redaktor Laskowski „dba, by pisano prawdę” – kreując wydarzenia społeczno-polityczne a następnie opisując je na łamach swojej „osobistej” gazety.

W powyższym przypadku red. Laskowski zachowuje się jak strażak, który dla odwrócenia uwagi podpala las (w ankiecie, której twórcą był pan naczelny mowa jest o organizowaniu ognisk na terenach leśnych – nomen omen), po czym organizuje młodą, „niezależną” ekipę, żeby ten las gasić, następnie opisuje całe wydarzenie w gazecie, której jest redaktorem naczelnym i wydawcą.

A nie są to działania bezinteresowne. Zamiast „dniówki za gaszenie” pan Laskowski odnosi nieco inne korzyści – korzyści polityczne w postaci odwrócenia uwagi od nieporadnych działań i kryzysu wizerunkowego swojej małżonki, burmistrz Miasta Łaskarzew.

Czego nie robi się dla żony i dla politycznych korzyści?

SAD

Prawdziwe koszty przebudowy Rynku Dużego – sprostowanie!

Po serii artykułów dotyczących m.in. rewitalizacji Rynku Dużego w Łaskarzewie i wstępnie szacowanych przeze mnie kosztów na 1 milion zł, jestem winien mieszkańcom Łaskarzewa sprostowanie.

W dniu dzisiejszym z Urzędu Miasta otrzymałem Zbiorcze Zestawienie Kosztów Inwestycji, które przedstawiam poniżej. Okazuje się, że „rewitalizacja” centralnego obszaru w naszym mieście będzie nas kosztowała nie 1 a ponad 2 miliony złotych. Bardzo przepraszam wszystkich tych, którzy mogli się poczuć urażeni zaprezentowanymi przeze mnie wcześniej informacjami. Szczególne słowa ubolewania kieruję do zagorzałych obrońców jeszcze bardziej niedorzecznych i kosztownych (jak się okazuje) pomysłów pani burmistrz Anny Laskowskiej, spod znaku nieformalnej grupy Łaskarzew2030.

Urząd Miasta Łaskarzew, foto SAD

Na co pani burmistrz Laskowska chce przeznaczyć nasze pieniądze? Ponad 84.000 zł na „dokumentację techniczną” (pani burmistrz lubi wydawać duże pieniądze na rysunki, projekty i koncepcje), 295.200 zł na „branżę drogową” czyli przełożenie kostki brukowej, i aż 455.100 zł na „zieleń i donice, ławki, kraty pod drzewa, kosze na śmieci, stojaki rowerowe, tablice informacyjne, pergole”. Okazuje się, że zarobią nie tylko biura projektowe i firmy produkujące kostkę brukową ale również dostawcy ławeczek, koszy na śmieci i donic.

Pamiętajmy przy ty, że projekt przebudowy Rynku Dużego w Łaskarzewie przygotowywany był przez 3 osoby spoza Łaskarzewa, za plecami mieszkańców Łaskarzewa, w głębokiej tajemnicy. Po zapoznaniu się z zestawieniem kosztów inwestycji na ponad 2 mln zł przestaję się dziwić sekretom i niedomówieniom towarzyszącym temu projektowi.

Zbiorcze Zestawienie Kosztów – źródło UM Łaskarzew

Szczerze powiem, że nie doceniłem rozmachu pani burmistrz Anny Laskowskiej i  jej doradców oraz ich parcia w kierunku „dużych projektów na duże pieniądze”.

Dziś powinny zacząć bić wszystkie dzwony w mieście! Łaskarzewiacy, jesteście robieni w balona na ponad 2 miliony złotych! Tężnia solankowa to jedynie pierwszy krok i zasłona dymna do wyrzucenia w błoto nie jednej a dwóch dużych baniek!

Okazuje się, że interesy i pieniądze związane z przebudową Rynku Dużego w Łaskarzewie są dwukrotnie większe niż nam się wydawało. Dlatego uważnie przyglądajmy się wszystkim działaniom odwracającym uwagę od istoty rzeczy i broniącym tej szkodliwej dla miasta i mieszkańców „inwestycji”. To duży kawałek tortu.

SAD

Fontanna za 400.000 zł, Rynek Duży za 1 mln

Pani burmistrz Anna Laskowska (psycholog z Garwolina), doradca gospodarczy pani burmistrz pan Mariusz Malinowski (były samorządowiec z podwarszawskiego Kampinosu) oraz pani architekt krajobrazu Katarzyna Świerczewska z Warszawy, bez jakichkolwiek konsultacji z Radą Miasta czy konsultacji społecznych z mieszkańcami, późną jesienią 2020 r. zaplanowali przebudowę Rynku Dużego w Łaskarzewie. Koncepcja, której realizacja szacowana jest na ok. 1 milion złotych, ma objąć budowę tężni solankowej 25 m od przystanku autobusowego i ruchliwej ulicy, przeniesienie pomnika z ponad 50-letnią tradycją i wybudowanie fontanny za ok. 400.000 zł. Prace na koncepcją prowadzone były w tak głębokiej konspiracji, że w pod koniec czerwca 2021 r. (pół roku po stworzeniu prezentowanego w tym materiale projektu) nie był z nią zaznajomiony sam redaktor naczelny i wydawca Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa Nasze Sprawy pan Eryk Laskowski, prywatnie mąż pani burmistrz. Nie mówiąc o zwykłych mieszkańcach miasta – łaskarzewiacy nie wiedzą NIC!

Fontanna Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Z łaskarzewiakami nie ma o czym gadać!

W odpowiedzi na pytania zadane w trybie dostępu do informacji publicznej uzyskałem od pani burmistrz informację potwierdzającą, iż jakiekolwiek „konsultacje dotyczące Rewitalizacji Rynku Dużego w Łaskarzewie nie były prowadzone z lokalnymi organizacjami.” Powodami, dla których pani burmistrz nie przeprowadziła konsultacji w sprawie gruntownej przebudowy centralnego punktu w mieście był formalny brak wymogu takich konsultacji oraz fakt, iż „żadna ze znanych organizacji nie zajmuje się urbanistyką czy architekturą krajobrazu.”

Czy mieszkańcy Łaskarzewa zrozumieli przekaz? Z tak bezceremonialnej odpowiedzi można wnioskować, że łaskarzewiacy nie są wystarczająco wyedukowani w zakresie „urbanistyki i architektury krajobrazu”, żeby brać udział w dyskusji na temat tego, jak powinien wyglądać centralny obszar ich miasta. Wydaje się, że pani burmistrz wyszła z podobnego założenia (brak wystarczającego wykształcenia w zakresie budownictwa obiektów sportowych i architektury jako takiej po stronie mieszkańców i radnych) jeśli chodzi o zaniechanie jakichkolwiek konsultacji dotyczących budowy nowej hali widowiskowo- sportowej. Idąc tym tropem możemy dojść do sytuacji, w której na temat wodociągów, kanalizacji i odbioru śmieci będą mogli zabierać głos tylko mieszkańcy (i radni) z tytułem inżyniera melioracji lub magistra ekologii; na temat klubu Bajka – z dyplomem kulturoznawstwa lub wiedzy o teatrze (co najmniej); natomiast chcąc podyskutować na temat klubu sportowego ŁKS Promnik trzeba będzie okazać dyplom ukończenia AWF czy przynajmniej certyfikat trenerski II klasy.

Omawiana tu  Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego nie była też konsultowana czy omawiana w ramach obrad Rady Miasta, nie została również przez Radę Miasta formalnie zatwierdzona. Z informacji jakie do mnie docierają wynika, że radni tej koncepcji po prostu nie znają.

Koncepcja Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Projekt za 1 milion utrzymywany w tajemnicy

Z najnowszych wypowiedzi medialnych pani burmistrz możemy wnioskować, iż całościowe zamierzenia inwestycyjne związane z przebudową Rynku Głównego w Łaskarzewie nadal mają być utrzymywane w tajemnicy przed mieszkańcami miasta. W filmie zaprezentowanym w ostatnich dniach pani burmistrz informuje o podpisaniu umowy na dofinansowanie budowy tężni solankowej (kwota nieco ponad 60.000 zł). Nie informuje natomiast, że budowa obiektu inhalacyjno – zdrowotnego będzie kosztowała docelowo 132.682,77 zł, natomiast roczne utrzymanie tegoż – ok. 30.000 zł.

Brak też jakiejkolwiek informacji o planach budowy fontanny za 400.000 zł (słownie: czterysta tysięcy złotych) w miejscu obecnego pomnika, poszerzeniu i przebudowie istniejących ciągów pieszych na Rynku Dużym oraz czekającej nas wycince istniejących drzew, co wprost wynika z przygotowanej w grudniu 2020 roku koncepcji.

Biorąc pod uwagę przyszłe koszt demontażu i ponownego montażu pomnika upamiętniającego nadanie praw miejskich naszemu miastu (na dziś brak jakiejkolwiek dokumentacji projektowej i kosztorysowej w tym zakresie), oraz wszystkie inne zmiany opisane w Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego należy przyjąć, iż realizacja planu opracowanego za plecami mieszkańców Łaskarzewa będzie kosztowała około 1 milion złotych. Utrzymanie tężni zainstalowanej 25 metrów od ruchliwej ulicy obciąży budżet miasta kwotą ok. 30.000 zł rocznie.

Pani burmistrz miała okazję, żeby opowiedzieć mieszkańcom Łaskarzewa co dla nich tak naprawdę przygotowała i z tej okazji nie skorzystała. Dlaczego? O to należy pytać samą panią burmistrz.

Dlaczego pani burmistrz przez niemal pół roku nie poinformowała o Koncepcji Zagospodarowania Terenu Rynku Dużego redaktora i wydawcę Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa Nasze Sprawy pana Eryka Laskowskiego (prywatnie swojego męża) tego również nie wiemy. Wydaje się jednak oczywistym, że jednym z obowiązków gazety lokalnej było poinformowanie mieszkańców o tak istotnych zmianach planowanych w centralnej lokalizacji miasta.

Tężnia solankowa Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Ogrodnik miejski za 30 tys. zł

Każdy rozsądny gospodarz i każda zaradna gospodyni zadałaby sobie pytanie: co można zrobić na głównym Rynku w Łaskarzewie za kwotę 60 tys. zł? Bo tyle właśnie będzie musiało wyłożyć miasto ze swojej kasy na budowę tężni w oparach spalin, o czym pisałem w poprzednich tekstach. Ile ławeczek, stoliczków, krzesełek i klombów można by stworzyć za 60.000 zł? Ile metrów bieżących chodnika poprawić? Powinni o tym wiedzieć radni i to im należy postawić tego typu pytania –  w końcu współodpowiadają za nasze miasto od niemal 3 lat.

Radni powinni mieć przygotowane tego typu wyliczenia zarówno na własny użytek podczas merytorycznych debat, jak i do wglądu przez swoich wyborców.

Ze wstępnych kalkulacji wynika, że utrzymanie tężni solankowej zlokalizowanej w najbardziej zanieczyszczonym spalinami miejscu miasta (co wynika z natężenia ruchu oraz liczby miejsc parkingowych wokół Rynku Dużego) będzie kosztować rocznie ok. 30.000 zł. W takim budżecie można wynająć porządnego ogrodnika, który przez 7 miesięcy w roku (od kwietnia do października) codziennie przez 5-6 godzin będzie przycinał każdy kwiatek, każdą trawkę, każdy niepotrzebny listek i każdą nową rabatkę w obrębie Rynku. Dzięki prywatnemu ogrodnikowi miejskiemu Rynek Duży mógłby zostać przekształcony w jedno z najpiękniejszych miejsc w województwie mazowieckim.

Tężnia Rynek Duży, materiały Miasto Łaskarzew

Niech siedzą w hałasie i smrodzie

Pani burmistrz uparła się jednak, że 25 metrów od przystanku autobusowego kosztem ponad 130 tys. zł (+ 30 tys. zł rocznie) zamontuje mieszkańcom Łaskarzewa obiekt zdrowotno – inhalacyjny. W odpowiedzi na jedno z moich pytań uzyskałem odpowiedź, że przebywający na Rynku Głównym mieszkańcy „nie uskarżają się na zanieczyszczenia powietrza lub nadmierny hałas.”

Łaskarzewiacy się nie skarżą? Niech więc leczą zdrowie i skołatane nerwy w hałasie silników samochodowych i smrodzie spalin. I niech dalej siedzą cicho i cieszą się z tego, co uszykowały dla nich mądrzejsze głowy.

Przed przystąpieniem do przeprowadzenia inwestycji o charakterze sanatoryjno – zdrowotnym, która w okresie następnych 10 lat będzie kosztowała miasto ok. pół miliona złotych, pani burmistrz nie zleciła „wykonania pomiarów wpływu zanieczyszczenia powietrza spowodowanego ruchem drogowym.” Do ww. kosztów budowy i utrzymania tężni mogą zatem dojść koszty odszkodowań z tytułu pozwów jakie mieszkańcy mogą wytoczyć miastu za utratę zdrowia podczas korzystania z obiektu o charakterze zdrowotno – uzdrowiskowym usytuowanym w bezpośrednim sąsiedztwie rur wydechowych ponad 30 tys. aut tygodniowo.

Budową tężni solankowej (przed uruchomieniem tej inwestycji) powinna zainteresować się Państwowa Inspekcja Sanitarna na wniosek radnych miejskich. Radni miejscy powinni zainteresować się wreszcie tym, co pani burmistrz wraz ze swoimi doradcami szykuje miastu, w którym mieszkają ich rodziny, znajomi, przyjaciele i oni sami.

Nie umiecie rządzić sami? Będą za was rządzić inni

Łaskarzewiakom wypada w tej sytuacji radzić, żeby się uczyli, żeby studiowali, żeby pobierali i zgłębiali nauki wszelakie. Najlepiej w zakresie dyplomacji, negocjacji, finansów, prawa, architektury, architektury krajobrazu, zarządzania, psychologii, politologii, marketingu, konsultingu, lobbingu. W przeciwnym razie lokalne władze nie tylko nie będą brały ich poważnie, co nawet nie będą chciały z mieszkańcami Łaskarzewa rozmawiać o najbardziej istotnych dla nich sprawach. Choćby takich jak przebudowa historycznego Rynku, budowa jednej z najważniejszych od kilkudziesięciu lat inwestycji jaką jest hala widowiskowo-sportowa czy całym szeregu innych projektów, o których jeszcze nie wiemy.

Uczcie się, łaskarzewiacy, bo inaczej nie darzący was sympatią i elementarnym szacunkiem przyjezdni (zapewne mądrzejsi od was i bardziej wyrobieni) będą wam projektować i meblować miasto. I przyszłość. Niekoniecznie zgodnie z waszą wolą, zdrowym rozsądkiem i najlepiej pojętym interesem Łaskarzewa.

SAD

Tężnia solankowa w Łaskarzewie – zapraszam na film!

Dziś o godz. 14:58 nagrałem niespełna 3 minutowy film (2 min. 39 s.) z miejsca przeznaczonego na lokalizację tężni solankowej w Łaskarzewie. Zgodnie z tajemniczą, nieznaną 99% mieszkańców naszego miasta „koncepcją przebudowy Rynku Dużego” tężnia solankowa wraz z ogrodem ma zostać pobudowana w miejscu obecnej fontanny miejskiej, czyli ok. 30 metrów od przystanku autobusowego i ulicy Rynek Duży.

(kliknij w zdjęcie żeby obejrzeć film)

Łaskarzew, Rynek, fontanna miejska, foto SAD

Żeby zrozumieć potencjalną skalę problemu wystarczy policzyć liczbę samochodów objeżdżających Rynek Duży w czasie zaprezentowanego powyżej filmu. W zaledwie 2 min. 39 sec. możemy się doliczyć 23 aut w ruchu i kilkudziesięciu zaparkowanych tylko na jednym fragmencie ulicy. Jeżeli przeliczymy tę liczbę (23 samochodów) na godzinę, otrzymamy 575 sztuk. W czasie 12 godzin (od godz. 7 rano do godz.19 wieczorem) będzie to 6.900 samochodów (sześć tysięcy dziewięćset samochodów a nie tysiąc jak zakładałem w poprzednim tekście). Mnożąc to przez 5 dni roboczych otrzymamy w przybliżeniu 34.500 samochodów tygodniowo okrążających Rynek Duży w odległości ok. 30 metrów od planowanej przyszłej tężni solankowej. Miesięcznie otrzymamy liczbę ponad 130.000 samochodów (są to wielkości przybliżone, obliczone na podstawie pojedynczej obserwacji).

Czy władze miasta przeprowadziły stosowne badania wpływu środowiskowego i zdrowotnego ponad 100 tys. aut miesięcznie przejeżdżających w odległości zaledwie 30 metrów od zaplanowanej inwestycji o charakterze uzdrowiskowo – wypoczynkowym?

Z aromatami spalin z ponad stu trzydziestu tysięcy samochodów miesięcznie (nie licząc pory nocnej i weekendów) wymieszanych z solanką będą mieli okazję zapoznać się łaskarzewiacy w tym uzdrowiskowo – wypoczynkowym zakątku miasta. Będzie im towarzyszył szum silników i kół toczących się radośnie po asfalcie oraz dźwięk kościelnych dzwonów witających i żegnających pogrzebowe procesje. Memento mori!

Zanim władze miasta zabiorą się za rewitalizację Rynku Głównego i przenoszenie obiektów historycznych w oparciu o „tajemniczą koncepcję”, która nie została uzgodniona, skonsultowana czy przedyskutowana z mieszkańcami miasta w jakiejkolwiek formie (projekt nigdzie nie publikowany, prowadzony de facto za plecami mieszkańców Łaskarzewa), niech wykażą się umiejętnością doprowadzenia do zadowalającego estetycznie stanu i uruchomienia niedziałającej od lat fontanny, oraz naprawy zdezelowanych ławek wokół tego reprezentacyjnego miejsca. Na dobry początek.

Mieszkańcom zaś, w związku z absurdalnymi i kosztownymi pomysłami magistratu, należy życzyć dużo, dużo, dużo, dużo zdrowia. Będzie im potrzebne gdy zechcą skorzystać z tężni solankowej w oparach spalin i metali ciężkich.

Zdrówka życzę.

SAD