Przystanek kultury, słup ogłoszeniowy czy rustykalna szopka?

Wiata ul. Warszawska, Łaskarzew. Foto: SAD

Coraz więcej dowiadujemy się na temat realnych kosztów poniesionych na zakup i montaż „rustykalnej wiaty przystankowej”, czy jak twierdzą złośliwi, „centrum kultury i historii”, na jakie nasze miasto sobie zasłużyło. Koszt przeszklonego przystanku wyniósł 18.450 zł, jednak nie był to wydatek największy. Najdroższy okazał się Infokiosk Sirius, za który zapłaciliśmy 20.646,78 zł. Jest to prawdopodobnie najdroższy telewizor w naszym mieście (ilustracja poniżej). W ramach projektu zamówiono również 500 pendrive’ów z nadrukiem za ponad 6.300 zł.

Coraz mniej chętnie rozpoczynam kolejne zdania i akapity w coraz to nowych tekstach od stwierdzeń: „burmistrz Laskowska zdecydowała o…”, „burmistrz Laskowska zrobiła to i tamto…”, „burmistrz Laskowska stwierdziła, że…”. Jednak inaczej się nie da. Z wielu rozmów z osobami blisko związanymi z łaskarzewskimi ośrodkami obecnej, pożal się Boże, władzy, uzyskuję potwierdzenia, że większość aktualnie obserwowanych działań i zaniechań wynika bezpośrednio z decyzji samej burmistrz Laskowskiej i jej bezpośredniego zaplecza doradczego.

Podobnie było z „wiatą rustykalną” zamontowaną na Rynku Dużym, która ma stanowić punkt informacyjno-edukacyjny pod nazwą „Przystanek Historii i Kultury”. Widocznie Łaskarzew nie ma lepszego, bardziej godnego i dogodnego miejsca, żeby mieszkańcy i goście czerpali wiedzę historyczno-kulturową o tym, co działo się tu przez sześć wieków i dzieje obecnie nad Promnikiem.

„Tośmy, k…, daleko zaszli…” przez 33 lata od odzyskania niepodległości – możemy podsumować powyższe, parafrazując tekst sędziego Laguny z filmu Piłkarski poker. Dalekośmy zaszli jako społeczność ponad 600-letniego miasta, jeśli nasze dzieci i młodzież mają uczyć się „kultury” i „historii” na przystanku autobusowym.

Jeden przystanek w cenie czterech

Aspekt społeczno -kulturowy, o którym powyżej – to jedno. Jest jeszcze aspekt ekonomiczno-gospodarczy, czy mówiąc inaczej finansowo-praktyczny oraz aspekt „polityczny”.

Zgodnie z dokumentami księgowymi, koszty realizacji projektu Przystanek Historii i Kultury wyniosą 65.318 zł. Z tej kwoty suma 28.318 zł zostanie wyasygnowana bezpośrednio z budżetu Miasta Łaskarzew, natomiast 37.000 zł wypłacone zostanie z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Jeszcze w roku 2021 przed podwyżkami związanymi z konfliktem na Ukrainie, za 28.000 zł Urząd Miasta mogłoby bez trudu zamówić i zainstalować co najmniej 2 takie wiaty, co z pewnością byłoby korzystne dla mieszkańców Łaskarzewa. Burmistrz Laskowska zamiast dotrzymywać ustaleń przedwyborczych (o czym w piśmie radnej Pacek poniżej), woli realizować projekty propagandowe nastawione na budowę kariery politycznej.

Być może zamiast starać się o fundusze na „rustykalną wiatę” za 65.000 zł należało wydać dyspozycje doradcy ekonomicznemu i pracownikom magistratu, żeby postarali się pozyskać 65.000 zł na dofinansowanie 4 zwykłych wiat PKS po 16.250 zł za sztukę. Z pewnością skorzystaliby na tym Łaskarzewiacy. Jednak dla obecnych władz i radnych to zbyt skomplikowany sposób myślenia. Wolą myśleć o sobie.

„Wiata” przystankowa PKS, ul. Garwolińska Łaskarzew. Foto: SAD

Rustykalne fantazje i kariera polityczna

Burmistrz Laskowska postanowiła zainwestować nasze pieniądze w działania propagandowe. Po pierwsze: propagandowy projekt „wiaty rustykalnej” (czym ta konstrukcja nie jest); po drugie: montaż przeszklonych gablot stanowiących panele reklamowe, gdzie wyklejane są miejskie biuletyny; po trzecie: zakup Infokiosk’u Sirius za 20.6464,78 zł, gdzie wyświetlane będą filmy i materiały opowiadające o „sukcesach i osiągnięciach” obecnej ekipy; po czwarte wreszcie – zamówienie 500 sztuk pendrive’ów za 6.316,05 zł i 16 plakatów za 1599 zł (plakaty i pendrive’y to wydatek prawie 8.000 zł).

Zamiast inwestować pieniądze łaskarzewiaków w projekty rozwiązujące nasze potrzeby, ułatwiające nam życie, burmistrz Laskowska inwestuje te środki w narzędzia i działania propagandowe, które mają służyć jej karierze politycznej.

Drugi aspekt polityczny dotyczy łaskarzewskiej Rady Miasta. Okazuje się, że przez niemal 4 lata bieżącej kadencji do Urzędu Miasta wpłynęło tylko jedno pismo jednej radnej, Aldony Pacek, z zapytaniem dotyczącym zakupu i montażu wiat przystankowych w Łaskarzewie. Pozostali radni nie interweniowali. Nie protestowali również w sprawie wyrzucenia w przysłowiowe błoto 65.000 zł na rustykalne fantazje pani burmistrz. Łaskarzewscy radni albo obawiają się występować zdecydowanie w interesie swoich wyborców, albo realne potrzeby mieszkańców miasta mają w głębokim poważaniu.

Pismo radnej Aldony Pacek do Burmistrz Miasta Łaskarzew z dn. 13.11.2020 r.

Burmistrz Laskowska w swoich publicznych wypowiedziach często podkreślała, że w naszym mieście powstanie „wiata rustykalna”. Jeśli sięgnęłaby do pierwszego lepszego słownika dowiedziałaby się, że określenie „rustykalny” oznacza: „mający związek z wsią […] mający cechy wiejskie”.

Które elementy wiaty na Rynku Dużym mają charakter wiejski?

Burmistrz Laskowska ma szansę przejść do historii naszego miasta nie tylko jako wybitny fachowiec od „projektów zastępczych” i osoba nierozumiejąca słów, których używa. Może zostać zapamiętana jako postać, która pragnęła zanieść kaganek oświaty pod łaskarzewskie strzechy, ale zamiast tego wyniosła historię i kulturę lokalną na przystanek PKS.

Sławomir Danilczuk

Miasteczko do wygaszenia

W Łaskarzewie dzieje się źle. Od lat. A będzie dziać się jeszcze gorzej. Problem w tym, że nikt dotąd o tym głośno nie mówił, nie pisał, nie poddawał analizie, nie wytykał błędów. Ilość zaniedbań, bezmyślności, cynizmu, prywaty czy zwykłej głupoty rządzących miastem może przytłaczać. Wielu znajdujących się „w układzie władzy” stawia sobie za cel, żeby robić dobrą minę do złej gry i oswajać łaskarzewiaków z bylejakością. Część mieszkańców zdaje się z tą bylejakością godzić.

Foto: Pixabay.com

Od przejęcia władzy przez obecną ekipę minęły prawie 4 lata. Co w tym czasie się zmieniło? Jakie zmiany strukturalne zaproponowano czy wprowadzono? Czy łaskarzewiakom żyje się lepiej? Czy mają perspektywę na rozwój w swoim rodzinnym mieście dla siebie i dla swoich dzieci? Jaki pomysł na rozwój Łaskarzewa zaprezentowały mieszkańcom obecne władze?

Palenie ognisk i grillowanie w okolicznych lasach  – inicjatywa „redaktora naczelnego Naszych Spraw” – nie może być odpowiedzią na brak miejsc pracy i konieczność dojazdów wielu mieszkańców do pracy np. w Warszawie.

Niemal 3 lata temu w tekście Miasto Zdolnych Ludzi postawiłem trzy proste, zasadnicze pytania:

Z czego jest znany dzisiejszy Łaskarzew?

Z jakich konkretnie powodów łaskarzewiacy mogą czuć się dziś dumni?

Z jakich konkretnie powodów ktokolwiek chciałby lub marzyłby, żeby zamieszkać w Łaskarzewie?

Czy obecna ekipa przynajmniej zbliżyła się do odpowiedzi na powyższe pytania? Podjęła próbę, wysiłek, żeby zdiagnozować problem i zaproponować rozwiązania?

Dziś dodałbym jeszcze dwa pytania:

Co zmieniło się na plus w naszym mieście przez ostatnie 30 lat?

Jakie są perspektywy dla Łaskarzewa za 5, 10, 15, 20, 30 lat?

Perspektywa wycinki drzew i wybetonowania Rynku Dużego za ponad 2 miliony zł poprawi sytuację jedynie firmy budowlanej – wykonawcy, dostawców nowych latarni, ławeczek i koszy na śmieci – oni z pewnością dobrze zarobią.

Listę dokonań obecnej ekipy otwierają: tężnia za 130 tys. zł (plus 30 tys. zł rocznie na jej utrzymanie), rustykalna wiata przystankowa za 80 tys. zł, plac zabaw na Małym Rynku, wyremontowana ul. Nowa po 30 latach… Stacja PKP, której budową próbowało chwalić się Miasto, a do czego nie przyłożyło ręki.

Do rangi symbolu urasta wygaszenie Łaskarzewa pomiędzy północą a trzecią nad ranem. Przynajmniej przestępczość będzie miała szansę tu zakwitnąć.

Sławomir Danilczuk

Burmistrz i radni chcą uciszyć mieszkańców Łaskarzewa

Burzliwy chwilami przebieg miała XLII sesja Rady Miasta Łaskarzew. Obrady dotyczyły m.in. połączenia przedszkola Leśny Zakątek ze Szkołą Podstawową nr 2, budowy i funkcjonowania tężni solankowej na Rynku Głównym, czy termomodernizacji Domu Strażaka należącego do Stowarzyszenia Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie. Zadziwienie budzi sposób zachowania części radnych, z wypowiedzi których można wnioskować, że najlepszym dla nich rozwiązaniem byłoby wprowadzenie cenzury i zakaz poruszania niewygodnych dla władz miejskich tematów. Przerywanie, zakrzykiwanie, zakazywanie mówienia na niewygodne tematy, umniejszanie, drwiny, odbieranie prawa do zabierania głosu, pogardliwe uwagi, wykluczające komentarze, wygrażanie a nawet próby zastraszenia – to metody rozmowy z mieszkańcami miasta stawiającymi trudne pytania.

XLII Sesja Rady Miasta, Foto: transmisjaobrad.info

Zabierając po raz kolejny głos podczas obrad Rady Miasta w Łaskarzewie w dniu 26 maja 2022 r. miałem wrażenie jakbym spotkał się już z podobną metodą traktowania mieszkańców, którzy nie przyjmą bezkrytycznie oficjalnych narracji burmistrz Laskowskiej i sprzyjających jej łaskarzewskich radnych.

Metody stosowane przez niektórych reprezentantów naszej społeczności przypominają te, jakie miesiącami były stosowane na facebookowej, obecnie zamkniętej grupie. Założeniem tej grupy były rozmowy o ważnych sprawach dla naszego miasta. W rzeczywistości każdy kto nie płynął z prądem, był natychmiast atakowany, obrzucany szyderstwami, drwinami, często obelgami.

Zdecydowana większość osób, która miała inne zdanie niż administratorzy, sprzyjający obecnej pani burmistrz Laskowskiej i powiązani z jej mężem, redaktorem naczelnym Naszych Spraw, byli z tej grupy wykluczani. Pisałem o tym w ubiegłym roku w artykule Debata o Łaskarzewie- szyderstwa, zastraszanie, wykluczenie”.

Metody przećwiczone w świecie wirtualnej przenoszone są w przestrzeń rzeczywistości Rady Miasta. Tak jak potwierdziłem podczas sesji Rady Miasta:

„Dobrze poinformowani mieszkańcy mówią mi, że w związku z tym, że poruszam tematy trudne i niewygodne, będą ataki na mnie (podczas sesji Rady Miasta – przyp. SD), i niektórzy radni ‘szykują się’ na mnie, i reprezentanci straży też się na mnie ‘szykują’. Takie dostaję informacje, expressis verbis, od dobrze poinformowanych mieszkańców.” (godz. 17:18 sesji)

Radny Łukasz Laskowski potwierdził te informacje podczas sesji, odpowiadając:

„Wtrąciłeś sprawę Straży, a obrażasz społeczników. I dlatego na ciebie się niektórzy szykują. Obrażasz społeczników, ludzi którzy poświęcają swój czas, społecznie działają, tak jak strażacy… (dalej niewyraźnie).” (godz. 17:19 sesji)

Obrażanie przeze mnie społeczników, w tym strażaków, będące powodem „szykowania się na mnie”, musi sprowadzać się do dwóch artykułów, jakie opublikowałem ostatnio na stronach wŁaskarzewie.pl, pt. „Termomodernizacja budynku OSP droższa niż zakup „Rycerskiej” oraz „1,7 miliona zł za „użyczenie” lokali przez OSP na 10 lat”.

„Nie obrażaj społeczników i nikt się ciebie nie będzie czepiał” – spuentował ten fragment „debaty” radny Laskowski, co zabrzmiało jak pogróżka. Obrażanie społeczników, według radnego Laskowskiego, miało się sprowadzać do nazywania organizacji w ramach, której działają „prywatnymi stowarzyszeniami”.

Mam nadzieję, że radny Laskowski, w razie potrzeby, będzie mógł potwierdzić przed stosownymi organami, kto się na mnie szykuje, kiedy, gdzie i z czym.

Najbardziej zaciekle możliwość swobodnej wypowiedzi zwalczał radny Fryderyk Głowacki.

„Panie przewodniczący, Straż jest nasza i nie może pan sobie przyjść i mówić, że ktoś się na niego szykuje. Pan Danilczuk może mówić na temat tężni, ale niech nie wcina w to Straż, prywatne nazwiska, że Łukasz ma się przypiąć łańcuchem. Proszę mówić na temat tężni, że się panu nie podoba.” (godz. 17:19 sesji)

Ciekawe stanowisko zajęła radna Elżbieta Licbarska, która stwierdziła:

„Skoro pan tak trudne tematy porusza, i wszystko się panu nie podoba, niech pan spróbuje zaryzykować w wyborach na burmistrza, i wtedy, jeżeli zostaniemy radnymi, zobaczymy czy pan będzie dobrze rządził czy nie.”

Czyżby radna Licbarska chciała powiedzieć, że głos w trudnych i ważnych sprawach miasta podczas sesji Rady, czy w mediach lokalnych, czy podczas rozmów prywatnych mogą zabierać tylko kandydaci na radnego lub burmistrza?

Moim zdaniem głos w sprawach Łaskarzewa powinni zabierać wszyscy mieszkańcy miasta, na równych prawach. Powinni mówić o sprawach dla nich ważnych, istotnych, palących, bolesnych, ciekawych, radosnych. I nie powinni być za to szykanowani, wyśmiewani, wyszydzani, atakowani, dyskredytowani, tak jak to miało już wielokrotnie miejsce w przeszłości.

Gdy mają zostać poruszane kwestie niewygodne dla burmistrz Laskowskiej i dla radnych (o szczegółach będę pisał w kolejnych tekstach), ta uderza dłonią w stół i mówi podniesionym głosem:

„Stop, ale skarga była już rozpatrywana. To nie jest moment.” (godz. 16:25 sesji).

W dalszej części debaty radny Fryderyk Głowacki wali pięścią w stół i krzyczy najpierw w kierunku przewodniczącego Rady Miasta, Leszka Bożka:

„Ja przepraszam, nie można nam zarzucać różnych rzeczy złych.”

Po czym podniesiony głos skierował w stronę poruszającego niewygodne kwestie:

„Proszę skarżyć na kogoś innego. Może na siebie pan zaskarży? Proszę powiedzieć o jakich sukcesach pan do nas przychodzi? Jest pan łaskarzewiakiem tu? Jest pan łaskarzewiakiem? Mieszka pan w Łaskarzewie? Jest pan zameldowany?”

Tak, panie radny Głowacki, jestem łaskarzewiakiem z dziada pradziada, od dziecka, chociaż urodziłem się w Warszawie.

Obowiązkiem radnych i urzędników miejskich jest odpowiednie, godne, kulturalne zachowanie wobec mieszkańców, i merytoryczne odpowiadanie na zadawane pytania. Po to właśnie zostaliście państwo wybrani, i za to od lat pobieracie publiczne pieniądze.

Sławomir Danilczuk

PS

Łaskarzewskim radnym chciałbym przypomnieć zapisy art. 23 oraz art. 23a Ustawy o samorządzie gminnym:

„Radny obowiązany jest kierować się dobrem wspólnoty samorządowej gminy. Radny utrzymuje stałą więź z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmuje zgłaszane przez mieszkańców gminy postulaty i przedstawia je organom gminy do rozpatrzenia.”

Ślubowanie radnych

„Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców.”

Drzewa i krzewy na Rynku Dużym będą wycinane

Jedno z ostatnich pięknych miejsc w Łaskarzewie – tworzony od kilkudziesięciu lat park na Rynku Dużym – już wkrótce przestanie istnieć. Znaczna część rosnących obecnie drzew i krzewów uschnie i trzeba będzie je zwyczajnie wyciąć. Takie będą następstwa uruchomienia tężni solankowej. Radni miejscy i burmistrz Laskowska udają, że nie rozumieją o co chodzi. Milczy też „ekologiczna rodzina Państwa Laskowskich”, która według zapewnień pani burmistrz złożonych podczas obrad Rady Miasta, miała być gwarantem „ekologiczności” inwestycji obecnych władz.

Rynek Duży, Łaskarzew. Tężnia solankowa i ogród roślin słonolubnych bezpośrednio pod koronami drzew.

O jednym z najbardziej bezmyślnych, kosztownych i szkodliwych dla naszego miasta projektów władz obecnej kadencji, tężni solankowej na Rynku Głównym, piszę i alarmuję od niemal roku. Problemem tej inwestycji są nie tylko kwestie estetyczne oraz wysokie koszty roczne utrzymania, wynoszące ok. 25-30 tys. zł.

Inwestycja forsowana przez burmistrz Laskowską ma poważne braki dokumentacyjno- budowlane. Nie ma dokumentacji dot. posadowienia tego obiektu – nikt nie zweryfikował podstawy fundamentowej – tężnia została wybudowana na gruzowisku po dawnej fontannie. Efekty niedbalstwa będziemy obserwować z upływem czasu.

O wiele bardziej poważnym problemem będzie wpływ tężni solankowej i ogrodu halofitów (roślin słonolubnych) na istniejącą na naszym rynku roślinność: drzewa i krzewy liściaste, i trawę – rośliny słodkolubne.

Skutek posadowienia obiektu zwiększającego zasolenie w bezpośrednim sąsiedztwie kilku pięknych, starych drzew – właściwie pod ich koronami – będzie oczywisty: zasolenie powietrza oraz gleby spowoduje, że drzewa, krzewy i trawy będą usychać. Trzeba będzie je wyciąć.

Żeby było ciekawiej „ekologiczna” inwestycja burmistrz Laskowskiej w ogród halofitów polega na tym, że w obrębie kilkudziesięciu metrów kwadratowych tuż obok tężni, wykonawca rozłożył na naturalnej trawie „agrowłókninę”, tj. materiał wykonany z polipropylenu, czyli z tworzywa sztucznego. Naturalną trawę pokryto tworzywem sztucznym (plastikiem), w tworzywie zrobiono dziury, w dziury wetknięto rośliny słonolubne (halofity), przysypano to korą, całość zostanie zalana solanką, i będzie ekologicznie. Ekologia z soli i plastiku.

Urząd Miasta zapewnia w sprawie tężni, że „charakter, program użytkowy i wielkość inwestycji nie wpływa negatywnie na istniejący drzewostan i roślinność, powierzchnię ziemi, glebę, oraz wody powierzchniowe i podziemne”. Skąd swoją wiedzę czerpią łaskarzewscy urzędnicy? Od firmy projektowej „mającej doświadczenie i uprawnienia do projektowania tego typu inwestycji” oraz „z dokumentów od wykonawcy” tężni. Wiedza na temat wpływu tężni na roślinność Urząd czerpał od podmiotów, które na tej inwestycji zarobiły.

Informacja UM Laskarzew z dnia 14.02.2022 r.

Miasto nie zlecało jakichkolwiek badań dendrologicznych dotyczących wpływu zwiększonego zasolenia na roślinność słodkolubną. Prawdopodobnie ani burmistrz Laskowska, ani radni miejscy nie dokonali nawet podstawowego przeglądu ogólnodostępnych informacji – wystarczyło otworzyć przeglądarkę i postawić właściwe pytanie.  

Oto jakie informacje na temat zwiększonego zasolenia (pochodzącego z zasolenia dróg zimą) znajdziemy na stronach Ministerstwa Edukacji Narodowej:

Zbyt duże stężenia soli w wodzie prowadzą do tego, że drzewa praktycznie nie pobierają wody – zamierają nie tyle z powodu toksycznego działania chlorków, co suszy fizjologicznej.

W Wikipedii z łatwością znajdziemy informacje dot. roślin słonolubnych:

Halofity, słonorośla, rośliny słonolubne, rośliny solniskowe, rośliny halofilne – rośliny przystosowane, dzięki odporności na zasolenie, do rozwoju na silnie zasolonym podłożu.

Wszystkim, którzy wolą „obrazki” zamiast „tekstu” polecam obejrzenie króciutkiego filmu zamieszczonego na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej, pokazującego jak sól wpływa na rozwój roślin.

Wpływ soli na rozwój roślin, źródło: ZPI

Podczas jednej z sesji Rady Miasta pani burmistrz zadeklarowała:

„Wszyscy Laskowscy są obrońcami przyrody, i zieleni, i drzew w Łaskarzewie, i wszystkich ekosystemów. I na pewno nikt z mojej rodziny nie pozwoliłby na wycinkę drzew na Rynku, ani w żadnym innym miejscu […] wszyscy mieszkańcy mogą spać spokojnie.”

Czy zatem redaktor naczelny „Niezależnej lokalnej gazety Łaskarzewa”, prywatnie mąż pani burmistrz, rozpocznie kampanię medialną w obronie skazanych na wycięcie drzew i krzewów na Rynku Głównym?

Czy członek zarządu stowarzyszenia CIA, łaskarzewski radny, prywatnie szwagier pani burmistrz, przykuje się łańcuchami do tężni i własnym ciałem osłoni drzewa przed solankowymi aerozolami, niszczącymi słodkolubną roślinność w centralnym miejscu jego rodzinnego miasta?*

Zobaczymy.

Sławomir Danilczuk

*Okoliczności rodzinne burmistrz Laskowskiej poruszam wyłącznie z dwóch powodów: po pierwsze – sama burmistrz w trybie sesji Rady Miasta użyła argumentu „swojej ekologicznej rodziny”; po drugie – wymienieni w tekście panowie to osoby pełniące od lat eksponowane funkcje publiczne w naszym mieście, co niesie za sobą obowiązek ponoszenia odpowiedzialności wobec mieszkańców Łaskarzewa za działania. Ale również za wieloletnie zaniechania.

Termomodernizacja budynku OSP droższa niż zakup „Rycerskiej”

„Termomodernizacja” budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Łaskarzewie może być przykładem największego marnotrawstwa środków publicznych w historii naszego miasta. Kwota jaką zamierza wydać Miasto na „ocieplenie” tych budynków o pow. ok. 1.000 m2 to kwota 1.670.000 zł, czyli o 70.000 zł więcej niż cena ofertowa sprzedaży kompleksu obiektów dawnej restauracji Rycerska o powierzchni ponad 2.100 m2, z działką ok. 2.900 m2. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że budynki, w których znajduje się OSP, dawne Kino Promnik, Klub Bajka i pomieszczenia nad klubem nie należą do Miasta Łaskarzew, ale do prywatnego stowarzyszenia Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie, we władzach którego do niedawna zasiadał szwagier pani burmistrz, radny miejski i członek zarządu stowarzyszenia CIA, Łukasz Laskowski.

Dom Strażaka Łaskarzew, Foto: SAD

O pomyśle termomodernizacji Domu Strażaka w Łaskarzewie pani burmistrz Laskowska mówi już od kilku lat. Pracownicy urzędu dwoją się i troją, żeby pozyskać półtoramilionową dotację na wyremontowanie budynku, który nawet nie należy do Miasta, a do prywatnego stowarzyszenia. Na podstawie umowy użyczenia z 29 grudnia 2017 r. z pomieszczeń korzystają Dom Pracy Twórczej Bajka oraz inne podmioty. Umowa obowiązuje do 31 grudnia 2028 r. Miasto Łaskarzew jest na łasce i niełasce prywatnego właściciela budynku Dom Strażaka, tj. Stowarzyszenia OSP Łaskarzew. Termomodernizacja tego obiektu ma kosztować podatników 1.670.000 zł. Tu nie ma pomyłki – jeden milion sześćset siedemdziesiąt tysięcy zł. Za taką kwotę można by wybudować nowy Dom Kultury.

Cały budynek przy ul. Alejowej 13 w Łaskarzewie należy do Stowarzyszenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Łaskarzewie. Stowarzyszenie to przez lata czerpało zyski np. z odpłatnego wynajmu Sali dawnego Kina Promnik na przyjęcia weselne, imprezy sylwestrowe oraz inne imprezy okolicznościowe. Ale to Miasto i podatnicy mają pokrywać koszy i wykładać ogromne pieniądze na bezsensowne inwestycje.

Władze miejskie nie mają tytułu własności do pomieszczeń Klubu Bajka, pomieszczeń nad Bajką, do sali dawnego Kina Promnik, dlatego też nie mogą tam prowadzić długoletniej polityki zadaniowej oraz inwestycyjnej (pozyskanie środków na wyposażenie, ew. przebudowę, remonty, itd.). Mieszkańcy miasta stracili możliwość pełnego korzystania z tych należnych im, w mojej ocenie, przestrzeni i obiektów.

Źródło: Urząd Miasta Łaskarzew

Inwencja i determinacja

W przypadku tego konkretnego projektu pani burmistrz, jej współpracownicy i urzędnicy wykazują ogromną inwencję i determinację. Łaskarzewskim władzom tak bardzo zależy na tej „dużej inwestycji za duże pieniądze”, że nawet są gotowi wymyślać jednostki organizacyjne, które dotąd w naszym mieście nie istniały. Na potrzeby wniosku o dofinansowanie z Województwa Mazowieckiego łaskarzewscy urzędnicy wymyślili „Centrum Kultury w Łaskarzewie”. Trudno powiedzieć co to jest za twór, bo nikt wcześniej o takim „centrum” w naszym miasteczku nie słyszał. Nikt też z niego raczej nie korzystał.

Problem z nazewnictwem może jednak być o tyle poważny, że mogło tu dojść do poświadczenia nieprawdy w dokumentach aplikacyjnych i w umowie, które dotyczyły kwot znacznej wartości.

Budynek, będący przedmiotem inwestycji figuruje w różnych dokumentach jako „Dom Strażaka”, ponieważ jest w dyspozycji prywatnego stowarzyszenia OSP. Natomiast nigdzie nie figuruje jako „Centrum Kultury w Łaskarzewie.”

Czy Miasto Łaskarzew miało prawo kreować rzeczywistość i wymyślać nieistniejącą instytucję „Centrum Kultury” na potrzeby pozyskania tego dofinansowania, czyli pozyskania niemałych kwot publicznych pieniędzy na ulepszenie nieswojego obiektu? O to również będziemy jeszcze pytać.

Nieliczenie się z kosztami

Termomodernizacja budynku OSP w Łaskarzewie tak bardzo leży na sercu pani burmistrz, że zdaje się ona nie liczyć z kosztami. Na początek wydatek 1.500 zł na opracowanie audytu energetycznego, co biorąc pod uwagę nakład pracy nie jest kwotą przesadzoną. Jednak dalsze wydatki muszą budzić zastanowienie. Pierwszy to „opracowanie dokumentacji projektowej pt. ‘Wykonanie Projektu Termomodernizacji, Audytu Energetycznego i kompleksowych prac projektowych związanych z termomodernizacją budynku Centrum Kultury w Łaskarzewie mieszczącego się w Strażnicy OSP przy ul. Alejowej nr 13’” za kwotę 59.040 zł (pięćdziesiąt dziewięć tysięcy czterdzieści zł). Drugi to „Wykonanie dokumentacji aplikacyjnej termomodernizacji…” za kwotę 20.787 zł (dwadzieścia tysięcy siedemset osiemdziesiąt siedem zł) opracowanej, a jakże, przez pana doradcę z Kampinosu.

Łącznie na samą tylko „dokumentację” związaną z „termomodernizacją Strażnicy OSP” Miasto wydało do sierpnia 2020 r. kwotę 81.327 zł. Ponad osiemdziesiąt jeden tysięcy zł na dokumentację. Myślę, że w tamtym czasie za niewiele większą sumę można było przeprowadzić zupełnie przyzwoity remont elewacji całego budynku strażaków.

Co warte odnotowania, w 2018 r. na kompleksie budynków OSP przy ul. Alejowej 13 na większości powierzchni został wymieniany oraz ocieplany dach – łącznie pow. 336 m2 za kwotę ponad 76.000 zł brutto. Wykonawcą była firma REMAX. Stolarka okienna również jest w nie najgorszym stanie. Wystarczyłoby ocieplić jedną ścianę budynku od strony Alejek, odmalować elewację i całość wyglądałaby jak nowa. Wówczas koszt prac nie powinien przekroczyć 100.000 -120.000 zł a inwestycja zwróciłaby się po 5 latach…

Zwrot z inwestycji po… 30 latach

Jak wynika z informacji uzyskanych z Urzędu Miasta, zwrot z tej niebagatelnej inwestycji ma nastąpić po … 30 latach. Nie jest to pierwsza taka „ekologiczna” inwestycja w wydaniu burmistrz Laskowskiej – będę jeszcze o tym pisał.

Naszej burmistrz musi zależeć na ociepleniu budynku strażaków, skoro jak twierdzi, że „miasto ma zabezpieczoną w budżecie kwotę” wkładu własnego w wysokości 708.956,95 zł (ponad 700 tys. zł).

W kasie Miasta znajdują się niebagatelne pieniądze na remont tego konkretnego budynku (Strażnica OSP), należącego do prywatnego stowarzyszenia. Natomiast na remont hali sportowej przy ul. Kusocińskiego, z której korzysta i korzystałoby kilkaset łaskarzewskich dzieciaków – od lat pieniędzy brak.

Skala marnotrawstwa i możliwy konflikt interesów

Ażeby należycie zwizualizować skalę marnotrawstwa środków publicznych, z jaką będziemy mieć do czynienia w przypadku „termomodernizacji” budynków Domu Strażaka, warto sięgnąć do niedawno dostępnej na rynku oferty sprzedaży kompleksu budynków dawnej Restauracji Rycerska i rozlewni oranżady. Rozbudowane w 2000 r. roku obiekty o pow. ponad 2.200 m2 na ogrodzonej działce o pow. 2.900 m2 jeszcze rok temu były dostępne na sprzedaż za kwotę ofertową 1.6 mln zł do negocjacji. Jeśli założymy, co jest bardzo prawdopodobne, że obiekt ten można było kupić za kwotę 1.4 mln zł, to okaże się że zakup zespołu budynków dwa razy większych niż budynek OSP, położonych na trzy razy większej działce, byłby tańszy o 270.000 zł niż termomodernizacja obiektu o pow. 1.000 m2.

Dlaczego burmistrz Laskowska i jej doradcy uparli się, żeby zainwestować w budynek nienależący do Miasta, zamiast kupić obiekt lub wybudować Centrum Kultury z prawdziwego zdarzenia- trudno powiedzieć. Problem może być znacznie poważniejszy niż kompletne niezrozumienie potrzeb mieszkańców Łaskarzewa.

Pytania co do to potencjalnego istnienia konfliktu interesów musi budzić obecność pana Łukasza Laskowskiego, prywatnie szwagra pani burmistrz, zarówno w Radzie Miasta, mającej m.in. za zadanie kontrolować poczynania władz miejskich, oraz we władzach Stowarzyszenia Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie, jako pełniącego funkcję członka zarządu i zastępcy naczelnika od 11.01.2018 r. do 16.03.2022 r. W jaki sposób, będąc jednocześnie członkiem zarządu Stowarzyszenia CIA, które w ramach umowy z Miastem Łaskarzew bezpłatnie użytkuje lokal w obiekcie przy ul. Alejowej 13 i zastępcą naczelnika OSP, godził on obowiązki nadzorcze w ramach mandatu radnego miejskiego?

Informacja przekazana władzom Łaskarzewa na początku stycznia 2022 r. o pozyskaniu środków z Województw Mazowieckiego w wysokości 995.159,33 zł na termomodernizację nieistniejącego „Centrum Kultury w Łaskarzewie”, w marcu 2022 r. zaowocowała całym szeregiem zmian i roszad w rejestrze Stowarzyszenia OSP w Łaskarzewie.

Sławomir Danilczuk

Pomniki niegospodarności i lekceważenia mieszkańców

Od kilku tygodni jedno z większych łaskarzewskich forów facebookowych zdominował temat historii Łaskarzewa. Codziennie pojawiają się coraz to nowe zdjęcia z dawnych lat, co chwila inicjowane są kolejne dyskusje dotyczące wątków wojennych, funeralnych czy rodzinnych. Stare mapy, fotografie, ulice, rynek, kościół, plebania, mosty, krzyże, kapliczki, pomniki, cmentarze. Historia jest ważna. Zintensyfikowane od niedawna działania, mające miejsce na forum grupy Łaskarzew Grupa Publiczna przypominają przemyślaną akcję oswajającą mieszkańców nie tyle z przeszłością miasta, co z planowaną budową Przystanku Historii i Kultury pod wiatą PKS.

Sposób prezentacji zdjęć dot. historii miasta podczas Dni Łaskarzewa, sierpień 2021. Foto: Urząd Miasta Łaskarzew

Pod koniec wakacji na tym forum zaczęły pojawiać się wpisy i teksty, związane z historią naszego miasta. Budowa stacji PKP, budowa Świtu, historia Alejek i cmentarza. Użytkownicy forum, czemu trudno się dziwić, zainteresowali się tematem, chętnie włączyli się w prowadzone rozmowy, udostępniali zdjęcia z rodzinnych archiwów. Rzecz w tym, że osoby usilnie promujące wpisy historyczne i proponujące jednolite narracje jak ognia unikają dyskusji na ważne tematy bieżące, związani są z nieformalna (moim zdaniem mało chlubną) grupą Łaskarzew2030, popieraną przez Stowarzyszenie CIA. W działaniach części młodych kandydatów na lokalnych liderów nie sposób nie dostrzec prób agregowania, opracowywania i przygotowywania materiałów do folderów i multimedialnych prezentacji, przeznaczonych do wyświetlania „w gablotach informacyjnych oraz monitorze interaktywnym rustykalnej wiaty PKS na Rynku Dużym.

Co bardziej wprawne oko bez trudu dostrzeże tu niezauważalną z pozoru rękę jednego z tutejszych, domorosłych inżynierów społecznych, który od kilku lat, mniej lub bardziej udolnie, próbuje manipulować świadomością mieszkańców.

W ostatnich dniach pojawiła się na tym forum ciekawa formalnie prezentacja, udostępniająca zdjęcia widziane z perspektywy nowoczesnej sali projekcyjnej Kina Promnik. Użytkownicy forum nie dostrzegli pokładów smutnej ironii, jakie zawarte są w tym krótkim filmie. Kina Promnik, nie tylko nowoczesnego, ale jakiegokolwiek, nie ma od kilkunastu lat. Działania kolejnych ekip rządzących wskazują na to, że takiego miejsca w przyszłości nie będzie. Za to zdjęcia i filmy (w tym ten z barwnym neonem nad wejściem do kina) obrazujące historię naszego miasta, łaskarzewiacy będą mogli obejrzeć na przystanku autobusowym.

Przeniesienie centrum historii i kultury pod wiatę przystankową PKS za ponad 74.000 zł to nie tylko wyraz lekceważenia i policzek dla mieszkańców. Obok tężni solankowej z ogrodem halofitów za ponad 135 tys. zł, to pomniki niekompetencji, nieporadności i niegospodarności burmistrz Laskowskiej i obecnej łaskarzewskiej Rady. To upokorzenie dla miasta z 600-letnią tradycją, które zostanie obdarowane wiatą przystankową w rustykalnym stylu, gdzie trafią zdjęcia i prezentacje z takim zapałem gromadzone na łaskarzewskim forum. Te dwa obiekty, tężnia i wiata, czy powstaną czy też nie, już zawsze powinny się kojarzyć z marnotrawstwem środków, czasu i szans. Powinny być nierozerwalnie związane z nazwiskami inicjatorów i decydentów, stojących za ich budową.

Można i trzeba pozyskiwać środki z różnego rodzaju funduszy, choćby z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, z którego ma być finansowana budowa Przystanku Historii i Kultury. Jednak nie można sprowadzać 600-letniego miasta do poziomu podrzędnej wioski.

Łatwiej jest przenieść dom kultury na przystanek PKS, niż odzyskać dla mieszkańców na własność dawne Kino Promnik, Klub Bajka, pomieszczenia nad Bajką, i tam stworzyć Centrum Historii i Kultury Łaskarzewa z prawdziwego zdarzenia. Z tym, że wówczas trzeba by przystąpić do twardych rozmów, a być może wejść w ostry konflikt z prywatnym stowarzyszeniem Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie, we władzach którego zasiada szwagier pani burmistrz. Łaskarzewiacy zasługują na coś więcej niż przepłaconą, rustykalną wiatę na Rynku.

Środowisko związane z burmistrz Laskowską robi to, w czym pani burmistrz specjalizuje się od kilku lat: odwraca uwagę od naprawdę istotnych spraw, i udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ucieczka od prawdziwych wyzwań, ucieczka od problematycznej teraźniejszości w przeszłość może być chwilowo wygodna, ale zwykle kończy się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością.

Miasto tonie w problemach, i nadal nie ma odważnych, żeby je dostrzegać, konstruktywnie o nich rozmawiać, i przynajmniej próbować je rozwiązywać.

SAD

Inwestycje z naruszeniem prawa budowlanego

Pomimo wielu kontrowersji, jakie towarzyszą tej inwestycji, niedopełnieniu przez Urząd Miasta obowiązków opisanych w Ustawie o rewitalizacji z 9 października 2019 r., prace nad budową tężni solankowej posuwają się do przodu. Rzecz w tym, że mogą one być prowadzone z naruszeniem kolejnych przepisów prawa, tym razem prawa budowlanego, co może być kolejną okolicznością stanowiącą podstawę do odmowy finansowania tej inwestycji przez Województwo Mazowieckie. Oznaczałoby to stratę dla kasy miasta kwoty ponad 67.000 zł.

Dawna fontanna obecnie, Rynek Główny Łaskarzew, foto SAD

Tydzień po tygodniu zmienia się kształt i forma dawnej fontanny miejskiej. Jeszcze dwa tygodnie temu mieszkańcy mogli zobaczyć stertę kamieni i wystające z kamiennego kręgu rury i przewody elektryczne (zdjęcie poniżej). Dziś widzimy, że pozostałości fontanny zostały wypełnione betonem. Z obecnego stanu tego miejsca możemy wnioskować, że obetonowane gruzowisko po nieczynnej od wielu lat fontannie ma posłużyć jako fundament pod budowę solankowej tężni. Pytanie brzmi: czy jest to zgodne z przepisami prawa budowlanego?

Czy zostały przeprowadzone odpowiednie badania potwierdzające, że element małej architektury (fontanny) narażony na działanie wody oraz innych czynników atmosferycznych przez kilkanaście lat, od dekady nie podlegający konserwacji, nie uległ degradacji na tyle poważnej, że nadal nadaje się do jakiegokolwiek ponownego wykorzystania?

Kto i w jaki sposób przeprowadził ekspertyzę potwierdzającą, że gruzowisko po fontannie będzie wystarczająco stabilnym fundamentem pod jakąkolwiek nową inwestycję? Czy takie zastosowanie dawnej fontanny przewiduje projekt budowlany tężni solankowej? I czy został on w takiej formie złożony w Starostwie Powiatowym? Jaki opis znalazł się w w jednym z wymaganych dokumentów, obejmującym: „informację dotyczącą bezpieczeństwa i ochrony zdrowia ze względu na specyfikę projektowanego obiektu”.

Uzasadnione wątpliwości musi budzić nie tylko technologia zastosowana w budowie centrum uzdrowiskowego w naszym mieście. Ogromne wątpliwości budzi też sposób prowadzenia tej inwestycji. Plac budowy przez kilka tygodni nie był i nadal nie jest w jakikolwiek sposób zabezpieczony, nie ma jakiekolwiek tablicy informacyjnej, żądnych tablic ostrzegawczych, odnoszących się do prowadzonych prac rozbiórkowych fontanny i prac budowlanych związanych z tężnią. Jeśli inwestor zgłosił rozbiórkę starej fontanny i budowę tężni solankowej do Starostwa Powiatowego w Garwolinie, to czy przewidział zabezpieczenie tych inwestycji w należyty, bezpieczny dla mieszkańców Łaskarzewa sposób?

Przez kilka tygodni spacerowicze mijali wystające z gruzowiska fontanny, niezabezpieczone przewody elektryczne i rury wodne, walające się sterty kamieni. Obecnie rury zostały owinięte folią. Ale żeby nie było zbyt swojsko, otaczające dawną fontannę ławki zostały pozbawione siedzisk- świecą gołymi płaskownikami. Jakichkolwiek oznaczeń czy tabliczek informacyjnych niestety również brak. Kto będzie ponosił odpowiedzialność, gdy na niezabezpieczonym i nieoznaczonym placu budowy dojdzie do wypadku?

Sprawą prawidłowości prowadzonej inwestycji powinien zająć się Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Garwolinie, zarówno w zakresie wymaganej dokumentacji, jak i sposobu prowadzenia opisanych wyżej prac.

W par. 5 pkt. 8 umowy, jaką Miasto Łaskarzew zawarło z Województwem Mazowieckim na dofinansowanie budowy tężni solankowej (kwota ponad 67.000 zł) czytamy, że:

Beneficjent (tj. Urząd Miasta – przyp. SAD) zobowiązuje się do realizacji Zadania z należytą starannością w sposób racjonalny, oszczędny i terminowy oraz zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa, w szczególności z ustawą z dnia 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych”.

Zapisami umowy, jaką podpisała pani burmistrz w lipcu 2021 r., m.in. w zakresie prowadzenia inwestycji „z należytą starannością” i „zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa” Urząd zdaje się nie przejmować. Być może zacznie się przejmować wtedy, gdy nastąpią pierwsze, a potem kolejne odmowy finansowania projektów prowadzonych z naruszeniem prawa, i ostentacyjnym lekceważeniem opinii mieszkańców.

Za taką spóźnioną pobudkę będziemy musieli zapłacić my wszyscy. Z kasy miasta, oczywiście.

SAD

„Wiata rustykalna” za 74.000 zł, może więcej…

Po zapowiedziach budowy wiaty przystankowej PKS „w stylu rustykalnym”, wygłaszanych przez panią burmistrz Laskowską m.in. podczas XXXV sesji Rady Miasta 29 września 2021 r. skierowałem do Urzędu Miasta w trybie dostępu do informacji publicznej prośbę o przedstawienie „projektu architektonicznego i/lub technicznego, wizualizacji” wiaty przystankowej. Materiały wizualizacyjne, jakie otrzymałem z Urzędu prezentuję jako ilustrację niniejszego tekstu.

Wiata rustykalna, źródło: Urząd Miasta Łaskarzew

Z informacji, jakie Urząd Miasta zamieścił w Biuletynie informacyjnym wynika, iż Miastu udało się pozyskać kwotę 37.000 zł z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (sic!) oraz Programu Leader. Warunki tego programu określają zwrot poniesionych kosztów w wysokości 50% inwestycji, o tym pisałem w jednym z poprzednich tekstów. Oznacza to, że projekt „Przystanek Historii i Kultury”, będzie kosztował 74.000 zł.

W piśmie z dnia 18.10.2021 r. Urząd Miasta poinformował, iż „koszt usytuowienia (sic!) nowej wiaty przystankowej na ul. Duży Rynek im. J. Piłsudskiego wynosi 14.145,00 zl brutto.” Z innych przekazanych przez Urząd materiałów dowiadujemy się, że chodzi o „koszt wiaty”.

W tym samym piśmie z 18.10.2021 r. czytamy, że: wiata przystankowa jest jednym z elementów, które składają się na zadanie pn.: Przystanek Kultura i Historia.

Urząd na tyle pokrętnie przedstawia informacje na temat tego zadania, iż nie wiadomo do końca jakie będą całkowite koszty realizacji projektu centrum historii i kultury Łaskarzewa na przystanku autobusowym PKS w stylu rustykalnym. Może się okazać, iż przedsięwzięcie forsowane przez burmistrz Laskowską i popierane przez Radę Miasta będzie kosztować nie 74.000 zł a 88.145,00 zł, czyli prawie 90.000 zł.

Co mieszkańcy Łaskarzewa otrzymają za tę astronomiczną kwotę? Z materiałów graficznych, jakie przekazał Urząd wynika, że będzie to zwykła wiata przystankowa z kwiecistą falbanką, zamontowaną w okolicy okapu. „Rustykalność” nowego „centrum kultury i historii Łaskarzewa” mieszańcy mogą ocenić we własnym zakresie – obiekt widoczny na obrazku.  

Pisaniu ostatnich tekstów, dotyczących m.in. aktywności burmistrz Laskowskiej i towarzyszącej tej aktywności bierności Rady naszego miasta, towarzyszy mi jedno, dojmujące pytanie: Czy ktoś wreszcie powstrzyma to szaleństwo?

SAD

Rewitalizacja Rynku Dużego z naruszeniem prawa?

Łaskarzewscy włodarze ostentacyjnie ignorują najbardziej pilne problemy mieszkańców. Głusi na podpowiedzi, bierni i bezrefleksyjni, będą musieli zmierzyć się z problemami znacznie bardziej poważnymi, które sami wykreowali. W najbliższych tygodniach może się okazać, że flagowe projekty, których realizację z uporem lepszej sprawy forsuje burmistrz Laskowska ze wsparciem Rady, są wdrażane z pominięciem ważnych ustaw, przez co mogą być niezgodne z prawem. Oznaczałoby to utratę nie tylko powagi i wiarygodności urzędników i samorządowców, ale zagrożenie utratą znacznych środków finansowych na realizację tychże zadań. I rozbiórką budowli.

Rynek Duży, Łaskarzew, foto: SAD

Podczas XXXV sesji Rady Miasta burmistrz Laskowska oświadczyła, że „możemy dyskutować nad definicjami, nad tym, jak te konsultacje powinny wyglądać, kogo dotyczyć, czy każdego mieszkańca (…) nie wiem, też nie chcę tego rozwijać…” (1:44:52 min.) Rzecz w tym, że temat konsultacji społecznych to dosyć dobrze opisane w prawodawstwie oraz literaturze przedmiotu zagadnienie. Niewiele jest tu miejsca na własne, indywidualne interpretacje i widzimisię. Postanowienie Komisji Europejskiej dot. ogólnych zasad i standardów konsultacji publicznych, czy też 7 zasad konsultacji społecznych, opracowane przez Ministerstwo Cyfryzacji powinno być dla pani burmistrz literaturą obowiązkową. Na początek.

Ustawa o samorządzie gminnym mówi wprost, że konsultacje społeczne powinny być prowadzone w ważnych dla mieszkańców sprawach. Taką z pewnością jest budowa nowej hali sportowej. Burmistrz Laskowska wielokrotnie deklarowała, że takie konsultacje społecznej były i są prowadzone z zainteresowanymi budową hali środowiskami. W takim przypadku powinny być prowadzone zgodnie wytycznymi opisanymi w 7 zasadach konsultacji społecznych. W przeciwnym razie są jedynie „ustawką”, „medialnym show”, o czym pisałem w jednym z tekstów ponad cztery miesiące temu.  

W powyżej opisanym przypadku instytucje finansujące mogą odmówić przyznania środków na inwestycje prowadzone niezgodnie z prawem, z pominięciem czynnika społecznego i lekceważeniem elementarnych zasad, opisanych w dokumentach unijnych i rządowych.

Sprawa dotycząca konsultacji społecznych w przypadku budowy nowej hali jest, do pewnego stopnia, fakultatywna, czego nie można powiedzieć o rewitalizacji Rynku Dużego – w tym przypadku to prawny obowiązek.

Harmonogramu zadań własnych, źródło Miasto Łaskarzew

Rewitalizacja z pominięciem Ustawy o rewitalizacji

Zgodnie z Uchwałą Rady Miasta Łaskarzew nr XXXII/185/2021 z dnia 29 czerwca 2021 r. w sprawie przyjęcia „Programu Ochrony Środowiska dla Miasta Łaskarzew na lata 2021-2024 z perspektywą do roku 2028” jedną z pozycji Harmonogramu zadań własnych wraz z ich finansowaniem jest Rewitalizacja Rynku Dużego w Łaskarzewie. Pod hasłem „rewitalizacji”, przy udziale pana Mariusza Malinowskiego (doradcy) oraz pani Katarzyny Świerczewskiej (architekta krajobrazu) w grudniu 2020 r. opracowana została Koncepcja zagospodarowania terenu Rynku Dużego w Łaskarzewie. Jednym z głównych elementów „rewitalizacji rynku” (str. 4 ww. Koncepcji) jest budowa tężni solankowej. Oznacza to, ni mniej ni więcej, że budowa tego obiektu – tężni w miejscu demontowanej właśnie fontanny – jest częścią projektu rewitalizacji Rynku Dużego w Łaskarzewie. Zgodnie z oświadczeniem pani burmistrz Laskowskiej, zawartym w piśmie z dnia 05.07.2021 r. „konsultacje dotyczące Rewitalizacji Rynku Dużego w Łaskarzewie nie były prowadzone z lokalnymi organizacjami, gdyż nie jest to wymagane.” I tu mamy poważny problem. Ponieważ w przypadku projektów rewitalizacyjnych konsultacje są wymagane nie tylko z organizacjami ale również z mieszkańcami miasta.

Łaskarzewscy włodarze najwidoczniej zapomnieli o istnieniu Ustawy o rewitalizacji z dnia 9 października 2015 r., która mówi wprost o tym, co to jest „rewitalizacja”, kim są „interesariusze” i jak powinny przebiegać poszczególne etapy zadania, tj. „przygotowanie, koordynowanie i tworzenie warunków do prowadzenia rewitalizacji”.

Ustawa bardzo wyraźnie i szczegółowo opisuje „partycypację społeczną” w projektach rewitalizacyjnych, w tym powołanie Komitetu Rewitalizacji. Artykuł 7.3. wskazuje, iż zasady wyznaczania składu oraz zasady działania Komitetu Rewitalizacji określa rada gminy w drodze uchwały „przed uchwaleniem gminnego programu rewitalizacji albo w terminie nie dłuższym niż 3 miesiące, licząc od dnia jego uchwalenia.”

Należy przypomnieć, iż Program Rewitalizacji dla Miasta Łaskarzew na lata 2017-2023 został przyjęty uchwałą nr XXIX/159/2017 z dnia 14 lipca 2017 r. Uchwała Rady Miasta z lipca 2021 r., o której mowa powyżej potwierdziła „spójność z celami oraz kierunkami interwencji” ujętych m.in. w dokumencie z 2017 r.

Fragment pisma z Urzędu Miasta z dnia 05.07.2021 r.

Co na to Rada Miasta?

Należy postawić kilka podstawowych pytań: Jakie czynności podjęły władze miasta, żeby projekt Rewitalizacji Rynku Dużego prowadzony był zgodnie z zapisami ustawy Ustawa o rewitalizacji z dnia 9 października 2015 r.? Kiedy został powołany i co do tej pory zrobił Komitet Rewitalizacji, którego obowiązek utworzenia nakłada? Kto zasiada w tym komitecie? Jakie czynności, konsultacje, decyzje, raporty, opinie przyjął dotąd Komitet Rewitalizacji?

Nierespektowanie przepisów prawa, w tym należytych konsultacji społecznych w odniesieniu do projektów składających się na rewitalizację Rynku powoduje, że cała inwestycja może się okazać po prostu nielegalna. Może to rodzić niezwykle poważne konsekwencje, w tym te natury formalno-prawnej, finansowej, oraz w zakresie odpowiedzialności urzędniczej. 

Radni miejscy powinni zażądać natychmiastowych wyjaśnień. Jeśli ich nie uzyskają, powinni złożyć wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Dalsze prowadzenie jakichkolwiek inwestycji dotyczących rewitalizacji Rynku Dużego może zostać poczytane jako ostentacyjne i bezceremonialne lekceważenie i łamanie prawa. Stąd prosta droga do odrzucenia wniosków o dofinansowanie takich inwestycji oraz narażenie się na czynności kontrolne.

Umowy na dofinansowanie budowy tężni oraz dofinansowanie budowy wiaty przystankowej w stylu rustykalnym mogą okazać się prawnie wadliwe, z uwagi na pomięcie wymagań opisanych Ustawą o rewitalizacji. Na tej podstawie może nastąpić odmowa wypłaty środków, w połowie refundujących budowę tych obiektów. W długofalowej perspektywie może nastąpić konieczność rozbiórki tych obiektów jako wzniesionych niezgodnie z prawnymi wymaganiami.

W świetle przedstawionych w niniejszym materiale przepisów, działania burmistrz Laskowskiej i Rady Miasta są nie tylko „samowolą” i „sobiepaństwem”, o czym pisałem na okoliczność budowy nowej hali sportowej. Mogą okazać się działaniami pozaprawnymi, mającymi daleko idące reperkusje zarówno w wymiarze finansowym, formalno-prawnym, oraz wizerunkowym dla całego naszego miasta. Mogą też odbić się negatywnie na przyznawaniu Łaskarzewowi kolejnych środków z różnego rodzaju programów czy instytucji. Kto będzie chciał poważnie traktować miasto, którego władze lekceważą i prawo, i mieszkańców?

Z dotychczasowych poczynań łaskarzewskich włodarzy wynika, że miastem da się rządzić lekceważąc istotne interesy jego mieszkańców. Nie da się rządzić z notorycznym naruszaniem prawa.

SAD

Trzy lata marnowania szans i pieniędzy

Na przełomie października i listopada miną trzy lata od wyborów samorządowych 2018. Trzy lata rządów obecnej Rady Miasta i pani burmistrz Anny Laskowskiej. Z wielu rozmów, jakie w ostatnich miesiącach przeprowadziłem z licznymi mieszkańcami Łaskarzewa przebija jedno charakterystyczne określenie: rozczarowanie. Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy pani Laskowskiej, którzy w kampanii 2018 r. namawiali swoich kolegów, koleżanki, znajomych i przyjaciół do głosowania na kandydatkę rodem z Garwolina, dziś mówią podobnym głosem: żałujemy i musimy świecić oczyma przed tymi, których do takiego głosowania namawialiśmy.

Fontanna, Rynek Duży, Foto: SAD

Z pięcioletniej kadencji nasi samorządowcy wykorzystali już ponad połowę danego im czasu. Dziś każdy mieszkaniec powinien zadać sobie pytanie: co konkretnego dla naszego miasta zrobiły obecne władze? Jakie realne, kluczowe problemy Łaskarzewa zostały rozwiązane przez panią burmistrz i uległych jej radnych przez ostatnie trzy lata?

W odpowiedzi musi zapaść głucha, dudniąca cisza. Burmistrz Laskowska i podlegli jej radni nie załatwili jak dotąd żadnej istotnej sprawy, bo za taką nie można uznać wybudowania OSY na Małym Rynku. Co gorsza, wciągają nasze miasto w coraz poważniejsze problemy, nie wahając się obciążać miejskiej kasy znaczącymi kosztami, i nie bacząc na to, że czekają nas niezwykle trudne lata.

Fragment pisma z Urzędu Miasta z dnia 05.07.2021 r.

A jeśli w przyszłym roku tężnię trzeba będzie zdemontować?

Tężnia solankowa w ogrodzie halofitów na Rynku Głównym w Łaskarzewie nie jest jedynym marzeniem, jakie w ramach sprawowanego urzędu spełnia burmistrz Laskowska. Ponad 67 tys. zł z łaskarzewskiej kasy i 30 tys. zł rocznych kosztów (300 tys. zł w najbliższych 10 latach), chociaż wydaje się być oczkiem w głowie naszych włodarzy. Obszerny artykuł na temat tej niepotrzebnej nikomu, poza Radą Miasta i panią burmistrz inwestycji, ukazał się w najnowszym numerze Twojego Głosu (str. 11).

Podsumowując fakty na temat tej chybionej w opinii wielu inwestycji, należy stwierdzić, że:

– 67.000 zł – ta kwota obciąży kasę miejską a powinna być przeznaczona na pilne potrzeby,

– 30.000 zł rocznie na utrzymanie tężni (300.000 zł przez 10 lat), to skrajnie niepotrzebne obciążanie budżetu Miasta,

– Urząd Miasta w Łaskarzewie nie przeprowadził jakichkolwiek rzetelnych szacunków rocznych kosztów utrzymania tężni, które mogą okazać się wyższe niż 30.000 w skali 12 miesięcy,

– burmistrz Laskowska twierdząc podczas XXXV Sesji Rady Miasta, że „tężnia nie jest obiektem uzdrowiskowym”, ponownie mija się z prawdą; zgodnie z ustawą z dnia 28 lipca 2005 r. tężnie są wpisane na listę „urządzeń lecznictwa uzdrowiskowego” (art. 5. punt 1. ustawy),

– ani łaskarzewski Urząd, ani garwoliński Sanepid nie przeprowadzili należytych badań wpływu zanieczyszczeń i hałasu na zdrowie i życie korzystających z tego obiektu mieszkańców,

– jakiegokolwiek oficjalnego stanowiska w sprawie budowy tężni 25 metrów od najbardziej ruchliwej ulicy w mieście nie zajęła też nieformalna grupa ANTYSMOG, której projekt Pajęczyny Antysmogowej został sfinansowany z publicznych pieniędzy; zgodnie z informacją Najwyższej Izby Kontroli z grudnia 2020 r., opracowaną na podstawie raportu Europejskiej Agencji Środowiska:

„Substancje zawarte w spalinach pojazdów są dużo bardziej szkodliwe niż zanieczyszczenia pochodzące z przemysłu ze względu na to, że rozprzestrzeniają się w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi, w wysokich stężeniach oraz na niewielkich wysokościach”,

Pomimo zakupu 13 detektorów ponad rok temu, 8 nadal niewykorzystywanych, żaden z detektorów NAM nie został zamontowany w centralnym miejscu naszego miasta na Rynku Głównym, co potwierdza m.in. niedawny tekst.

– jeszcze w tym miesiącu złożona zostanie skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie tego obiektu oraz do organów kontrolnych Województwa Mazowieckiego w sprawie prawidłowości wykorzystania środków w ramach wniosku nr: 4255/GN_NGO/2020.

Znacznie bardziej szkodliwym scenariuszem niż wybudowanie samej tężni w centrum miasta może się okazać konieczność jej rozbiórki w przyszłym lub kolejnym roku. Byłoby to marnotrawstwo podniesione do kwadratu.

Wiata PKS Łaskarzew, Rynek Duży, foto: SAD

Do grającej szafy grosik wrzuć

Czy był to podszept własnej wyobraźni, czy profesjonalna podpowiedź doradcy gospodarczego nie wiadomo, jednak pani burmistrz za zgodą Rady Miasta postanowiła wydać z łaskarzewskiej kasy kolejne 37.000 zł na budowę wiaty przystankowej PKS na Rynku Głównym. Z ostatniego Biuletynu informacyjnego Miasta Łaskarzew dowiadujemy się, że Miastu udało się pozyskać kwotę 37.000 zł z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (sic!) oraz Programu Leader. Warunki przyznawania środków w tym programie mówią o możliwości ubiegania się o zwrot 50% poniesionych kosztów.

Oznacza to, że burmistrz Laskowska zdecydowała się na budowę wiaty przystankowej, która będzie pełniła funkcję „Przystanku Historii i Kultury”, wyposażonego w „gabloty informacyjne oraz monitor interaktywny, ładowarkę USB i punkt bezpłatnego dostępu do internetu” za kwotę łączną 74.000 zł.

To nie pomyłka: co najmniej 74.000 zł zostanie wydane na wiatę przystanku PSK w Łaskarzewie, którym mieszkańcy będą mogli cieszyć się najprawdopodobniej już od grudnia.

Główne źródła łaskarzewskich problemów

Jeśli zapytać mieszkańców Łaskarzewa czy poparliby budowę tężni solankowej, większość odpowiedziałaby, że jeśli już miałby powstać to powinien być zrealizowany w innej lokalizacji: np. w Alejkach lub w Małpim Gaju. Podobne głosy pojawiają się na łaskarzewskich forach. Problem polega na tym, że tereny te, tak jak wiele innych, nie należą do Miasta ale do Spółki Dla Zagospodarowania Wspólnoty Gruntowej w Łaskarzewie.

Podobnie sytuacja wygląda z budową „Przystanku Historii i Kultury” pod wiatą PKS, co jest w swej istocie projektem żenującym i upokarzającym dla łaskarzewiaków. W naszym mieście jest co najmniej kilka obiektów, które powinny służyć wszystkim mieszkańcom, całej społeczności miasta i okolic, a służą wąskim grupom ludzi. Mam tu na myśli dawne Kino Promnik, Klub Bajka i pomieszczenia znajdujące się nad Bajką, których właścicielem jest prywatne stowarzyszenie Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie. Innym obiektem jest zlokalizowana w Alejkach Stodoła, znajdująca się w dyspozycji kolejnego prywatnego stowarzyszenia Koło Gospodyń Serbianki w Łaskarzewie.

Dlatego, że powyższe nieruchomości i obiekty nie są własnością Urzędu Miasta, czyli nie należą do nas wszystkich, burmistrz Laskowska musi uciekać się do budowy obiektu sanatoryjno-uzdrowiskowego w oparach spalin, i przenosić Dom Kultury pod wiatę PKS.

Marzeniem Adama Mickiewicza było, żeby jego księgi „zbłądziły pod strzechy”. Zamiarem burmistrz Laskowskiej jest, żeby historię i życie kulturalne lokalnej społeczności z Kina Promnik, Klubu Bajka i Stodoły przenieść na przystanek autobusowy PKS.

Bez zwrócenia mieszkańcom miasta (nie wydzierżawienia czy wynajęcia ale zwrócenia własności) zarówno wymienionych wyżej terenów, jak i obiektów, Łaskarzew nie ma szans na realny rozwój. Dalej będzie karlał, umierał, zamieniał się w karykaturę miasta z dawnych lat.

Wymówki burmistrz Laskowskiej i jej otoczenia, że nie może nic zrobić ze sprawą własności kluczowych dla miasta nieruchomości są uciekaniem od istoty problemów i od odpowiedzialności za prawdziwy rozwój Łaskarzewa.

Boisko sportowe Wilga Garwolin, foto: LDD

Hala sportowa – obraz nędzy i rozpaczy

W porównaniu z tym, jak hala sportowa przy ul. Kusocińskiego 10 w Łaskarzewie wygląda wewnątrz, jej zewnętrzny wygląd to odrestaurowany pałac! Każdego mieszkańca Łaskarzewa zachęcam do odwiedzenia naszej jedynej w mieście hali. Jeśli władze klubu ŁKS Promnik zgodzą się na to, każdy łaskarzewiak powinien pofatygować się do biura na pięterku i popatrzeć na parkiet i całą resztę z góry. Na tej samej hali grałem w piłkę nożną i w ping-ponga ponad 35 lat temu. Dziś, widząc to, do czego doprowadzili ten obiekt łaskarzewscy radni i burmistrz Laskowska, mi, staremu chłopu, po prostu chce się płakać. Obraz nędzy i rozpaczy to mało powiedziane.

Z informacji jakie do mnie docierają wynika, że zarządowi klubu ŁKS Promnik nie udało się zebrać nawet 4 podpisów łaskarzewskich radnych w celu zwołania nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Na tej sesji mógłby zostać rozpatrzony wniosek o przyznanie kwoty 130.000 zł na pilne remonty hali sportowej oraz na instalację oświetlenia przynajmniej na połowie boiska sportowego, tak żeby łaskarzewskie dzieci i młodzież mogła trenować w przyzwoitych i bezpiecznych warunkach.

W rodzinnym dla burmistrz Laskowskiej Garwolinie oświetlenie boiska istnieje od lat, infrastruktura sportowa jest nieporównanie lepsza, nakłady finansowe na sport znacząco wyższe. Nasi radni wolą przeznaczyć dziesiątki tysięcy na fanaberie burmistrz Laskowskiej, zamiast na rozwiązywanie realnych, pilnych problemów mieszkańców. O tym właśnie powinni pamiętać łaskarzewiacy, gdy przyjdzie do rozliczania obecnie rządzących za ich decyzje.

„Nie otrzymaliśmy dofinansowania (na remont hali- przyp. SAD). Szkolenie się udało.– tej wypowiedzi pani burmistrz nie trzeba nawet komentować – komentuje się sama.

Trudno uwierzyć, że Rada Miasta, burmistrz Laskowska i jej świta nie są wstanie zrozumieć, że prawdziwej kultury, rekreacji i sportu nie zastąpią ani tężnia w oparach spalin, ani centrum historyczno-kulturalne na przystanku PKS, ani też palenie ognisk w łaskarzewskich lasach.

Bur-Mistrzyni marnowania szans i publicznych pieniędzy

Gdy przyjrzeć się wydatkom burmistrz Laskowskiej, poczynionych w większości za przyzwoleniem łaskarzewskich radnych łatwo można policzyć ile pieniędzy zostało przez ostatnie lata zmarnowanych, poszło „jak krew w piach”- cytując klasyka.

Poniżej lista zaledwie kilku przykładów zmarnowanych środków za przyczyną błędnych decyzji pani Laskowskiej- decyzje podejmowane głównie z „wolnej ręki”:

79 880 ,75 zł – dokumentacja termomodernizacji budynku Ochotniczej Straży Pożarnej,

70.000 zł na zatrudnienie doradcy gospodarczego,

42.000 zł na różnego rodzaju „koncepcje” nowej hali sportowej, które Miasto mogło otrzymać za darmo (pisałem o tym w jednym z artykułów),

–  67.000 zł na budowę tężni, które zostaną wydane z kasy Miasta,

30.000 zł w pierwszym roku na utrzymanie tejże tężni,

37.000 zł na budowę wiaty PKS, które zostaną wydane z kasy Miasta.

Daje to kwotę co najmniej 325.880 zł zmarnowanych środków. A to jedynie część inwestycyjnych pomyłek burmistrz Laskowskiej.

Z powyższego, uproszczonego zestawienia wynika, że obecnym włodarzom udało się wyrzucić w błoto po ponad 100.000 zł publicznych pieniędzy na każdy rok rządzenia. W najbliższych latach czekają nas jeszcze kolejne „duże inwestycje na duże pieniądze”.

Jak dotąd obecna Rada Miasta i burmistrz Anna Laskowska stają w gronie absolutnych faworytów w rankingu na najgorszą ekipę rządzącą Łaskarzewem po 1989 r.

Indywidualnie i drużynowo.

SAD