St. brygadier Sadkowski wprowadził w błąd Radę Miasta

Wygłaszając swoje płomienne przemówienie podczas XLII Sesji Rady Miasta, reprezentujący Stowarzyszenie Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie, starszy brygadier Dariusz Sadkowski wprowadził w błąd Radę i mieszkańców miasta. Wbrew jego oświadczeniom i zapewnieniom, budżet miejski nie ma obowiązku „wyposażać budynku (strażackiego) we wszystko”. Brygadier Sadkowski powołał się na przepisy ustawy, które nie dotyczą Ochotniczych Straży Pożarnych oraz na przepisy, których w ustawie nie ma. Wykazał się też nieznajomością aktu prawnego, który określa sposoby finansowania OSP.

Foto: Facebook, OSP Łaskarzew

Gdy rzecz idzie o publiczne pieniądze, zwłaszcza o niebagatelną kwotę sięgającą 1.7 miliona złotych, należy zachować szczególną dbałość o aspekt prawny, ekonomiczny i faktyczny. Nie powinno być tak, jak twierdził starszy brygadier Sadkowski, że „nieważne ile to kosztuje” (godz. 17:37) i „nie patrzcie na ekonomię” (w innej części dyskusji godz. 16:19).

Zasadność wydatków jest bardzo istotna. Tym bardziej, że przepisy prawa nie wskazują na to, że wszystko, co tylko sobie strażacy zażyczą, łącznie z termomodernizacją budynku, „ma być zapewnione w tej jednostce” jak twierdzi st. brygadier Sadkowski.

Niewłaściwe i nieistniejące przepisy przytoczone przez st. brygadiera Sadkowskiego

Starszy brygadier Sadkowski odczytał obszerne fragmenty Ustawa o ochronie przeciwpożarowej z dnia 24 sierpnia 1991 r. (aktualne w Dz. U. z 2021 r. poz. 869, 2490.) Niestety przywołane przez reprezentanta strażaków przepisy nie mają zastosowania do Ochotniczych Straży Pożarnych. Tyrada wygłaszana w autorytecie „eksperta” mogła wprowadzić w błąd zarówno łaskarzewskich radnych, jak i przysłuchujących się obradom w trybie online, mieszkańców Łaskarzewa.

W artykule 32 ww. ustawy opisane zostały „Zasady ponoszenia kosztów wyposażenia, utrzymania, wyszkolenia i zapewnienia gotowości bojowej.”

Przepis ten stanowi, iż:  „Koszty wyposażenia, utrzymania, wyszkolenia i zapewnienia gotowości bojowej jednostek ochrony przeciwpożarowej, o których mowa w art. 15 jednostki ochrony przeciwpożarowej pkt 1a-5 i 8, ponoszą podmioty tworzące te jednostki.”

Jednak powyższy przepis nie obejmuje Ochotniczych Straży Pożarnych, jak wskazuje na to art. 15. W tym artykule „ochotnicza straż pożarna” została wymieniona w punkcie 6., a więc w punkcie który został wyłączony z przepisu art. 32, jak widzimy powyżej.

Zostały tam wymienione jedynie „jednostki ochrony przeciwpożarowej pkt 1a-5 i 8”, bez punktów 1, 6 i 7, a wiec bez ochotniczej straży pożarnej wskazanej w punkcie 6. art. 15.

Art. 32 Ustawy o ochronie przeciwpożarowej, Dz. U. z 2021 r.poz. 869, 2490.

Kolejny przepis, do którego odwołał się starszy brygadier Sadkowski, tj. art. 32. pkt. 2. mówiący o tym, iż:

„koszty wyposażenia, utrzymania, wyszkolenia i zapewnienia gotowości bojowej ochotniczej straży pożarnej ponosi gmina” został uchylony.

Tego przepisu nie ma w Ustawie o ochronie przeciwpożarowej (Dz. U. z 2021 r. poz. 869, 2490.).

Następny przepis, na który powołuje się brygadier Sadkowski (godz. 17:37) również został uchylony i nie ma go w aktualnej ustawie. Mam tu na myśli art. 32. pkt. 4.

„Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do ochotniczej straży pożarnej funkcjonującej w budynku, obiekcie lub na terenie niebędącym własnością, nie użytkowanym bądź nie zarządzanym przez gminę.”

„Mimo, że to nie jest budynek własnością urzędu, to ma być zapewnione. Tak, panie mecenasie?” (godz. 17:38)

– zakończył tę część wypowiedzi st. brygadier Sadkowski. Siedzący obok Sekretarza pan mecenas kiwnął potwierdzająco głową, chociaż przepisu, na który powoływał się st. brygadier Sadkowski, w ustawie nie ma.

Przytoczenie przez st. brygadiera Sadkowskiego przepisów, których nie ma w ustawie lub które wprost nie dotyczą „ochotniczej straży pożarnej” mogło wynikać albo z jego niewiedzy, albo też było celowym, świadomym zabiegiem. Tertium non datur.

Screen ze strony ZOSP RP

Ustawa o ochotniczych strażach pożarnych z dnia 17 grudnia 2021 r.

W swojej długiej, wielowątkowej wypowiedzi starszy brygadier Sadkowski nie wspomniał nawet o obowiązującej obecnie Ustawie o ochotniczych strażach pożarnych z dnia 17 grudnia 2021 r. (Dz. U. z 2021 r. poz. 2490).

Właśnie ta ustawa zgodnie z informacją zawartą na stronach Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczpospolitej Polskiej „wprowadza generalną zasadę, że koszty funkcjonowania ochotniczych straży pożarnych są pokrywane w szczególności z:” po czym zostaje podana lista źródeł finansowania tych organizacji.

Jeżeli delegat, reprezentant zarządu Stowarzyszenia Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie nie zna podstawowych przepisów, na bazie których finansowana jest i funkcjonuje organizacja, w imieniu której przemawia przez Radą Miasta, to znaczy, że łaskarzewscy strażacy mają poważny problem.

Strażacy mają prawo być obrażeni i oburzeni

Jeśli, jak twierdzi starszy brygadier Sadkowski, wszyscy strażacy są obrażeni, wręcz oburzeni, to powinni swoją irytację skierować przede wszystkich w stronę niekompetentnego reprezentanta, który stając przed Radą Miasta i de facto przed mieszkańcami, nie znał podstawowych przepisów. Strażacy mają prawo być też oburzeni na równie mało kompetentny zarząd Stowarzyszenia OSP w Łaskarzewie, który tak nieprzygotowanego reprezentanta deleguje do poważnej, publicznej debaty w sprawach dotyczących całej społeczności strażackiej.

Jeżeli, Drodzy Strażacy, macie do kogoś pretensje, to skierujcie je przede wszystkim do zarządu i reprezentantów waszego Stowarzyszenia.

Sławomir Danilczuk

Miasto społeczników i braku perspektyw

W Łaskarzewie przyjęło się, że na pewne tematy się nie rozmawia, że o niektórych sprawach głośno się nie mówi. Nawet o tych najważniejszych z puntu widzenia rozwoju miasta i życia prawie 5 tys. mieszkańców. Takich obszarów jest kilka – znają je wszyscy łaskarzewiacy. Przykłady? Strażacy, Wspólnota Gruntowa, Serbianki, Stowarzyszenie CIA, „gazeta łaskarzewska” Nasze Sprawy, staw i rzeka Promnik, oraz kilka innych organizacji i osób publicznych. Każdy mieszkaniec zgłaszający problemy, zadający trudne pytania, jest natychmiast atakowany i zastraszany. „Społecznicy” wyżej stawiają interesy wąskich grup niż szeroko pojmowany interes społeczny naszego miasta.

Rynek Duży, Łaskarzew, gruzowisko po fontannie miejskiej. Foto: SAD

W Łaskarzewie jest jak w filmie Rejs: „Dopuszczanie do krytyki, panie, to nikomu nie podoba się […] Tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było… tylko aplauz i zaakceptowanie…”

100 obrażonych strażaków

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta padło kilka ciekawych stwierdzeń i sformułowań. Radny Łukasz Laskowski stwierdził, że niektórzy społecznicy, w tym strażacy „szykują się” na piszącego te słowa. „Obrażasz społeczników, ludzi którzy poświęcają swój czas, społecznie działają, tak jak strażacy…” – stwierdził radny Laskowski.

Referujący w imieniu Stowarzyszenia Ochotnicza Straż Pożarna w Łaskarzewie kwestie dotyczące budynku Domu Strażaka przy ul. Alejowej 13, pan Dariusz Sadkowski, były komendant OSP, stwierdził:

„Czy się komuś podoba, czy się nie podoba, chcąc utrzymać bezpieczeństwo tego miasta, naszego pięknego Łaskarzewa […] gmina za to płaci. A więc ogrzewanie, oświetlenie, termomodernizacja, wymiana pokryć dachowych, wymiana okien, wymiana wszystkiego. Nieważne ile to kosztuje – to ma być zapewnione w tej jednostce.” (godz. 17:37)

I w dalszej części:

„Nikt nie będzie nam wyznaczał, które sale będą na szkolenia, które będą na toalety, i na inne rzeczy. To jest nasz budynek, i my tym budynkiem zarządzamy.” (godz. 17:49)

To jak to jest, panowie społecznicy? Tak widzicie problem infrastruktury i finansów z perspektywy interesów ogółu mieszkańców Łaskarzewa? Koszty są nieważne? Ekonomia się nie liczy? Nieważne ile kosztuje termomodernizacja? 1.7 miliona złotych, „bo wam się należy”? Miasto, czyli mieszkańcy mają płacić, nie ma znaczenia, ile? Ale „to jest wasz budynek” i „nikt wam nie będzie wyznaczał”!

Drodzy Panowie z zarządu OSP: w stosunku do mieszkańców Łaskarzewa, budżetu miejskiego i dobrze pojętego interesu społecznego prawie 5.000 mieszkańców zachowujecie się nie tylko jak „stowarzyszenie prywatne”, ale jak zarządcy prywatnego folwarku. Z pewnością będę jeszcze o tym pisał.

Pan Sadkowski opowiadał na sesji, jak to 100 strażaków jest obrażonych określeniem „prywatne stowarzyszenie”.

Z wielu rozmów jakie miałem okazję przeprowadzić z mieszkańcami naszego miasta wynika, że większość z ok. 5.000 mieszkańców jest zbulwersowana i oburzona tym, jaki stosunek do ogólnie pojętego interesu społecznego wszystkich łaskarzewiaków, i do grosza publicznego (miasto – mieszkańcy- mają płacić ale nie mają prawa głosu), prezentują zarządzający Stowarzyszeniem OSP w Łaskarzewie. Nikt tego głośno nie mówi, bo zaraz podnosi się krzyk, wrzask, obelgi, groźby, drwiny, wykluczanie – metody, o stosowaniu których pisałem już wielokrotnie.

„Szykujcie się” na walkę z poważnymi problemami

Abstrahując na chwilę od zgodności z prawem podobnych „oświadczeń”, łaskarzewscy społecznicy nie powinni „szykować się” na walkę z dziennikarzami, innymi społecznikami czy mieszkańcami zadającymi niewygodne pytania. Społecznicy powinni „szykować się” na walkę z poważnymi problemami naszego miasta oraz patologiami władzy, których w łaskarzewskiej rzeczywistości jest pełno.

Ilu łaskarzewskich „społeczników”, ile razy, podejmowało działania na rzecz rozbudowy przedszkola Leśny Zakątek? Wystarczyłoby 1 mln zł, żeby dobudować 250 m2 budynku, co dałoby 5 pełnowymiarowych, dodatkowych sal dla łaskarzewskich maluchów. Zamiast motywować burmistrz Laskowską do rozbudowy przedszkola, łaskarzewscy „społecznicy” lobbują za wydaniem 1.7 miliona zł na „termomodernizację”. Z rozmów z osobami znającymi sprawę wiem, że większość z nich uważa, że to wydatek w dużej mierze absolutnie zbędny.

Ilu łaskarzewskich „społeczników”, ile razy, podejmowało działania na rzecz zwrotu łaskarzewskich Alejek, Małpiego Gaju, Pasternika, i innych strategicznych nieruchomości, na rzecz Miasta? Ilu było odważnych, żeby podjąć takie działania wobec wszechwładnej Wspólnoty Gruntowej, której członkami, i we władzach której zasiada troje byłych burmistrzów Łaskarzewa?

Czyżby byli burmistrzowie nie rozumieli, że blokowanie strategicznych nieruchomości przez „leśnych dziadków” dusi i ogranicza Łaskarzew? Będę jeszcze o to pytał naszych włodarzy.  

Ilu łaskarzewskich „społeczników”, ile razy, podejmowało działania, żeby do Miasta powróciła położona w Alejkach Stodoła? Tak, żeby była żywym miejscem kultury przez cały rok, dla łaskarzewskiej młodzieży, a nie skansenem, „martwą Stodołą” otwartą 4 razy do roku „od wielkiego dzwonu”? Pisałem o tym 3 lata temu w tekście „Miasto zdolnych ludzi”. Od tego czasu nic się nie zmieniło.

Panie radny Łukaszu Laskowski, panie Dariuszu Sadkowski, panowie strażacy, ile interwencji, jako społecznicy, podjęliście w powyższych, i w wielu innych kwestiach? Czyżbyście nie rozumieli, jako wieloletni społecznicy, że bez rozwiązania tych i wielu innych, kluczowych problemów, nasze miasto po prostu umrze?

Miasto bez perspektyw i przyszłości

Jeden bardziej aktywnych, internetowych obrońców obecnej władzy, powiązany rodzinnie z łaskarzewskim radnym, napisał ostatnio w mediach społecznościowych, że jemu w naszym mieście bardzo dobrze się żyje.

To prawda. Jest w Łaskarzewie grupka ok. 200 może 300 osób, najczęściej powiązanych ze środowiskami władzy i społecznikami, którym żyje się tu bardzo dobrze. Co z pozostałą grupą ponad 4.500 łaskarzewiaków?

Jeśli przyjrzeć się dyskusjom w mediach społecznościowych, to większość głosów, zwłaszcza młodych ludzi, sprowadza się do wypowiedzi: „tu nic się nie dzieje”, „nie ma gdzie pójść”, „to jest miasto bez perspektyw i przyszłości”. Młodzi ludzie przesiadują na schodkach budynków na Rynku, na parkingu przed Biedronką, na Starej Stacji. Po ciemku, bo po godz. 24.00 wyłączane jest miejskie oświetlenie .W Łaskarzewie rosną problemy z przestępczością (będę o tym szerzej pisał), z alkoholizmem, narkomanią.

Obecne władze i społecznicy zdają się tych problemów nie dostrzegać. Nie potrafią też powiązać skutków – „miasto bez przyszłości” – z prawdziwymi przyczynami tego stanu rzeczy: nierozwiązanymi od 30 lat kluczowymi problemami Łaskarzewa, o których piszę powyżej, a o których boi się nawet wspomnieć większość mieszkańców.

Z wypowiedzi łaskarzewskich działaczy, radnych i urzędników wynika, że akceptują oni miasto, w którym istnieje nieistniejące „Centrum Kultury”, prowadzona jest akcja „Noc muzeów bez muzeów” (wyp. burmistrz Laskowskiej), gdzie można zatwierdzać fikcję budowlaną, jak w przypadku tężni solankowej na Rynku Głównym. Im w Łaskarzewie żyje się dobrze.

Dlatego są gotowi zrobić bardzo wiele, żeby ten stan utrzymać jak najdłużej. Ze szkodą dla pozostałych 4.500 łaskarzewiaków.

Sławomir Danilczuk