Rustykalna wiata przystanku PKS za ponad 65 tys. zł oraz tężnia solankowa w centrum miasta za blisko 140 tys. zł. miały być sztandarowymi inwestycjami w Łaskarzewie połowy kadencji poprzedniej burmistrz i Rady Miasta. ‘Przystanek Kultury’ miał przyciągnąć łaskarzewską młodzież do realizowania tam ich twórczych pasji, natomiast tężnia solankowa miała przyczynić się do odbudowania turystyczno-uzdrowiskowej świetności naszego Miasta. Obydwie inwestycje, na które Magistrat wydał łącznie ponad 200 tys. zł okazały się niewypałem i dziś bardziej odstraszają niż przyciągają. Tak jak przewidywaliśmy.
Otwarcie tężni solankowej na Rynku Dużym oraz rustykalnego przystanku kultury PKS odbyło się z wielką pompą, w obecności łaskarzewskich oficjeli, przy dźwiękach orkiestry strażackiej. Tężnia w sąsiedztwie najbardziej ruchliwej ulicy w mieście miała być jednym z elementów przywracających turystyczno-uzdrowiskową świetność Łaskarzewa. Natomiast Przystanek Kultury PKS wyposażony w monitor interaktywny monitor Infokiosk Sirius za ponad 20 tys. zł miał stać się ulubionym miejscem tutejszej młodzieży do realizacji ich twórczych i kulturalnych pasji. Niestety tak się nie stało.
Pomimo licznych artykułów i wielu ostrzeżeń ówczesna burmistrz Anna Laskowska oraz popierający jej kuriozalne pomysły radni zdecydowali się na wydatek ponad 200 tys. zł na te wątpliwej przydatności, szpecące dziś Miasto ‘obiekty’, zamiast np. na wyremontowanie hali sportowej przy ul. Kusocińskiego 10.
Dziś te zafoliowane koszmarki stanowią niechlubne ‘pomniki’ braku wyobraźni poprzednich władz Łaskarzewa.
Październikowy niedzielny wieczór, centrum 4,5 tysięcznego miasteczka na Mazowszu. Przejeżdżając wokół Rynku zauważam grupkę młodych ludzi przy ławce obok dawnego postoju Taxi. Druga grupka okupuje schodki w pobliżu Alejowej, trzecia kryje się w cieniu przy ul. Kościuszki. „Czemu nie realizujecie się na Przystanku Historii i Kultury?” – pytam zebranych w sąsiedztwie postoju Taxi. „Bo tam policja spisuje”– słyszę w odpowiedzi.
Gdy podjeżdżam na pusty parking przy wylocie ul. Warszawskiej zajmujący ławkę młodzi ludzie lekko się niepokoją.
„Cześć, nie stresujcie się, chciałem was o coś zapytać”- zaczynam rozmowę.
„Dobry wieczór. Ale my się nie boimy”.
Prawidłowo- pomyślałem.
Ławka, kościół, widok z mostu…
Grupka, którą zaczepiam w niedzielny wieczór to licealiści. Większość dojeżdża do szkół w Sobolewie i Garwolinie. Spokojni, uśmiechnięci, wyraźnie zaciekawieni kolejnymi pytaniami.
„Gdzie młodzi ludzie w Łaskarzewie mogą pójść, spotkać się, porozmawiać?”
„Tu, na Rynku, w Alejki, na Stadion…” – wyliczają.
„Ale chyba nie wtedy, kiedy rozgrywane są mecze?”
„No raczej”- odpowiadają ze śmiechem.
Z punktu widzenia łaskarzewskiej młodzieży perspektywa spędzania weekendowych, jesiennych wieczorów „w mieście” musi być przygnębiająca. Od dwóch dekad nie ma tu miejsca, w którym mogliby wspólnie spędzić wolny czas, poznać się, zintegrować.
„Czemu nie realizujecie się na Przystanku Historii i Kultury?”– pytam.
„Bo tam policja spisuje”– odpowiada jeden z licealistów.
„Od czasu, kiedy ktoś zbił tam szybę, gdy siedzieliśmy na przystanku wieczorem podjeżdżała policja i spisywała. Dlatego tam nie chodzimy.”- dodaje.
„Czy ktoś was w ogóle pyta o to, co chcielibyście robić, jak chcieli byście spędzać czas? Czy ktokolwiek z urzędników, radnych pytał was o to?” – próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej.
„Nikt”– pada niemal jednogłośnie.
„Kiedyś w podstawówce wypełnialiśmy ankiety. Pisaliśmy co byśmy chcieli, zaznaczaliśmy podane tam odpowiedzi”– dodaje jeden z nich.
„I co potem?”– dopytuję.
„Potem znów było tak samo”– odpowiada z rezygnacją.
„Żeby chociaż było kino”– wtrąca inny.
Zapytałem co sądzą o tym, żeby w weekendy otwarty był- jak to bywało dawniej- Klub Bajka. I czy nie woleliby spędzać wieczorów właśnie tam.
„Najlepiej byłoby gdybyśmy mogli coś porobić sami. Może żeby przynajmniej był bilard. Tu jeszcze niedawno bilard byłprywatnie, 10 zł za godzinę. To braliśmy sobie na wieczór” – wyjaśniają.
„Bilard by zadziałał?”– dopytuję.
„Jasne”– uśmiechają się ożywieni.
„Albo kręgle. Kręgle byłby optymalne. Dwa tory, jakieś stoliki.”
„Napiszę o was. Sprawdźcie internet. Za godzinę.”– kończę i odchodzę do samochodu.
„Proszę nam jeszcze zrobić zdjęcie!” – słyszę za plecami.
Odwracam się. Robię.
Sławomir Danilczuk
Powyższy artykuł powstał przy współpracy z Fundacją Lokalny Reset. Wesprzyj Fundację swoją wpłatą.
Coraz więcej dowiadujemy się na temat realnych kosztów poniesionych na zakup i montaż „rustykalnej wiaty przystankowej”, czy jak twierdzą złośliwi, „centrum kultury i historii”, na jakie nasze miasto sobie zasłużyło. Koszt przeszklonego przystanku wyniósł 18.450 zł, jednak nie był to wydatek największy. Najdroższy okazał się Infokiosk Sirius, za który zapłaciliśmy 20.646,78 zł. Jest to prawdopodobnie najdroższy telewizor w naszym mieście (ilustracja poniżej). W ramach projektu zamówiono również 500 pendrive’ów z nadrukiem za ponad 6.300 zł.
Coraz mniej chętnie rozpoczynam kolejne zdania i akapity w coraz to nowych tekstach od stwierdzeń: „burmistrz Laskowska zdecydowała o…”, „burmistrz Laskowska zrobiła to i tamto…”, „burmistrz Laskowska stwierdziła, że…”. Jednak inaczej się nie da. Z wielu rozmów z osobami blisko związanymi z łaskarzewskimi ośrodkami obecnej, pożal się Boże, władzy, uzyskuję potwierdzenia, że większość aktualnie obserwowanych działań i zaniechań wynika bezpośrednio z decyzji samej burmistrz Laskowskiej i jej bezpośredniego zaplecza doradczego.
Podobnie było z „wiatą rustykalną” zamontowaną na Rynku Dużym, która ma stanowić punkt informacyjno-edukacyjny pod nazwą „Przystanek Historii i Kultury”. Widocznie Łaskarzew nie ma lepszego, bardziej godnego i dogodnego miejsca, żeby mieszkańcy i goście czerpali wiedzę historyczno-kulturową o tym, co działo się tu przez sześć wieków i dzieje obecnie nad Promnikiem.
„Tośmy, k…, daleko zaszli…” przez 33 lata od odzyskania niepodległości – możemy podsumować powyższe, parafrazując tekst sędziego Laguny z filmu Piłkarski poker. Dalekośmy zaszli jako społeczność ponad 600-letniego miasta, jeśli nasze dzieci i młodzież mają uczyć się „kultury” i „historii” na przystanku autobusowym.
Przystanek Historii i Kultury Łaskarzew. Foto: SAD. Infokiosk Sirius- ilustracja ze strony producenta ZPAS S.A.
Jeden przystanek w cenie czterech
Aspekt społeczno -kulturowy, o którym powyżej – to jedno. Jest jeszcze aspekt ekonomiczno-gospodarczy, czy mówiąc inaczej finansowo-praktyczny oraz aspekt „polityczny”.
Zgodnie z dokumentami księgowymi, koszty realizacji projektu Przystanek Historii i Kultury wyniosą 65.318 zł. Z tej kwoty suma 28.318 zł zostanie wyasygnowana bezpośrednio z budżetu Miasta Łaskarzew, natomiast 37.000 zł wypłacone zostanie z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.
Jeszcze w roku 2021 przed podwyżkami związanymi z konfliktem na Ukrainie, za 28.000 zł Urząd Miasta mogłoby bez trudu zamówić i zainstalować co najmniej 2 takie wiaty, co z pewnością byłoby korzystne dla mieszkańców Łaskarzewa. Burmistrz Laskowska zamiast dotrzymywać ustaleń przedwyborczych (o czym w piśmie radnej Pacek poniżej), woli realizować projekty propagandowe nastawione na budowę kariery politycznej.
Być może zamiast starać się o fundusze na „rustykalną wiatę” za 65.000 zł należało wydać dyspozycje doradcy ekonomicznemu i pracownikom magistratu, żeby postarali się pozyskać 65.000 zł na dofinansowanie 4 zwykłych wiat PKS po 16.250 zł za sztukę. Z pewnością skorzystaliby na tym Łaskarzewiacy. Jednak dla obecnych władz i radnych to zbyt skomplikowany sposób myślenia. Wolą myśleć o sobie.
„Wiata” przystankowa PKS, ul. Garwolińska Łaskarzew. Foto: SAD
Rustykalne fantazje i kariera polityczna
Burmistrz Laskowska postanowiła zainwestować nasze pieniądze w działania propagandowe. Po pierwsze: propagandowy projekt „wiaty rustykalnej” (czym ta konstrukcja nie jest); po drugie: montaż przeszklonych gablot stanowiących panele reklamowe, gdzie wyklejane są miejskie biuletyny; po trzecie: zakup Infokiosk’u Sirius za 20.6464,78 zł, gdzie wyświetlane będą filmy i materiały opowiadające o „sukcesach i osiągnięciach” obecnej ekipy; po czwarte wreszcie – zamówienie 500 sztuk pendrive’ów za 6.316,05 zł i 16 plakatów za 1599 zł (plakaty i pendrive’y to wydatek prawie 8.000 zł).
Zamiast inwestować pieniądze łaskarzewiaków w projekty rozwiązujące nasze potrzeby, ułatwiające nam życie, burmistrz Laskowska inwestuje te środki w narzędzia i działania propagandowe, które mają służyć jej karierze politycznej.
Drugi aspekt polityczny dotyczy łaskarzewskiej Rady Miasta. Okazuje się, że przez niemal 4 lata bieżącej kadencji do Urzędu Miasta wpłynęło tylko jedno pismo jednej radnej, Aldony Pacek, z zapytaniem dotyczącym zakupu i montażu wiat przystankowych w Łaskarzewie. Pozostali radni nie interweniowali. Nie protestowali również w sprawie wyrzucenia w przysłowiowe błoto 65.000 zł na rustykalne fantazje pani burmistrz. Łaskarzewscy radni albo obawiają się występować zdecydowanie w interesie swoich wyborców, albo realne potrzeby mieszkańców miasta mają w głębokim poważaniu.
Pismo radnej Aldony Pacek do Burmistrz Miasta Łaskarzew z dn. 13.11.2020 r.
Burmistrz Laskowska w swoich publicznych wypowiedziach często podkreślała, że w naszym mieście powstanie „wiata rustykalna”. Jeśli sięgnęłaby do pierwszego lepszego słownika dowiedziałaby się, że określenie „rustykalny” oznacza: „mający związek z wsią […] mający cechy wiejskie”.
Które elementy wiaty na Rynku Dużym mają charakter wiejski?
Burmistrz Laskowska ma szansę przejść do historii naszego miasta nie tylko jako wybitny fachowiec od „projektów zastępczych” i osoba nierozumiejąca słów, których używa. Może zostać zapamiętana jako postać, która pragnęła zanieść kaganek oświaty pod łaskarzewskie strzechy, ale zamiast tego wyniosła historię i kulturę lokalnąna przystanek PKS.