Antyludzka rewolucja tym razem może się udać!

Pierwszy raz w historii ludzkość znalazła się w sytuacji, w której globalna „antyludzka” rewolucja nie tylko ma szanse powodzenia, ale może zostać w pełni zrealizowana. W jednym czasie zbiegły się, zaistniały „samoczynnie”, bądź też zostały wykreowane okoliczności, które pozwalają dokończyć to, do czego ani bolszewicy ani naziści nie mieli należytych narzędzi i zasobów. Społeczeństwa i rządy również nie były dotąd na taką rewolucję gotowe a dziś chętnie biorą w niej udział. Nadarzyła się „życiowa szansa”, okazja wyjątkowa, nazbyt idealna, że żal byłoby z niej nie skorzystać. Światowi gracze, zamożni, wpływowi i bardzo aktywni zwolennicy Nowej Normalności wysyłają niezwykle niepokojące sygnały za pośrednictwem światowych mediów. Z ich perspektywy nie ma powrotu do „starych społeczno-gospodarczych porządków” na poprzednio obowiązujących zasadach. Nie mówią nam jednak jakież to nowe porządki mają od teraz obowiązywać i kto będzie się musiał do nich stosować.

„Kryzys życia”

Gdy dla większości z nas największy kryzys gospodarczy od 150 lat jest życiową tragedią, dla innych staje się życiową okazją. George Soros w wywiadzie z 11 maja 2020 r. dla portalu Project Syndicate stwierdził, że „To kryzys mojego życia […] znaleźliśmy się w rewolucyjnym momencie, w którym to, co w normalnych czasach byłoby niemożliwe lub nawet niewyobrażalne, stało się nie tylko możliwe, ale prawdopodobnie absolutnie konieczne.”

Pierwsze pytanie jakie koniecznie należałoby zadać to czy obecna sposobność do realizowania „niewyobrażalnego” pojawiła się samoistnie, czy jak to doradzają teorie nowoczesnego marketingu dziejową „okazję do zrobienia dobrego biznesu” stworzono? W tym drugim przypadku możliwości maksymalizacji zysków i minimalizacji strat są znacznie większe, ponieważ z góry można przygotować praktyczne warianty i scenariusze.

Drugie pytanie musiałoby obejmować typy, rodzaje i klasyfikacje „niemożliwych”, „niewyobrażalnych” dotąd ale obecnie „absolutnie koniecznych” projektów, zamierzeń i działań, z jakie mogą być podejmowane i wdrażane w nowej rzeczywistości.

Jeśli nie kapitalizm, to co?

Trzecie zasadnicze pytanie odnosiłoby się tego, czy ktokolwiek wie „jak rozwinie się kapitalizm”. Naiwnością byłoby przyjmować, że wielcy tego świata mając pewność, że „nie ma powrotu do zglobalizowanej gospodarki” nie mają pojęcia w co przekształci się kapitalizm. Oznaczałoby to, że samoistnemu biegowi wydarzeń zawierzyli przyszłość swoich gigantycznych fortun, pozycji i wpływów.

Po „szoku Nixona” z 1971 r. (wycofanie się z parytetu złota), zainicjowanym pod koniec lat ’80 transferze produkcji do Chin, a tym bardziej po kryzysie finansowym 2008 r. wiadomo było, że z kapitalizm może nie przetrwać. Dlatego musiałoby dziwić, że najwybitniejsi, najlepiej opłacani analitycy i doradcy gospodarczy świata od kilkudziesięciu lat nie potrafili wymyślić nowego systemu, który zastąpi niewydolny i nierokujący w dłuższej perspektywie liberalny kapitalizm. Jeśli pan Soros nie wie „jak rozwinie się kapitalizm”, to kto może to wiedzieć?

Czy to jest niewiedza, nieporadność i naiwność światowych elit czy raczej próba zagrania na naszej naiwności?

Sprzyjające czynniki i narzędzia gotowe do użycia

Okoliczności do wprowadzenia Postpandemicznego Totalitaryzmu są wręcz wymarzone. Obezwładniający i szokujący skalą kryzys; bankrutujące firmy a wraz z nimi upadająca klasa średnia; podatne na wpływy i wytresowane ideologiami politycznych poprawności społeczeństwa; środki masowego przekazu i indoktrynacji znajdujące się pod pełną kontrolą; uzależnione finansowo grupy eksperckie i medyczne; potulne i strachliwe grona naukowe, oraz gotowe do zaaplikowania nawet najbardziej szkodliwych i bezsensownych rozwiązań prawnych rządy, to idealne podłoże do zastosowania „rozwiązań ostatecznych”.

Na ostateczne i nieodwracalne domknięcie Pandemicznej Rewolucji pozwolą dostępne obecnie a nie mające dotąd precedensu w historii ludzkości rozwiązania biogenetyczne oraz technologiczne, zapewniające wpływ na rozwój i zachowania człowieka oraz dające pełną, nieograniczoną kontrolę nad całymi społecznościami w czasie rzeczywistym online.

Charakter i struktura tychże okoliczności oraz sprzyjające im przez dekady czynniki pozwalają twierdzić, że prawdopodobieństwo ich powstania w wyniku spontanicznych, naturalnych procesów społeczno-gospodarczo-politycznych jest bliskie zeru. Marsz przez instytucje intensywnie wspomagany know-how i kapitałem pomnażanym przez dziesięciolecia w efekcie kolejnych kryzysów zaczyna przynosić oczekiwane rezultaty.

Społeczeństwa wydane na pastwę korporacji

Interesy świata polityki, finansów, nauki, biznesu, medycyny, farmacji, zaawansowanych technologii i mediów splatają się dziś w jedno. Stały się właściwie tożsame i poza marginalnymi wyjątkami zależne są od tych samych ośrodków wpływu. Kontrolna wobec władzy rola mediów, analityczna i badawcza rola świata nauki, doradcza wobec społeczeństwa rola ekspertów i mająca zapewniać wielopłaszczyznowe bezpieczeństwo swoim narodom rola rządów przestały funkcjonować. Instytucje te i ich przedstawiciele, en mass, przestali spełniać swoje podstawowe zadania i mówiąc wprost zdradzili swoich wyłącznych pracodawców- społeczeństwa, którym powinni służyć.

Społeczeństwa pozbawione rzeczywistych narzędzi kontrolnych, analitycznych, doradczych i ochronnych zostały pozostawione samym sobie, stając się łatwym łupem korporacji i polityków, powtarzających w autorytecie swoich urzędów globalistyczne narracje o „1,5-2 letnim okresie pandemii”, „niezbędnej powszechności szczepień”, „social distancingu” i „Nowej Normalności”, która nie wiadomo co ma oznaczać. Przynajmniej na razie.

Przez media, ekspertów, naukowców i polityków, którym powinniśmy ufać i których zadaniem jest społeczeństwa chronić jesteśmy obszczekiwani i zastraszani jak owce zaganiane przez wytresowane psy Border Collie prowadzące stado w kierunku wąskiej bramki za którą znajduje się Postpandemiczny Nowy Wspaniały Świat.

„Chcę 5G a nawet 6G w USA tak szybko jak to możliwe”

Już w lutym 2019 r. prezydent Donald Trump za pośrednictwem Twittera zapowiedział udział USA w wyścigu technologicznym deklarując wolę wprowadzenia technologii 5G a nawet 6G w swoim kraju tak szybko jak to tylko możliwe. Trudno orzec na podstawie jakich dokumentów i analiz składał tego typu deklaracje.

Pod koniec grudnia 2019 r. portal Rzeczpospolita w sekcji cyfrowa.rp.pl zamieścił ciekawy artykuł o systemie opartym m.in. na technologii 5G wdrażanym w Chinach od 2014 r., mającym przybrać „dojrzałą” formę w 2020 r. System ten „jest tworzony przez instytucje państwowe przy współpracy firm z sektora prywatnego”, m.in. przez „internetowych gigantów”.  Z tekstem zatytułowanym „1984 w 2020 roku. Rusza system totalnej kontroli miliarda ludzi” i szeregiem podobnych materiałów powinien zapoznać się każdy, kto zechce wziąć udział w jakiejkolwiek dyskusji na temat dobrodziejstw „błyskawicznego streamingu” czy „wpływie nowoczesnych technologii na życie człowieka”.

Okazuje się jednak, że 5G to już przeżytek, a chiński rząd i korporacje dla zintensyfikowania kontroli społecznej rozpoczęły już prace nad rozwiązaniami 6G. Zaskoczonych opisami bezsmartfonowych czasów z poprzedniego tekstu „Seryjny samobójca Liberalnego Kapitalizmu” odsyłam do kolejnego artykułu z Cyfrowej RP z początku listopada 2019 r., gdzie mówi się wprost o tym, że:

„O ile technologia 5G ma odpowiadać na zapotrzebowanie związane z internetem rzeczy, to 6G może być technologią świata postsmartfonowego. Świata, w którym poszczególne urządzenia codziennego użytku będą posiadały możliwość przetwarzania danych na ogromną skalę i w którym interface oparty na technologii rzeczywistości rozszerzonej pojawi się przed naszymi oczami, gdy go będziemy potrzebować.”

Nie mam pewności jakiego rodzaju interface będzie się pojawiał przed naszymi oczami w technologii 5G czy 6G, mam natomiast pewność, że to my, ludzie staniemy się częścią tego interface’u, dzięki czemu będziemy pojawimy się w czasie rzeczywistym online na monitorach kontrolnych zarządców Nowej Postpandemicznej Rozszerzonej Rzeczywistości. I to znacznie szybciej niż nam się wszystkim wydaje. 

 Jeżeli można zatrzymać rząd, to czy da się zatrzymać Świat?

W prowadzonych w ostatnich tygodniach rozmowach z analitykami politycznymi i doradcami ds. bezpieczeństwa nie udało mi się uzyskać rzeczowych i merytorycznych argumentów wykluczających tezę, że zorganizowanie „wydarzenia” takiego jak „pandemia COVID-19” w celu osiągnięcia konkretnych celów i korzyści polityczno-gospodarczych byłoby możliwe. Nie pojawiły się argumenty odnoszące się do skuteczności międzynarodowych czy lokalnych służb specjalnych, bezwzględnej dociekliwości mediów, rzetelności ekspertów czy niezłomniej uczciwości przedstawicieli medycyny i nauki, co powinno być podstawową paletą odpowiedzi. A tu nic z tych rzeczy! Zero wskazań!

Jedyny powtarzany zgodnie argument sprowadzał się do tego, że „przekraczałoby to możliwości organizacyjne i logistyczne organizatorów.” Czyżby?

Z polskiej perspektywy ostatnich kilku lat możemy przytoczyć cały szereg działań, będących wynikiem astroturfingu, który obejmuje: „pozornie spontaniczne, obywatelskie akcje lub inicjatywy podejmowane w celu wyrażenia poparcia albo sprzeciwu dla idei, polityka, usługi, produktu, wydarzenia, kiedy naprawdę kierują nimi specjaliści w zakresie PR.”

„Wydarzenie” pandemia COVID-19, z całym szacunkiem dla dotychczasowych ofiar, wygląda jak przykład globalnego działania astroturfinguowego, prowadzonego w bardzo nieudolny sposób.

Polskie służby specjalne wszelkich zestawów liter, nauczone doświadczeniem oficjalnie prowadzonych projektów mających na celu „zatrzymanie państwa i wyłączenia rządu”, ze szczególną dbałością i przezornością powinny zbadać zjawisko, które spowodowało nie tylko „zatrzymanie państwa” ale zamrożenie gospodarki i wielosetmiliardowe straty.

Analitycy i dziennikarze śledczy powinni zaś szukać odpowiedzi na tak banalnie proste pytanie: jeśli powstał i został opublikowany plan zatrzymania 38-milionowego kraju, to czy nie jest ze wszech miar prawdopodobne, że został sporządzony plan zatrzymania połowy 7.5 miliardowego świata? To, że w Polsce realizacja prowadzona przez nieudaczników poniosła klapę, nie oznacza wcale, że odpowiednio wyspecjalizowani i przeszkoleni fachowcy nie mogli takiej koncepcji zainicjować i przeprowadzić w Świecie Zachodu.

Czy to nie jest jedynie kwestia skali? Skalowania projektu? Skali wpływów, posiadanych zasobów i dostępnych środków? Co jeśli wpływy, posiadane zasoby i będące w dyspozycji środki są niemal nieograniczone? Czy projekt „pandemia COVID-19” nie sprowadza się do wywołania a następnie umiejętnego zarządzania kryzysem? Jeśli nie da się „zarządzać kryzysem i bezpieczeństwem” to znaczy, że uniwersytety okłamują swoich studentów, biorąc za to grube pieniądze.

Jeżeli szefostwo szanowanej, międzynarodowej organizacji mającej wpływ na zdrowie i życie miliardów ludzi mogło się dopuścić działań przychylnych konkretnym państwom i korporacjom, a jednocześnie stojącym w jawnej sprzeczności z interesami światowej społeczności, to jak mamy uwierzyć, że „zarządzanie kryzysem w skali globalnej celem osiągnięcia gigantycznych korzyści” jest niemożliwe?

Jak się okazuje, do „rządzenia światem” nie potrzeba wcale aż tak wielu ludzi.

USA- Chiny: wojna totalna albo strategiczny sojusz

W sytuacji, kiedy światem wstrząsają kryzysy, które jeszcze jesienią ubiegłego roku zgodnie z oficjalnymi narracjami były nie do pomyślenia, należy wziąć pod uwagę scenariusze, które dziś wydają się „wykluczone”, a jutro mogą się okazać „dziejową koniecznością”.

Warunkiem sine qua non dokończenia Rewolucji Pandemicznej 2020 i wprowadzenia Postpandemicznego Totalitaryzmu na skalę globalną jest albo wojna totalna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami albo zawarty pomiędzy tymi państwami strategiczny sojusz, któremu nikt już się nie oprze. Wojna totalna z pewnością okaże się o wiele bardziej kosztownym, obciążonym ryzykiem potężnych strat i znacznie mniej sterowalnym i kontrolowalnym procesem.

Dlatego znacznie bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem będzie zawarcie strategicznego sojuszu pomiędzy obydwoma państwami. Aby to było możliwe niezbędna jest wymiana obecnej, nieprzyjaznej dotąd Chinom administracji, choćby poprzez uniemożliwienie wyboru nowego prezydenta jesienią 2020 r. Wariant ten mamy obecnie ćwiczony w Polsce, i wcale nie jest powiedziane, że do wyborów prezydenckich w naszym kraju w ogóle dojdzie. Pamiętajmy, że trzecią w kolejce do objęcia urzędu głowy państwa po Donaldzie Trumpie i Mike’u Pence jest Nancy Pelosi, reprezentująca Demokratów polityk, znana z ataków na obecnego prezydenta i wyjątkowo serdecznych uczuć do Chin.

Prezydent Trump „dosłownie walczy o swoje życie”

Gotowość współpracy z Chinami i korzystania z tamtejszych rozwiązań i technologii na kontynencie północnoamerykańskim już się pojawiły. Jak podaje w ostatnich dniach Business Insider „opracowana w Chinach próbna szczepionka na COVID-19 będzie produkowana i testowana w Kanadzie.” Co ciekawe szczepionka „została opracowana przez chińską firmę CanSino Biologics, która współpracuje z chińską armią” czytamy w tym samym artykule. Kanadyjski rząd, chińska armia i szczepionka na COVID-19? Czemu nie?!

W cytowanym tu wywiadzie dla Project Syndicate George Soros powiedział w kontekście współpracy nad zmianami klimatycznymi i szczepionką na COVID-19, że „Trwający konflikt między USA i Chinami komplikuje sprawy […] Fakt, że mamy dwa bardzo różne systemy rządów, demokratyczny i…. (Autokratyczny? Dodaje G.P. Schmitz) Racja. To sprawia, że ​​wszystko jest znacznie trudniejsze.” Pomimo dalszych zapewnień pana Sorosa o przywiązaniu do „demokratycznego otwartego społeczeństwa” trudno mieć złudzenia, że w Chinach nagle nastąpi zmiana systemu na demokratyczno- liberalny. Problem pozostaje zatem otwarty, tym bardziej, że Donald Trump podobno „dosłownie walczy o swoje życie”.

Konieczne będzie wywołanie fal wewnętrznych kryzysów w USA, w wyniku których stanie się możliwe rozbrojenie tamtejszego społeczeństwa i pełna implementacja cyfrowych systemów kontroli na wzór chiński. Wówczas Europa, która obecnie „stoi w obliczu szeregu egzystencjalnych zagrożeń” również będzie musiała skapitulować.

Dlatego późnym latem i wczesną jesienią uważnie spoglądajcie na Zachód, nad Europą i USA wypatrujcie stad Czarnych Łabędzi. Na Pandemicznej Rewolucji 2020 zyskają tylko ich hodowcy. Rozumiejąc logikę i mechanizmy obecnych wydarzeń możemy mieć pewność, że ptaki są już dobrze podkarmione i w każdej chwili gotowe do lotu.

SAD

Seryjny samobójca Liberalnego Kapitalizmu

A jeśli to wszystko przypadek? Jeśli to zbieg okoliczności? Może to koincydencja niefortunnych, nieprzyjaznych człowiekowi, niekorzystnych zdarzeń wymagających nadzwyczajnych działań, środków i wyrzeczeń? Może to jednak seria, początek serii samoistnie toczących się wypadków i procesów, którym nawet tytani nie będą mogli sprostać? Może to wcale nie jest żadna rewolucja a światem absolutnie nikt nie rządzi? To by dopiero była przygnębiająca perspektywa.

Trzeba dać sobie szansę zakwestionowania dotychczasowego sposobu myślenia, poważenia własnych twierdzeń, poddania w wątpliwość wniosków wysuwanych na podstawie ogólnodostępnych informacji. Media (dziennikarze, właściciele, wydawcy), eksperci, publicyści, politycy, liderzy korporacji, rządów i organizacji międzynarodowych od lat przecież kłamią. Jeżeli jednak kłamią, to dlaczego nie siedzą jeszcze w więziennych celach?

Dlaczego nie dostali wyroków po 150 lat jak Bernard Madoff, tylko szantażem, presją i groźbami prawnych represji zamknęli w domach 3 miliardy ludzi i zamrozili gospodarki połowy świata?

Kluczowe pytanie

Zasadnicze pytanie co do pandemii COVID-19 i towarzyszących jej procesów brzmi następująco: czy mamy do czynienia z przypadkowymi i niepowiązanymi ze sobą, spontanicznymi wydarzeniami, interakcjami i reakcjami na „pandemię”, czy też jesteśmy świadkami zaplanowanej, przygotowanej, przećwiczonej, skoordynowanej i konsekwentnie wdrażanej rewolucji a rebours, którą pozwoliłem sobie nazwać Rewolucją Pandemiczną 2020?

Implikacje wynikające z odpowiedzi na to pytanie mają znaczenie kluczowe.

Nie trzeba wcale znać nazwisk inspiratorów, kreatorów i zleceniodawców rewolucji, tak jak nie znane były nazwiska inspiratorów i zleceniodawców rewolucji bolszewickiej 1917 czy rewolucji seksualnej lat ’60 w trakcie ich trwania i w początkach tych wydarzeń. Gdy mamy do czynienia z procesem spontanicznym, przypadkowym, niekontrolowanym w skali globalnej, trudno jest uchwycić i ocenić jaki ostateczny kształt przyjmą te procesy. Finał obecnych wydarzeń jest oczywisty i przesądzony.

Można też rozpocząć akademicką dyskusję o tym, czy mamy do czynienia ze „spontanicznymi zjawiskami” czy „zamierzonymi działaniami”. Jednak jeśli coś wygląda jak wilk, porusza się jak wilk, wyje jak wilk, ma kły jak wilk, poluje i rozszarpuje zwierzynę jak wilk, to musi być wilk. Nazywanie go owieczką nie tylko w niczym nam nie pomoże, a znacząco przyspieszy nasz kres.

Niestety to, z czym już mamy do czynienia od wilka bardziej przypomina bestię.

Bez śladów i odcisków palców

Zamach musi wyglądać na przypadek, na zbieg okoliczności, na sekwencje nieplanowanych, niezwiązanych ze sobą zdarzeń, które mają doprowadzić do bezpośredniego strzału w skroń wolnorynkowego kapitalizmu i samopowieszenia się liberalnej demokracji w politycznym gabinecie. Oczywiście bez udziału osób trzecich. Nie tylko nie będzie wiadomo, kto jest zamachowcem, kto zleceniodawcą, ale samobójcy sami uprzejmie powycierają odciski palców z broni i usuną wszelkie ślady ze sznura. Winnych nie będzie.

Jeśli system oparty o reguły demokracji i wolnego rynku został spisany na straty i będzie ostatecznie likwidowany po kolejnych odsłonach pandemicznych wstrząsów, to jaki system społeczno-polityczno-gospodarczy jest dla nas szykowany? Chyba nie Społeczna Nauka Kościoła.

Trudno też uwierzyć, że wielcy tego świata likwidując jeden globalny system nie mają opracowanego do najmniejszych szczegółów nowego modelu funkcjonowania rzeczywistości. Gdyby naiwnie uznać, że zdają się na przypadek, na zbieg okoliczności, na spontaniczny proces, to znaczy, że nie nadają się do kierowania sprawami ludzkości.

A oni przecież tak niekompetentni i niefrasobliwi nie mogą być. Mają do dyspozycji najzdolniejszych ludzi, nieograniczone fundusze i technologie, o jakich nam się nawet nie śniło.

Ostrzeżenie: Jeśli czujesz się nieswojo, jesteś poruszony, zaskoczony, zaniepokojony czy zdezorientowany tym  co przeczytałeś powyżej- proszę, nie czytaj dalej. Łatwiej nie będzie.

Rewolucja a nie spontaniczny proces

Finałem zainicjowanych już, wspieranych przez media oraz ośrodki rządowe, regularnie podsycanych zjawisk i procesów będzie Postpandemiczny Totalitaryzm w skali globalnej z przejściowym stanem Nowej Normalności. I nie jest to perspektywa jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości, ale najbliższych kilku lat.

Przejawy oddziaływania nieznanego dotąd systemu Nowej Normalności na nasze życie są dla nas odczuwalne już dziś, dotyczą konkretnych obszarów życia, nad którymi będziemy tracić kontrolę i możliwość decydowania o nich. Presja na te właśnie obszary naszego codziennego funkcjonowania (o których więcej za chwilę) nie jest przypadkiem, będzie systematycznie zwiększana i coraz bardziej dotkliwa. Żebyśmy mogli się przyzwyczajać do nowego stylu życia.

Największy kryzys gospodarczy od 150 lat

Brytyjski Guardian w artykule z 8 kwietnia tego roku zatytułowanym „Kryzys finansowy z 2008 roku może się okazać próbą przed kataklizmem Covid-19” piórem profesora Uniwersytetu Harvarda stwierdza, że „krótkoterminowe załamanie globalnej produkcji może być większe od największej recesji ostatnich 150 lat.” Tego samego dnia portal BBC.com informuje o tym, że „spadek w handlu globalnym może być większy niż podczas kryzysu 2008 r.”

Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że rząd Stanów Zjednoczonych w 2008 roku wyasygnował 814 miliardów dolarów, a obecnie zadeklarował już dodatkowe wydatki rzędu 2 bilionów dolarów, to możemy zrozumieć powagę sytuacji.

Portal Businessinsider.com w dniu 09.04.2020 donosi o ostrzeżeniach Światowej Organizacji Handlu mówiących, że „pandemia koronawirusa może wykreować kolejną Wielką Depresję (Wielki Kryzys 1929 roku). Nie mniej szanowane źródła, jak Reuters, Forbes, Financial Times, New York Times czy BBC w pierwszej połowie kwietnia przytaczają wypowiedzi dyrektor zarządzającej Międzynarodowego Funduszu Walutowego, byłej dyrektor generalnej Banku Światowego potwierdzające, że „pandemia może uruchomić najgorszą recesję od Wielkiej Depresji”, oraz, że „ekonomiczne uderzenie ze strony koronawirusa może być najgorsze od Wielkiej Depresji.”

Ministerstwo gospodarki Niemiec pod koniec kwietnia zmieniło prognozę ekonomiczną na rok 2020. Produkt krajowy brutto tego kraju ma się skurczyć o 6,3% w stosunku do 2019, co będzie najgorszym wynikiem gospodarczym RFN po II wojnie światowej. A kryzys pandemiczny na dobre się jeszcze nie zaczął.

Podobnych informacji, opinii, wypowiedzi i doniesień można znaleźć bez liku na oficjalnych stronach szanowanych instytucji, mediów i portalach rządowych.

Co ty wiesz o Wielkiej Depresji?

Jeśli jest przed nami kryzys większy od Wielkiej Depresji 1929-1933, określanej jako „największy kryzys gospodarczy w historii kapitalizmu”, warto zapoznać się z tym co nas czeka. Skalę gospodarczego tsunami obrazują wskaźniki, np. gigantyczny spadek produkcji sięgający ponad 50% w obydwu Amerykach, w Niemczech ponad 55%, w Polsce 46% i Czechosłowacji 42%.

Krach na amerykańskiej giełdzie przełożył się na spadek wartości przedsiębiorstw sięgającej blisko 90% w ciągu kilku lat. Według szacunków upadło ponad 30% banków.

Jak podaje Business Insider „15 mln dorosłych Amerykanów znalazło się bez środków do życia. Zarobki tych, którym udało się zachować pracę, spadły niemal o połowę, podobnie jak PKB.”

Czy coś ci to mówi?

Czy będziesz gotów pracować za 25-35% dotychczasowej pensji?

Jedna z moich znajomych w połowie marca, tuż po ogłoszeniu przez premiera Morawieckiego ograniczeń związanych z funkcjonowaniem placówek kultury, edukacji a potem biur, usług i handlu otrzymała od swojego stabilnego i ceniącego jej dokonania pracodawcy ofertę nie do odrzucenia: uruchomienie home office (przeniesienie pracy do domu), obcięcie pensji o 20% i odebranie jakiejkolwiek premii w najbliższym czasie. A kryzys jeszcze w ogóle się nie zaczął.

Jeśli chcesz sobie w pełni uświadomić jakiej rzeczywistości będziesz musiał stawić czoła w najbliższych latach, musisz sobie odpowiedzieć na jedno proste i bardzo ważne pytanie: czy jesteś gotów pracować za 25-35% tego co zarabiałeś do tej pory i utrzymać za to siebie i swoją rodzinę?

A gdy już odpowiesz sobie na to pytanie, to postaraj się dostosować swoje decyzje i działania do zadeklarowanej odpowiedzi.

Czym od obecnego różniły się poprzednie kryzysy?

To prawda, że wszystkie poprzednie kryzysy udało się przezwyciężyć. Tak było po I i II wojnie światowej, po Wielkiej Depresji, po kryzysie paliwowym lat ’70, kryzysach lat ’80 czy po kryzysie finansowym 2008 r.

Różnica polegała jednak na tym, że rządy stwarzały ramy prawne dające możliwości rozwoju przedsiębiorczości i biznesów. Obecnie, nieistotne z jakich powodów, ale nie tylko nie są poszerzane wolności i zachęty to aktywności gospodarczej, ale ograniczane, zamykane i likwidowane całe branże. Odbierane są podstawowe wolności osobiste, o czym jeszcze będzie poniżej, a ingerencja państwowych służb i instytucji w życie gospodarcze, społeczne i rodzinne systematycznie pogłębia się z każdą odsłoną „antykryzysowych tarczy”.

Dodajmy do tego totalny system kontroli cyfrowej każdej sfery naszego życia- zawodowej i osobistej. Każdej. A z niewolnika nie ma pracownika. Z niewolnika nie ma też ani przedsiębiorcy, ani podatnika. Kto w takim razie będzie spłacał te wszystkie długi rządów, podwojone budżety i z czego?

Powyżej opisany model dotyczy nie tylko Polski ale większości krajów gospodarki wolnorynkowej. Dlatego czekający nas krach będzie miał skalę globalną, nie lokalną.

Świata już nie stać na twój styl życia

Formuła wolnorynkowego kapitalizmu od lat była niewydolna. Szarpana konwulsjami regularnych kryzysów, teraz łapie ostatnie oddechy podłączona do gigantycznych kroplówek rządowych drukarni gotówki. I udaje, że jeszcze wszystko będzie dobrze. Nic już nie będzie dobrze. Nie będzie kawki w starbuniu, nowych najeczków, ajfoników, adidasków i wyjazdów na Teneryfę dwa razy do roku. Świata nie stać na przepłacanie za twój styl życia i roszczeniowe postawy. Nie przyzwyczajaj się. Nic już nie będzie takie samo.

To, na czym budowałeś swoją społeczną pozycję, zawodową karierę, przekonania, swoją wersję codziennej rutyny i weekendowej rozrywki, właśnie odchodzi do lamusa historii. Zużyło się, przestało działać i nie opłaca się już tego naprawiać. Stało się zbyt drogie w utrzymaniu. Skończyła się iluzja sytemu opartego na współdecydowaniu, wolności i własności.

To ostatnia taka wiosna, i ostatnie takie lato w tym stuleciu. Korzystaj póki możesz, zanim Stary Świat nie zostanie odłączony od systemu. Jesienią.

Gigantyczne transfery praw i dóbr

Dotychczasowe rewolucje były skierowane przeciwko ośrodkom władzy, autorytetom, kościołowi. Ich celem było głównie zainicjowanie transferów własnościowych, transferów władzy oraz zyskiwanie praw i poszerzenie obszarów wolności i swobód. Jednocześnie rewolucjoniści odbierali część władzy, przywilejów, praw i majątku tymże ośrodkom władzy, warstwom społecznym i autorytetom.

Obecna Rewolucja Pandemiczna 2020 to cicha rewolucja elit przeciwko społeczeństwu, rewolucja a rebours, mająca na celu odebranie majątku, przywilejów, praw, włącznie z prawem samodecydowania własnym losie, miejscu pobytu, zamieszkania, o własnym zdrowiu.

To rewolucja jest odwracająca bieg świata, odbierająca szerokim społecznym masom wszystkich klas i stanów zdobywane przez stulecia autonomie, majątki, możliwości współdecydowania o porządku społecznym, politycznym, gospodarczym państw i regionów. Elity odbierają co swoje, co uznają za przynależne tylko im.

Pandemia- najskuteczniejsza broń globalnego rażenia

Pandemia okazała się najskuteczniejszą bronią masowego rażenia o globalnym zasięgu, bardziej efektywną niż broń jądrowa, terroryzm islamski, bliskowschodni i afrykańscy uchodźcy / nachodźcy, ideologia LGBT wraz seksualizacją dzieci, masowa rozrywka, kult zdrowia, czy ekologizm i religia klimatyczna. Pandemia bije wszystkie te wynalazki na głowę i daje znacznie większą władzę nad zbiorową wyobraźnią niż dotychczasowe straszaki.

Nie oznacza to wcale, że powyższe narzędzia społecznej przemocy zostaną wycofane z obiegu- wręcz przeciwnie. Będą suplementowały kolejne odsłony pandemicznych wstrząsów, aż do szczęśliwego ustanowienia Nowej Wspaniałej Globalnej Normalności pod medyczno-cyfrowym nadzorem.

Przebiegunowanie Świata 2020

Być może nie wszyscy potrafią sobie wyobrazić jak będzie przebiegać i jakie skutki przyniesie Rewolucja Pandemiczna 2020 . Finał tego procesu można porównać do przebiegunowania świata.

Wraz z władzą, która teoretycznie znajduje się jeszcze „w rękach ludu”, w rękach wyborców, w sposób bezprecedensowy, w zaledwie kilka, może kilkanaście najbliższych miesięcy zostanie z powrotem wytransferowana do rządzących i finansowych elit, bez możliwości wpływania na ich decyzje przez kogokolwiek ze „społecznych nizin”.

Jeśli komukolwiek się wydaje, że „parlamentaryzm” i prawo do „wolnych wyborów” są stałymi i niezmiennymi elementami naszego świata, bo mamy przecież „demokrację”, „konstytucję”, „posłów i senatorów”, niech zaczeka jeszcze kilkanaście tygodni (nie tylko w Polsce, bo to jest trend europejski i światowy). Zobaczymy wówczas, że można rządzić bez potrzeby fatygowania szanownych posłów i senatorów.

Wariant „zdalnych głosowań” i pustych plenarnych sal mamy już przećwiczony. Teraz wystarczy pójść krok dalej i odłączyć posłom komputery.

Symboliczna reglamentacja podstawowych praw

Większość z nas niestety nie rozumie z jakich powodów wprowadzono szereg nakazów, zakazów i ograniczeń, nie tylko nie mających podstaw medycznych i logicznych, ale nawet takich, w których działanie nie wierzył wprowadzający je minister zdrowia, profesor nauk medycznych. Tym, którzy myślą, że wynikają one z nadmiernej zapobiegliwości, przesady, ignorancji czy zwykłej głupoty zalecam zapoznanie się z katalogiem praw, których dotyczyły te zakazy.

Czego odmówiono i co ograniczono „wolnym ludziom” w „liberalnej demokracji”? Prawa do poruszania się i wyboru miejsca pobytu, prawa do opuszczenia terytorium RP, prawa do nauki, prawa do pracy, prawa prowadzenia działalności gospodarczej, prawo wolności i ochrony tajemnicy komunikowania się, prawa zgromadzeń, prawo do ochrony zdrowia, prawo do równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, prawo do zachowania nietykalności cielesnej.

Złamano zakaz poddawania obywateli eksperymentom medycznym (noszenie maseczek). Wreszcie rzesze wiernych w katolickiej Polsce zmuszono do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. Rząd nie podejmuje też stosownych działań celem zapobiegania wprowadzania cenzury prewencyjnej w środkach społecznego przekazu (media społecznościowe).

To nic innego jak zestaw nakazów, zakazów i ograniczeń, które na stałe, już „na poważnie” wypadną z katalogu tego co będzie wolno w Postpandemicznym Totalitaryzmie.

I co? Czy ktoś protestował? Ktoś walczył z policją? Rozdzierał szaty?

Postkonsumpcyjne społeczeństwo zniesie znacznie, znacznie więcej. Bez protestu czy nawet bez zadawania zbędnych pytań. Już wkrótce większość ustawi się karnie w kolejce po swój indywidualny, podskórny numer IP.

Co ty wiesz o pandemii?

Okazuje się, że o pandemii i nowym koronawirusie wiemy naprawdę nie wiele. 

Portal Vox.com opublikował listę 11 podstawowych pytań, na które pomimo trwającej niemal pół roku „epidemii / pandemii” (wliczając w to Chiny) nie znamy rzeczowych odpowiedzi (info. za red. Gadowskim). Bez odpowiedzi na te pytania rządy wielu państw podjęły decyzję o zamknięciu społeczeństw w domach i zamrożeniu gospodarek.

Niemiecki ekspert dr med. Wolfgang Wodarg pisze już wprost, że „COVID-19 to sprawa dla detektywów z zakresu medycyny.” (za portalem DoRzeczy.pl). Detektywi medyczni to zdecydowanie za mało. Za kwestię pandemii powinny zabrać się służby specjalne państw cywilizowanego świata. Chyba, że są zbyt zajęte pilnowaniem interesów korporacji i finansowych elit, skoro konstytucyjny minister polskiego rządu powtarza bezrefleksyjnie narrację lidera szczepionkowego biznesu.

O pandemii COVID-19 wiemy tyle, że jest odpowiedzialna za spowodowanie największego, ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego od 150 lat.

„Kto będzie kontrolował 5G, ten będzie kontrolował świat”

Pomimo ogólnoświatowej pandemii prace nad wdrażaniem technologii wymyślonej przez Chińczyków jako narzędzie kontroli społeczeństwa idą pełną parą, również w Polsce (pisałem o tym w dwóch poprzednich tekstach). Jeszcze w grudniu 2019 r. dziennik Rzeczpospolita pisał, że „System ten jest wdrażany w Chinach od 2014 r. […] W 2020 roku ma zostać wdrożony w „dojrzałej” formie tzw. system zaufania społecznego, który pozwoli władzom na bezprecedensową kontrolę nad ponad miliardem ludzi oraz tysiącami spółek.”

Miliard ludzi i tysiące spółek pod stałą kontrolą chińskiego reżimu w czasie rzeczywistym online. W sierpniu 2019 r. portal Forsal.pl napisał, że „Kto będzie kontrolował 5G, ten będzie kontrolował świat.” Nie wiem na ile autor zdawał sobie sprawę jak bardzo zbliżył się do prawdy.

Świat Zachodu, w tym Polska i Europa muszą podążać śladem Chin. Muszą Chiny wyprzedzić. Nie mają innego wyjścia. Kryzys pandemiczny, daje niebywałą szansę na błyskawiczne wdrożenie tej technologii poza jakąkolwiek społeczną kontrolą. Jednocześnie staje się koniecznością dziejową, żeby pogrążone w kryzysie społeczności państw zachodnich móc w pełni kontrolować.   

„Znajdujemy się w rewolucyjnym momencie, w którym to, co byłoby niemożliwe lub nawet niewyobrażalne w normalnych czasach, stało się nie tylko możliwe, ale prawdopodobnie absolutnie konieczne”- powiedział George Soros w wywiadzie dla Project Syndicate 11.05.2020 r.

Ile nowych miejsc pracy wygeneruje 5G i dla kogo?

Czy polski rząd, który w 2018 przyjął strategię Polska 5G (można tam znaleźć wiele ciekawych informacji i danych), a jesienią 2019 r. podpisał umowę z operatorami telekomunikacyjnymi zawiązującą spółkę #Polskie5G opracował jakiekolwiek projekcje, analizy, kalkulacje, prognozy na temat tego w jakich działach i sektorach gospodarki oraz w których dokładnie branżach wprowadzenie tej technologii przysporzy nowych miejsc pracy, a ile tych miejsc pracy zabierze?

Ilu nowych bezrobotnych w handlu, usługach, produkcji, transporcie w perspektywie kolejnych 3-5 lat wygeneruje wdrażana w trybie ekstraordynaryjnym, bez kontroli i dyskusji społecznej technologia, która „daje władzę nad światem”, ma „zrewolucjonizować biznes” i nasze życie?

Te pytania należy skierować do ministrów rozwoju, cyfryzacji, oraz rodziny, pracy i polityki społecznej.

System ekspercki zdradził społeczeństwa

Przedstawiciele systemu eksperckiego en mass zdradzili swojego głównego pracodawcę. Świat nauki, świat medycyny, świat mediów, nie mówiąc już o politykach- zdradzili społeczeństwa, którym  powinny służyć. Uczciwa, rzetelna praca na rzecz tych społeczeństw jest jedyną racją bytu tychże ekspertów- nie ma innego moralnie uzasadnionego powodu ich istnienia. Jednak system ekspercki nie docieka, nie bada, nie wnika, nie dostrzega, nie informuje i nie alarmuje o czekającym państwa zachodnie kataklizmie. Świat ekspercki utrzymuje społeczeństwa w błogim uśpieniu, wykonując zlecenia na rzecz korporacji i rządów, które w większości i tak już bardziej reprezentują interesy korporacji niż swoich wyborców.

Gross świata lekarskiego, inżynierskiego, medialnego i prawniczego sprzymierzyła się z korporacjami farmaceutycznymi i technologicznymi przeciwko ludzkości. Dla zysku i władzy opracowują i wdrażają technologie działające na szkodę tych, których powinni chronić i których powinni wspomagać. Pozostali „eksperci” w swej masie milczą dla świętego spokoju i czasowego zachowania stanowisk. Wszyscy zgodnie kierują nas w stronę Nowej Normalności, której finałem będzie Postpandemiczny Totalitaryzm. Czyżby o tym nie wiedzieli? Teraz już wiedzą.

Nowa Zelandia- inkubator Nowej Normalności

Jednym z poligonów Pandemicznej Rewolucji 2020 staje się Nowa Zelandia. W związku z „pandemią COVID-19” policja otrzymała tam specjalne uprawnienia, polegające m.in. na tym, że ma prawo wejścia do prywatnego domu bez nakazu oraz dokonania przeszukania nieruchomości i własności prywatnej bez podania przyczyny, gdyby istniało „przekonanie że łamane są reguły” związane z pandemią. Policja może po prostu wejść na posesję i dokonać przeszukania na podstawie „przekonania”, czyli widzimisię policjanta.

Policja może również decydować o zamykaniu pomieszczeń i dróg dojazdowych, zakazywać podróżowania lub nakazywać pozostanie w domu. Bez prokuratorskich nakazów czy wyroków sądowych. Na postawie „przekonania o łamaniu reguł” związanych z pandemią.

W Nowej Zelandii według oficjalnych statystyk na „COVID-19” zmarło 21 osób.

Spisek żarówkowy vs spisek szczepionkowy

Czym był spisek żarówkowy i jakie miał konsekwencje dla systemu produkcji, handlu i sektora bankowego każdy może sobie sprawdzić, poczytać, obejrzeć filmy. „Zaprojektowana awaryjność” czyli celowe i świadome ograniczenie trwałości produktów już w fazie ich opracowywania, to nic innego jak świadome oszustwo producentów, banków i firm handlowych. Dla zysku.

Spisek żarówkowy dotyczy od lat każdego sektora i branży, od sprzętu RTV i AGD, po samochody, komputery i telefony. Jak to możliwe, że Mercedesem czy Volvo z lat ’70 można było jeździć 40 lat i działał niemal bezawaryjnie. Podobnie lodówki, telewizory, drobne AGD też nie chciało się psuć przez dziesiątki lat. I co się nagle stało? Inżynierowie i konstruktorzy pomimo postępu technologicznego i materiałowego zidiocieli? Zapomnieli jak buduje się trwałe, dobre, bezawaryjne i użyteczne rzeczy?

Podobnie rzecz się ma z jedzeniem. Jak to, co możemy obecnie kupić w sklepie porównać z tym, co mogliśmy kupić w latach ’60, ’70 czy ’80 nawet za głębokiej komuny? Czy to, co kupujemy obecnie w sklepach, nafaszerowane pestycydami, antybiotykami, glutaminianem sodu, sztucznymi aromatami i gumą arabską można jeszcze nazwać jedzeniem?

Jeśli wiemy, że projektanci, producenci, banki, rządy, eksperci, media dla zysku i kontroli okłamują społeczeństwa w sprawie żelazka, pralki, odkurzacza, kurczaków czy szynki, to dlaczego mieliby się zachować wobec nas uczciwie w sprawie szczepionek? W sprawie „ostatecznego rozwiązania” jak szczepionki nazywa sam Bill Gates.

Szczepionki wielozadaniowe

Tym bardziej, że prawdopodobnie wcale nie chodzi tu o szczepionki ale o wymuszenie społecznej zgody na nieograniczony dostęp do naszych ciał dla firm medycznych, farmaceutycznych i technologicznych, tak żeby zyskały one pełne prawo ingerowania w nasze ciała, czy wprowadzania substancji i technologii w  formie ciekłej lub stałej- płyny modyfikujące dna, implanty, podskórne mikroprocesory. Wszystko to z wykorzystaniem szantażu, zastraszenia i przemocy prawnej, bez możliwości dyskusji społecznej i bez społecznej zgody.

Jeśli jeszcze do kogoś nie dotarło po co narzucono nam nakaz noszenia maseczek, w których skuteczność ochronną nie wierzy sam prof. nauk medycznych minister zdrowia, to powinien zdać sobie sprawę, że to tresura, wyrabianie w nas zbiorowego nawyku, przyzwyczajenia, przekonania, że nie jesteśmy dysponentami własnego ciała. Że nie mamy prawa decydować o tym, jakie procedury medyczne będą nam aplikowane i na nas realizowane. To wstęp do zbiorowego przyzwolenia na medyczno-technologiczne eksperymenty, w niedalekiej przyszłości przewidziane dla nas wszystkich.

Na koniec pytanie otwarte do polskich władz: czy nasz rząd zamierza kupować szczepionki od ludzi jawnie propagujących i promujących satanizm w mainstreamowych mediach? Jeśli pan minister Szumowski lub jego zastępcy nie wiedzą o co chodzi, uprzejmie proszę o kontakt na priv.

Każdy musi mieć swoje IP

Tak jak napisałem powyżej, w akcji propagandowej inicjowanej przez koncerny farmaceutyczne i technologiczne, a przy tym publicznie wspieranej przez rządy wcale nie chodzi o „szczepionki”. Chodzi o wymuszenie społecznej i prawnej zgody, a nawet nakazu na nieograniczony dostęp do naszych ciał z uwagi na kolejne „pandemie” i sytuacje zagrożenia. Już wprost mówi się nie tylko o „tworzeniu odporności” ale o systemach kontroli i systemach płatniczych implementowanych w nasze ciała. To wymuszenie zgody na powszechne eksperymenty medyczne i technologiczne na ludziach w skali globalnej- nie miejmy co do tego żadnych wątpliwości. Raz złamana bariera, wymuszona i zatwierdzona prawnie zgoda na „pandemiczne szczepionki” będzie owocować kolejnymi „niezbędnymi zabiegami i modyfikacjami” niedoskonałego ludzkiego ciała.

Pamiętajmy, że Bill Gates, który zadeklarował wyprodukowanie 14 miliardów szczepionek (po 2 na obywatela świata), globalne zaczepianie ludzi nazywa w publicznych mediach „rozwiązaniem ostatecznym”. Bo tak prawdopodobnie ma być w istocie.

Jednostki, społeczeństwa, służby specjalne, policje i rządy mają siedzieć cicho, gdy całej populacji będą aplikowane zmienione genetycznie substancje i technologie umożliwiające automatyczne śledzenie, monitorowanie i namierzanie online dzięki sieci 5G.

Z tej klatki nie wyjedziemy już nigdy. Gdy system zostanie domknięty będziemy mogli tylko pozazdrościć Żydom egipskiej niewoli i pobratymcom Spartakusa- czasów rzymskich. W Nowym Wspaniałym Świcie jakikolwiek „bunt” czy „powstanie” nie będą po prostu możliwe z uwagi na technologiczny nadzór i medyczną kontrolę.

Jeśli w najbliższych kilkunastu miesiącach każdy miałby dostać swój numer IP wstrzyknięty pod skórę, to bez sensu wydaje się wdrażanie projektu „elektronicznych dowodów osobistych”. I tu brawa dla naszego rządu za wygenerowanie oszczędności- to byłoby niepotrzebne dublowanie systemów.

Życie w chmurze

Gdy każdy otrzyma już swój numer IP pod skórę, będzie rozpoznawalny i widoczny w sieci. Jego dane, z prędkością 100 razy szybszą niż obecnie będą gromadzone i archiwizowane w czasie rzeczywistym w „chmurze” w ogromnych klastrach „big data”. Sztuczna inteligencja z wykorzystaniem „deep learning” będzie monitorować i nadzorować anomalie, nieprawidłowości czy nagłe zburzenia w systemie. Stacje i nadajniki naziemne 5G rozmieszczone co kilkadziesiąt metrów, a prawdopodobnie „już niedługo w każdym domu” wspomagane kilkudziesięcioma tysiącami satelit E. Muska będą śledzić online każde urządzenie, każdy nr IP, a więc również i każdego z was.

Pieśń przyszłości? Ależ skąd! To czekająca tuż za progiem teraźniejszość! Te systemy są już w pełni operatywne i działają w Chinach, trzymając 1,4 miliarda ludzi za twarz. I tam nie podskoczy nikt, bo natychmiast zostanie namierzony i odłączony od systemu wraz ze swoim IP i „śladem węglowym”.

Na tym właśnie polega nowa technologia 5G i internet rzeczy: 100 razy szybsza, pozwalająca na błyskawiczną wymianę danych w czasie rzeczywistym. To dlatego obecnie samochody autonomiczne i autonomiczne drony rozbijają się o drzewa- transfer danych jest za wolny. Sieć 5G wyeliminuje ten problem i pozwoli wypuścić w naszą przestrzeń eskadry i szwadrony bezobsługowych latających i jeżdżących urządzeń. Dla naszego dobra i naszej korzyści, oczywiście.

Wiemy już kiedy zamkną Twittera, Facebooka i odbiorą smartfony

Facebook, Instagram, YouTube czy Google oraz pozostałe platformy zebrały już wystarczającą ilość danych na temat jednostek i społeczeństw. Niczego nowego już się o nas nie dowiedzą. Na dziś dla systemu kontroli i rozbudowanego aparatu władzy stwarzają one znacznie większe zagrożenie niż pożytek. Pomimo cenzury, pozwalają na społeczną komunikację, wymianę informacji, identyfikowanie, opisywanie, ekspozycję zjawisk i problemów. Poza tym, że są narzędziem kontroli, stanowią również narzędzie wymiany informacji, a to jest sytuacja niezwykle niebezpieczna dla będącego ciągle w fazie budowy nowego układu.

Należy przy tym pamiętać, że największego zagrożenia nie stanowią wcale „aplikacje śledzące” instalowane na używanych przez nas urządzeniach. „Po uruchomieniu sieci 5G nie będzie już potrzeby instalowania wielu aplikacji na smartfonach, bo dzięki szybkiej prędkości i wysokiej przepustowości transmisji danych będziemy korzystać z nich w chmurze”- stwierdzają eksperci z portalu interia.pl w artykule z połowy lipca 2019 r.

Za chwilę urządzenia fizyczne, takie jak smartfony i laptopy staną się bezużyteczne z punktu widzenia inwigilacji i nadzoru. Wystarczy posiadanie indywidualnego adresu IP, a system czujników i stacji nadawczych błyskawicznie wychwyci i należycie obsłuży delikwenta. Wszystkie operacje będą dokonywane w czasie rzeczywistym w „chmurze” na indywidualnym koncie abonenckim.

Co ty wiesz o communication distancing’u?

„Social distancing” jest przygotowaniem mas społecznych do nowej rzeczywistości, w której standardem będzie „communication distancingu”. Obecnie dostępne i wydające się nam oczywistymi metody komunikowania się społecznego zostaną zwyczajnie wyłączone, ponieważ przestały już przynosić korzyści, dostarczać nowych informacji o użytkownikach, a zaczęły stanowić coraz większe zagrożenie dla projektu Nowej Normalności.

Kiedy to nastąpi? Myślę, że pierwsze poważne „awarie” mediów społecznościowych i komunikacji telefonicznej (a najprawdopodobniej i energii elektrycznej- patrz wyłączane elektronie atomowe w Niemczech i wyłączane obecnie kopalnie w Polsce) mogą nastąpić podczas drugiej „fali pandemii” już jesienią i zimą tego roku, kiedy to ludzie ponownie „odizolowani” we własnych domach będą jeszcze chcieli masowo korzystać ze starej normalności.

Seria „katastrof” wynikających z „przeciążenia sieci i serwerów”? To się przecież czasem zdarza.

Drony nie odmawiają wykonania rozkazu

Drony przechodzą pozytywnie testy nie tylko w dostarczaniu paczek z Amazona. Dziennik Rzeczpospolita w artykule z grudnia 2019 opisuje testy latającego modelu wyposażonego w karabin maszynowy, trafiającego w 15-centymetrowy obszar z odległości 200 metrów. „Wkrótce będzie on w stanie brać na cel obiekty oddalone o więcej niż 400 metrów”- deklaruje producent.

Na tym polega przewaga technologiczna Rewolucji Pandemicznej 2020. Planuje się, że do 2022 roku światowa sieć 5G wspomagana 42 tysiącami satelitów E. Muska będzie mogła obsłużyć ponad 28 miliardów urządzeń (po 3 na obywatela + indywidualne IP). Do spacyfikowania społecznych buntów nie będzie już potrzebna armia ani policyjne służby. Wystarczą drony.

Jeśli ktoś nie wierzy, że w „świecie zachodu” dopuszcza się eliminowanie cywili, niech przejrzy statystyki i obejrzy materiały filmowe z trwających ponad rok protestów Żółtych Kamizelek we Francji, gdzie wg oficjalnych danych zginęło 11 osób. A to przecież były przejawy strajków, nie rewolucji.

Zachodnie społeczeństwa mają, póki co, przewagę liczebną nad tutejszymi elitami. Nie da się też wykluczyć buntu uzbrojonej siły żywej w przypadku zbyt drastycznych dyspozycji skierowanych przeciwko społecznościom. Jednak wprowadzenie systemów 5G i ograniczenie praw w wyniku kolejnych fal kontrolowanych kryzysów (czarnych łabędzi) tę przewagę liczebną i częściowo militarną zniwelują.

W Chinach dzięki nowym technologiom udaje się kontrolować ponad 1,4 miliardami ludzi, zatem w Europie nie powinno być problemów z zapanowaniem nad 750 milionami potulnych osobników wychowanych w duchu politycznej poprawności.  

Jeżeli chcemy się dowiedzieć jaki będzie postpandemiczny ustrój społeczno-polityczno-gospodarczy przyjrzyjmy się uważnie współczesnym Chinom pod kątem cyfrowej kontroli ludności, pomnóżmy to przez dwa, dodajmy do tego zapaść gospodarczą, policyjno-wojskowy terror, i społeczne zamieszki wynikające z rodzącego się sprzeciwu wobec Postpandemicznego Totalitaryzmu. Gdy dodamy do tego czynnik islamski w Europie i bliskość Afryki, otrzymamy scenariusz jak z katastroficznego filmy science fiction. I nie jest to wizja nieokreślonej przyszłości, ale prawdopodobnie obraz Starego Kontynentu za rok, góra dwa lata.

Społeczeństwa dezaktywowane małymi krokami

Czy to możliwe? Jak to możliwe? Jak to się może stać? Przecież nie mogą nam wprowadzić nowego systemu bez naszej wiedzy, poza naszą zgodą, tak?  Ludzie przecież będą się buntować, będą się bronić, będą protestować, wyjdą na ulicę, nie wybiorą tych, którzy będą próbować stosować takie sztuczki.

Ani w połowie marca, ani w połowie kwietnia, ani nawet w połowie maja, kiedy gospodarki cywilizowanego świata nieubłaganie idą na dno, nie protestuje prawie nikt. Autorytety milczą, publicyści zajmują się odwracaniem uwagi i zabawianiem gawiedzi, politycy zapewniają, że wszystko będzie dobrze. Tymczasem kawałek po kawałku odbierane są nam kolejne prawa i wpływ na podejmowane decyzje, przy jednoczesnej aprobacie i wspieraniu budowy cyfrowego więzienia bez krat i klamek. Jakże dumny był premier Morawiecki z zapowiedzi inwestycji Microsoftu w największe w Europie Środkowo-Wschodniej centrum baz danych.

Poszczególne państwa zaczynają rozbrajać swoich obywateli- Kanada i Nowa Zelandia wprowadziły właśnie restrykcje dotyczące posiadania broni. Najtrudniej pójdzie z Amerykanami, ale i tam prawdopodobnie uda się opracować serię poważnych kryzysów i wygenerować listę istotnych powód, żeby rozbroić społeczeństwo.

Postawiłbym dolary przeciwko orzechom, że wyborów prezydenckich 2020 w USA po prostu nie będzie. Kolejne fale pandemii, innych kryzysów i potencjalnie nieoczekiwane dziś kłopoty prezydenta i wiceprezydenta mogą wykreować sytuację podobną do tej obecnej w Polsce. Niemożliwe? A kto da sobie uciąć rękę, że wybory prezydenckie w Polsce jeszcze się odbędą? Ja nie.

Wielka orkiestra heroldów Nowej Normalności

Od Nowego Yorku i Ottawy, przez Londyn, Paryż, Berlin po Warszawę premierzy, prezydenci, ministrowie w autorytecie swoich urzędów ogłaszają swoim społeczeństwom, że „po pandemii wkroczymy w Nową Normalność”. W nowe CO?

Co to za system prawny, polityczny, społeczny i gospodarczy ta Nowa Normalność? W których paragrafach ustaw zasadniczych został on opisany? Nowa Normalność? A co się nagle stało ze starą normalnością, panowie i panie przywódcy narodów? Czy ktokolwiek raczył wytłumaczyć to swoim obywatelom? Faktycznie, jest pewien kłopot. Bo jak tu powiedzieć ludziom wprost: jesteście prowadzeni w Totalną Niewolę.

Okazuje się, że żeby rządzić całym kapitalistycznym światem wcale nie potrzeba tak wielu ludzi.

Totalitaryzmu nie wprowadza się przez aklamację

Rewolucje nie są zatwierdzane w jawnych głosowaniach. Decyzje o nich podejmuje się w zaciszu gabinetów na najwyższych szczeblach. Dotychczasowe rewolucje prowadzone były z wykorzystaniem mas ludzkich celem poszerzenia ich praw wobec świeckich i kościelnych ośrodków władzy, oraz zyskania przywilejów majątkowych w relacji do tych, którzy majątki posiadali. Obecna rewolucja prowadzona jest z wykorzystaniem kryzysów (czarnych łabędzi), globalnych korporacji, masowych mediów, zaawansowanych technologii i rządów poszczególnych państw będących na usługach tychże korporacji. Same korporacje działają oczywiście per procura.

Nowy system zostanie wprowadzany za pomocą terapii szokowych, tak jak lockdown w tym roku. Nie będzie żadnych protestów, sprzeciwów, marszów, antykorporacyjnych czy antyrządowych wystąpień, tak jak nie było ich w marcu 2020 roku, kiedy 3 miliardy ludzi zamknięto w domach i odebrano im podstawowe prawa.

Teraz scenariusze będą bardziej precyzyjne, a skuteczność aparatu represji o wiele większa.

Trzy alternatywne ścieżki dojścia, jeden finał

Do systemu Postpandemicznego Totalitaryzmu istnieją trzy ścieżki dojścia. Po pierwsze ścieżka „czarnych łabędzi”, powtarzających się jeden po drugim fatalnych w skutkach kryzysów, z których każdy będzie wymagał od społeczeństw kolejnych rezygnacji i wyrzeczeń, a rządom i korporacjom będzie przekazywał coraz więcej majątku i praw. Podobnie jak w marcu tego roku, pewnego dnia, np. wiosną po przygnębiającej i długiej zimie, premierzy i prezydenci Zachodniego Świata będąc w sytuacji przymuszonej, nie mając oczywiście innego wyjścia, w jednym czasie ogłoszą kolejny etap normalności: Postpandemiczny Totalitaryzm. Wszystko dla dobra ludzkości.  

Druga ścieżka to otwarty, globalny konflikt zbrojny. W wywiadzie dla jednego z portali w lipcu 2019 r. dr Jacek Bartosiak, geostrateg, analityk, szef think-tanku powiedział wprost: „Upada świat, w którym żyliśmy przez ostatnie 30 lat. Jego architekt musi złamać swoje dotychczasowe zasady, żeby utrzymać pozycję. Handlowe starcie USA z Chinami może się przerodzić w regularną, tradycyjną wojnę.”

Wiadomo, że po każdym konflikcie zbrojnym muszą nastąpić kryzysy, epidemie i pandemie. Po fazie globalnej wojny wejdziemy w fazę „czarnych łabędzi”, która doprowadzi nas do Postpandemicznego Totalitaryzmu. Kółko się domknie.

Trzecia ścieżka, dająca z pozoru pewne szanse i nadzieje, to ścieżka negocjacji nowego społecznego ładu przy pełnej świadomości i z aktywnym udziałem społeczeństw. Zwykli ludzie, mając przed sobą jasno określoną perspektywę kilkunastoletniej biedy i alternatywną cyfrową, totalną niewolę, zapewne wybraliby wariant pierwszy. Z tym, że wówczas, jak się domyślam, ceną takiego rozwiązania musiałoby być rozliczenie „hodowców czarnych łabędzi” oraz rozliczenie majątków możnych tego świata.

Ale możni tego świata nigdy nie zgodzą się na utratę władzy, pieniędzy, pozycji i przywilejów.

Hodowcy czarnych łabędzi muszą pozostać bezkarni

W swojej teorii Nassim Taleb Czarnym Łabędziem nazywa zjawisko łączące niską przewidywalność ze znacznymi skutkami dla otaczającej nas rzeczywistości. Do takich nadzwyczajnych wydarzeń można zaliczyć rewolucję bolszewicką, I i II wojnę światową, ataki na WTC, zamachy w Paryżu i Nicei. Większość z tych wydarzeń zmieniła relacje społeczne, polityczne i gospodarcze w wymiarze lokalnym bądź globalnym. Zamachy z 2001 w USA czy z 2015 (Paryż) i 2016 (Nicea) dały władzom amerykańskim i francuskim pretekst do zaostrzenia prawa aż po stan wyjątkowy, którego regulacje już na dobre weszły do codziennego ustawodawstwa Stanów Zjednoczonych i Francji. Wyjątkowe okoliczności stwarzają władzy nadzwyczajne możliwości.

A jeśli odwrócimy sytuację? Jeśli teoria Czarnego Łabędzia, mit  o tym, że żyjemy w zupełnie nieprzewidywalnej rzeczywistości jest w większości przypadków kompletną bzdurą i bajką dla ciemnych mas? Jeśli jedynym powodem, dla którego musimy wymyślać podobne historie jest niemożliwość wciągnięcia konsekwencji karnych i finansowych wobec hodowców Czarnych Łabędzi? Jeśli reprezentujące nas władze i służby wobec tych hodowców są bezradne, czy nawet bezkarność im zapewniają?

Ilu biznesmenów na wysokich stanowiskach poniosło prawną i finansową odpowiedzialność za wykreowanie kryzysu 2008 r.? Czy potentaci finansowi nie rozumieli, że reprezentowane przez nich firmy i korporacje obracały fikcyjnymi, nie mającymi realnej wartości i szkodliwymi dla gospodarki instrumentami finansowymi? Ile globalnych instytucji finansowych zapłaciło odszkodowania lub zbankrutowało? Ilu bankierów i menadżerów odsiaduje nadal wieloletnie wyroki?

Stada Czarnych Łabędzi będą atakować rynki, gospodarki, społeczeństwa i rządy. Gdy w grę wchodzą możliwości manipulacji pogodą i masowe zarządzanie ludzkimi lękami, paleta opcji jest coraz większa. Łowcy Czarnych Łabędzi tracą czas na wielostronicowe analizy zjawisk i przypadków, zamiast skupić się na eliminacji ich hodowców. Dopóki kryzysy będą przynosić ich kreatorom krociowe zyski, ogromne transfery kapitału i władzy, przy zapewnieniu nietykalności i bezkarności, Czarne Łabędzie będą wypuszczane stadami a ich hodowcy będą mogli liczyć zyski i spać spokojnie. Doprowadzone do stanu histerii i granic psychicznej wytrzymałości masy ludzkie- wręcz przeciwnie.

W porównaniu do czekających nas prawdopodobnie krachów i kryzysów, z perspektywy czasu Czarny Łabędź pandemii COVID-19 może się nam wydawać gołąbkiem pokoju.

Żaby wypuszczone z garnka na deszczyk, na słoneczko

Społeczeństwo nie jest jeszcze nawykłe do permanentnego terroru, dlatego pokrywka od garnka została na chwilę uchylona i podgrzanym solidnie żabom pozwolono wyskoczyć na wiosenny deszczyk i zbliżające się letnie słoneczko. Przewiduję jednak, że nie będzie to radość zbyt długotrwała.

Masom ludzkim pozwoli na chwilowy oddech. Rozgrywający zyskali trochę czasu na przegrupowanie sił i doprecyzowanie scenariuszy. Dlatego trzeba cieszyć się tym co jest. Do wakacji dzieci nie wrócą już do szkoły. Obawiam się, że we wrześniu również nie. W połowie lipca może nastąpić ściągnięcie cugli i przygotowanie do jesiennego sezonu. Nastąpią pierwsze przyloty stad czarnych łabędzi. Z wielu kierunków i destynacji.

To prawdopodobnie ostatnia taka wiosna i ostatnie takie lato w tym stuleciu. Korzystajcie.

Wolę się mylić niż popełnić grzech zaniechania

Można też postawić pytania czy wyciągane tu wnioski nie są nazbyt radykalne, zbyt pochopne, czy do konkluzji nie skaczemy zbyt pospiesznie, popełniając przy tym podstawowe błędy konfirmacji?

Z uwagi na, delikatnie mówiąc, nadzwyczajne w dotychczasowej historii Europy i Świata zjawiska, pozwalam sobie postawić nieco inne pytania: czy nie za dużo tych „przypadków”? Czy konsekwencje społeczno-polityczno-gospodarcze dla całej populacji nie są potencjalnie zbyt poważne? Czy nie mamy do czynienia ze zjawiskami nazbyt niebezpiecznymi, wręcz rewolucyjnymi, rekonstruującymi dotychczasowy porządek rzeczy, a jednocześnie odbywającymi się bez udziału społeczeństw, z siłowym, represyjnym wyłączeniem społeczeństw z debaty nad „końcem zachodniej cywilizacji”?

W kontekście zjawisk i wydarzeń, które jeszcze 3-4 miesiące temu byłby nie do pomyślenia i musiałyby wywołać oburzenie i zgrozę, a dziś przyjmowane są jako oficjalne rządowe scenariusze, stawiane w tym tekście pytania wydają się być mocno złagodzone. Chociaż już za chwilę może nie być czasu, miejsca i sposobności na jakąkolwiek dyskusję.

Całe szczęście w przyszłym roku będzie koniec świata

Co do opisanych powyżej wydarzeń i faktów nie może być wątpliwości- ich prawdziwość jest weryfikowalna nawet przez niezbyt rozgarniętego stażystę w dowolnej redakcji czy biurze analiz.

Co do smutnych wniosków płynących z tychże faktów i zjawisk, bardzo chciałbym, żeby ktoś je sfalsyfikował i przedstawił inny, pozytywny scenariusz czekających nas wydarzeń. Wtedy przynajmniej będę mógł spokojnie pomyśleć o  przyszłorocznych wakacjach, a w najbliższy weekend zacząć kosić i porządkować podwórko. W przeciwnym razie mogę mieć naprawdę poważne kłopoty.

SAD

Zmiana globalnego systemu operacyjnego

Dotychczasowe rewolucje były przeważnie widowiskowe, gwałtowne, krwawe, brutalne, dynamiczne, kolorowe, zaskakujące, „spontaniczne” lub dobrze zaplanowane. Zawsze przynosiły istotne zmiany: społeczne, polityczne, gospodarcze, kulturowe i obyczajowe, znajdujące potem swoje odzwierciedlenie w systemie prawnym. Tak w przypadku Rewolucji Francuskiej, rewolucji przemysłowej, Rewolucji Bolszewickiej 1917, rewolucji seksualnej z ’68 czy obyczajowej zapoczątkowanej w latach ’70, z której potem wykiełkowały współczesne ruchy feministyczne i ideologie LGBT, możemy wymienić szereg cech wspólnych. Jednak trzy z nich wydają się najbardziej istotne.

Wszystkie powyższe rewolucje prowadzone były z wykorzystaniem dostępnych wówczas mas społecznych. A to udręczonego ludu Paryża, a to pańszczyźnianych mas chłopskich, a to wykorzystywanego proletariatu, a to znudzonych życiem przedstawicieli klas średnich, czy zagubionych w ponowoczesności i konsumpcji reprezentantów pokoleń X, Y, Z. I wszystkie obligatoryjnie niosły na sztandarach, obok innych haseł, hasła „postępu” oraz „wolności”, „wyzwolenia”.

Wyzwolenia od tyrani arystokratów, od trudu pracy rąk, od ucisku burżuazji i fabrykantów, od opresji religijnej i kulturowej, czy wreszcie hasło wyzwolenia od wszystkiego, nawet od biologicznej płci. Ostatnia rewolucja głosiła obietnicę wyzwolenia totalnego. Ponadto każda z tych rewolucji wymagała czasu.

Bez społecznej zgody- rewolucja a rebours

Obecna rewolucja, Rewolucja Pandemiczna 2020 jest inna. Prowadzona jest bez haseł, bez okrzyków, bez fajerwerków, bez sztandarów i flag, bez pieśni i wystrzałów armatnich. Rewolucja bez aktywnego udziału społeczeństw, z całkowitym wyłączeniem publiczności. To rewolucja a rebours prowadzona głównie w zaciszu technokratycznych gabinetów, której celem jest, czy się to komuś podoba czy nie, totalne zniewolenie społeczeństw w rekordowo krótkim czasie.

Rewolucja Pandemiczna 2020 musi być prowadzona w ciszy i w ekspresowym tempie, nieznanym dotąd rewolucjonistom z dwóch kluczowych powodów. Po pierwsze musi być wdrożona, zanim rządom skończą się pieniądze a rozwścieczeni ludzie nie wyjdą na ulicę.

Po drugie, ponieważ społeczeństwa dla których projektowana jest Nowa Wspaniała Normalność nie mogą się zorientować co je czeka dopóki ta Normalność nie będzie w pełni gotowa, operatywna, oplatająca najbardziej istotne aspekty ludzkiej aktywności. Wówczas jednak nie będzie już drogi odwrotu.

Wystarczy spokojne zaczekać rok, półtora, góra dwa lata. Zostań w domu.

Ze średniowiecza Liberalnej Demokracji do Nowej Wspaniałej Normalności

Wolnorynkowy kapitalizm i liberalna demokracja najwyraźniej się zużyły i wyczerpały swoją formułę. Nie są już potrzebne i użyteczne dla globalnych graczy, dlatego muszą zostać zastąpione przez inny, bardziej wydajny i korzystny dla nich system, gwarantujący spokój, bezpieczeństwo oraz ciągłość i niezmienność dotychczasowej władzy.

Aktualizacja globalnego systemu funkcjonowania świata musi przebiegać niezwykle szybko, zanim obecny system nie imploduje samoczynnie a procesy gospodarcze, społeczne i polityczne nie wymkną się zupełnie spod kontroli.

O skrajnej niewydolności wolnorynkowego kapitalizmu i tak zwanej liberalnej demokracji wiadomo od dawna, jednak przez lata udawało się tuszować i łatać wady systemu m.in. poprzez delegowanie produkcji na Daleki Wschód, nakręcanie konsumpcji, kontrolowane kryzysy, lokalne rewolucje i zbrojne konflikty oraz nieustanny dodruk pustego pieniądza.

Międzynarodowe ośrodki władzy chcąc uniknąć samoczynnej zapaści, implozji mechanizmów gospodarczych i eksplozji społecznego niezadowolenia, zachowując przy tym maksimum kontroli nad nieuniknionymi procesami i zjawiskami, postanowiły przeprowadzić społeczeństwa Zachodniej Cywilizacji ze średniowiecznego świata liberalno-demokratycznej ciemnoty i zabobonu w Nową Wspaniałą Normalność.

Konsumpcjonistyczny, wytresowany w błyskawicznym posłuszeństwie ciemny lud  ponowoczesnego świata konsumpcji kupi to bez zadawania zbędnych pytań. I jeszcze będzie klaskał z balkonów gdy służby porządkowe Nowej Normalności będą wyciągać z domów niewygodne dla systemu, oporne jednostki. Wieloletnia ideologiczna i medialna tresura za pomocą rewolucji obyczajowych, przymusów prawnych, poprawności politycznej, z wykorzystaniem mainstreamowych i społecznościowych mediów i seriali online już przynosi spodziewane rezultaty.

Padła komenda: #zostanwdomu! Zostajesz.

Rządy i korporacje poza społeczną kontrolą

Liberalna demokracja i wolnorynkowy kapitalizm dawały pozory społecznej kontroli nad sprawującymi władzę rządami, głównie poprzez presję i protesty społeczne, odkrywanie kulis władzy i informacji o aferach gospodarczych czy obyczajowych, mniej lub bardziej czytelne procedury biurokratyczne, czy wreszcie akty wyborcze- głosowanie. Jednocześnie rządy udawały, że mają cień kontroli nad rozrastającymi się w globalnym środowisku przepływającego kapitału ponadnarodowymi korporacjami, nie mogąc ich przy tym przymusić do rzeczy tak oczywistej w gospodarce jak płacenie podatków w miejscu faktycznego prowadzenia działalności gospodarczej.

Multimiliardowe, ponadnarodowe korporacje i koncerny są poza jakąkolwiek kontrolą społeczną czy rządową. Korzystając z dobrodziejstw i przywilejów wolnego rynku, same reguł wolnego rynku nie przestrzegają, i nie biorą odpowiedzialności za swoje poczynania.

Tak było w 2008 r. kiedy amerykańskie korporacje finansowe zamiast zbankrutować z powodu błędnych decyzji swoich zarządów, a co nie wykluczone z uwagi na celowe wywołanie światowego krachu, otrzymały pomoc od amerykańskiego rządu w wysokości ponad 800 miliardów dolarów. Za lekkomyślność, brak profesjonalizmu, rozwagi, być może za celowe działanie, a na pewno za luksusowe życie zapłacić musiał amerykański podatnik. Po otrzymaniu rządowych dotacji szefowie finansowych koncernów stojących przed otchłanią bankructwa, wypłacili sobie wielomilionowe premie.

Tym razem będzie podobnie, z tym, że za wieloletnie działania na szkodę zachodnich społeczeństw będą musiały zapłacić te społeczeństwa cenę znacznie wyższą: pauperyzacją klasy średniej, likwidacją dotychczasowych mechanizmów gospodarek wolnorynkowych oraz zawieszeniem liberalnej demokracji, nawet w jej obecnej, ułomnej formie.

Cóż poradzić? Mamy przecież globalną pandemię i globalny kryzys. Siła wyższa!

Światowa piramida finansowa musiała się zawalić

Przypomnijmy sobie historię Bernarda Madoffa skazanego w 2009 roku na 150 lat więzienia za malwersacje finansowe szacowane na 65 miliardów dolarów. Z pewnością wielu możnym tego świata wryły się w pamięć zdjęcia okrytego publiczną infamią i wyprowadzanego w kajdankach Madoffa- nikt z nich nie chciałby mieć w swoim rodzinnym albumie tego typu zdjęć.

Dlatego wieloletni światowi szulerzy, odpowiedzialni za stworzenie obecnej globalnej piramidy finansowej, a w konsekwencji za zrujnowanie światowych gospodarek, całych gałęzi przemysłu, usług, wreszcie całych społeczeństw, woleli pchnąć w przepaść świat niż przyznać się do winy i ponieść odpowiedzieć za to co robili. Wszystko po to by zachować bezkarność, gigantyczne majątki i władzę.

Światowe elity na Rewolucji Pandemicznej 2020 zarobią. W konsekwencji czekającego nas kataklizmu być może zgodzą się łaskawie przyjąć niechcianą, nie do udźwignięcia przez lokalne rządy władzę, zgadzając się na kierowanie sprawami Nowego Świata. Bo nikt poza nimi nie będzie w stanie unieść brzemienia czekającej nas rzeczywistości. 

Globalny cover up, ucieczka do przodku, przekierowanie zbiorowej uwagi, zyskanie dodatkowego czasu, niezbędnego na przeprojektowanie i wdrożenie nowego systemu, Nowej Normalności.

Czasu wymaga również przegrupowanie sił, opracowanie strategii bezpieczeństwa, i w pełni wydajnego, operatywnego systemu inwigilacji, nadzoru i kontroli dziesiątków milionów bezrobotnych, rozwścieczonych mas ludzkich byłej klasy średniej, którym zostanie odebrane dotychczasowe życie, bo o jakimkolwiek „stylu życia” nie będzie mogło być już mowy.

Ośrodki władzy już wiedzą, że żadnego „pojutrze” nie będzie

Rządy na całym świecie drukują gotówkę i pompują ją w swoje zamrożone gospodarki. Jak to się dzieje, że polski rząd przez lata miał kłopot ze znalezieniem kilku czy kilkunastu miliardów złotych na tak ważne inwestycje jak budowa systemów gromadzenia i dystrybucji wody, pełnego wykorzystania zasobów naturalnych, odbudowy polskiego przemysłu farmaceutycznego, rolno-spożywczego, przetwórczego, czy stworzenie 100 tys. armii WOT? Dziś bez problemu uruchamia pakiety pomocowe sięgające 71% rocznego budżetu państwa.

312 miliardów złotych, do końca tego roku, może nawet 450. Skąd nagle w państwowym skarbcu tyle wolnej gotówki?

Zamrożona gospodarka nie generuje przychodów, nie generuje też podatków. Kto spłaci te długi, skoro setki tysięcy małych i średnich przedsiębiorstw po prostu zbankrutuje i podatków płacić nie będzie komu? Skąd państwo będzie miało dochody, jeśli ludzie nie będą mieli pracy? Co dalej?

Rządy serwują swoim społeczeństwom usypiające pakiety pomocowe w różnej postaci, generują i transferują gigantyczne strumienie finansowe bez opamiętania, ponieważ wiedzą, że żadnego „pojutrze” nie będzie.

Nikt już nigdy nie będzie musiał tych pieniędzy zwracać, spłacać, bilansować, ponieważ powrotu do systemu pod szyldem „gospodarki wolnorynkowej” już nie ma i nie będzie.

Stary Świat właśnie się skończył.

Skrócenie „łańcucha wolności” zamiast skrócenia „łańcucha dostaw”

Po wybuchu pandemii w Chinach i przeniesieniu histerii na grunt europejski i amerykański wiele mówiło się o konieczności „skrócenia łańcucha dostaw”, „powrotu przemysłu na rynki lokalne”, „odbudowy kluczowych, strategicznych branż na miejscu”.

Od 12 marca 2020 roku polska gospodarka była systematycznie ograniczana, zamykana, zamrażana. Pięć branż jakie mimo pandemii funkcjonowały pełną parą to: produkcja, import, dystrybucja maseczek, respiratorów, fartuchów i innych akcesoriów medycznych (ale nie lekarstw na koronawirusa); masowa produkcja newsów, fake newsów, instrukcji, komunikatów, statystyk i narzędzi społecznego zastraszania; seryjna produkcja, kuriozalnych, wewnętrznie sprzecznych, nieproporcjonalnie restrykcyjnych przepisów ograniczających prawa i wolności obywatelskie i religijne. Pełną parą idzie też produkcja pustego pieniądza materializującego się w kolejnych odsłonach tarcz antykryzysowych.

Równolegle z rosnącą krzywą zachorowań i śmiertelności rosła również krzywa prowadzonych prac instalacyjno-montażowych systemu 5G. W ostatnich dniach jedna z sieci ogłosiła uruchomienie komercyjnych usług 5G na terenie kilku polskich miast. Budowa nowych urządzeń, masztów nadajników, i modernizacja dotychczasowych sieci teleinformatycznych przebiega bezkolizyjnie. Wszelkie ograniczenia, istniejące i potencjalne usuwane są ustawowo. Podwykonawcy telekomów instalują i wymieniają linie światłowodowe nawet w niewielkich mieścinach.

Pandemia nie przeszkodziła rozwojowi nowej technologii, chociaż nie jest to technologia, która ma służyć społeczeństwu. Ona ma służyć kontroli społeczeństw, dlatego zarówno dominujące portale społecznościowe, mainstreamowe media do spółki z politykami zarządziły embargo na dyskusję i cenzurę informacji dotyczących COVID-19 i technologii 5G.

Polski rząd zamiast skracania łańcuchów dostaw, coraz bardziej skupia się na skracaniu łańcuchów wolności słowa i wolności osobistej, które po wdrożeniu wszystkich obostrzeń prawnych i rozwiązań technologicznych będą sięgać nie dalej niż metr od własnej budy.

Chmury obliczeniowe nie sadzą ziemniaków i nie pieką chleba

Premier Morawiecki z dumą ogłosił, że firma Microsoft ma zainwestować w Polsce miliard dolarów na wybudowanie największego w Europie Środkowo-Wschodniej centrum danych, tak zwanej Krajowej Chmury. Oznacza to, że należąca do niedawna do Billa Gatesa globalna spółka zainwestuje w naszym kraju około 4 miliardy złotych w gigantyczną serwerownię, gdzie będą gromadzone, przechowywane i przetwarzane ogromne ilości danych o Polakach.

Domyślać się możemy, że Krajowa Chmura będzie powstawała w ścisłej współpracy i na potrzeby powołanej jesienią 2019 r. spółki Polskie 5G.

Wydatek 4 miliardów złotych na serwery, bazy danych, oprogramowanie i szkolenie personelu wydaje się kwotą śmiesznie małą w porównaniu z 312 miliardami złotych wyasygnowanymi w trybie pilnym przez nasze państwo w ramach tarczy antykryzysowej. Co nie oznaczy, że ta inwestycja nie stwarza realnego zagrożenia dla polskiego społeczeństwa- wręcz przeciwnie.

Premierowi polski warto zadać pytania, o projekty, koncepcje, plany, na czas nadciągającego krachu inne niż produkcja ustaw, produkcja fake newsów, produkcja pustego pieniądza i implementacja technologii służącej do kontroli ludzi za pomocą rzeczy?

Gdzie są plany odbudowy polskiego przemysłu, fabryk, przetwórni, wytwórni, silosów zbożowych na czas pandemii i zapaści gospodarki światowej, które nieuchronnie nas czekają?

Chmury obliczeniowe i bazy danych nie zasiewają pól, nie szyją ubrań i butów, nie pieką chleba, nie produkują lekarstw czy zdrowej żywności. Jednak są wyjątkowo skuteczne w zbieraniu gigantycznych ilości informacji o każdym z nas. Skutecznie też wspierają intenret rzeczy, które to „rzeczy” wcale nie będą należeć do nas.

To nie jest tak, że twoja pralka będzie z tobą rozmawiać. Nie na tym to polega.

Internet rzeczy- to nie będą Twoje rzeczy

Żeby nie być posądzonym o opieranie się na wątpliwych źródłach i propagowaniu teoriach spiskowych, wszystkim polecam rządowe strony zawierające informacje na temat projektu Polska 5G z 2018 r., informacje dotyczące wdrażania tejże strategii, zawiązanej jesienią 2019 roku spółki Polskie 5G. Zachęcam również do zapoznania się z prezentacjami, stronami internetowymi i filmami reklamującymi usługi technologii 5G, publikowanymi przez samych operatorów telekomunikacyjnych, będących współinicjatorami spółki Polska 5G, tj. Plus, Play, Orange, T-Mobile i Exatel.

Każde z tych źródeł potwierdza, że mamy do czynienia z technologią, zapewniającą 100 krotnie szybszy internet, 1000 krotnie większy zasięg, która umożliwia pracę 100 urządzeniom na 1 m2 z prędkością 100 krotnie większą niż zapewnia to dotychczasowa technologia 4G.

Jak pomieścić 100 osób na 1 m2?

Odpowiedź jest bardzo prosta: to nie jest technologia stworzona z myślą o ludziach, o tym, że będą jej używać zwykli lidzie. To technologia stworzona dla rzeczy. I nie będzie tak, że to twoja lodówka, pralka czy czajnik będą ze sobą rozmawiać. Rzeczy obsługiwane przez technologię 5G nie będą należały do nikogo z nas. No może w pierwszej fazie będą to smartfony. Jednak po wprowadzeniu systemu płatności opartych o biotechnologiczne systemy kontroli i płatności telefony będzie można wyłączyć lub ograniczyć ich funkcje do rozrywki. Z punktu widzenia administratorów Nowej Normalności możliwość bezpośredniego komunikowania się pomiędzy jednostkami ludzkimi będzie nadal stanowić problem dla systemu. Będzie źródłem potencjalnego zagrożenia poprzez rozprzestrzenianie się niewygodnych informacji.

Dlatego zostań w domu, nie wychodź, nie kontaktuj się ze znajomymi, nie dyskutuj. Jeśli masz potrzebę użyj telefonu lub komunikatora typu Skype (własność Microsoftu).

Już za dwa lata zrobi to za ciebie twój indywidualny, dedykowany, państwowo-korporacyjny dron.

Trzy obszary nieodwracalnych zmian

Rewolucja Pandemiczna 2020 spowoduje nieodwracalne zmiany w co najmniej trzech istotnych obszarach życia społecznego.

Po pierwsze- prawo. Do znudzenia można powtarzać, że po zamachach na WTC w 2001 roku i wprowadzeniu Patriot Act, mimo kolejnych perturbacji i podejmowanych prób Amerykanie nie odzyskali swoich praw sprzed zamachów. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda we Francji, gdzie po zamachach paryskich w 2015 roku i zamachach w Nicei, wprowadzony stan wyjątkowy na stałe został implementowany do prawa francuskiego.

Mimo stanu wyjątkowego przez ponad rok regularnie trwały protesty Żółtych Kamizelek, z którymi reżim Macrona nie mógł sobie poradzić. Kilkanaście ofiar śmiertelnych tychże protestów i setki rannych w wyniku brutalnych działań policji nie zniechęciło Francuzów do cotygodniowych przemarszów ulicami Paryża i wielu innych miast.

Dopiero „pandemia koronawirusa” zatrzymała protesty i umożliwiła Macronowi wprowadzenie zmian prawnych za pomocą dekretów. Takie możliwości daje ośrodkom władzy Rewolucja Pandemiczna 2020.

W przypadku tradycyjnych rewolucji prawo było zmieniane ex post, w ich wyniku, i dostosowywane w pewnej mierze do oczekiwań i nastrojów społecznych. W przypadku Rewolucji Pandemicznej 2020 prawo jest zmieniane ex ante, z góry, a nie w wyniku rewolucyjnego zrywu, przewrotu, presji czy procesów społecznych. To restrykcyjne zmiany prawne inicjują społeczne procesy i tworzą nowe, społeczne wzorce. W przeciwieństwie do dotychczasowych zmian rewolucyjnych, dziś prawa ograniczają wolność jednostki i grup społecznych zamiast obszar wolności i przywilejów poszerzać. Takie są zasady rewolucji a rebours.

Zmiany prawne wprowadzane w wyniku COVID-19, o ile dojdzie do wdrożenia dwóch poniżej opisanych narzędzi, będą nieodwracalne, a ich odzyskanie stanie się niemożliwe. Na tym polega wprowadzana w zaciszach technokratycznych gabinetów cicha rewolucja bez udziału czynnika społecznego, bez udziału publiczności.

Po drugie- genetyka. Drugi obszar nieodwracalnych zmian to zmiany genetyczne całych populacji- lokalnie i globalnie. Nie mówimy tu o spiskowych teoriach antyszczepionkowców ale o zapowiedziach podziwianego w niektórych kręgach konstytucyjnego ministra polskiego rządu pana Łukasza Szumowskiego, który zapowiedział obowiązkowe szczepienia jako warunek powrotu do Nowej Normalności.

W skali globalnej z zapowiedzią powszechnego obowiązku szczepień wystąpił Bill Gates deklarując gotowość wyprodukowania nie 7 a 14 miliardów szczepionek.

Dyskusję na temat wykorzystywania odzwierzęcego DNA w szczepionkach oraz wpływu szczepionek na ludzkie DNA pozostawiam biologom, lekarzom i wirusologom. Czytelnikom niniejszego tekstu pragnę zadać jedno pytanie, przed odpowiedzią na które sugeruję zapoznanie się ze szczepionkowymi dokonaniami Billa Gatesa w Afryce:

Czy powierzyłabyś/ powierzyłbyś temu człowiekowi zdrowie, życie i przyszłość swoich dzieci?

Po trzecie- technologia. O tym jakie zastosowanie będzie miała technologia 5G pisałem obszerniej w poprzednim tekście pt. Raport z oblężonego Świata.  Warto też, żeby każdy zainteresowany tematem zechciał poświęcić przynajmniej godzinę na przejrzenie materiałów na temat tej technologii, które póki co nadal są dostępne w sieci.

Wnioski jakie nasuwają się po obserwacji wdrażanej poza jakąkolwiek kontrolą społeczną technologii 5G w Polsce i na świcie, z wykorzystaniem setek milionów nadajników naziemnych i dziesiątek tysięcy satelitów są jednoznaczne: jeżeli to narzędzie zostanie w pełni implementowane i uruchomione, to żadna władza, ani rządowa, ani korporacyjna nigdy z używania tego narzędzia nie zrezygnuje. Nie będzie na świecie najmniejszego skrawka ziemi, do którego dostępu nie będą miały urządzenia, kamery, mikrofony i drony ponadnarodowych korporacji i pracujących dla nich lokalnych rządów.

5G przy współpracy z gigantycznymi bazami danych- big data (patrz Krajowa Chmura),  deep learningiem, sztuczną inteligencją, z wykorzystaniem satelitów E. Muska i kilkudziesięciu miliardów zdalnych urządzeń śledząco-dyscyplinujących przekazuje władzę absolutną nad jednostką i społeczeństwem w ręce rządów i korporacji. A z takiej władzy dobrowolnie nie zrezygnuje nikt. Nigdy.

Prawo, genetyka i technologia sprzężone w jednym celu: maksymalizacja kontroli społecznej.

Prawda na temat COVID-19 i 5G została już ustalona i żadne fakty jej nie zmienią

Dyskusja społeczna na temat wdrażanych w błyskawicznym tempie nowych technologii została w Polsce przykryta podwójnie: po pierwsze kampanią wyborczą i niekończącymi się przepychankami wokół terminu wyborów; po drugie, tak jak na całym świecie pandemią COVID-19.

Już nie tylko światowi medialni giganci jak Facebook, Twitter i Google oraz należący do Googla YouTube zapowiedzieli monitoring treści pod kątem łączenia światowej pandemii koronawirusa z wdrażaną równolegle technologią 5G. Te dwie sprawy, według cenzorów, nie mają ze sobą związku, i cytując klasyczkę, „prawda już została ustalona i żadne fakty jej nie zmienią”.

Niestety w tę ponurą narrację wpisują się również publiczne media i przedstawiciele polskiego rządu na najwyższych szczeblach, m.in. ustami rzecznika ministra koordynatora ds. służb specjalnych, który w wywiadzie dla portalu tvp.info stwierdził, że: „służby państwowe na bieżąco monitorują działania mające na celu podsycanie emocji społecznych i szerzenie dezinformacji, również tej dotyczącej technologii 5G.” Tytuł artykułu wszystkich zadających pytania co wdrażanej technologii 5G i pandemii COVID-19 hurtem zalicza do grona podsycających chaos, który „wspiera rosyjską propagandę.”

Oznacza to, że jeśli ktokolwiek zadaje pytania o istotę COVID-19 czy mającą, jak twierdzą rządowe dokumenty, zrewolucjonizować nasze życie technologię 5G- to jest ruską onucą. Koniec. Kropka.

Dwa kluczowe tematy, dwie kwestie mające kardynalny wpływ na życie światowych społeczeństw nie podlegają społecznej dyskusji. Nawet więcej: podlegają medialnej i rządowej cenzurze, a to już z daleka śmierdzi rządowo-korporacyjnym spiskiem.

Komunikaty, instrukcje i zapewnienia w sprawie COVID-19 oraz technologii 5G mają być przyjmowane przez ciemny lud na  wiarę, bez pytań, bez protestu. Nie tylko w Polsce- to jest zjawisko globalne.

Zadziwiające, nieprawdaż?

Systemy bezpieczeństwa społecznego sprzęgnięte z systemami władzy

Skoro jest tak źle to dlaczego tak niewiele osób o tym wszystkim mówi?

O problemie COVID-19, o skutkach wywołanego tym zjawiskiem globalnego kryzysu, o racjonalności i zasadności podejmowanych decyzji i działań mówi się na szczęście coraz więcej. Coraz bardziej odważnie podejmują dyskusję i zabierają głos naukowcy, publicyści, ludzie Kościoła Katolickiego.

Na przykładzie ostatnich kilku tygodni możemy jednak dostrzec jak mocno w mechanizmy władzy i pieniądza wpięte są ośrodki medialne i służący im eksperci, dziennikarze, publicyści. Tam nikt się nie wychyla poza oficjalny przekaz. Z niewiedzy? Ze strachu? Z cynicznego wyrachowania? Z głupoty?

Cisi, gęgacze, naganiacze, zabawiacze- współcześni operatorzy społecznej świadomości.

Czwarta władza została skutecznie inkorporowana do układu władzy bądź skorumpowana przez tych którzy korumpować potrafią. Czwarta władza zdradziła społeczeństwo, któremu miała służyć. Czwartej władzy już nie ma. Jest jedna: władza administrujących państwami na usługach korporacji.

Organizacje pozarządowe, organizacje społeczne, NGO’sy również milczą. Latami przepalały setki milionów złotych na fikuśne projekty i ekscentryczne zadania Dziś ich rozgadani liderzy teraz zapadli się pod ziemię. Skończyły się pieniądze, nie przychodzą instrukcje dalszego działania.

Instytucje społeczne prowadzone głównie w interesie ich założycieli i wyselekcjonowanych konsultantów, wystawiających tłuste faktury. Gdy pojawiają się prawdziwe problemy, tych organizacji po prostu nie ma.

To w zdecydowanej większości wehikuły drenujące publiczne pieniądze i żerujące na społecznym zaufaniu.

Aktualizacja oprogramowania maszyny typu Smith Corona

Próby ujęcia i opisania współczesnymi kategoriami starego, liberalno-demokratycznego, kapitalistycznego świata tych zmian jakie czekają nas w wyniku Rewolucji Pandemicznej 2020, można porównać do usilnych prób zdalnej aktualizacji online systemu operacyjnego maszyny do pisania typu Smith Corona (nomen omen) do poziomu Windows 10.

To po prostu nie może się udać.

Większość współcześnie używanych technologii i urządzeń oraz wykorzystywanych sposobów myślenia można z grubsza porównać do rozwiązań i technologii z czasów mechanicznych maszyn do pisania. Temu co nas ewentualnie czeka w projektowanej obecnie Nowej Światowej Normalności bliżej jest do najnowszego MacBook’a Air. Z tym, że to nie my będziemy z tego MacBook’a korzystać ale będziemy jednym z wielu miliardów mało liczących się podprogramów, jeśli nie wadliwych plików systemowych.

Rewolucja Pandemiczna 2020 musi zostać przeprowadzona w zaciszu technokratycznych gabinetów, błyskawicznie i bez udziału publiczności zwanej opinią publiczną. Ekspertom, komentatorom, publicystom i mniej uświadomionym politykom, a co za tym idzie całemu społeczeństwu należy oszczędzić niepotrzebnego szoku. Za 1,5 roku, do 2 lat system będzie w pełni operatywny, i wszyscy będziemy mogli zostać do niego wgrani. Nieodwracalnie.

Z powodu braku kompatybilności maszyny do pisania typu Smith Corona z MacBook’em Air współczesnym analitykom rzeczywistości tak trudno jest uchwycić sens wprowadzanych zmian pod przykryciem Pandemicznej Rewolucji 2020. Oni nadal są aktywnymi użytkownikami swoich maszyn do pisania, nadal robią to co chcą (prawie), mówią to co chcą, piszą to co chcą.

W Nowej Światowej Normalności staną się nie mającą większego znaczenia cząstką sytemu, którą będzie można w każdej chwili zabanować, poddać kwarantannie, odinstalować czy wrzucić do kosza.

Łatwiej jest wyłączyć adres IP niż zlikwidować węglowy ślad.

Żaby nie mogą być dłużej gotowane na wolnym ogniu

Zamknięto pokrywkę, podkręcono gaz. Żaby nie mogą być dłużej gotowane na wolnym ogniu. Poddawane przyspieszonej, drastycznej obróbce powyskakiwałyby z wrzątku.

Dlatego trzeba było przykryć garnek i szczelnie dokręcić pokrywkę. Zostań w domu.

Masowe narzędzia kształtowania świadomości i zmian sposobów myślenia działały zbyt wolno. Rozhisteryzowana Greta Thunberg na forum ONZ poruszyła i przestraszała, ale nie wystarczająco. Wtłaczane ideologie genderowe, powszechność pornografii, seksualizacja dzieci od pierwszych lat życia zalecana przez tę samą Światową Organizację Zdrowia sponsorowana w znacznej mierze przez Billa Gatesa i jego kompanów, nie oddziałują na społeczeństwo wystarczająco szybko i nie przynoszą oczekiwanych efektów. Produkowane jeden po drugim sklonowane seriale, media społecznościowe, śmieciowe jedzenie, czaty, snapczaty, tiktoki, nie zdemolowały i nie zatomizowały społeczeństw w stopniu oczekiwanym.

Nie rozbiły jak dotąd rodziny i Kościoła Katolickiego.

Krnąbrne społeczeństwa, oporne w przyjmowaniu nowatorskich idei 54 płci i absolutnej wolności od odpowiedzialności ewoluują zbyt wolno. Dlatego należało zastosować terapię szokową. Pierwszy etap Pandemicznej Rewolucji 2020 powoli dobiega końca.

Epidemia zaczyna wygasać przed osiągnięciem kolejnych szczytów zachorowań- zapowiedział pan minister od pandemii. 

Terror płaczących celebrytów, chwytliwych hasztagów i sfałszowanych liczb

Codziennie jesteśmy bombardowani liczbami, raportami, doniesieniami, sprawozdaniami. Z pamięci niemal możemy recytować: liczba zakażonych, liczba zmarłych, liczba ozdrowieńców. W Polsce, w Hiszpanii, we Włoszech, na Świecie. Jesteśmy terroryzowani liczbami, jednak nie otrzymujemy informacji, faktów, raportów z badań, zestawień, porównań danych. Do dziś, zgodnie z oficjalnymi raportami, w Polsce zmarło 785 osób w czasie całej pandemii. Czy to dużo? Każde życie się liczy.

Zwykle przez 3 miesiące umiera w Polsce ok. 120 tys. osób. Bez pandemii.

Nie otrzymujemy ich jako społeczeństwo, bo to nie my mamy współdecydować o swoim losie, o losie własnych rodzin, o losie firm, instytucji czy całego państwa. Jednostki i grupy mają pozostawać bierne, zależne, podległe, uległe.  Ośrodkom władzy zależy na utrzymaniu rygoru, reżimu, poprzez zastraszenie, zmęczenie, uśpienie i odwrócenie uwagi.  I to jak na razie świetnie się udaje.

Jesteśmy terroryzowani liczbami opartymi na podających błędne wyniki testach na COVID-19 oraz na raportach o śmiertelności, które z uwagi na przeważający czynnik chorób współistniejących i brak przeprowadzanych sekcji zwłok zmarłych, możemy uznać za fałszywe.

Terror celebrytów, hasztagów, zmęczonych lekarzy i sfałszowanych statystyk- to podstawowe narzędzia wprowadzanej Rewolucji Pandemicznej 2020. 

Szczurza Pandemia czy Mysia Grypa? Co czeka nas jesienią?

Mądrzejsi od nas zapowiadają już po obydwu stronach Oceanu Atlantyckiego, że jesienią nieubłaganie czeka nas kolejna odsłona pandemii. Absolutnie i nieodwracalnie.

Sezon wiosenny, wiosenna ramówka wypadła nadspodziewanie dobrze, dlatego terapię szokową trzeba będzie powtórzyć. Do jesieni większość z nas oswoi się już i przestanie bać szarej kulki z purpurowymi wypustkami- koronawirus może stracić na skuteczności podobnie jak wycofana niedawno z obiegu Greta Thunberg. W kolejnym sezonie zagrożenie musi narastać, a użyte środki należy spotęgować. Nietoperz mógłby być relatywnie dobrym nośnikiem i symbolem potencjalnego niebezpieczeństwa, jednak jest zbyt mało powszechny, zbyt rzadki w społeczeństwach zachodnich.

Dlatego stawiałbym na pandemię szczurzą, albo mysią grypę, co po ptasiej, i świńskiej wydaje się właściwym ewolucyjnym kierunkiem. Eksperymenty są przecież prowadzone na myszach. A nóż jakiś nierozważny laborant wypuści zakażoną parkę albo stado, które może mieć do 10 miotów rocznie po 5-10 młodych w miocie.  A jeśli zmutowane, zarażone myszy skrzyżują się z myszami domowymi, to pandemię mamy gotową. Światową. I nie do zatrzymania. Myszy, póki co, przecież nam nie brakuje.

Podobnie rzecz się ma w przypadku szczurów. Jeśli współczesne miasta mają problem z pozbyciem się zwykłych gryzoni, to jak poradzą sobie ze szczurami- mutantami, roznosicielami niebezpiecznego, szczurzego wirusa?

Albert Camus napisał już gotowy scenariusz, więc nie będę tu spojlerował- kto zna, ten wie.

Jeśli zmiana globalnego systemu operacyjnego nie nastąpi w wyniku pandemii koronawirusa, to drugie podejście zostanie uruchomione jesienią lub zimą, w trakcie „pandemii szczurzej” lub „mysiej grypy”. Wówczas scenariusze i procedury zostaną doprecyzowane, w związku z czym skuteczność też powinna znacznie wzrosnąć.

Architekci nowego porządku muszą się spieszyć zanim globalne społeczeństwa zorientują się, co je czeka, jakiego rodzaju projekt jest dla nich kreowany i konsekwentnie wdrażany. Bez względu na koszty.

Rewolucja Pandemiczna 2020

Tak jak poprzednie, tradycyjne rewolucje oparte były na aktywnych masach i grupach społecznych, tak Rewolucja Pandemiczna 2020 możliwa jest jedynie dzięki bezwolnej bierności bezmyślnych leminów podtrzymywanej przez cichych, gęgaczy, naganiaczy i zabawiaczy, przekierowujących zbiorową uwagę i zaśmiecających pole percepcji.

Na rozkaz podany z hasztagiem bezwolne masy zostają w domach. Tak jak z wolności, z majątku, z prawa do pracy, wypoczynku, poruszania się, podróżowania, za chwilę zostaną ograbieni z jakiejkolwiek możliwości decydowania o sobie. I zgodzą się na to przesuwając palcem w prawo albo potwierdzając akceptację regulaminu Nowej Światowej Normalności na ekranach swoich smartfonów.

I nie buntuje się nikt- nie ma komu

Bez społecznego, masowego, globalnego buntu przeciwko obecnemu analogowemu nadal systemowi wdrażająeegmu Nową Globalną Normalność, ta nowa rzeczywistość zostanie ostatecznie zaimplementowana. W rok, półtora roku, w dwa lata, zanim uzasadnianie drukowania i transferowania gigantyczny sum pustych pieniędzy osiągnie granice absurdu.

Potem przeciwko nowemu systemowi zbuntować się już nie będzie można. W tym systemie nie znajdziemy luk. 

Dziś mamy do czynienia, to nie tyle z jakąś bieżącą aktualizacją globalnego oprogramowania, kolejnym Service Pack’iem nr 6 lub 7. To przejście ze współczesnej technologii maszyny do pisania typu Smith Corona do Windows 10 na najnowszym MacBook’u Air.

Każdy z nas zostanie dołączony do systemu- prośbą, podstępem, groźbą, przymusem. Przestajemy być użytkownikami systemu, a staniemy się częścią oprogramowania.

Pod przykrywką pandemii COVID-19 prowadzona jest zmiana globalnego systemu operacyjnego. Bez udziału publiczności, która z tej rewolucji a rebours została skutecznie wyłączona. Bo po co ludzie mają się niepotrzebnie denerwować? Lepiej już zostańcie w domu. 

SAD

Z chaosu wykluwa się nowa normalność

Świat po pandemii nie będzie już taki sam.

Większość z nas czuje to przez skórę. Publicyści, komentatorzy i ludzie nauki są co do tego zgodni: świat zmieni się i trudno będzie nam go rozpoznać. Nową Normalnością po zaledwie 6- tygodniowym lock downie ogłosił już premier RP.

Francuski dziennik „Le Monde” dumnie stwierdza, że „z chaosu wykluwa się nowa normalność”. Czyli nie jest to tylko nowa normalność polska- to Nowa Normalność Światowa. „Ordo ab Chao”- już wprost piszą francuskie media.

Ordo ab Chao. Czy komuś jeszcze jest do śmiechu?

Stało się!

Nowa Normalność? A gdzie podziała się Stara?

Co takiego wydarzyło się przez 6 tygodni, że zniknęła Stara Normalność, ta demokratyczno-liberalna, kapitalistyczna, ponowoczesna, konsumpcjonistyczna, rozpasana?

Co takiego się stało, że społeczeństwo bez zadawania zbędnych pytań, bez dociekań, bez protestów zrezygnowało ze swoich praw, przyzwyczajeń, dochodów, nawyków, z sojowej late w Starbuniu, cheeseburgera w Makusiu, z wieczornego piwka nad Wisłą?

Nowa Normalność przyjmowana jest jak oczywistość, jak kolejna promocja w Zarze czy Seforze. Bierzcie, póki jest! Nowość!

Nowa Normalność!

Nieważne, że nie wiemy co to jest i z czym to się je- bierzemy, promocja jest! I nikt nie zadaje kłopotliwych pytań, chociaż sprawa z daleka wygląda podejrzanie. Cieszmy się, że w ogóle coś jest!

Gdzie podział się Stary Świat, który jeszcze 3 miesiące temu większość z nas uznawała za pewny, stały, oczywisty, niezmienny?

Zmiany wprowadzanie są tak szybko, że mało kto zadaje sobie najprostsze pytania, nie wiedząc przy tym co nas wszystkich czeka w najbliższej przyszłości. Ale może właśnie o to chodzi?

„To jest koniec świata w jego obecnej postaci”– twierdzi prof. Grzegorz Górski, historyk i amerykanista. Wielu komentatorów głosi podobne tezy nie do końca przyjmując do wiadomości, że Stary Świat naprawdę się skończył i nie ma do niego powrotu.

Jak to? Kiedy? Tak szybko? I nie możemy już do niego wrócić? Ano nie! Wystarczy wyjść na ulice, wejść do galerii. Metropolie całego nowoczesnego świata wyglądają jak wymarłe miasta z futurystycznych filmów.

To wszystko dzieje się na naszych oczach, z nami w rolach głównych, a my jak zahipnotyzowani, bezwolni patrzymy w zadziwieniu, co dalej?

Co przygotował i przewidział dla nas scenarzysta?

Niestety ten film nie ma happy endu.

Czekająca nas przyszłość nie jawi się zbyt optymistycznie- wręcz przeciwnie- będzie gorzej niż ktokolwiek dziś się spodziewa.

SAD

Raport z oblężonego Świata- pandemia COVID-19

Cywilizowany Świat Zachodu zgodził się na pandemię COVID-19. I zgodził się bez konieczności weryfikowania odpowiedzi na podstawowe, zasadnicze pytania. Świat Zachodu zgodził się też na zatrzymanie swoich gospodarek. Społeczeństwa najbardziej uprzemysłowionych państw świata w liczbie około 3 miliardów obywateli poddały się presji i wyraziły zgodę na areszty domowe bez zadawania najprostszych pytań co do istoty pandemii COVID-19.

Wypełniły polecenia władz i nakazy mediów bez sprzeciwów, bez protestów. To nie są przypuszczania czy teorie spiskowe- to widoczny efekt niezbyt wymyślnej inżynierii społecznej oraz socjotechnicznych zabiegów wspomaganych przez masowe media. 

COVID-19 i hasztagi skuteczniejsze niż Greta Thunberg

Hasztagi #zostańwdomu #stayathome okazały się znacznie bardziej skuteczne niż najlepiej zorganizowane i wyposażone służby specjalne i policje świata. Sprzężone siły mainstreamowych i społecznościowych mediów w ciągu kilku dni wymusiły bezwzględne posłuszeństwo na najbardziej wyzwolonych, liberalnych, demokratycznych, wolnych społeczeństwach Cywilizacji Zachodniej.

„Pandemia COVID-19” jako broń masowego zastraszenia, narzędzie odbierania zdrowego rozsądku i wolności (dosłownie) jest znacznie bardziej skuteczna niż Greta Thunberg z jej apokaliptycznymi wizjami „utraconego dzieciństwa” w skutek globalnego ocieplenia, wygłaszanymi na forum ONZ.

W wyniku działań lobby stojącego za Gretą Thunberg rządy były zmuszone do wydawania setek milionów dolarów na niepotrzebne „zielone technologie” i wydumane zgody na emisje CO2. Musiały wygaszać własne źródła i zasoby energetyczne, jak kopanie, żeby dobrze wypadać na międzynarodowych, liberalnych salonach.

W skutek pandemii COVID-19 rządy godzą się na rujnowanie gospodarek, niszczenie setek tysięcy przedsiębiorstw i miliony przedsiębiorców, drukowanie i wpompowanie bilionów dolarów do gospodarczego obiegu. COVID-19 generuje znacznie większych ruch pieniądza i stwarza o wiele więcej okazji do robienia kolosalnych interesów, np. przejmowania całych branż i sektorów rynku za bezcen. Dlatego ta „pandemia” nie może zostać tak szybko wygaszona- musi jeszcze potrwać, jak twierdzą „eksperci”, co najmniej 1,5 – 2 lata.

Katastrofa? Jaka katastrofa?

Większość mediów, dziennikarzy, polityków i autorytetów, a co za tym idzie, większość społeczeństwa pandemię COVID-19 przyjęło na wiarę.

Nieliczni tylko dziennikarze i eksperci zadają pytania o istotę rzeczy, o definicję „pandemii”, o to co to jest za wirus (co to są za wirusy), po co Billowi Gatesowi 7 miliardów szczepionek, skoro na COVID-19 umiera tylu ludzi (lub mniej) co na zwykłą grypę, ile osób zmarło na choroby współistniejące, które i tak umarłyby bez względu na to czy szalałaby pandemia koronawirusa czy też nie?

Wreszcie jak przygotowywane są raporty dotyczące umieralności na COVID-19, i na jakiej podstawie można stwierdzić na co umarł dany pacjent, skoro sekcje zwłok osób z wynikiem pozytywnym COVID-19 są co do zasady zabronione. W każdym razie sekcje zwłok pacjentów z pozytywnym wynikiem uzyskanym z użyciem nieprecyzyjnych przecież testów nie są w ogóle wykonywane. Skąd zatem wiadomo na co zmarli pacjenci?

Ci, którzy te pytania zadają i poszukują odpowiedzi są wyciszani, cenzurowani, atakowani, sekowani.

Gdy Świat znalazł się podobno nad przepaścią, a setkom milionów przedsiębiorców odbierane są biznesy, dorobek życia, podstawowe prawa i wolność osobista, według cenzorów z Google’a, YouTube’a i Facebook’a nie wolno zadawać podstawowych pytań i szukać na nie logicznych odpowiedzi. Artykuły, filmy, dyskusje próbujące odpowiadać na podstawowe pytania są natychmiast usuwane.

Jeżeli ślimak jest rybą, a marchewka owocem, to mamy pandemię

Dlaczego w obliczu nadciągającej społeczno-gospodarczej katastrofy tak niewielu dziennikarzy i polityków ma odwagę stawiać pytania o to: co zrobić ze 100 milionami przyszłych bezrobotnych i jak ich kontrolować; kiedy społeczeństwo odzyska utracone prawa obywatelskie; komu zależy na szybkim wycofaniu gotówki z obiegu; po co ludziom, których nie będzie stać na opłacenie czynszu i prądu 100 razy szybszy internet i 1000 razy większy zasięg; dlaczego Elon Musk wysyła w kosmos 42 tys. satelitów mających penetrować każdy skrawek Ziemi; i w jakim celu firma Ericsson zainstalowała od 2015 r. ponad 3 miliony zdalnie aktywowanych nadajników 5G, z czego część w Polsce?

Jaki praktyczny wymiar będzie miało zniszczenie klasy średniej w wyniku nadciągającego krachu ekonomicznego, oraz jakie następstwa będzie musiał przynieść kres demokracji, nawet w tej ułomnej w formie jaką obecnie znamy?

Kto zdecydował i z jakich powodów, że światowa pandemia COVID-19 musi potrwać 1,5 do 2 lat?

Komu i po co potrzebny jest ten czas trzymania ludzi w niepewności i systematycznej tresurze, gospodarek w zamrożeniu, społeczeństw w domowym zamknięciu? Skąd to już dziś wiadomo? I dlaczego „pandemia” nie miałaby potrwać 3 lub 5 lat? Dlaczego wystarczą tylko 1,5 do 2 lat? Kto tak już dziś zdecydował i w jakim celu?  Gdy nadal nie ma co do tego jakichkolwiek uzasadnionych i udokumentowanych medycznych podstaw.

Większość komentuje skutki i kreowane fakty medialne, niewielu stara się znaleźć prawdziwe przyczyny tych globalnych zjawisk i procesów.

Jakkolwiek informacje mogące stanowić odpowiedzi na powyższe pytania są powszechnie dostępne, to niewielu publicystów, dziennikarzy i polityków zadaje sobie trud, żeby podjąć dyskusję na kluczowe tematy, nie mówiąc już o podstawowym łączeniu faktów i wyciąganiu płynących z nich, elementarnych wniosków.

A wszystko to w obliczu nieubłaganie nadciągającej, światowej katastrofy, nieznanej od czasów Wielkiej Depresji 1929 roku, od II Wojny Światowej, a może nie znanej dotąd ludzkości. Tak przynajmniej twierdzą eksperci z ogromnym dorobkiem naukowym, dostępem do źródeł i profesorskimi tytułami.

Zakaz filmowania pustych szpitali i tańczących pielęgniarek

Bez możliwości otwartego, publicznego zadawania pytań i szukania na nie najlepszych, najbardziej optymalnych odpowiedzi, trudno będzie wydostać Świat znad przepaści. Dziś nadal nie możemy badać z jakim rodzajem pandemii mamy do czynienia, skoro za filmowanie opustoszałych szpitali, w których rzekomo mieli masowo umierać ludzie można trafić do więzienia. Znudzone pielęgniarki i pozbawieni zajęcia lekarze szukają dla siebie rozrywki, i sami nagrywają swoje wokalno-taneczne występy z wyludnionych korytarzy i sal szpitalnych, żeby móc się nimi podzielić ze światem za pośrednictwem Tik-Tok’a.

Nie wiadomo też co się stało z ciężarówkami wojskowymi z Bergamo, które na początku marca widowiskowo wywoziły trumny z niemogącego poradzić sobie z zarazą miasta. Teraz, pomimo kilkukrotnego wzrostu zachorowań pomoc wojska i medialnie nagłaśniane transporty nie są już potrzebne.

Zaplanowany efekt szoku został osiągnięty i wrył się w pamięć międzynarodowej publiczności.

Bill Gates- globalny inspirator spiskowych teorii

Nie jest do końca jasne, czy były szef Microsoftu, którego marzeniem była instalacja należącego do jego firmy oprogramowania na każdym komputerze świata, a obecnie podający się za ponadnarodowego filantropa, swoimi wypowiedziami i działaniami tworzy jedynie zasłonę dymną dla innych, ważniejszych projektów prowadzonych gdzieś za kulisami, czy też jest heroldem Nowej Światowej Normalności.

W ostatnich miesiącach Bill Gates uaktywnił się medialnie i biznesowo, i zdaje się nadawać ton światowej opinii publicznej w sprawie pandemii. Przez media nazywany „najpotężniejszym lekarzem”- the most powerful doctor, jednak jego aktywność nie ogranicza się do udzielania wywiadów i medialnych porad na temat COVID-19. Jego fundacja wspiera dziesiątkami milionów dolarów Światową Organizację Zdrowa (WHO), której to organizacji dotacji odmówił niedawno Donald Trump.

Gates nie tylko postanowił zainwestować w 7 różnych fabryk szczepionek, co zadeklarował, że jest gotów wyprodukować nie 7 a 14 miliardów dawek, żeby mieć pewność, że wystarczy dla każdego mieszkańca naszej planety. Wcześniej po wprowadzeniu lock down’u w większości państw zachodnich i umieszczeniu w domowej izolacji niemal 3 miliardy ludzi, Gates zasugerował publicznie, że kto będzie chciał wrócić do aktywności zawodowej będzie musiał otrzymać cyfrowy certyfikat (digital certificate), potwierdzający przyjęcie stosownych szczepionek.

Zastanowienie może budzić jego wcześniejsza aktywność, kiedy to w 2015 roku podczas wystąpienia na konferencji TED (gdzie wygłasza się „idee warte propagowania”) oświadczył, że największym zagrożeniem dla świata nie są wcale konflikty zbrojne ale globalne pandemie, na które świat nie jest gotowy, a powinien się przygotować, m.in. poprzez badania nad szczepionkami i radykalne zwiększenie budżetów na ten cel.

W październiku 2019 r., kiedy jeszcze nawet Chińczycy nie słyszeli o pandemii, Bill Gates wziął udział w odbywającej się w Nowym Jorku konferencji, gdzie wraz z gronem ekspertów omawiał szczegółowe scenariusze na wypadek globalnej pandemii.

Jeśli dodać do tego taki projekt jak ID2020, wspierany przez m.in. przez Microsoft, The Rockefeller Foundation i WHO, a mający na celu zaprojektowanie, sfinansowanie i wdrożenie rozwiązań i technologii niezbędnych do stworzenia globalnego systemu cyfrowych tożsamości, to powinny się zapalić lampki alarmowe. Aż dziw, że w tej sprawie czy w sprawie masowych przymusowych szczepionek i cyfrowych certyfikatów nie protestują liberalni demokraci, wolnościowcy, piewcy swobód obywatelskich i praw wolnego wyboru.

„Moje ciało- mój wybór”- chciałoby się zakrzyknąć! A tu cisza.

Na koniec wisienka na torcie: wniosek patentowy, zgłoszony m.in. przez ludzi związanych z Microsoftem, opisujący technologię „systemu kryptowalutowego wykorzystującego dane aktywności ludzkiego ciała”. Ma to być system technologiczny, zaimplementowany w ludzkie ciało, zbierający szczegółowe informacje o danym człowieku, np. takie jak temperatura jego ciała, ciśnienie krwi czy aktywność fal mózgowych, za pomocą którego to systemu będzie można płacić.

Nawiasem mówiąc chciałbym teraz usłyszeć argumenty tych, którzy wyśmiewają „teorie” o związku technologii 3G, 4G, 5G czy 6G z falami mózgowymi. Mikrourządzenie zainmplementowane w ciało człowieka będzie miało możliwości monitorowania fal mózgowych, a kombajn technologiczny z gigabajtami pamięci i wielordzeniowymi procesorami, który codziennie nosimy przy sobie robić tego już nie może?

Jeśli weźmiemy przy tym pod uwagę fakt, że nr powyższego patentu to WO 2020060606, to skojarzenia biblijne, jeśli nie apokaliptyczne, nasuwają się same.  I nie są to bredzenia zwolennika teorii spiskowych ale numery dokumentu amerykańskiego urzędu patentowego oraz informacje oficjalnie dostępne w sieci podawane przez poważne instytucje i organizacje.

A może zamiast tych wszystkich szczepionek, numerycznych identyfikatorów i skomplikowanych systemów kryptowalutowych wystarczyłby prosty chip z numerem IP wstrzyknięty w krwioobieg każdemu mieszkańcowi naszej planety? Nowa technologia 5G przy wykorzystaniu 42 tys. satelitów Elona Muska bez większego problemu będą mogły obsłużyć 7,5 miliarda nowych „urządzeń”  w sieci.

Tylko do 2022 roku wydajność sieci 5G ma być wystarczająca do obsługi ponad 28 miliardów urządzeń, czyli mniej więcej po 4 sztuki na 1 mieszkańca Ziemi, lub w wersji 3+1 gdyby każdy z nas stał się do tego czasu biokomputerem dzięki indywidualnemu IP.

Niemożliwe?

Po zamknięciu we własnych domach 3 miliardów ludzi z najbardziej „demokratycznej i wolnej części świata” oraz wzmożonej rozbudowie sieci 5G w tym czasie nawet w małych mieścinach w Polsce- wszystko jest możliwe.

Kapitalizmu i liberalnej demokracji nie było, nie ma i nie potrzeba

Co niezwykle ciekawe, liberalna demokracja i gospodarka wolnorynkowa zaczynają udawać, że w ogóle ich nie było. Znaczna część praw i wolności, jak i zasad kapitalizmu została zawieszona lub unieważniona z dnia na dzień. Stosunkowo niewiele mówi się o ograniczeniach podstawowych praw demokratycznych i praw człowieka wycofanych ze społecznego i politycznego obiegu, a tak podobno ważnych dla postępowego, liberalnego społeczeństwa.

Autorytety i komentatorzy nie protestują gremialnie przeciwko upokarzającym nakazom „social distancingu”, noszenia maseczek- z medycznego punktu widzenia bezwartościowych a dla większości osób-szkodliwych, czy zamykaniu kościołów gdy markety są pełne klientów.

Stara, poczciwa liberalna demokracja bezszelestnie zastępowana jest przez Nową Normalność. Deklaracje ekspertów i publicystów potwierdzające, że „świat po pandemii nie będzie już taki sam” szybko się zużywają. Nową Normalność subtelnie suflowana nam przez polityków i dziennikarzy, zastępuje nam dawną rzeczywistość, chociaż tak naprawdę nie wiadomo co się stało z dotychczasową normalnością demokratyczno- liberalną, Starą Normalnością.

Czy kapitalizm i demokracja przestały być już potrzebne?

Tymczasem rządy i banki federalne pompują setki miliardów dolarów, euro, złotych, za co jeszcze do niedawna byłby zmiecione z urzędów przez protestujące społeczeństwa. Nikt nawet nie śmie zadawać pytań o prawdziwe przyczyny tego kryzysu i autentycznych winowajców tej sytuacji- póki co winni są Chińczycy i sam wirus.

Prawdziwe problemy zaczną się gdy tylko skończą się pieniądze

Przypomina się kryzys z 2008 roku, nazywany też „wielkim kryzysem finansowym” czy „finansowym tsunami”, z tym, że wówczas ustalono kto był winny krachu na rynku nieruchomości i wywołania globalnego kryzysu. Zbankrutował Lehman Brothers, kilka zachłannych banków inwestycyjnych i funduszy hedgingowych uległo podziałowi lub zostało przejętych. Wyasygnowana wtedy przez Ministerstwo Skarbu USA rekordowa kwota 814 miliarda dolarów podlegała społecznej, medialnej i politycznej kontroli. Mimo to większość państw Europy Zachodniej, obydwu Ameryk i Azji weszło w okres trwającej kilka lat światowej recesji.

W porównaniu z tym, co czeka nas w najbliższych latach, a być może dziesięcioleciach, „finansowe tsunami” z 2008 r. było jak letni, ciepły zefirek. I nie jest to moje zdanie a opinia wielu doświadczonych ekonomistów: czeka nas kryzys znacznie głębszy niż „wielka depresja” z 1929 r.

Kryzys jest, odpowiedzialnych jednak brak

Odpowiedzialnych za obecne wyniszczanie światowych gospodarek nie ma. Odpowiedzialności nie ponosi nikt, chociaż większość analityków od kilku lat spodziewała się nawrotu ekonomicznych problemów. Mimo to władze USA zdecydowały się na uruchomienie rekordowego w całej historii tego kraju pakietu pomocowego w wysokości 2 bilionów dolarów, Niemcy w kwocie 822 miliardów euro, Wielka Brytania- 330 miliardów funtów, natomiast Polska ponad 312 miliardów złotych.

Dzięki pandemii COVID-19, która coraz wyraźniej wygląda jak „światowa akcja przykrywkowa”, możliwe jest wytransferowanie z budżetów rządowych do sektora prywatnego setek miliardów dolarów. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy czy Polska prześcigają się w pakietach i budżetach pomocowych. Wynoszące ponad 300 miliardów złotych Tarcze antykryzysowe wprowadzone w Polsce stanowią ponad 71 % rocznego budżetu naszego kraju! A to dopiero początek i podobno nie wystarczy na zbyt długo.

Na koniec i tak najwięcej zyskają banki, firmy farmaceutyczne, high-techy i międzynarodowe koncerny, kosztem powszechnego upadku małych i średnich, co będzie skutkowało zlikwidowaniem klasy średniej. Nikt z możnych tego świata prawdopodobnie nie poniesie odpowiedzialności za nadciągającą hekatombę, a Nowa Normalność zostanie zaprojektowana tak, że nikt z winnych nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

100 milionów bezrobotnych w wyniku pandemii COVID-19

Jak donosi Bloomberg bezrobocie w Stanach Zjednoczonych w drugim kwartale 2020 roku może wynieść 30%. Na dziś wnioski o zasiłki dla bezrobotnych złożyło ponad 30 milionów Amerykanów. Eksperci szacują, że stopa bezrobocia w Polsce może osiągnąć 15 a nawet 20%, co będzie oznaczać 3 miliony osób bez zatrudnienia. A to dopiero początek kryzysu, który może potrwać nawet kilkanaście kolejnych lat. Jeśli podsumujemy wszystkich, którzy w wyniku „pandemia COVID-19” zostaną pozbawieni zatrudnienia, okaże się, że w krajach Świata Zachodu będzie wolnych około 100 milionów par rąk do pracy.

Szeregi bezrobotnych zasilą również miliony ludzi niepotrzebnych gospodarce w wyniku implementacji nowoczesnych technologii, w tym technologii 5G, dzięki której na 1 m2 będzie mogło być obsługiwanych nawet 100 różnych urządzeń. Nie trzeba zbyt bujnej wyobraźni, żeby dojść do wniosku jakie skutki na pozbawienie miejsc pracy będzie miała hiper robotyzacja linii produkcyjnych i pełna automatyzacja procesów produkcji. Kolejne miliony zbędnych ludzi trafi na bruk a wraz z nimi ich rodziny będą sukcesywnie popadać w nędzę- oczywiście gdy skończą się już pieniądze ze wszystkich tarcz i zacznie się prawdziwy kryzys.

A to już jesienią 2020, najpóźniej wiosną 2021.

42 tys. satelitów Muska, 3 mln stacji bazowych Ericssona

Tymczasem należąca do Elona Muska, producenta samochodów Tesla, firma Starlink zamierza wysłać w kosmos 42 tysiące satelitów mających pokryć szczelnie zasięgiem cały obszar naszej planety gęstą siecią. Dzięki temu firma chce zapewnić szybki internet z każdego miejsca na Ziemi. Usługi globalnego internetu mają być dostępne na koniec 2021 lub w 2022 roku, czyli akurat wtedy, kiedy skończy się pandemia.

W polskich mediach dominują pełne zachwytu narracje o widzianych na niebie szpalerach satelitów należących do ekscentrycznego miliardera oraz pogłębione analizy co do czasu potrzebnego do ściągnięcia filmu w rozdzielczości 4k z wykorzystaniem technologii Starlink, jak i cena miesięcznego abonamentu „kosmicznego internetu”.

Jako ciekawostkę warto wskazać, że od 1957 do 2019 roku ludzkość wystrzeliła w kosmos około 8,5 satelitów. Kosmiczna flota Muska będzie liczyć niemal pięciokrotnie więcej sztucznych obiektów monitorujących powierzchnię Ziemi z jej orbity.

Jednocześnie trwają prace nad instalacjami nadajników naziemnych. Bez trudu możemy zweryfikować, że tylko firma Ericsson od 2015 r. zdążyła zainstalować ponad 3 miliony stacji bazowych gotowych do obsługi technologii 5G, z czego część w Polsce.

Internet rzeczy (IoT), czyli po 1 dronie na obywatela

Internet 5G staje się faktem. Nie będziemy się tu zastanawiać nad szkodliwością „promieniowania nadajników” i możliwością „oddziaływania fal elektromagnetycznych na ciało i mózg człowieka”. Zamiast tego przyjrzyjmy się oficjalnie podawanym informacjom na temat celu wprowadzania tej technologii. „Sieć 5G będzie przystosowana do obsługi 100 urządzeń na metr kwadratowy […] Ma pozwolić na zwiększenie prędkości nawet do 20 Gb/s.”.

Według rządowej strategii 5G dla Polski ta technologia ma zapewnić „do 10000 razy większa niż obecnie pojemność sieci ”, „nawet 1000-krotny wzrost wolumenu danych przypadających na jednostkowy obszar geograficzny”, „możliwość obsługi kilkuset tysięcy jednoczesnych połączeń czujników bezprzewodowych”.

Szacuje się, że do 2022 roku do sieci 5G na świecie będzie podłączonych niemal 30 miliardów urządzeń. To 4 razy więcej niż mieszkańców zamieszkujących naszą planetę. Oznacza to, że każdy Ziemianin posiadający własny adres IP będzie mógł mieć indywidualnego drona do ochrony, ewentualnie do kontroli.

5G to internet dla rzeczy, nie dla ludzi

Jeśli przeanalizować założenia przyświecające wdrażanej technologii 5G to ma ona służyć do komunikowania się rzeczy a nie ludzi. Być może trudno to niektórym zrozumieć, ale jeśli każda elektryczna czy elektroniczna rzecz będzie mogła mieć własny adres IP, oprogramowanie i zasilanie, to znaczy, że będzie ona mogła być widoczna dla stacji bazowych i urządzeń wyposażonych w odpowiednie oprogramowanie, i będzie się mogła komunikować bezprzewodowo z innymi urządzeniami. Przesyłanie danych pomiędzy tymi urządzeniami będzie mogło następować w czasie rzeczywistym, dlatego wdrożenie takich rozwiązania jak autonomiczne pojazdy, bezobsługowe drony, urządzenia robotyczne, jeszcze bardziej bezobsługowe linie technologiczne nie będzie dłużej stanowiło problemu.

Kategorie i szeregi ludzi zbędnych powiększą się jeszcze bardziej niż będzie to miało miejsce w wyniku pandemii COVID-19.

Technologia 5G jest promowana jako rozwiązanie zapewniające rozrywkę na wyższym poziomie, umożliwiające pobieranie filmów w rozdzielczości 4k w kilka sekund, możliwość korzystania z dobrodziejstw świata wirtualnego.

Tylko jaki z tego pożytek będą miały zubożałe społeczeństwa?

Po co bezrobotnym 100 razy szybszy internet?

Skutki wdrożenia technologii 5G, czyli świata dziesiątków miliardów komunikujących się bez naszej wiedzy urządzeń i przedmiotów, będzie miało o wiele większy wpływ na nasze życie niż wdrożony w 2014 r. przez drużynę pana Kosiniaka-Kamysza portal dla bezdomnych za 50 milionów złotych.

W czasach, w których każde miejsce pracy może okazać się ważne, wdrażana jest w skali globalnej technologia, która miejsca pracy będzie masowo odbierać: kierowcom, kurierom, robotnikom w fabrykach, technikom nadzorującym linie produkcyjne, urzędnikom. Dzięki technologii 5G ludzi zbędnych będzie przybywać, a rozwarstwienia społeczne pomiędzy najbogatszymi a pozostałą częścią społeczeństwa staną się znacznie większe niż dziś.

Z obecnej perspektywy o wiele łatwiej wyobrazić sobie, że nowa 1000 razy wydajniejsza technologia, umożliwiająca bezobsługową komunikację dziesiątkom miliardów urządzeń, kamer, dronów, mikrofonów częściej będzie wykorzystywana przeciwko społeczeństwu niż dla rozrywki bezrobotnych mas.

Gromadzone dzięki niezliczonym rejestratorom gargantuiczne ilości danych o każdym z nas już są zapisywane w zbiorach big data, przetwarzane za pomocą sztucznej inteligencji i deep learning, i będą częściej wykorzystywane do kontroli mas ludzkich, nowych bezrobotnych, przedstawicieli byłej klasy średniej, zbędnych w Nowej Normalności, niż do zapewnienia rozrywki bezrobotnym rodzinom, których nie będzie stać na opłacenie czynszu i rachunku za prąd.

Upadek klasy średniej i koniec demokracji

Analitycy ekonomiczni są zgodni i nie mają wątpliwości: globalny lock down, zamrożenie światowych gospodarek spowoduje bankructwo setek tysięcy, o ile nie milionów małych i średnich przedsiębiorstw, biznesów rodzinnych, budowanych z mozołem działalności gospodarczych. Tylko najwięksi i najsilniejsi mogą przetrwać ten kryzys. W praktyce oznacza to zubożenie a w konsekwencji upadek klasy średniej, a wraz z nią koniec demokracji w kształcie jaki obecnie znamy, co już na początku „pandemii” zauważył dr Jerzy Targalski.

Ktoś bardzo wysoko postawiony postanowił, że bardziej opłaca się zamrożenie gospodarek, skazanie na wyniszczenie i bankructwo klasy średniej, niż odkrycie prawdziwej istoty nadciągającego kataklizmu, jaką od początku była niewydolność systemu liberalnego kapitalizmu wspomaganego neomarksistowską ideologią w kwestiach społeczno-obyczajowych.

Drabiny społeczno-ekonomicznego awansu zostały wciągnięte na samą górę. Kto dotąd nie zdążył się załapać i nie wdrapał się na salony finansowo-politycznych elit, zostanie ze wszystkimi na samym dole. Nadchodzący świat coraz bardziej będzie przypominać Hunger Games- Igrzyska śmierci, a jedynym sposobem utrzymania kontroli nad wygłodniałymi, pozbawionymi dorobku całego życia masami będą wprowadzane naprędce pod płaszczykiem pandemii elektroniczne systemy globalnej kontroli.

Polska wdraża 5G i wcale się z tym nie kryje

Bez większego echa przeszło podpisanie porozumienia zawartego w październiku 2019 r. w sprawie powołania spółki Polskie 5G do budowy infrastruktury usług 5G, podpisanego przez Polski Fundusz Rozwoju i przedstawicieli 5 kluczowych, telekomunikacyjnych spółek, tj. Exatel, Orange Polska, Play Polska, Plus Polska oraz TMobile Polska. Jak można przeczytać np. na stronach Polskiego Radia „Taka technologia ma przyspieszyć m.in. rozwój internetu rzeczy (Internet of Things – IoT), usług telemedycyny, autonomicznych pojazdów czy inteligentnych miast.”

Zgodnie z harmonogramem wyznaczonym nam przez Unię Europejską, w wybranych miastach w Polsce do końca 2020 roku ma funkcjonować sieć 5G. Na pierwszy ogień pójdzie 7 miast: Warszawa, Gdańsk, Katowice, Łódź, Poznań, Szczecin i Wrocław, gdzie sieć Plus ma zrealizować budowę sieci 5G. Testy przeprowadzane były już w grudniu 2019 r. i podobno zakończyły się pomyślnie. Inni operatorzy komórkowi również nie próżnują i modernizują swoje stacje bazowe, jak np. Play w przypadku ponad 100 stacji bazowych w Trójmieście.

Policyjne drony patrolują miasta

Na początku kwietnia 2020 r. do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej zgłosiło się ponad 750 operatorów dronów, deklarując gotowość pomocy w walce z koronawirusem. Sterowane zdalnie urządzenia mogłyby być wykorzystywane do filmowania w rozdzielczości HD i 4K, inspekcji technicznych, lotów patrolowych i nadzorczych, lotów poszukiwawczych czy w celu dokumentacji postępu prac. Każda jednostka wymaga nie tylko indywidualnego sterowania, ale też w przypadku lotu w środowisku miejskim „wymaga przygotowania trasy i analizy terenu”.

W wielu miastach naszego kraju, takich jak Toruń, Bydgoszcz, Kraków, Koszalin, Tarnów czy Szczecin, Polska Policja wspomagała swoje działania wykorzystując drony, głównie do lotów patrolowych, monitorowania „stosowania się zakazu zgromadzeń i poruszania się po mieście w liczbie większej niż 2 osoby.”

Jeżeli jednak wyobrazimy sobie w pełni funkcjonującą sieć 5G, to z uwagi na zastosowane „rozwiązania techniczne ograniczą opóźnienia do poziomu pojedynczych milisekund” możliwe będzie jednoczesne funkcjonowanie setek tysięcy bezobsługowych urządzeń, bez konieczności ich indywidualnego nadzoru.

Od lipca 2020 roku mają wejść nowe przepisy dotyczące lotów dronami. Rewolucja dokonuje się na naszych oczach, chociaż bez naszego udziału.

W Nowej Normalności nie będzie miejsca na Stare Myślenie

W jednym ze swoich cotygodniowych komentarzy redaktor Witold Gadowski zapewnił, że wbrew już istniejącym namowom i ewentualnym przyszłym zakazom nie zaprzestanie używania gotówki. Dodał też, że w razie ewentualnych opresji, cenzury czy dyktatorskich zapędów władzy będzie gotów stworzyć obywatelski ruch oporu, zejść do podziemia, zorganizować pozaoficjalny obieg informacji.

Nawet pobieżna analiza możliwości inwigilacji i kontroli jakie daje wykorzystanie technologii 5G wraz z „internetem rzeczy” może wskazywać na to, że w Nowej Światowej Normalności na takie luksusy jak ruchy oporu nie będzie mogło być miejsca. Wystarczy przyjrzeć się graficznym modelom kuli ziemskiej oplecionej szczelnie siecią 40 tys. satelitów Starlink’a Elona Muska, wspomaganych z ziemi przez miliony stacji nadawczych i przekaźników Ericssona i Nokii. Ten operujący z kosmosu i wspomagany milionami naziemnych nadajników system bez problemu puści w ruch i obsłuży setki milionów samoobsługowych, komputerowo zadaniowanych dronów, wyposażonych w ultraszybkie kamery termowizyjne, najczulsze mikrofony, gaz łzawiący czy broń maszynową- testy tego typu dronów wypadły bardzo obiecująco, a informacje i raporty na ten temat są dostępne w sieci.

W precyzyjnie monitorowanym środowisku ziemskim, gdzie niemal każdy metr kwadratowy będzie pod stałym nadzorem elektronicznych urządzeń kontrolowanych z kosmosu, nikt z nas nie znajdzie bezpiecznego ukrycia, w którym będzie mógł praktykować partyzancką działalność.

Stare Analogowe Myślenie nie ma niestety szans w Nowej Cyfrowej Normalności, o ile zostanie ona wdrożona zgodnie z przyjętymi dotąd założeniami.

To jest „koniec świata w jego obecnej postaci” zauważył w jednym z wywiadów prof. Grzegorz Górski. Wydaje się, że jeszcze nie zdajemy sobie sprawy z zasadności i dalekosiężności tych słów, ciągle ideowo zakotwiczeni w Starym Porządku Świata.

Rok 2012 w roku 2020

W innym wywiadzie udzielonym Frondzie prof. Górski powiedział, że „nie mamy kawałka suchego lądu” porównując nadchodzący światowy krach do Wielkiego Potopu. Jeśli chcielibyśmy zwizualizować tę analogię, to świat w obszarach społeczno-polityczno-gospodarczych upodobni się do tego z filmu 2012. Na arce, czy też na arkach nie dla wszystkich, niestety, wystarczy miejsca.

Nie znaczy to wcale, że na dno pójdą wszyscy. Najbogatsi, najbardziej uprzywilejowani, najlepiej ustosunkowani mają przygotowane swoje bezpieczne, dobrze chronione i znakomicie zaopatrzone arki gdzieś w Stanach Zjednoczonych lub w Chinach. Podobnie jak w filmie 2012, za bilet trzeba zapewne było zapłacić około 1 miliarda dolarów lub dużo więcej, w innej walucie.

Jeśli dziennikarze, publicyści, eksperci, autorytety, czy nawet politycy liczą na to, że zostaną wpuszczeni na pokład tych bezpiecznych, bajecznych, ekskluzywnych szalup, to mogą się niestety pomylić. Tam miejsca dla zwykłych średniaków nie będzie.

SAD

Rozmowy w czasach COVID-19 i politycznych kryzysów

Foto: Pixaby

Na stronie Wywiady24.pl zostały opublikowane ciekawe rozmowy nie tylko o pandemii koronawirusa, która będzie trwała jeszcze bardzo długo, ale również dyskusje na temat bieżących spraw politycznych- krajowych i zagranicznych.

Dr Jerzy Targalski twierdzi, że Jarosław Gowin ma za zadanie rozbić Zjednoczoną Prawicę.

Prof. Grzegorz Górski o tym, że Projekt Unii Europejskiej już się zużył i wyczerpał.

Analityk gospodarczy i były poseł PiS Janusz Szewczak o tym, że Neoliberalne i globalne elity znów zawiodły.

Red. Witold Gadowski, że Ta pandemia nie jest chwilowa i nie zostawi świata w spokoju.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz o tym, że Pan Bóg nas nie zostawia, jest z nami!

I znacznie, znacznie więcej. Zapraszam do lektury!

SAD

prof. Górski, dr Targalski, red. Gadowski o pandemii

Zapraszam do lektury trzech wywiadów mówiących o sytuacji, w jakiej znalazła się Polska, Europa i Świat za przyczyną pandemii koronawirusa. I o tym co może nas czekać w najbliższym czasie.

Foto: Pixabay

prof. Grzegorz Górski, historyk i amerykanista: Nie mamy „kawałka suchego lądu”

dr Jerzy Targalski, politolog, historyk: Prawdziwe dane o koronawirusie są ukrywane

red. Witold Gadowski, pisarz, dziennikarz, publicysta: Świat po pandemii będzie innym światem

Pandemia czy już III wojna światowa?

W portalu Fronda.pl znajdziemy bardzo ciekawy i ważny tekst, opisujący możliwe przyczyny i skutki rozprzestrzeniającego się w Europie i na świecie wirusa Covid-19. Warto zapoznać się z całością poniższego materiału, który przybliża nas do zrozumienia tego skąd wziął się wirus, dlaczego pandemia koronawirusa będzie się rozprzestrzeniać, i co może nas czekać w najbliższych miesiącach i latach.

Xi Jinping i Donald Trump (foto Fronda)

„Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że skala kataklizmu wywołanego na obecnym stadium ekspansji epidemii, jest druzgocąca. W ciągu niecałych dwóch tygodni nastąpiło zmasowane uderzenie we wszystkie podstawy życia i funkcjonowania cywilizacji zachodniej, zwłaszcza w jej obecnie zdegenerowanej postaci. W szczególny sposób obserwujemy właśnie, jak walą się w gruzy podstawy gospodarcze świata północnoatlantyckiego.

Całkowitemu wywróceniu uległy podstawy funkcjonowania Unii Europejskiej, która z dnia na dzień okazała się czymś zupełnie zbędnym. Państwa europejskie z najwyższym trudem próbują dźwigać ciężary walki z epidemią, samodzielnie tworzą hipotetyczne plany ratowania swoich gospodarek.

Jednak coraz powszechniejsza jest świadomość, iż jeśli uda się nawet opanować epidemię w ciągu kilku miesięcy, skala zniszczeń będzie nieporównywalna z czymkolwiek, co pamiętamy z perspektywy kilkuset lat.

W tę przestrzeń próbują dzisiaj aktywnie wkraczać Chińczycy. Prezydent Xi uznał, iż Chiny stać nawet na to, by jeszcze przez kilka miesięcy kontynuować stan wewnętrznej dezorganizacji.”

Poniżej znajduje się link do całego tekstu. Wnioski każdy może wyciągnąć sam.

SAD

Pandemia czy już III wojna światowa?

Edukacja, Ekonomia, UE w czasie pandemii. I po…

W opublikowanym kilka dni temu wywiadzie, profesor Grzegorz Górski zapowiadał dosyć złowrogo, że „to jest koniec świata jaki znamy”. Kolejne dni pokazują, że niestety pan profesor może mieć rację, i świat, jaki wyłoni się po pandemii koronawirusa będzie zupełnie innym miejscem do życia niż to, do jakiego przywykliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Ten nowy świat będzie prawdopodobnie miejscem zdecydowanie mniej bezpiecznym i o wiele bardziej wymagającym niż dotąd. Dlatego warto posłuchać ludzi, którzy na co dzień zajmują się istotnymi obszarami życia, i którzy mogą nam podpowiedzieć jak przygotować się na czekające nas wszystkich niecodzienne okoliczności.

Coronavirus Disease 2019 Rotator Graphic for af.mil. (U.S. Air Force Graphic by Rosario „Charo” Gutierrez)

Z tym większą przykrością i zażenowaniem oglądamy dawne medialne ikony odpowiedzialne za kształtowanie gustów i sposobu myślenia pokoleń polskiej inteligencji po roku ’89, które jak Wojciech Mann, nie ważne czy w sztafażu zwykłego żula spod budki z piwem (nie umniejszając niczego panom żulom), czy w eleganckim garniturze udając światowca i chwaląc się znajomością zagranicznych języków mówią, że „w dupie to mają”.

Tak niestety prezentują się pseudoelity III RP. Wystąpienia pana Manna to doskonała ilustracja ich stanu ducha i umysłu. W pigułce.

Wszystkim zainteresowanym tym co może nas czekać nas w najbliższych tygodniach, miesiącach i latach polecam kolejne wywiady z osobami, które wiedzą nieco więcej, niż medialnie wykreowane gwiazdy popkultury.

*Wywiad z profesorem Aleksandrem Nalaskowskim, który próbuje znaleźć odpowiedzi na pytania czy egzaminy ósmoklasistów i egzaminy maturalne są zagrożone, co rodzice powinni robić, żeby zapewnić swoim dzieciom dostęp do wiedzy, oraz jak będzie wyglądał model edukacji w czasie pandemii i po jej zakończeniu.

*Wywiad z dr Jerzym Targalskim, który twierdzi wprost, że „bezpośrednią konsekwencją tej sytuacji epidemiologicznej będzie osłabienie kierowniczej roli Niemiec i załamanie się Unii jako projektu niemieckiego”.

*Wywiad z wiceministrem cyfryzacji Adamem Andruszkiewiczem, który wyjaśnia na co rząd Mateusza Morawieckiego będzie kładł szczególny nacisk przy opracowywaniu tarczy antykryzysowej.

Zapraszam do lektury!
SAD

Foto: MacDill Air Force Base

Nowa restauracja w Garwolinie na 250 osób!

Jeśli uważnie prześledzimy „aferę” posła PiS Grzegorza Woźniaka, zainicjowaną medialnym doniesieniem radnego PSL Marcina Kobusa musimy dość do wniosku, że w Garwolinie powstała nowa „lokalna restauracja” na 250 osób! Nie wiadomo, kto jest tajemniczym inwestorem tego gastronomicznego projektu, wiadomo jednak, że sprawą zainteresowały się nie tylko portale lokalne i ogólnopolskie ale również media międzynarodowe- stosowny artykuł pojawił się w serwisie SPUTNIK, którego wydawcą jest mające siedzibę w Moskwie Federalne Państwowe Zjednoczone Przedsiębiorstwo Międzynarodowa Agencja Informacyjna „Rossija siegodnia”, 119021, Rosja, Bulwar Zubowski, d. 4. Kto ciekaw może sprawdzić.

Na początek dwie definicje. Po pierwsze „fake news”. Wikipedia (wiem, wiem) definiuje to zjawisko jako „fałszywą wiadomość, często o charakterze sensacyjnym, publikowana w mediach z intencją wprowadzenia odbiorcy w błąd w celu osiągnięcia korzyści finansowych, politycznych lub prestiżowych.” Druga przydatna definicja będzie dotyczyć pojęcia „insynuacja”. Tym razem zacytujemy Wikisłownik: insynuacja to „osąd, opinia, wypowiedź przypisująca komuś niegodziwe lub nieprawdziwe zamiary, czyny lub myśli, często nie wprost, a z użyciem aluzji.”

Teraz spróbujmy uporządkować fakty.

W dniu 13 marca 2020 r. o godz. 9.28 radny PSL Marcin Kobus na swoim profilu społecznościowym zamieścił informację o imprezie imieninowej, jaką „nasz poseł ziemi garwolińskiej” wyprawił „w dniu wczorajszym w jednej z lokalnych restauracji”. Dodał przy tym, że „syn pana posła jest piłkarzem włoskiego klubu i niektórzy mówią że wrócił.” (pisownia oryginalna). W tym samym wpisie radny Kobus zdążył zakreślić sugestywne tło sugerujące, iż „tyle się mówi o pandemii”, że „szkoły ,kina, teatry pozamykane”. Na imprezę miały zostać zaproszone „najważniejsze osoby z powiatu (z punktu widzenia zarządzania kryzysowego).” „Co Wy na to ?” dopytywał swoich czytelników radny Kobus, chociaż nie wymienił z imienia i nazwiska solenizanta, obchodzącego imieniny 12 marca.

Dwa dni później, tj. 15.03.2020 r. o godz. 15:51 lokalny serwis eGarwolin zamieścił artykuł zilustrowany już zdjęciem posła Woźniaka oraz radnego Kobusa pt. „Tyle się mówi o pandemii, a nasz poseł wyprawił imieniny w lokalu”. W swoim newsie serwis oparł się głównie na omówionym powyżej wpisie radnego Kobusa oraz krótkiej odpowiedzi posła Woźniaka, że spraw prywatnych oraz prywatnych wpisów nie ma w zwyczaju komentować. Jednak akcja nabierała tempa.

W dniu 16 marca o godz. 6:25 temat podjął Super Express stwierdzając, że poseł PiS „zrobił imprezę na 250 osób”. W swoim materiale SE nie przytoczył bezpośrednio wpisu radnego PSL. Portal powołał się na anonimowe źródło „uczestnika imprezy”, który miał podobno stwierdzić, że na rzeczoną imprezę „przyszło jakieś 200-250 osób, jak na weselu”.  W swojej publikacji SE nie wymienia z imienia i nazwiska radnego Kobusa.

Traf chciał, że tego samego dnia, tj. 16 marca w tym samym Super Ekspresie, o godz. 17.38 został opublikowany wywiad z przewodniczącym PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, który miał się zwrócić do rządu i prezydenta z „dramatycznym apelem”.  Przypadek? Niektórzy mówią, że nie. „Co Wy na to?”

Dalej temat rozprzestrzeniał się błyskawicznie. O godz. 11:29 sprawę podjął serwis Gazeta.pl (Agora- wydawca Gazety Wyborczej), w artykule pt.: „Poseł PiS wyprawił imieniny na 250 osób”, w który to materiale przytacza facebookowy wpis radego Kobusa.

17 marca o godz. 14:40 obszerny materiał pt. „250 osób na imprezie u posła PiS. Zawieszony” publikuje należący do rządu Federacji Rosyjskiej serwis SPUTNIK, który powołuje się na materiał Super Ekspresu oraz publikację radnego PSL Marcina Kobusa z Garwolina, wymieniając go z imienia i nazwiska.

W konsekwencji, decyzją prezesa Kaczyńskiego pan poseł Woźniak został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości.

Tyle media.

Jednak z żadnego z powyższych źródeł i materiałów nie dowiadujemy się w której „lokalnej restauracji” w Garwolinie zostały wyprawione „imieniny posła Woźniaka na 250 osób”? Czyżby miało chodzić o zupełnie nowy lokal w mieście? Kto w takim razie jest tajemniczym inwestorem nowego gastronomicznego projektu w czasach pandemii?

Informacji tych nie znajdziemy również na profilu facebookowym radnego Marcina Kobusa, który w dniu dzisiejszym (17.03.2020) ok godz. 17.30 zamieścił „reklamę” studia projektowania wnętrz, opisaną jako „Produkt/usługa”. Czy takie publikacje również mają służyć interesowi publicznemu? „Niektórzy mówią”, że tego typu wykorzystywanie chwilowej popularności może być co najmniej niesmaczne, nie mówiąc już o stosowności.

W dniu dzisiejszym w godzinach okołopołudniowych poseł Grzegorz Woźniak opublikował oświadczenie, w którym stwierdza, iż zwrócił się do Super Expresu o sprostowanie w trybie Prawa Prasowego, oraz że zwróci się do wszystkich mediów powielających nieprawdziwe informacje o ich sprostowanie. Poseł poinformował, że nie złamał swoim postępowaniem jakichkolwiek przepisów, nie wyjeżdżał do Włoch w celu umożliwienia powrotu swojemu synowi, a jego syn nie był uczestnikiem opisywanego (nierzetelnie) spotkania, w którym nie brało jednocześnie udziału więcej niż 30 osób.

Mój komentarz? (mówiąc Maksem Kolonko)

Z przedstawionych faktów wynika, iż poseł Woźniak nie złamał prawa. Ogłoszone przez premiera Morawieckiego „Ograniczenie działalności gastronomicznej, rozrywkowej oraz funkcjonowania galerii handlowych” a więc ograniczenie funkcjonowania restauracji i zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób zaczął obowiązywać od dnia 14.03.2020 r. od godz. 00:00 (z piątku na sobotę). Link to tego dokumentu można znaleźć TU.

Czy organizacja tego typu imprezy przez osobę publiczną z udziałem innych osób publicznych było rozsądne w obecnej sytuacji? Zdecydowanie nie! I trudno będzie obronić inne stanowisko. W październiku 2019 r. przeprowadzałem wywiad z panem posłem Woźniakiem, i nie będę tu próbował opisywać wszystkich dokonań i zasług „naszego posła” dla ziemi garwolińskiej, bo lista jest bardzo długa. Wszyscy, którzy chcą, doskonale te dokonania i zasługi znają. Tym bardziej musi dziwić brak rozwagi i należytej zapobiegliwości u tak doświadczonego polityka. Poprosiłem pana posła o komentarz do tej sprawy, ale póki co nie otrzymałem odpowiedzi.

Jednak nie mniej trudno będzie obronić populistyczne wykorzystywanie tego typu wydarzeń do zasiewania społecznej paniki i prowadzenia rozgrywek politycznych, oraz do atakowania posła i jego rodziny na podstawie tego, że „niektórzy mówią”. Radnego Kobusa, który w publicznych wypowiedziach i personalnych atakach na polityka innej formacji opiera się tego typu „źródłach” o komentarz do tej sprawy nie prosiłem. Mam bezpośredni kontakt z „niektórymi mówiącymi”, więc niezbędne informacje wolę uzyskiwać wprost od nich.

Nie będę tu również przedstawiał dokonań i zasług dla ziemi garwolińskiej radnego Kobusa, bo o takowych nic nie słyszałem, nic nie wiem i trudno mi było znaleźć „niektórych mówiących”, którzy mogliby mi na ten temat cokolwiek opowiedzieć.

Przegranych tej historii będzie co najmniej dwóch: pierwszym będzie z pewnością tajemniczy inwestor, który w 17- tysięcznym Garwolinie, w czasie pandemii koronawirusa uruchomił nową „lokalną restaurację” na 250 osób…

A drugim? Hm… „Co Wy na to?”

SAD

Foto: Domena publiczna.