Globalny Bunt Elit. Wywiad wRealu24

Wywiad w telewizji wRealu24 z 23 listopada 2020 r.

wRealu24.tv, 23.11.2020 r.

Czego nie mówią nam eksperci i rząd…?

Jak długo powinno trwać przygotowanie szczepionki zgodnie z zaleceniami PZH…?

Czego władze państw zachodnich nie zrobiły i nie robią w związku z pandemią COVID-19…?

Jaka jest i powinna być rola mediów w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak pandemia…?

Czego dotyczy globalny projekt gospodarczo- polityczno- społeczny prowadzony pod przykrywką pandemii COVID-19…?

Jak następuje transfer władzy, majątku i odbieranie społeczeństwom wpływu na to co dzieje się w każdym z państw…?

Narodowy eksperyment pandemiczny – COVID-19


Na dzień 11 listopada 2020 r. premier rządu RP zapowiedział podpisanie umowy na zakup ponad 20 milionów szczepionek z puli 300 milionów dawek, które Komisja Europejska zamówiła w firmie BioNTech-Pfizer. Szczepionka podobno ma być
bezpieczna, choć jej opracowanie nie mogło zająć dłużej niż 8 miesięcy. „Od pewnego czasu przygotowujemy system dystrybucji oraz realizacji szczepień”- zapewnił premier Morawiecki. Nie znamy jednak szczegółów tego „systemu”. Nie wiemy też, czy w jego ramach do dystrybucji i realizacji szczepień zostaną zaangażowani żołnierze Wojska Polskiego i WOT- tego szef rządu nie wyjaśnił.

Po ogłoszeniu sukcesu wynalezienia szczepionki na COVID-19 prezes firmy Pfizer Alber Bourla sprzedał 62% posiadanych udziałów w zarządzanej przez siebie spółce zarabiając na tym ponad 5,5 miliona dolarów. Czyżby sam nie wierzył w sukces swojej firmy i nie chciał zaczekać na sfinalizowanie szczepionkowych umów? Wówczas posiadane przez niego akcje mogłyby być warte kilkakrotnie więcej. Wygląda to na kolejny etap wielkiej ucieczki prezesów, której pierwszą falę mieliśmy okazję obserwować w 2019 r.

Foto: Wikimedia Commons

Państwowy Zakład Higieny na swojej stronie internetowej (pzh.gov.pl) w zakładce zatytułowanej „Ile czasu potrzebujemy na opracowanie nowej szczepionki przeciw COVID-19” stwierdza, że Proces opracowania nowej szczepionki zależy od wielu czynników, ale trwa średnio ok. 10 a nawet więcej lat. Następnie opisane zostały szczegółowo poszczególne fazy tegoż procesu, na który składają się, między innymi: badania laboratoryjne, testy przedkliniczne na modelach zwierzęcych (śr.1-1,5 lat), I faza badań klinicznych (śr. 1-2 lata), II faza badań klinicznych (śr. 2 lata lub więcej), III faza badań klinicznych (śr. 3-4 lata), proces dopuszczenia do obrotu (rejestracja) (min. 210 dni), nie licząc czasu potrzebnego na stworzenie infrastruktury niezbędnej do produkcji szczepionki.

„10 lat a nawet więcej”– tyle czasu zdaniem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego potrzeba na opracowanie, przebadanie, zweryfikowanie i bezpieczne dopuszczenie do obrotu dowolnej szczepionki. Premier rządu RP mocą ustaw i rozporządzeń, bez przeprowadzenia jakichkolwiek konsultacji społecznych czy szerokiej debaty naukowej postanowił wdrożyć eksperymenty medyczne na Polakach w postaci zaszczepienia ponad połowy populacji kraju preparatem upichconym w kilka miesięcy. Niezweryfikowaną, niesprawdzoną zgodnie z dotychczas obowiązującymi w naszym kraju procedurami, potencjalnie niebezpieczną substancją, mogącą stanowić śmiertelne zagrożenie dla ponad 20 milionów naszych rodaków. Na początek.

Tak jak w przypadku zamówień maseczek czy respiratorów, rząd również postanowił pominąć nawet minimalne procedury bezpieczeństwa. Tym razem jednak może nie skończyć się stratami kilkuset milionów złotych przez Skarb Państwa, ale utratą zdrowia i życia przez kilkanaście milionów Polaków. Kto weźmie za te decyzje odpowiedzialność? Kto da głowę (dosłownie), jeśli w wyniku „wyszczepień” niezweryfikowaną substancją dojdzie do masowej, wielomilionowej tragedii? Zgodnie milczą na ten temat zarówno politycy, medyczni eksperci oraz media, w tym również te patriotyczne, niepokorne, mówiące podobno „jak naprawdę jest”. Jest bardzo źle.

Zgodnie z oficjalnymi  danymi na dzień 11 listopada 2020 r. łączna liczba zakażonych w Polsce to niemal 620 tys. osób, natomiast liczba zgonów to 8.800 osób. Wyliczona na tej podstawie śmiertelność wynosi 1,42% (niespełna półtora procent). W tym samym czasie (przez 8 miesięcy) w Polsce na choroby nowotworowe zmarło około 80 tys. osób (9 razy więcej) a na choroby układu krążenia około 115 tys. osób (ponad 10 razy więcej). Nikt jednak z tego powodu nie zamknął gospodarki, nie zlikwidował branż gastronomicznych, turystycznych czy kosmetycznych, nie opracował strategii wyszczepiania ponad 20 milionów Polaków eksperymentalnymi, niezbadanymi, niebezpiecznymi substancjami czy preparatami.

Powyższe dane wyglądają jeszcze bardziej kuriozalnie i niedorzecznie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że oficjalnie zaliczeni do grona zmarłych na COVID-19 nie zostali poddani sekcji zwłok, która co do zasady nie jest wykonywana na ofiarach koronawirusa. Według danych Ministerstwa Zdrowia z lipca 2019 r. liczba osób zmarłych na COVID-19 bez występowania chorób współistniejących wyniosła 17% oficjalnie podawanych danych (296 osób na 1716 podawanych wówczas przypadków śmiertelnych). Oznacza to, że statystycznie rzecz ujmując na COVID-19 w Polsce zmarło dotąd nie 8.800 osób a niespełna 1.500. Każdego roku samobójstwa popełnia ponad 5.000 Polaków.

W ostatnich dniach premier Morawiecki przedstawił listę kilkunastu ekspertów doradzających rządowi w podejmowaniu kolejnych kroków związanych z epidemią. Wymieniony na tej liście prof. dr hab. n. med. Rober Flisiak- Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych w pierwszych dniach listopada opisując skuteczność używanych przez polską służbę zdrowia testów na COVID-19 oświadczył, że:

(…) To jest tragedia, bo one dają wyniki porównywalne z rzutem monetą. To jest potwierdzone- 40% czułość. W ośrodku, który miał potwierdzić przydatność. Ci, którzy chcą uparcie stosować sami sobie szkodzą. Te testy antygenowe oczywiście powinny trafić na śmietnik, niezależnie od tego, że zapłaciło się za nie ponad 120 milionów złotych.

Na podstawie testów, których miejsce jest na śmietniku, oraz z powodu śmierci 1.500 osób polski rząd podejmuje decyzje mające destrukcyjny wpływ nie tylko na bieżące sprawy bytowe Polaków, ale ważące na przyszłości, zdrowiu a nawet życiu przyszłych pokoleń. Biorąc pod uwagę dane czysto medyczne, działania obecnej ekipy, podobnie jak innych rządów europejskich w sprawie tak zwanej „pandemii COVID-19” należy zaliczyć nie tyle do działań nierozważnych, nierozsądnych czy wręcz głupich, co do kategorii celowej i planowej realizacji opętańczych projektów z pogranicza szarlatanerii, zagrażających zdrowiu i życiu setek milionów Europejczyków. Przy milczącej akceptacji środowisk medycznych, ekspertów, autorytetów, polityków i mediów- en mas. Jest bardzo źle.

W programie publicystycznym państwowej telewizji wyemitowanym 31 października 2020 r. dyrektor ośrodka dla seniorów „Złote Borki” poinformowała, że na koniec października w placówce przebywało 81 ozdrowieńców w przedziale wiekowym od 80 do 101,5 lat. Część z nich przeszła chorobę COVID-19 bezobjawowo. Informacji o zgonach w tym ośrodku brak. Mimo to władze państwowe zapowiadają, że to właśnie osoby starsze będą otrzymywały szczepionkę jako pierwsze. Jeśli przeżyły zakażenie śmiercionośnym wirusem powinny przetrzymać eksperymentalne szczepionki. Jeśli z seniorami nie poradził sobie koronawirus, z pewnością poradzą sobie szczepionki. Seniorzy mają iść na pierwszy ogień medycznych eksperymentów.

Krnąbrne staruszki i staruszkowie, nawet 90-cio i 100- letni nie chcą umierać na koronawirusa. Niewdzięczni Polacy nie chcą gremialnie zaangażować się w wydarzenie pandemiczne COVID-19. Premier Rzeczpospolitej postanowił osobiście zaangażować się w promocję pandemicznego przedsięwzięcia biorąc udział w spocie reklamowym, nawiązując do symboliki narodowej i patriotycznej. Odwołanie się do wartości wspólnotowych i rodzinnych przy jednoczesnym jawnym narażaniu zdrowia i życia obecnej i przyszłych generacji Polaków można traktować jako szczyt cynicznej gry ze strony polskich władz.

Nakładem kilkunastu milionów złotych rząd uruchomił mający liczyć docelowo 1.800 łóżek COVID’owy Szpital Narodowy na Stadionie Narodowym w Warszawie. Tu będą mogli być „leczeni” pacjenci z lekkim przebiegiem choroby, nie wymagający hospitalizacji. Ciężko chorzy na koronowirusa nie zostaną przyjęci do tej specyficznej „jednostki medycznej.” Na dziś placówka świeci pustkami. Jednak myli się ten, kto pomyśli, że to kolejna bezsensowna, niepraktyczna, propagandowa inwestycja rządzących. Takich przypadków po prostu nie ma. Pozornie nieprzydatny w walce z „pandemią” Narodowy Szpital będzie jak znalazł do zgromadzenia dziesiątek tysięcy chętnych (a tym bardziej niechętnych) do przyjęcia nowatorskich COVID’owych szczepionek. Tym bardziej, że prace placówek medycznych w Polsce zaczęło nadzorować wojsko, obecne już w każdym szpitalu pod pretekstem przeliczania łóżek. Przeszkoleni medycznie żołnierze różnią się od cywilnego personelu medycznego tym, że nie mogą odmówić wykonania rozkazu. Jeśli przyjdzie rozkaz „wyszczepiać”- będą wyszczepiać. Nawet opornych. Każdego. Co ważne, na 2021 rok Sztab Generalny Wojska Polskiego planuje powołanie na ćwiczenia nawet 200 tys. żołnierzy rezerwy. Mundurowych do obsady szpitali i punktów szczepień nie zabraknie.

Pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się po pobieżnej analizie potencjału pozornie kuriozalnego projektu Narodowego Szpitala COVID’owego jest wykorzystanie przez rząd Vichy podobnego obiektu- paryskiego Welodromu w 1942 r. Przygotowywane przez spółki Skarbu Państwa w całej Polsce szpitale tymczasowe dla chorych na COVID-19 (po 100-200 łóżek w każdym takim „szpitalu”) internautom skojarzyły się jednoznacznie z obozami koncentracyjnymi. Pamiętajmy przy tym, że zgodnie z oficjalnymi danymi Ministerstwa Zdrowia na COVID-19 (bez chorób współistniejących) zmarło w Polsce łącznie ok. 1.500 osób (17% z 8.800 osób).

Każdego, kto powyższe porównania uzna za niedopuszczalne odsyłam do nagrań video z Marszu Niepodległości 2020, kiedy to polska policja bezwzględnie pałuje dziennikarzy i strzela do protestantów. Zdjęciem- symbolem nowego modelu dialogu władzy ze społeczeństwem i mediami będzie postrzelony w twarz gumową kulą legendarny fotoreporter Tygodnika Solidarność, 74-letni Tomasz Gutry. Fotografia zakrwawionego człowieka Solidarności z Marszu Niepodległości.

Niełatwo stwierdzić, czyj projekt realizuje obecnie polski rząd. Jednak z całą pewnością decyzje, działania, ustawodawstwo, budżety przyjmowane przez ekipę premiera Morawieckiego nie mają zbyt wiele wspólnego z ochroną zdrowia, życia i dobrostanu Polaków- wręcz przeciwnie. Dane medyczne i prognozy gospodarcze jednoznacznie pokazują, że skutkiem tych poczynań może być katastrofa porównywalna z konsekwencjami II wojny światowej. I nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady.

Premier Mateusz Morawiecki ma szczególną słabość do symbolicznych, ważnych dla Polaków wydarzeń i dat. W dniu Narodowego Święta Niepodległości zdecydował się zatwierdzić umowę dotyczącą ponad 20 milionów eksperymentalnych, niezweryfikowanych zgodnie z polskimi normami szczepionek. W przeddzień Dnia Wszystkich Świętych zdecydował o zamknięciu wszystkich cmentarzy w kraju. Pięć miesięcy wcześniej, 4 czerwca 2020 r. w Sejmie Rzeczpospolitej, w obecności prezydenta RP oświadczył:

Szanowny Panie Prezydencie, Pani Marszałek, Wysoka Izbo! Na naszych oczach wykuwa się Nowy Porządek Świata. Świata po koronawirusie.

I jak tu nie wierzyć premierowi? Przed nami 6, 13, 24, 25 i 31 grudnia. Będzie w czym wybierać. Zaczekajmy.

SAD