Pandemia czy już III wojna światowa?

W portalu Fronda.pl znajdziemy bardzo ciekawy i ważny tekst, opisujący możliwe przyczyny i skutki rozprzestrzeniającego się w Europie i na świecie wirusa Covid-19. Warto zapoznać się z całością poniższego materiału, który przybliża nas do zrozumienia tego skąd wziął się wirus, dlaczego pandemia koronawirusa będzie się rozprzestrzeniać, i co może nas czekać w najbliższych miesiącach i latach.

Xi Jinping i Donald Trump (foto Fronda)

„Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że skala kataklizmu wywołanego na obecnym stadium ekspansji epidemii, jest druzgocąca. W ciągu niecałych dwóch tygodni nastąpiło zmasowane uderzenie we wszystkie podstawy życia i funkcjonowania cywilizacji zachodniej, zwłaszcza w jej obecnie zdegenerowanej postaci. W szczególny sposób obserwujemy właśnie, jak walą się w gruzy podstawy gospodarcze świata północnoatlantyckiego.

Całkowitemu wywróceniu uległy podstawy funkcjonowania Unii Europejskiej, która z dnia na dzień okazała się czymś zupełnie zbędnym. Państwa europejskie z najwyższym trudem próbują dźwigać ciężary walki z epidemią, samodzielnie tworzą hipotetyczne plany ratowania swoich gospodarek.

Jednak coraz powszechniejsza jest świadomość, iż jeśli uda się nawet opanować epidemię w ciągu kilku miesięcy, skala zniszczeń będzie nieporównywalna z czymkolwiek, co pamiętamy z perspektywy kilkuset lat.

W tę przestrzeń próbują dzisiaj aktywnie wkraczać Chińczycy. Prezydent Xi uznał, iż Chiny stać nawet na to, by jeszcze przez kilka miesięcy kontynuować stan wewnętrznej dezorganizacji.”

Poniżej znajduje się link do całego tekstu. Wnioski każdy może wyciągnąć sam.

SAD

Pandemia czy już III wojna światowa?

Edukacja, Ekonomia, UE w czasie pandemii. I po…

W opublikowanym kilka dni temu wywiadzie, profesor Grzegorz Górski zapowiadał dosyć złowrogo, że „to jest koniec świata jaki znamy”. Kolejne dni pokazują, że niestety pan profesor może mieć rację, i świat, jaki wyłoni się po pandemii koronawirusa będzie zupełnie innym miejscem do życia niż to, do jakiego przywykliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Ten nowy świat będzie prawdopodobnie miejscem zdecydowanie mniej bezpiecznym i o wiele bardziej wymagającym niż dotąd. Dlatego warto posłuchać ludzi, którzy na co dzień zajmują się istotnymi obszarami życia, i którzy mogą nam podpowiedzieć jak przygotować się na czekające nas wszystkich niecodzienne okoliczności.

Coronavirus Disease 2019 Rotator Graphic for af.mil. (U.S. Air Force Graphic by Rosario „Charo” Gutierrez)

Z tym większą przykrością i zażenowaniem oglądamy dawne medialne ikony odpowiedzialne za kształtowanie gustów i sposobu myślenia pokoleń polskiej inteligencji po roku ’89, które jak Wojciech Mann, nie ważne czy w sztafażu zwykłego żula spod budki z piwem (nie umniejszając niczego panom żulom), czy w eleganckim garniturze udając światowca i chwaląc się znajomością zagranicznych języków mówią, że „w dupie to mają”.

Tak niestety prezentują się pseudoelity III RP. Wystąpienia pana Manna to doskonała ilustracja ich stanu ducha i umysłu. W pigułce.

Wszystkim zainteresowanym tym co może nas czekać nas w najbliższych tygodniach, miesiącach i latach polecam kolejne wywiady z osobami, które wiedzą nieco więcej, niż medialnie wykreowane gwiazdy popkultury.

*Wywiad z profesorem Aleksandrem Nalaskowskim, który próbuje znaleźć odpowiedzi na pytania czy egzaminy ósmoklasistów i egzaminy maturalne są zagrożone, co rodzice powinni robić, żeby zapewnić swoim dzieciom dostęp do wiedzy, oraz jak będzie wyglądał model edukacji w czasie pandemii i po jej zakończeniu.

*Wywiad z dr Jerzym Targalskim, który twierdzi wprost, że „bezpośrednią konsekwencją tej sytuacji epidemiologicznej będzie osłabienie kierowniczej roli Niemiec i załamanie się Unii jako projektu niemieckiego”.

*Wywiad z wiceministrem cyfryzacji Adamem Andruszkiewiczem, który wyjaśnia na co rząd Mateusza Morawieckiego będzie kładł szczególny nacisk przy opracowywaniu tarczy antykryzysowej.

Zapraszam do lektury!
SAD

Foto: MacDill Air Force Base

Nowa restauracja w Garwolinie na 250 osób!

Jeśli uważnie prześledzimy „aferę” posła PiS Grzegorza Woźniaka, zainicjowaną medialnym doniesieniem radnego PSL Marcina Kobusa musimy dość do wniosku, że w Garwolinie powstała nowa „lokalna restauracja” na 250 osób! Nie wiadomo, kto jest tajemniczym inwestorem tego gastronomicznego projektu, wiadomo jednak, że sprawą zainteresowały się nie tylko portale lokalne i ogólnopolskie ale również media międzynarodowe- stosowny artykuł pojawił się w serwisie SPUTNIK, którego wydawcą jest mające siedzibę w Moskwie Federalne Państwowe Zjednoczone Przedsiębiorstwo Międzynarodowa Agencja Informacyjna „Rossija siegodnia”, 119021, Rosja, Bulwar Zubowski, d. 4. Kto ciekaw może sprawdzić.

Na początek dwie definicje. Po pierwsze „fake news”. Wikipedia (wiem, wiem) definiuje to zjawisko jako „fałszywą wiadomość, często o charakterze sensacyjnym, publikowana w mediach z intencją wprowadzenia odbiorcy w błąd w celu osiągnięcia korzyści finansowych, politycznych lub prestiżowych.” Druga przydatna definicja będzie dotyczyć pojęcia „insynuacja”. Tym razem zacytujemy Wikisłownik: insynuacja to „osąd, opinia, wypowiedź przypisująca komuś niegodziwe lub nieprawdziwe zamiary, czyny lub myśli, często nie wprost, a z użyciem aluzji.”

Teraz spróbujmy uporządkować fakty.

W dniu 13 marca 2020 r. o godz. 9.28 radny PSL Marcin Kobus na swoim profilu społecznościowym zamieścił informację o imprezie imieninowej, jaką „nasz poseł ziemi garwolińskiej” wyprawił „w dniu wczorajszym w jednej z lokalnych restauracji”. Dodał przy tym, że „syn pana posła jest piłkarzem włoskiego klubu i niektórzy mówią że wrócił.” (pisownia oryginalna). W tym samym wpisie radny Kobus zdążył zakreślić sugestywne tło sugerujące, iż „tyle się mówi o pandemii”, że „szkoły ,kina, teatry pozamykane”. Na imprezę miały zostać zaproszone „najważniejsze osoby z powiatu (z punktu widzenia zarządzania kryzysowego).” „Co Wy na to ?” dopytywał swoich czytelników radny Kobus, chociaż nie wymienił z imienia i nazwiska solenizanta, obchodzącego imieniny 12 marca.

Dwa dni później, tj. 15.03.2020 r. o godz. 15:51 lokalny serwis eGarwolin zamieścił artykuł zilustrowany już zdjęciem posła Woźniaka oraz radnego Kobusa pt. „Tyle się mówi o pandemii, a nasz poseł wyprawił imieniny w lokalu”. W swoim newsie serwis oparł się głównie na omówionym powyżej wpisie radnego Kobusa oraz krótkiej odpowiedzi posła Woźniaka, że spraw prywatnych oraz prywatnych wpisów nie ma w zwyczaju komentować. Jednak akcja nabierała tempa.

W dniu 16 marca o godz. 6:25 temat podjął Super Express stwierdzając, że poseł PiS „zrobił imprezę na 250 osób”. W swoim materiale SE nie przytoczył bezpośrednio wpisu radnego PSL. Portal powołał się na anonimowe źródło „uczestnika imprezy”, który miał podobno stwierdzić, że na rzeczoną imprezę „przyszło jakieś 200-250 osób, jak na weselu”.  W swojej publikacji SE nie wymienia z imienia i nazwiska radnego Kobusa.

Traf chciał, że tego samego dnia, tj. 16 marca w tym samym Super Ekspresie, o godz. 17.38 został opublikowany wywiad z przewodniczącym PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, który miał się zwrócić do rządu i prezydenta z „dramatycznym apelem”.  Przypadek? Niektórzy mówią, że nie. „Co Wy na to?”

Dalej temat rozprzestrzeniał się błyskawicznie. O godz. 11:29 sprawę podjął serwis Gazeta.pl (Agora- wydawca Gazety Wyborczej), w artykule pt.: „Poseł PiS wyprawił imieniny na 250 osób”, w który to materiale przytacza facebookowy wpis radego Kobusa.

17 marca o godz. 14:40 obszerny materiał pt. „250 osób na imprezie u posła PiS. Zawieszony” publikuje należący do rządu Federacji Rosyjskiej serwis SPUTNIK, który powołuje się na materiał Super Ekspresu oraz publikację radnego PSL Marcina Kobusa z Garwolina, wymieniając go z imienia i nazwiska.

W konsekwencji, decyzją prezesa Kaczyńskiego pan poseł Woźniak został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości.

Tyle media.

Jednak z żadnego z powyższych źródeł i materiałów nie dowiadujemy się w której „lokalnej restauracji” w Garwolinie zostały wyprawione „imieniny posła Woźniaka na 250 osób”? Czyżby miało chodzić o zupełnie nowy lokal w mieście? Kto w takim razie jest tajemniczym inwestorem nowego gastronomicznego projektu w czasach pandemii?

Informacji tych nie znajdziemy również na profilu facebookowym radnego Marcina Kobusa, który w dniu dzisiejszym (17.03.2020) ok godz. 17.30 zamieścił „reklamę” studia projektowania wnętrz, opisaną jako „Produkt/usługa”. Czy takie publikacje również mają służyć interesowi publicznemu? „Niektórzy mówią”, że tego typu wykorzystywanie chwilowej popularności może być co najmniej niesmaczne, nie mówiąc już o stosowności.

W dniu dzisiejszym w godzinach okołopołudniowych poseł Grzegorz Woźniak opublikował oświadczenie, w którym stwierdza, iż zwrócił się do Super Expresu o sprostowanie w trybie Prawa Prasowego, oraz że zwróci się do wszystkich mediów powielających nieprawdziwe informacje o ich sprostowanie. Poseł poinformował, że nie złamał swoim postępowaniem jakichkolwiek przepisów, nie wyjeżdżał do Włoch w celu umożliwienia powrotu swojemu synowi, a jego syn nie był uczestnikiem opisywanego (nierzetelnie) spotkania, w którym nie brało jednocześnie udziału więcej niż 30 osób.

Mój komentarz? (mówiąc Maksem Kolonko)

Z przedstawionych faktów wynika, iż poseł Woźniak nie złamał prawa. Ogłoszone przez premiera Morawieckiego „Ograniczenie działalności gastronomicznej, rozrywkowej oraz funkcjonowania galerii handlowych” a więc ograniczenie funkcjonowania restauracji i zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób zaczął obowiązywać od dnia 14.03.2020 r. od godz. 00:00 (z piątku na sobotę). Link to tego dokumentu można znaleźć TU.

Czy organizacja tego typu imprezy przez osobę publiczną z udziałem innych osób publicznych było rozsądne w obecnej sytuacji? Zdecydowanie nie! I trudno będzie obronić inne stanowisko. W październiku 2019 r. przeprowadzałem wywiad z panem posłem Woźniakiem, i nie będę tu próbował opisywać wszystkich dokonań i zasług „naszego posła” dla ziemi garwolińskiej, bo lista jest bardzo długa. Wszyscy, którzy chcą, doskonale te dokonania i zasługi znają. Tym bardziej musi dziwić brak rozwagi i należytej zapobiegliwości u tak doświadczonego polityka. Poprosiłem pana posła o komentarz do tej sprawy, ale póki co nie otrzymałem odpowiedzi.

Jednak nie mniej trudno będzie obronić populistyczne wykorzystywanie tego typu wydarzeń do zasiewania społecznej paniki i prowadzenia rozgrywek politycznych, oraz do atakowania posła i jego rodziny na podstawie tego, że „niektórzy mówią”. Radnego Kobusa, który w publicznych wypowiedziach i personalnych atakach na polityka innej formacji opiera się tego typu „źródłach” o komentarz do tej sprawy nie prosiłem. Mam bezpośredni kontakt z „niektórymi mówiącymi”, więc niezbędne informacje wolę uzyskiwać wprost od nich.

Nie będę tu również przedstawiał dokonań i zasług dla ziemi garwolińskiej radnego Kobusa, bo o takowych nic nie słyszałem, nic nie wiem i trudno mi było znaleźć „niektórych mówiących”, którzy mogliby mi na ten temat cokolwiek opowiedzieć.

Przegranych tej historii będzie co najmniej dwóch: pierwszym będzie z pewnością tajemniczy inwestor, który w 17- tysięcznym Garwolinie, w czasie pandemii koronawirusa uruchomił nową „lokalną restaurację” na 250 osób…

A drugim? Hm… „Co Wy na to?”

SAD

Foto: Domena publiczna.

Plotki i fake newsy w czasie pandemii koronawirusa

Garwolin wkracza w dużą politykę. W niedzielę zatrendował w mediach za przyczyną fake newsa mówiącego o tym, jakoby dyrektor garwolińskiego szpitala, pan doktor Krzysztof Żochowski przebrał się za ratownika medycznego i podczas spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą odwiedzającym tutejszy szpital udawał kogoś kim nie jest. Fake news został wyprodukowany w redakcji na Czerskiej i przez cały dzień był bezmyślnie kolportowany przez wiodących redaktorów tegoż wydawnictwa oraz polityków, sympatyków i działaczy Platformy Obywatelskiej, z niejaką panią posłanką Hartwich na czele, która obecnie kreuje się na ofiarę prawicowego hejtu.

Temat podchwycił i „grzał” z zapałem administrator hejterskiego profilu facebookowego, specjalista PR i współpracownik fundacji Otwarty Dialog (szefowa tejże, Ludmiła Kozłowksa została deportowana z Polski), zaangażowany oficjalnie w kampanię kandydatki Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta RP, pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Pomimo wielokrotnych, publicznych  wyjaśnień ze strony szeregu dziennikarzy, publicystów, oraz małżonki, syna i samego doktora Żochowskiego, ani politycy, ani postępowi żurnaliści nie kwapią się do opublikowania sprostowań, nie mówiąc już o przeprosinach.

Bywa tak, że gdzie konie kują, tam czasem i żabka próbuje swoją nóżkę podstawić… Lokalny działacz PSL postanowił „uderzyć” koronawirusem w posła PiS ziemi garwolińskiej i w jego syna. Nie warto by o tym wspominać, gdyby tematu nie podchwycił lokalny garwoliński portal, gdzie radnego przedstawiającego siebie jako „wroga nr 1 powiatowej partii rządzącej” i opierającego się na tym, że „ludzie mówią” kreuje się na bojownika o bezpieczeństwo epidemiologiczne lokalnej społeczności. Cyrk.

Brytyjski premier Borys Johnson stwierdził, że pandemia koronawirusa jest „największym publicznym kryzysem zdrowotnym od pokoleń”. Z kolei pani Dulkiewicz, prezydent Gdańska nie raz kandydująca z list Platformy Obywatelskiej w wyborach samorządowych oświadczyła w wywiadzie dla RMF FM, że „koronawirus i zabezpieczenie przed nim jest zadaniem rządu polskiego, czyli wojewody”.

Powyższe przykłady medialnej aktywności przedstawicieli opozycji oraz związanej z nią mediów pokazują, iż pomimo tego, że to nie na nich spoczywa odpowiedzialność za ograniczenie negatywnych skutków obecnego kryzysu, nie są w stanie znieść presji i udźwignąć powagi sytuacji.

Wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej niż tylko plotek, pomówień i fake newsów zapraszam do przeczytania kilkunastu nowych wywiadów na stronie Wywiady24.pl, m.in. z niezwykle przejmującymi wypowiedziami ks. prof. dr hab. Pawła Bortkiewicza TChR,  czy wywiadu z prof. Grzegorzem Górskim, który twierdzi, że „To jest koniec świata jaki znamy”.

Zapraszam.

SAD

3 nowe wywiady na stronie Wywiady24.pl

Czytelników serwisu wŁaskarzewie.pl zapraszam do lektury nowych wywiadów z politykami i ekspertami opublikowanych właśnie na stronie Wywiady24.pl.

Szczególnie polecam 3 najnowsze rozmowy:

*Z historykiem i amerykanistą profesorem Grzegorzem Górskim o tym skandalicznym śledztwie prowadzonym przeciwko Donaldowi Trumpowi oraz o tym, że ewentualna wygrana kandydata partii Demokratycznej w nadchodzących wyborach prezydenckich w USA oznacza dla Polski katastrofę.

Demokraci sprzedadzą nas Putinowi bez zmrużenia oka

*Z senatorem i byłym wicemarszałkiem Senatu Markiem Pękiem o gorszej i lepszej demokracji, o tym czy marszałek Grodzki może stać się politykiem europejskiego formatu  oraz o potencjalnych roszadach i przyszłych zmianach w polskim Senacie w najbliższych miesiącach.

Senat kontraktowy będzie wprowadzał chaos

*Z ekspertem i byłym  posłem Prawa i Sprawiedliwości Januszem Szewczakiem o sposobie funkcjonowania polskiej opozycji i o wyzwaniach czekających rząd premiera Morawieckiego.

Hejt ,,elit” III RP. Tylko antyPiSowska nienawiść, argumentów brak

Na stronie Wywiady24.pl publikuję rozmowy o bieżących problemach społeczno-politycznych przeprowadzone z politykami i ekspertami różnych dziedziń. Poruszamy głównie tematy istotne z punku widzenia interesów i funkcjonowania naszego kraju. Prezentowane rozmowy zostały pierwotnie opublikowane w portalu Fronda.pl.

Życzę miłej lektury!

Tylko 5 dodatkowych seansów filmu „Nieplanowane”

Okazuje się, że jednak można! CSiK w Garwolinie zdecydowało o 5 dodatkowych emisjach filmu „Nieplanowane”, opowiadającego historię jednej z najmłodszych dyrektorek kliniki aborcyjnej w USA, współodpowiedzialnej za dokonanie ponad 22 tys. aborcji nienarodzonych dzieci. Seanse zostały zaplanowane na 11 listopada godz. 18.30, 14 listopada o godz. 14.45, 17.00 i 19.15, oraz 17 listopada o godz. 10:45. Bilety na seanse czwartkowe zostały niemal wyprzedane, natomiast na seans niedzielny dostępnych jest zaledwie połowa biletów z liczącej 280 miejsc sali.

Przypomnijmy, że pierwotny repertuar Kina Wilga w listopadzie zakładał jedynie 2 emisje pomimo ogromnego zainteresowania filmem w Polsce i na świecie,

Cieszyć może to, że dyrekcje Kina Wilga i CSiK poszły jednak po rozum do głowy i umożliwiły widzom obejrzenie tego świetnie zrealizowanego i poruszającego obrazu, ukazującego metody i mechanizmy funkcjonowania przemysłu aborcyjnego w Stanach Zjednoczonych. Z drugiej jednak strony może martwić, że ta z pozoru heroiczna próba „zwiększenia dostępności” cieszącej się wielkim zainteresowaniem produkcji jest tylko gestem pudrowania rzeczywistości i usiłowaniem uniknięcia znacznie większej kompromitacji.

Pomimo ogromnego zainteresowania filmem „Nieplanowane” i emisji każdego seansu przy pełnej sali, dyrekcja Kina Wilga zaplanowała na listopad 9 seansów filmu „Baranek Shaun” (rezerwacje śladowe pojedynczych miejsc np. 10 na 280, ale jak mawiał mistrz Wajda może „pójdą szkoły”); 8 seansów filmu „Proceder” (historia rapera-gangstera, który w przerwach w odbywaniu kary nagrywał hiphopowe kawałki- tu rezerwacje wyglądają nieco lepiej niż w przypadku „Baranka Shaun’a” ale szału nie ma; 8 seansów filmu produkcji TVN pt. „1800 gramów” (poziom rezerwacji biletów pomiędzy Barankiem a Procederem, czyli kiepsko); najwięcej jednak kierownictwo kina i CSiK spodziewa się zarobić na „Krainie Lodu 2”, której to animowanej produkcji zaplanowano na przełom listopada i grudnia aż 15 emisji.

Czy ktokolwiek kiedykolwiek przeprowadzał analizę lub kontrolę w CSiK pod kątem gospodarności i sposobu realizacji społecznej misji tej placówki? Ze szczególnym uwzględnieniem „zasadności, celowości, społecznych czy kulturowych aspektów emisji filmów” oraz efektywności wykorzystania sali kinowej pod względem dochodów ze sprzedaży biletów na poszczególne seanse, oczywiście.

Chyba, że uznamy filmy o Baranku czy gangsterze-raperze nie stroniącym od pospolitych przestępstw i narkotyków za „sztukę” o wiele bardziej wartościową niż film „Nieplanowane”. Wówczas te arcydzieła kinematografii światowej można grać choćby i przy pustej sali, prawda? Dla zasady i w imię sztuki!

Jak wyjaśnił mi już pan dyrektor Kargol, to „widzom pozostawiamy ocenę” działań i decyzji CSiK. I mieszkańcom.

SAD

Film „Nieplanowane” w Kinie Wilga obejrzysz… 2 razy…

Wbrew ostentacyjnej propagandzie Gazety Wyborczej i innych progresywno-lewicowych mediów, na film „Nieplanowane” do polskich kin idą tłumy. Nawet w warszawskich multipleksach zainteresowanie filmem o przemyśle aborcyjnym w USA przebija frekwencyjnie „Jokera”. W wielu kinach mniejszych ośrodków miejskich bilety na seanse Nieplanowanego wyprzedawane są z kilkudniowym wyprzedzeniem.

W listopadowym grafiku repertuarowym garwolińskiego Kina Wilga wystarczyło miejsca na zaledwie dwa seanse filmu Nieplanowane, który będzie można obejrzeć w środę, 06.11.2019 r. o godz. 17.00 i 19.15. Co ciekawe, film został opatrzony przez kierownictwo kina wymyśloną lokalnie w 2016 r. kategorią „Kinoteka Wiary”, tak jakby nachalna działalność przemysłu aborcyjnego i problem zabijania nienarodzonych dzieci miał dotyczyć tylko katolików czy ludzi wierzących, a dla postępowych, tęczowych wolnomyślicieli miałby być tylko codziennym zabiegiem higienicznym.

Foto SAD

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku tuż przed wyborami samorządowymi film „Kler” w garwolińskim kinie Wilga można było obejrzeć 15 razy. Łączna liczba widzów która miała szansę zapoznać się z „dziełem” pana Smarzowskiego przekroczyła 4 tys. osób. Wówczas jednak mieliśmy do czynienia z okresem przedwyborczym, i trzeba było w jakiś sposób odwrócić uwagę społeczeństwa od patologii władzy.

Zgodnie z informacją uzyskaną wówczas od pana dyrektora z Centrum Sportu i Kultury w Garwolinie, to „kierownik kina ma swobodę w doborze repertuaru i decyduje o ilości seansów i nie wymaga to zgody ani akceptacji dyrektora CSiK.”

Biorąc pod uwagę liczbę miejsc siedzących na sali widowiskowo-kinowej (280), film Nieplanowane będzie miało okazję zobaczyć zaledwie 560 osób.

Hasło reklamujące film Nieplanowane brzmi: „To co ujrzała zmieniło wszystko”. Kierownictwo Kina Wilga i garwolińskiego CSiK robią bardzo wiele, żeby ten film „ujrzało” jak najmniej osób i żeby to co mogą zobaczyć na ekranie zmieniło jak najmniej. Gorzka pointa jest taka, że pomimo teoretycznego upadku PRL’u w ’89 roku, po 30 latach postkomuna nadal tkwi głęboko w umysłach „ludzi kultury” i osób które na jej upowszechnianie mają wpływ.

Idąc za radą pana dyrektora Kargola pozostawiającego widzom ocenę dotyczącą „zasadności, celowości, społecznych czy kulturowych aspektów emisji filmu”, obiektywizm w doborze repertuaru przez władze CSiK oceniam na gwiazdki 2, natomiast tendencyjność, zaangażowanie propagandowe i polityczne kadry kierowniczej tejże instytucji kultury oceniam na gwiazdek 15.

Jeśli mi, jako „publicyście” w różnego rodzaju projekty angażować się wolno, to „władzom” garwolińskiego CSiK wypadałoby zachować minimalne parytety i pozory obiektywizmu. Przynajmniej.

SAD

Na szczęście w Łaskarzewie nie ma McDonald’sa

Globalizacja szczęśliwie omija Łaskarzew. Nie jest jednak tak, że absolutnie nic się nie zmieniło. Mamy przecież i supermarket samoobsługowy, i Biedronkę, i sieciową stację benzynową, w której sam czasem tankuję. Teraz do dawnego „Bachusa” chodzi się nie po to, żeby dobrze wypić, ale żeby dobrze zjeść- obiady serwują tu świetne. Poza wygaszonymi ośrodkami kultury i wymienionymi powyżej komercyjnymi atrakcjami niewiele zmieniło się w naszym mieście. Jest może trochę bardziej pusto, mniej gwarno, trochę bardziej smutno niż dawniej, mimo iż łaskarzewskimi ulicami jeżdżą dziś samochody znacznie lepsze i droższe niż kiedyś.

Młodzi ludzie lubią Starbucks’a, lubią McDonald’sa, KFC, Burger Kinga, lubią międzynarodowe sieciówki-śmieciówki. Pomimo nachalnie promowanych ekologicznych trendów i rosnącej świadomości dietetycznej, potwierdzającej szkodliwość spożywania wysokoprzetworzonych i przesolonych posiłków, popijanych wysokosłodzonymi napojami i sojową latte, przy kasach i stolikach fastfoodów zawsze jest tłoczno.

Jeśli szczerze porozmawiać z młodymi ludźmi i zapytać ich o prawdziwe powody bywania w fastfoodowych lokalach, okaże się, że są one niemal identyczne co powody bywania dorosłych w tutejszej Biedronce: chęć pokazania się, sprawdzenia kto dziś przyszedł, zrobienia niedrogich zakupów spożywczych– niekoniecznie zdrowych i najwyższej próby. W przypadku lokali gastronomicznych dodatkową atrakcję stanowią wygodne fotele, sącząca się z głośników współczesna muzyka i darmowe WiFi.

Wnioski dla naszej lokalnej społeczności nasuwają się same: dlaczego by nie zorganizować takiego miejsca dla młodych ludzi w Łaskarzewie? Kiedyś przecież skutecznie funkcjonował tu podobny lokal- Klub Bajka. Dlaczego nie przywrócić tego miejsca do życia? Nowa Bajka- Bajka Reaktywacja?

Klub Bajka Łaskarzew. Obecnie. Foto: SAD

Starsi zapewne pamiętają Bajkę z najlepszych czasów- można było czegoś się napić, coś przekąsić, były stoliki i fotele, był i stół do ping-ponga, potem stoły do gdy w bilard, były też dyskoteki. Dlaczego nie zaproponować młodzieży miejsca spotkań, z hot-dogami i zapiekankami w bardzo dobrej cenie- np. po 2 zł? Z zimnymi napojami, kawą i herbatą w papierowych, kolorowych kubkach sprzedawanymi po cenie hurtowej czy z minimalną marżą, z chipsami, ciastkami od Żabczyńskiego, wygodnymi kanapami, stolikami, darmowym WiFi, dobrą muzyką, piłkarzykami? Zapytajcie swoje nastoletnie dzieci i znajomych- nie przychodziliby? Współczesna, nowoczesna, świetlica młodzieżowa.

Jeśli takie menu można sprzedawać i serwować w Żabce albo na stacjach benzynowych, to dlaczego nie w reaktywowanej Bajce? Do tego nie potrzeba pełnego zaplecza gastronomicznego.

Oczywiście obowiązywałby całkowity zakaz sprzedaży i spożywania alkoholu w jakiejkolwiek postaci oraz zakaz uprawiania gier hazardowych i karcianych pod jakąkolwiek postacią- jest już przecież „sekcja brydża” w tutejszym ŁKS Promnik.

Przy założeniu, że byłby to lokal absolutnie niekomercyjny, nie nastawiony na zysk, dotowany i kontrolowany przez Urząd Miasta, Klub Nowa Bajka mógłby się okazać społecznym sukcesem. Młodzież mogłaby się tu spotykać w długie jesienne i zimowe wieczory, zamiast przesiadywać na ławkach stadionu i Alejek, na parkingach marketu czy na benzynowej stacji. Byłby to dobry punkt wyjścia do aktywowania już funkcjonujących grup, takich jak drużyny harcerskie, zespoły muzyczne, miłośnicy militariów czy oldschoolowych aut, ale też umożliwiałby uruchomienie nowych kół zainteresowań. Sale klubowe poszczególnych sekcji mogłyby funkcjonować w pomieszczeniach nad Bajką, których jest tam przecież mnóstwo- od lat niewykorzystywanych.

Przykład nowego projektu? Bardzo proszę. Dlaczego w Łaskarzewie nie miałby powstać pierwszy w Polsce Klub Prawdziwych Miłośników Przyrody im. prof. Jana Szyszko? Klub nr 1. Tu młodzi ludzie mogliby dowiedzieć czegoś ciekawego i prawdziwego o tym, jak należy dbać o przyrodę, której mamy dookoła takie bogactwo.

Zdjęcie zrobione w ok. Łaskarzewa w pierwszych dniach listopada. Foto: SAD

Kluby Prawdziwych Miłośników Przyrody mogłyby być też odpowiedzią na propagandę zielono-tęczowych aktywistów spod znaku międzynarodowych organizacji pseudoekologicznych nasyłanych na Polskę, które zamiast działać na rzecz środowiska naturalnego reprezentują interesy międzynarodowych korporacji, niemieckich firm energetycznych i rosyjskich firm wydobywczych. Do czego prowadzą działania tęczowych pseudoekologów, bardziej przypominających ekoterrorystów, mogliśmy się przekonać obserwując wycinkę liczącej ok. 12.000 lat endemicznej puszczy w Niemczech, przyzwolenie na otwieranie kolejnych elektrowni węglowych w tym państwie, bierność przy budowie Nord Stream II, czy przy odstrzale tysięcy dzików w Niemczech i Francji. Z drugiej strony ci sami tęczowi ekoterroryści blokują prewencyjny odstrzał dzików w Polsce, przez co rozprzestrzenia się u nas ASF, blokują przekop Mierzei Wiślanej, czy doprowadzają swoimi działaniami do wyniszczenia Puszczy Białowieskiej, która właśnie dogorywa na naszych oczach, zżerana przez kornika-drukarza.

Z takimi absurdami próbował walczyć śp. prof. Jan Szyszko jako wybitny naukowiec, profesor nauk leśnych i minister ochrony środowiska w polskim rządzie. Powstanie ogólnopolskiej sieci Klubów Prawdziwych Miłośników Przyrody jego imienia mogłoby być odpowiedzią na ekologiczne szaleństwo Zachodniej Europy.

Łosie. Film nagrany w ok. Łaskarzewa w pierwszych dniach listopada.

A może warto pomysłem zorganizowania ogólnopolskiej sieci Klubów im. prof. Jana Szyszko zainteresować naszego pana posła Grzegorza Woźniaka? Może mógłby przedstawić taki pomysł władzom PiS? Wydaje się, że zarówno prezes Kaczyński jak i premier Morawiecki przyklasnęliby tej potencjalnie ciekawej idei i poparli ją nie tylko dobrym słowem. Mógłby powstać rządowy projekt ustawy gwarantującej wsparcie organizacyjne i finansowe dla tego typu Klubów, podobnie jak ma to miejsce w przypadku Kół Gospodyń Wiejskich.

Oczywiście pod warunkiem, że łaskarzewski Klub miałby zaszczytny nr 1. Fajnie by było, prawda? Formalności to drobnostka- wszystko w rękach władz lokalnych, lokalnej społeczności i naszego pana posła. Na dobry początek w najbliższych dniach postaram się przygotować i udostępnić specjalny materiał o prof. Janie Szyszko z ekskluzywnymi, niepublikowanymi dotąd materiałami, zdjęciami, filmami i wypowiedziami pana profesora m.in. ze spotkania z dziennikarzami w jego osławionej już „stodole”.

Wracając do projektu „Bajka- Reaktywacja”– ile rocznie mogłoby kosztować funkcjonowanie takiego klubu? 40- 50 tys. złotych? Czy jednego z najbogatszych miasteczek w województwie nie stać na taki wydatek?

Gdy czasami idę na spacer w kierunku Alejek brakuje mi dwóch rzeczy: cukierni-lodziarni u Doniczów i ogromnego, kolorowego neonu z napisem „Nowa Bajka” dumnie świecącego nad drzwiami lokalu przy ul. Alejowej lub na bocznej ścianie tego budynku. Wam nie?

SAD

Tęczowe piątki – problem w głowie pana Rabieja

Środowiska lewicowe i neoliberalne chwytają się wszelkich możliwych pretekstów i pseudoargumentów byle tylko przeforsować masową indoktrynację seksualną dzieci i młodzieży na skalę dotąd niewyobrażalną. Swój cel próbują realizować ex cathedra, w majestacie instytucji szkoły, powołując się na nieistniejące lub marginalne zjawiska społeczne, szantażując przy tym moralnie większość społeczeństwa, niezgadzającego się na upowszechnianie praktyk homoseksualnych wśród dzieci i młodzieży.

Jednym z kluczowych „argumentów”, do którego odwołują się progresywni aktywiści i popierający ich lewicowo-liberalni politycy jest rzekome nękanie nastoletnich przedstawicieli mniejszości seksualnych spod znaku LGBTiQ w środowiskach rówieśniczych, co podobno jest powodem nie tylko ich „myśli samobójczych” ale samobójstw par excellence młodych gejów i lesbijek. Dostępne statystyki mówią jednak zupełnie coś innego– stoją w skrajnej sprzeczności z prezentowanymi przez tęczowe ruchy „danymi” na temat skutków rzekomej dyskryminacji ich młodocianych przedstawicieli.

Zweryfikujmy dane. Zgodnie ze statystykami Polskiej Policji, biorąc pod uwagę wszystkich nastolatków w kraju, w 2018 roku samobójstwo próbowało popełnić 746 osób w wieku 13-18 lat, z w wyniku czego zmarło 92 młodych ludzi. W 2017 roku prób samobójczych w tej samej grupie wiekowej było 702 w tym 115 przypadków śmiertelnych. Z zestawienia przygotowanego na podstawie statystyk policyjnych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że w latach 2002-2012 liczba prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży (w wieku 0-18 lat) utrzymywała się na znacznie niższym poziomie i wynosiła około 300 rocznie. Mowa tu o całym przekroju społecznym i próbach samobójczych w Polsce ogółem.

Foto: Wikimedia

Jako główne przyczyny podejmowania przez młodych ludzi prób samobójczych wymieniane są zaburzenia lub choroby psychiczne (363), zawód miłosny (388) czy konflikty i przemoc w rodzinie (198). W swoich badaniach nad przyczynami prób samobójczych u młodzieży w wieku 14-18 lat Zakład Psychologii Stosowanej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie jako ich główne przyczyny wymienia „uczucie emocjonalnego odtrącenia przez rodziców”, „konflikty z rodzicami”, „śmierć jednego lub obojga rodziców”, „alkoholizm ojca lub matki”, czy „konflikty z rodzeństwem”.

Z drugiej jednak strony słyszymy o „zatrważających danych i statystykach” dotyczących prześladowania „nieheteronormatywnej” młodzieży w polskich szkołach i na ulicach. Promotorzy tęczowych piątków powołują się najczęściej na badania przeprowadzone w 2012 r. przez kilka progresywnych stowarzyszeń na grupie gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transpłciowych (LGBT). Z badań tych wynika z nich, że około 63% osób z tej grupy „ma myśli samobójcze”. Inny raport z lat 2015-2016 mówi już o 69,4% młodzieży z myślami samobójczymi oraz 49,6% osób z objawami depresji w młodym wieku. Te liczby muszą robić wrażenie– ponad 49% młodych gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów z depresją, i ponad 69% z myślami samobójczymi.

Lekarstwem na depresję i myśli samobójcze osób LGBTiQ ma być masowa indoktrynacja seksualna dzieci i młodzieży w szkołach pod przykrywką „tęczowych piątków”.

Weźmy jednak pod uwagę inne statystyki. Do polskich szkół uczęszcza niemal 5 milionów młodych ludzi. Zgodnie z badaniami Głównego Urzędu Statystycznego z 2018 roku, do Kościoła rzymskokatolickiego należy w Polsce niemal 33 miliony wiernych. Przyjmując, że na dziś nasz kraj liczy 38 milionów obywateli, udział katolików w społeczeństwie to nadal niemal 87% społeczeństwa.

W związku z tym warto zadać kilka podstawowych pytań, m.in. takich: dlaczego katolicka większość w Polsce ma być terroryzowana moralnie, obwiniana za nienajlepsze samopoczucie młodych gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów? Dlaczego prawie 4,5 miliona dzieci i młodzieży z rodzin katolickich ma być indoktrynowana seksualnie od najmłodszych pokoleń? Czy stany depresyjne i myśli samobójcze tęczowej młodzieży mogą wynikać właśnie z tejże indoktrynacji seksualnej oraz indywidualnych problemów rodzinnych czy psychicznych?

Ważnym aspektem wydaje się być brak zainteresowania ze strony „wrażliwych” działaczy i polityków lewicowo-liberalnych losem młodych ludzi, którzy doprowadzeni do skrajności podejmują liczne próby samobójcze, głównie z powodów rodzinnych. Czy zatem nie powinniśmy raczej, zamiast tęczowych piątków, organizować „emocjonalnych poniedziałków”, „relacyjnych wtorków”, „śród z rodzeństwem”,  „antyalkoholowych czwartków” czy „żałobnych piątków”? Przecież to właśnie głównie z tych powodów młodzi ludzie podejmują próby samobójcze, a nie z powodów prześladowań z uwagi na orientację LGBTiQ.

W marcu 2019 r. wiceprezydent Warszawy, znany homoseksualista, Paweł Rabiej, przekonywał na antenie Polskiego Radia 24, że osoby o orientacji LGBT „są atakowane fizycznie i werbalnie”, oraz że „mamy sytuacje, które kończą się przez to samobójstwem dzieci w szkołach.” Poproszony na Twitterze przez redaktora Rafała Ziemkiewicza o podanie chociaż jednego konkretnego przypadku takiego samobójstwa, wiceprezydent Rabiej powołał się na historię samobójstwa 14-latka z Gorczyna. Jednak zarówno Polska Policja jak i redaktorzy Gazety Wyborczej zaprzeczają, jakoby tragiczna śmierć Kacpra miała jakikolwiek związek z jego orientacją seksualną.

Oczywistym jest, że ludzie normalnie myślący nie życzą innym śmieci. Nie można też twierdzić, że młodzi ludzie identyfikujący się z tęczowymi środowiskami nie mają żadnych problemów- presja wywierana na nich obecnie przez progresywnych aktywistów i polityków może być trudna do zniesienia. Dostępne badania nie uwzględniają jednak samobójstw wśród dzieci i młodzieży z powodu „prześladowania na tle przekonań czy też praktyk homoseksualnych lub odmienności z kategorii LGBTiQ”. Gdyby takowe przypadki były, prawdopodobnie zarówno Gazeta Wyborcza jak i TVN dzień i noc trąbiłyby o nich, piętnując nietolerancyjne, zaściankowe i średniowieczne społeczeństwo katolickie w „ten kraju”.

Statystyki policyjne i badania naukowe są dla aktywistów LGBTiQ bezwzględne. Dlatego tak często muszą się oni uciekać do manipulacji danymi i naginania faktów. Nie dostrzegają przy tym prawdziwych problemów dzieci i młodzieży wyrażających się w setkach przykładów ostatecznego wołania o pomoc: w podejmowanych przez nich próbach samobójczych. Na te fakty społeczne oczy lewicowych latarników i polityków nadal są „szeroko zamknięte”.

SAD

Foto: Wikimedia

Tekst został pierwotnie opublikowany w portalu Fronda.pl w dniu 28.10.2019 r.

Ich wybrał suweren- niech mówią, niech działają!

Pomimo uzyskania historycznego poparcia na poziomie niemal 44% i ponad 8 milionów głosów, zwiększenia liczby wyborców o 2.3 miliona w stosunku do 2015 r., uzyskania samodzielnej większości w Sejmie z 235 mandatami poselskimi, przy najwyższej od 30 lat wynoszącej 62% frekwencji, Zjednoczonej Prawicy, póki co, nie udało się utrzymać większości w Senacie. Losy izby wyższej parlamentu nadal się ważą. Zamiast oczekiwanych 4, do Sejmu weszło 5 ugrupowań, przejmując przy tym część prawicowego elektoratu i kilkanaście foteli poselskich. Po krótkiej analizie można jednak dojść do wniosku, że z punktu widzenia partii rządzącej nic złego się nie stało! Wręcz przeciwnie!

Czego możemy się spodziewać po posłankach Gajewskiej, Nowackiej, Hartwig, Senyszyn, Krzywonos- Strychalskiej, czy Jachirze? W jakie tony uderzą posłowie Czarzasty, Zandberg, Śmiszek, Braun, Bosak, Winnicki, Kukiz, Korwin-Mikke czy Dyduch? W bieżącym sezonie politycznym w salach plenarnych i w kuluarach spotkamy mistrzów mowy polskiej i szermierzy słowa, u których Stefan Niesiołowski, Janusz Palikot i Ryszard Petru mogliby pobierać lekcje.

Przedsmak tego co czeka nas w nadchodzącej kadencji dała już Konfederacja, której liderzy zapowiedzieli złożenie wniosku do Sądu Najwyższego o unieważnienie wyborów. Senator elekt (nomen omen) Wadim Tyszkiewicz żałuje, że „głosy oddane na PiS nie są jawne”, zaś poseł Mieszkowski chce rozliczać wyborców za oddanie władzy Zjednoczonej Prawicy.

Co robić z takimi przypadkami? Odpowiedź jest bardzo prosta: pozwólcie im wszystkim mówić i działać! Niech się „pozabijają” o własne nogi (werbalnie, oczywiście)!

Foto: Koalicja Lewicy, Flickr

Może nawet dla dobra kraju należy im oddać stanowisko marszałka Senatu! Niech pokażą Polakom w jaki cyrk potrafią zamienić polski parlament, żeby zmanipulowany elektorat miał okazję się dowiedzieć z czym musi się liczyć, jeśli kiedykolwiek przyjdzie mu do głowy przekazać tym indywiduom więcej władzy. Większości z wyżej wymienionych nie trzeba wcale szczególnie zachęcać. Nie trzeba też podpuszczać jednych na drugich. Wystarczy zrobić im miejsce a dyskurs potoczy się sam!

Schodzenie z linii ciosów i wykorzystywanie agresji przeciwnika to podstawy politycznego aikido.

Czego możemy się dowiedzieć?

Od Korwina-Mikke już usłyszeliśmy, że wszyscy politycy to „banda pijawek” (poza nim samym, oczywiście), że „przeciętny wyborca PiS człowiekiem inteligentnym nie jest”, „nazywanie idiotów idiotami jest rzeczą głęboko słuszną”, a jego ugrupowanie nie planuje przygotowywania żadnych projektów ustaw, bo to „nie ma sensu”. Od posła Zandberga usłyszymy zapewne o 70% podatku dla najbogatszych; o „starych komuchach” i pierwszych sekretarzach PZPR którzy „powinni z grobu straszyć sierpem i młotem” od posła Czarzastego; o tym, że eutanazja to „dobra śmierć na życzenie lub z litości” od posłanki Senyszyn; o tym, że każdy homofob którzy „zagraża bezpieczeństwu osób LGBT zostanie ukarany, z więzieniem włącznie” od posła Śmiszka; i że wielu ludzi „chciałoby sobie w Polsce porządzić” od posła Dyducha.

Do czego zdolna jest posłanka Jachira przewidzieć nie sposób. Jednak można mieć przeczucie graniczące z pewnością, że poseł Braun nie pozwoli nam zapomnieć, że wszyscy żyjemy w „kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym”.

Pamiętajmy, że formacje opozycyjne to w większości zlepki, konglomeraty ugrupowań mających wewnętrznie sprzeczne interesy- tak ideologiczne, jak i personalne. Dotyczy to i Lewicy złożonej z SLD, Wiosny i Razem, i PSL’u z nieprzewidywalnym Kukizem, i Konfederacji, której rozpad już zapowiedział Korwin-Mikke. Przewodniczącemu Schetynie do gardła skoczyli partyjni koledzy i polityczni celebryci- Julia Pitera zapowiedziała, że jeśli przewodniczący PO nie odda władzy, to w klubie parlamentarnym będzie rozłam. A to dopiero przedsmak walki o przywództwo w tym ugrupowaniu.

Czy szybciej pokłócą się o podział stanowisk czy raczej pójdzie im o kasę?

Za liderami tych partii krok w krok powinni chodzić ludzie ministra Kamińskiego, żeby przyglądać się podziałom łupów, transferom i przelewom środków płynących z subwencji państwowych. Tu, zgodnie z przedwyborczymi uzgodnieniami, może dojść do aktów kreatywnej księgowości na pograniczu przekrętu.

„Nas wybrał suweren!” – krzyczała z mównicy sejmowej „myszka agresorka”, posłanka znikającej partii Nowoczesna Kamila Gasiuk-Pichowicz. Tak, „Was wybrał suweren!” I teraz niech ten suweren, często kilkunastoletni, albo dwudziestoparoletni ma szansę się przekonać, jakich pajaców, idiotów i ludzi skrajnie nieodpowiedzialnych wytypował jako swoich reprezentantów w Sejmie i Senacie.

Wyborcy Konfederacji, Wiosny, Razem czy Platformy, bezkrytycznie wsłuchujący się w narracje youtuberowych guru, ślepo naśladujący aktorów i celebrytów, bezmyślnie powtarzający paski z TVN’u i przekazy z Czerskiej, w większości młodzi ludzie, powinni się przekonać, że kierowanie państwem to nie jest zabawa na Woodstocku czy Openerze. Dla Polski i ich samych ten karnawał hucpy i głupoty może skończyć się fatalnie.

SAD

Tekst ukazał się pierwotnie w portalu Fronda.pl w dniu 16.10.2019 r.