Seryjny samobójca Liberalnego Kapitalizmu

A jeśli to wszystko przypadek? Jeśli to zbieg okoliczności? Może to koincydencja niefortunnych, nieprzyjaznych człowiekowi, niekorzystnych zdarzeń wymagających nadzwyczajnych działań, środków i wyrzeczeń? Może to jednak seria, początek serii samoistnie toczących się wypadków i procesów, którym nawet tytani nie będą mogli sprostać? Może to wcale nie jest żadna rewolucja a światem absolutnie nikt nie rządzi? To by dopiero była przygnębiająca perspektywa.

Trzeba dać sobie szansę zakwestionowania dotychczasowego sposobu myślenia, poważenia własnych twierdzeń, poddania w wątpliwość wniosków wysuwanych na podstawie ogólnodostępnych informacji. Media (dziennikarze, właściciele, wydawcy), eksperci, publicyści, politycy, liderzy korporacji, rządów i organizacji międzynarodowych od lat przecież kłamią. Jeżeli jednak kłamią, to dlaczego nie siedzą jeszcze w więziennych celach?

Dlaczego nie dostali wyroków po 150 lat jak Bernard Madoff, tylko szantażem, presją i groźbami prawnych represji zamknęli w domach 3 miliardy ludzi i zamrozili gospodarki połowy świata?

Kluczowe pytanie

Zasadnicze pytanie co do pandemii COVID-19 i towarzyszących jej procesów brzmi następująco: czy mamy do czynienia z przypadkowymi i niepowiązanymi ze sobą, spontanicznymi wydarzeniami, interakcjami i reakcjami na „pandemię”, czy też jesteśmy świadkami zaplanowanej, przygotowanej, przećwiczonej, skoordynowanej i konsekwentnie wdrażanej rewolucji a rebours, którą pozwoliłem sobie nazwać Rewolucją Pandemiczną 2020?

Implikacje wynikające z odpowiedzi na to pytanie mają znaczenie kluczowe.

Nie trzeba wcale znać nazwisk inspiratorów, kreatorów i zleceniodawców rewolucji, tak jak nie znane były nazwiska inspiratorów i zleceniodawców rewolucji bolszewickiej 1917 czy rewolucji seksualnej lat ’60 w trakcie ich trwania i w początkach tych wydarzeń. Gdy mamy do czynienia z procesem spontanicznym, przypadkowym, niekontrolowanym w skali globalnej, trudno jest uchwycić i ocenić jaki ostateczny kształt przyjmą te procesy. Finał obecnych wydarzeń jest oczywisty i przesądzony.

Można też rozpocząć akademicką dyskusję o tym, czy mamy do czynienia ze „spontanicznymi zjawiskami” czy „zamierzonymi działaniami”. Jednak jeśli coś wygląda jak wilk, porusza się jak wilk, wyje jak wilk, ma kły jak wilk, poluje i rozszarpuje zwierzynę jak wilk, to musi być wilk. Nazywanie go owieczką nie tylko w niczym nam nie pomoże, a znacząco przyspieszy nasz kres.

Niestety to, z czym już mamy do czynienia od wilka bardziej przypomina bestię.

Bez śladów i odcisków palców

Zamach musi wyglądać na przypadek, na zbieg okoliczności, na sekwencje nieplanowanych, niezwiązanych ze sobą zdarzeń, które mają doprowadzić do bezpośredniego strzału w skroń wolnorynkowego kapitalizmu i samopowieszenia się liberalnej demokracji w politycznym gabinecie. Oczywiście bez udziału osób trzecich. Nie tylko nie będzie wiadomo, kto jest zamachowcem, kto zleceniodawcą, ale samobójcy sami uprzejmie powycierają odciski palców z broni i usuną wszelkie ślady ze sznura. Winnych nie będzie.

Jeśli system oparty o reguły demokracji i wolnego rynku został spisany na straty i będzie ostatecznie likwidowany po kolejnych odsłonach pandemicznych wstrząsów, to jaki system społeczno-polityczno-gospodarczy jest dla nas szykowany? Chyba nie Społeczna Nauka Kościoła.

Trudno też uwierzyć, że wielcy tego świata likwidując jeden globalny system nie mają opracowanego do najmniejszych szczegółów nowego modelu funkcjonowania rzeczywistości. Gdyby naiwnie uznać, że zdają się na przypadek, na zbieg okoliczności, na spontaniczny proces, to znaczy, że nie nadają się do kierowania sprawami ludzkości.

A oni przecież tak niekompetentni i niefrasobliwi nie mogą być. Mają do dyspozycji najzdolniejszych ludzi, nieograniczone fundusze i technologie, o jakich nam się nawet nie śniło.

Ostrzeżenie: Jeśli czujesz się nieswojo, jesteś poruszony, zaskoczony, zaniepokojony czy zdezorientowany tym  co przeczytałeś powyżej- proszę, nie czytaj dalej. Łatwiej nie będzie.

Rewolucja a nie spontaniczny proces

Finałem zainicjowanych już, wspieranych przez media oraz ośrodki rządowe, regularnie podsycanych zjawisk i procesów będzie Postpandemiczny Totalitaryzm w skali globalnej z przejściowym stanem Nowej Normalności. I nie jest to perspektywa jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości, ale najbliższych kilku lat.

Przejawy oddziaływania nieznanego dotąd systemu Nowej Normalności na nasze życie są dla nas odczuwalne już dziś, dotyczą konkretnych obszarów życia, nad którymi będziemy tracić kontrolę i możliwość decydowania o nich. Presja na te właśnie obszary naszego codziennego funkcjonowania (o których więcej za chwilę) nie jest przypadkiem, będzie systematycznie zwiększana i coraz bardziej dotkliwa. Żebyśmy mogli się przyzwyczajać do nowego stylu życia.

Największy kryzys gospodarczy od 150 lat

Brytyjski Guardian w artykule z 8 kwietnia tego roku zatytułowanym „Kryzys finansowy z 2008 roku może się okazać próbą przed kataklizmem Covid-19” piórem profesora Uniwersytetu Harvarda stwierdza, że „krótkoterminowe załamanie globalnej produkcji może być większe od największej recesji ostatnich 150 lat.” Tego samego dnia portal BBC.com informuje o tym, że „spadek w handlu globalnym może być większy niż podczas kryzysu 2008 r.”

Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że rząd Stanów Zjednoczonych w 2008 roku wyasygnował 814 miliardów dolarów, a obecnie zadeklarował już dodatkowe wydatki rzędu 2 bilionów dolarów, to możemy zrozumieć powagę sytuacji.

Portal Businessinsider.com w dniu 09.04.2020 donosi o ostrzeżeniach Światowej Organizacji Handlu mówiących, że „pandemia koronawirusa może wykreować kolejną Wielką Depresję (Wielki Kryzys 1929 roku). Nie mniej szanowane źródła, jak Reuters, Forbes, Financial Times, New York Times czy BBC w pierwszej połowie kwietnia przytaczają wypowiedzi dyrektor zarządzającej Międzynarodowego Funduszu Walutowego, byłej dyrektor generalnej Banku Światowego potwierdzające, że „pandemia może uruchomić najgorszą recesję od Wielkiej Depresji”, oraz, że „ekonomiczne uderzenie ze strony koronawirusa może być najgorsze od Wielkiej Depresji.”

Ministerstwo gospodarki Niemiec pod koniec kwietnia zmieniło prognozę ekonomiczną na rok 2020. Produkt krajowy brutto tego kraju ma się skurczyć o 6,3% w stosunku do 2019, co będzie najgorszym wynikiem gospodarczym RFN po II wojnie światowej. A kryzys pandemiczny na dobre się jeszcze nie zaczął.

Podobnych informacji, opinii, wypowiedzi i doniesień można znaleźć bez liku na oficjalnych stronach szanowanych instytucji, mediów i portalach rządowych.

Co ty wiesz o Wielkiej Depresji?

Jeśli jest przed nami kryzys większy od Wielkiej Depresji 1929-1933, określanej jako „największy kryzys gospodarczy w historii kapitalizmu”, warto zapoznać się z tym co nas czeka. Skalę gospodarczego tsunami obrazują wskaźniki, np. gigantyczny spadek produkcji sięgający ponad 50% w obydwu Amerykach, w Niemczech ponad 55%, w Polsce 46% i Czechosłowacji 42%.

Krach na amerykańskiej giełdzie przełożył się na spadek wartości przedsiębiorstw sięgającej blisko 90% w ciągu kilku lat. Według szacunków upadło ponad 30% banków.

Jak podaje Business Insider „15 mln dorosłych Amerykanów znalazło się bez środków do życia. Zarobki tych, którym udało się zachować pracę, spadły niemal o połowę, podobnie jak PKB.”

Czy coś ci to mówi?

Czy będziesz gotów pracować za 25-35% dotychczasowej pensji?

Jedna z moich znajomych w połowie marca, tuż po ogłoszeniu przez premiera Morawieckiego ograniczeń związanych z funkcjonowaniem placówek kultury, edukacji a potem biur, usług i handlu otrzymała od swojego stabilnego i ceniącego jej dokonania pracodawcy ofertę nie do odrzucenia: uruchomienie home office (przeniesienie pracy do domu), obcięcie pensji o 20% i odebranie jakiejkolwiek premii w najbliższym czasie. A kryzys jeszcze w ogóle się nie zaczął.

Jeśli chcesz sobie w pełni uświadomić jakiej rzeczywistości będziesz musiał stawić czoła w najbliższych latach, musisz sobie odpowiedzieć na jedno proste i bardzo ważne pytanie: czy jesteś gotów pracować za 25-35% tego co zarabiałeś do tej pory i utrzymać za to siebie i swoją rodzinę?

A gdy już odpowiesz sobie na to pytanie, to postaraj się dostosować swoje decyzje i działania do zadeklarowanej odpowiedzi.

Czym od obecnego różniły się poprzednie kryzysy?

To prawda, że wszystkie poprzednie kryzysy udało się przezwyciężyć. Tak było po I i II wojnie światowej, po Wielkiej Depresji, po kryzysie paliwowym lat ’70, kryzysach lat ’80 czy po kryzysie finansowym 2008 r.

Różnica polegała jednak na tym, że rządy stwarzały ramy prawne dające możliwości rozwoju przedsiębiorczości i biznesów. Obecnie, nieistotne z jakich powodów, ale nie tylko nie są poszerzane wolności i zachęty to aktywności gospodarczej, ale ograniczane, zamykane i likwidowane całe branże. Odbierane są podstawowe wolności osobiste, o czym jeszcze będzie poniżej, a ingerencja państwowych służb i instytucji w życie gospodarcze, społeczne i rodzinne systematycznie pogłębia się z każdą odsłoną „antykryzysowych tarczy”.

Dodajmy do tego totalny system kontroli cyfrowej każdej sfery naszego życia- zawodowej i osobistej. Każdej. A z niewolnika nie ma pracownika. Z niewolnika nie ma też ani przedsiębiorcy, ani podatnika. Kto w takim razie będzie spłacał te wszystkie długi rządów, podwojone budżety i z czego?

Powyżej opisany model dotyczy nie tylko Polski ale większości krajów gospodarki wolnorynkowej. Dlatego czekający nas krach będzie miał skalę globalną, nie lokalną.

Świata już nie stać na twój styl życia

Formuła wolnorynkowego kapitalizmu od lat była niewydolna. Szarpana konwulsjami regularnych kryzysów, teraz łapie ostatnie oddechy podłączona do gigantycznych kroplówek rządowych drukarni gotówki. I udaje, że jeszcze wszystko będzie dobrze. Nic już nie będzie dobrze. Nie będzie kawki w starbuniu, nowych najeczków, ajfoników, adidasków i wyjazdów na Teneryfę dwa razy do roku. Świata nie stać na przepłacanie za twój styl życia i roszczeniowe postawy. Nie przyzwyczajaj się. Nic już nie będzie takie samo.

To, na czym budowałeś swoją społeczną pozycję, zawodową karierę, przekonania, swoją wersję codziennej rutyny i weekendowej rozrywki, właśnie odchodzi do lamusa historii. Zużyło się, przestało działać i nie opłaca się już tego naprawiać. Stało się zbyt drogie w utrzymaniu. Skończyła się iluzja sytemu opartego na współdecydowaniu, wolności i własności.

To ostatnia taka wiosna, i ostatnie takie lato w tym stuleciu. Korzystaj póki możesz, zanim Stary Świat nie zostanie odłączony od systemu. Jesienią.

Gigantyczne transfery praw i dóbr

Dotychczasowe rewolucje były skierowane przeciwko ośrodkom władzy, autorytetom, kościołowi. Ich celem było głównie zainicjowanie transferów własnościowych, transferów władzy oraz zyskiwanie praw i poszerzenie obszarów wolności i swobód. Jednocześnie rewolucjoniści odbierali część władzy, przywilejów, praw i majątku tymże ośrodkom władzy, warstwom społecznym i autorytetom.

Obecna Rewolucja Pandemiczna 2020 to cicha rewolucja elit przeciwko społeczeństwu, rewolucja a rebours, mająca na celu odebranie majątku, przywilejów, praw, włącznie z prawem samodecydowania własnym losie, miejscu pobytu, zamieszkania, o własnym zdrowiu.

To rewolucja jest odwracająca bieg świata, odbierająca szerokim społecznym masom wszystkich klas i stanów zdobywane przez stulecia autonomie, majątki, możliwości współdecydowania o porządku społecznym, politycznym, gospodarczym państw i regionów. Elity odbierają co swoje, co uznają za przynależne tylko im.

Pandemia- najskuteczniejsza broń globalnego rażenia

Pandemia okazała się najskuteczniejszą bronią masowego rażenia o globalnym zasięgu, bardziej efektywną niż broń jądrowa, terroryzm islamski, bliskowschodni i afrykańscy uchodźcy / nachodźcy, ideologia LGBT wraz seksualizacją dzieci, masowa rozrywka, kult zdrowia, czy ekologizm i religia klimatyczna. Pandemia bije wszystkie te wynalazki na głowę i daje znacznie większą władzę nad zbiorową wyobraźnią niż dotychczasowe straszaki.

Nie oznacza to wcale, że powyższe narzędzia społecznej przemocy zostaną wycofane z obiegu- wręcz przeciwnie. Będą suplementowały kolejne odsłony pandemicznych wstrząsów, aż do szczęśliwego ustanowienia Nowej Wspaniałej Globalnej Normalności pod medyczno-cyfrowym nadzorem.

Przebiegunowanie Świata 2020

Być może nie wszyscy potrafią sobie wyobrazić jak będzie przebiegać i jakie skutki przyniesie Rewolucja Pandemiczna 2020 . Finał tego procesu można porównać do przebiegunowania świata.

Wraz z władzą, która teoretycznie znajduje się jeszcze „w rękach ludu”, w rękach wyborców, w sposób bezprecedensowy, w zaledwie kilka, może kilkanaście najbliższych miesięcy zostanie z powrotem wytransferowana do rządzących i finansowych elit, bez możliwości wpływania na ich decyzje przez kogokolwiek ze „społecznych nizin”.

Jeśli komukolwiek się wydaje, że „parlamentaryzm” i prawo do „wolnych wyborów” są stałymi i niezmiennymi elementami naszego świata, bo mamy przecież „demokrację”, „konstytucję”, „posłów i senatorów”, niech zaczeka jeszcze kilkanaście tygodni (nie tylko w Polsce, bo to jest trend europejski i światowy). Zobaczymy wówczas, że można rządzić bez potrzeby fatygowania szanownych posłów i senatorów.

Wariant „zdalnych głosowań” i pustych plenarnych sal mamy już przećwiczony. Teraz wystarczy pójść krok dalej i odłączyć posłom komputery.

Symboliczna reglamentacja podstawowych praw

Większość z nas niestety nie rozumie z jakich powodów wprowadzono szereg nakazów, zakazów i ograniczeń, nie tylko nie mających podstaw medycznych i logicznych, ale nawet takich, w których działanie nie wierzył wprowadzający je minister zdrowia, profesor nauk medycznych. Tym, którzy myślą, że wynikają one z nadmiernej zapobiegliwości, przesady, ignorancji czy zwykłej głupoty zalecam zapoznanie się z katalogiem praw, których dotyczyły te zakazy.

Czego odmówiono i co ograniczono „wolnym ludziom” w „liberalnej demokracji”? Prawa do poruszania się i wyboru miejsca pobytu, prawa do opuszczenia terytorium RP, prawa do nauki, prawa do pracy, prawa prowadzenia działalności gospodarczej, prawo wolności i ochrony tajemnicy komunikowania się, prawa zgromadzeń, prawo do ochrony zdrowia, prawo do równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, prawo do zachowania nietykalności cielesnej.

Złamano zakaz poddawania obywateli eksperymentom medycznym (noszenie maseczek). Wreszcie rzesze wiernych w katolickiej Polsce zmuszono do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. Rząd nie podejmuje też stosownych działań celem zapobiegania wprowadzania cenzury prewencyjnej w środkach społecznego przekazu (media społecznościowe).

To nic innego jak zestaw nakazów, zakazów i ograniczeń, które na stałe, już „na poważnie” wypadną z katalogu tego co będzie wolno w Postpandemicznym Totalitaryzmie.

I co? Czy ktoś protestował? Ktoś walczył z policją? Rozdzierał szaty?

Postkonsumpcyjne społeczeństwo zniesie znacznie, znacznie więcej. Bez protestu czy nawet bez zadawania zbędnych pytań. Już wkrótce większość ustawi się karnie w kolejce po swój indywidualny, podskórny numer IP.

Co ty wiesz o pandemii?

Okazuje się, że o pandemii i nowym koronawirusie wiemy naprawdę nie wiele. 

Portal Vox.com opublikował listę 11 podstawowych pytań, na które pomimo trwającej niemal pół roku „epidemii / pandemii” (wliczając w to Chiny) nie znamy rzeczowych odpowiedzi (info. za red. Gadowskim). Bez odpowiedzi na te pytania rządy wielu państw podjęły decyzję o zamknięciu społeczeństw w domach i zamrożeniu gospodarek.

Niemiecki ekspert dr med. Wolfgang Wodarg pisze już wprost, że „COVID-19 to sprawa dla detektywów z zakresu medycyny.” (za portalem DoRzeczy.pl). Detektywi medyczni to zdecydowanie za mało. Za kwestię pandemii powinny zabrać się służby specjalne państw cywilizowanego świata. Chyba, że są zbyt zajęte pilnowaniem interesów korporacji i finansowych elit, skoro konstytucyjny minister polskiego rządu powtarza bezrefleksyjnie narrację lidera szczepionkowego biznesu.

O pandemii COVID-19 wiemy tyle, że jest odpowiedzialna za spowodowanie największego, ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego od 150 lat.

„Kto będzie kontrolował 5G, ten będzie kontrolował świat”

Pomimo ogólnoświatowej pandemii prace nad wdrażaniem technologii wymyślonej przez Chińczyków jako narzędzie kontroli społeczeństwa idą pełną parą, również w Polsce (pisałem o tym w dwóch poprzednich tekstach). Jeszcze w grudniu 2019 r. dziennik Rzeczpospolita pisał, że „System ten jest wdrażany w Chinach od 2014 r. […] W 2020 roku ma zostać wdrożony w „dojrzałej” formie tzw. system zaufania społecznego, który pozwoli władzom na bezprecedensową kontrolę nad ponad miliardem ludzi oraz tysiącami spółek.”

Miliard ludzi i tysiące spółek pod stałą kontrolą chińskiego reżimu w czasie rzeczywistym online. W sierpniu 2019 r. portal Forsal.pl napisał, że „Kto będzie kontrolował 5G, ten będzie kontrolował świat.” Nie wiem na ile autor zdawał sobie sprawę jak bardzo zbliżył się do prawdy.

Świat Zachodu, w tym Polska i Europa muszą podążać śladem Chin. Muszą Chiny wyprzedzić. Nie mają innego wyjścia. Kryzys pandemiczny, daje niebywałą szansę na błyskawiczne wdrożenie tej technologii poza jakąkolwiek społeczną kontrolą. Jednocześnie staje się koniecznością dziejową, żeby pogrążone w kryzysie społeczności państw zachodnich móc w pełni kontrolować.   

„Znajdujemy się w rewolucyjnym momencie, w którym to, co byłoby niemożliwe lub nawet niewyobrażalne w normalnych czasach, stało się nie tylko możliwe, ale prawdopodobnie absolutnie konieczne”- powiedział George Soros w wywiadzie dla Project Syndicate 11.05.2020 r.

Ile nowych miejsc pracy wygeneruje 5G i dla kogo?

Czy polski rząd, który w 2018 przyjął strategię Polska 5G (można tam znaleźć wiele ciekawych informacji i danych), a jesienią 2019 r. podpisał umowę z operatorami telekomunikacyjnymi zawiązującą spółkę #Polskie5G opracował jakiekolwiek projekcje, analizy, kalkulacje, prognozy na temat tego w jakich działach i sektorach gospodarki oraz w których dokładnie branżach wprowadzenie tej technologii przysporzy nowych miejsc pracy, a ile tych miejsc pracy zabierze?

Ilu nowych bezrobotnych w handlu, usługach, produkcji, transporcie w perspektywie kolejnych 3-5 lat wygeneruje wdrażana w trybie ekstraordynaryjnym, bez kontroli i dyskusji społecznej technologia, która „daje władzę nad światem”, ma „zrewolucjonizować biznes” i nasze życie?

Te pytania należy skierować do ministrów rozwoju, cyfryzacji, oraz rodziny, pracy i polityki społecznej.

System ekspercki zdradził społeczeństwa

Przedstawiciele systemu eksperckiego en mass zdradzili swojego głównego pracodawcę. Świat nauki, świat medycyny, świat mediów, nie mówiąc już o politykach- zdradzili społeczeństwa, którym  powinny służyć. Uczciwa, rzetelna praca na rzecz tych społeczeństw jest jedyną racją bytu tychże ekspertów- nie ma innego moralnie uzasadnionego powodu ich istnienia. Jednak system ekspercki nie docieka, nie bada, nie wnika, nie dostrzega, nie informuje i nie alarmuje o czekającym państwa zachodnie kataklizmie. Świat ekspercki utrzymuje społeczeństwa w błogim uśpieniu, wykonując zlecenia na rzecz korporacji i rządów, które w większości i tak już bardziej reprezentują interesy korporacji niż swoich wyborców.

Gross świata lekarskiego, inżynierskiego, medialnego i prawniczego sprzymierzyła się z korporacjami farmaceutycznymi i technologicznymi przeciwko ludzkości. Dla zysku i władzy opracowują i wdrażają technologie działające na szkodę tych, których powinni chronić i których powinni wspomagać. Pozostali „eksperci” w swej masie milczą dla świętego spokoju i czasowego zachowania stanowisk. Wszyscy zgodnie kierują nas w stronę Nowej Normalności, której finałem będzie Postpandemiczny Totalitaryzm. Czyżby o tym nie wiedzieli? Teraz już wiedzą.

Nowa Zelandia- inkubator Nowej Normalności

Jednym z poligonów Pandemicznej Rewolucji 2020 staje się Nowa Zelandia. W związku z „pandemią COVID-19” policja otrzymała tam specjalne uprawnienia, polegające m.in. na tym, że ma prawo wejścia do prywatnego domu bez nakazu oraz dokonania przeszukania nieruchomości i własności prywatnej bez podania przyczyny, gdyby istniało „przekonanie że łamane są reguły” związane z pandemią. Policja może po prostu wejść na posesję i dokonać przeszukania na podstawie „przekonania”, czyli widzimisię policjanta.

Policja może również decydować o zamykaniu pomieszczeń i dróg dojazdowych, zakazywać podróżowania lub nakazywać pozostanie w domu. Bez prokuratorskich nakazów czy wyroków sądowych. Na postawie „przekonania o łamaniu reguł” związanych z pandemią.

W Nowej Zelandii według oficjalnych statystyk na „COVID-19” zmarło 21 osób.

Spisek żarówkowy vs spisek szczepionkowy

Czym był spisek żarówkowy i jakie miał konsekwencje dla systemu produkcji, handlu i sektora bankowego każdy może sobie sprawdzić, poczytać, obejrzeć filmy. „Zaprojektowana awaryjność” czyli celowe i świadome ograniczenie trwałości produktów już w fazie ich opracowywania, to nic innego jak świadome oszustwo producentów, banków i firm handlowych. Dla zysku.

Spisek żarówkowy dotyczy od lat każdego sektora i branży, od sprzętu RTV i AGD, po samochody, komputery i telefony. Jak to możliwe, że Mercedesem czy Volvo z lat ’70 można było jeździć 40 lat i działał niemal bezawaryjnie. Podobnie lodówki, telewizory, drobne AGD też nie chciało się psuć przez dziesiątki lat. I co się nagle stało? Inżynierowie i konstruktorzy pomimo postępu technologicznego i materiałowego zidiocieli? Zapomnieli jak buduje się trwałe, dobre, bezawaryjne i użyteczne rzeczy?

Podobnie rzecz się ma z jedzeniem. Jak to, co możemy obecnie kupić w sklepie porównać z tym, co mogliśmy kupić w latach ’60, ’70 czy ’80 nawet za głębokiej komuny? Czy to, co kupujemy obecnie w sklepach, nafaszerowane pestycydami, antybiotykami, glutaminianem sodu, sztucznymi aromatami i gumą arabską można jeszcze nazwać jedzeniem?

Jeśli wiemy, że projektanci, producenci, banki, rządy, eksperci, media dla zysku i kontroli okłamują społeczeństwa w sprawie żelazka, pralki, odkurzacza, kurczaków czy szynki, to dlaczego mieliby się zachować wobec nas uczciwie w sprawie szczepionek? W sprawie „ostatecznego rozwiązania” jak szczepionki nazywa sam Bill Gates.

Szczepionki wielozadaniowe

Tym bardziej, że prawdopodobnie wcale nie chodzi tu o szczepionki ale o wymuszenie społecznej zgody na nieograniczony dostęp do naszych ciał dla firm medycznych, farmaceutycznych i technologicznych, tak żeby zyskały one pełne prawo ingerowania w nasze ciała, czy wprowadzania substancji i technologii w  formie ciekłej lub stałej- płyny modyfikujące dna, implanty, podskórne mikroprocesory. Wszystko to z wykorzystaniem szantażu, zastraszenia i przemocy prawnej, bez możliwości dyskusji społecznej i bez społecznej zgody.

Jeśli jeszcze do kogoś nie dotarło po co narzucono nam nakaz noszenia maseczek, w których skuteczność ochronną nie wierzy sam prof. nauk medycznych minister zdrowia, to powinien zdać sobie sprawę, że to tresura, wyrabianie w nas zbiorowego nawyku, przyzwyczajenia, przekonania, że nie jesteśmy dysponentami własnego ciała. Że nie mamy prawa decydować o tym, jakie procedury medyczne będą nam aplikowane i na nas realizowane. To wstęp do zbiorowego przyzwolenia na medyczno-technologiczne eksperymenty, w niedalekiej przyszłości przewidziane dla nas wszystkich.

Na koniec pytanie otwarte do polskich władz: czy nasz rząd zamierza kupować szczepionki od ludzi jawnie propagujących i promujących satanizm w mainstreamowych mediach? Jeśli pan minister Szumowski lub jego zastępcy nie wiedzą o co chodzi, uprzejmie proszę o kontakt na priv.

Każdy musi mieć swoje IP

Tak jak napisałem powyżej, w akcji propagandowej inicjowanej przez koncerny farmaceutyczne i technologiczne, a przy tym publicznie wspieranej przez rządy wcale nie chodzi o „szczepionki”. Chodzi o wymuszenie społecznej i prawnej zgody, a nawet nakazu na nieograniczony dostęp do naszych ciał z uwagi na kolejne „pandemie” i sytuacje zagrożenia. Już wprost mówi się nie tylko o „tworzeniu odporności” ale o systemach kontroli i systemach płatniczych implementowanych w nasze ciała. To wymuszenie zgody na powszechne eksperymenty medyczne i technologiczne na ludziach w skali globalnej- nie miejmy co do tego żadnych wątpliwości. Raz złamana bariera, wymuszona i zatwierdzona prawnie zgoda na „pandemiczne szczepionki” będzie owocować kolejnymi „niezbędnymi zabiegami i modyfikacjami” niedoskonałego ludzkiego ciała.

Pamiętajmy, że Bill Gates, który zadeklarował wyprodukowanie 14 miliardów szczepionek (po 2 na obywatela świata), globalne zaczepianie ludzi nazywa w publicznych mediach „rozwiązaniem ostatecznym”. Bo tak prawdopodobnie ma być w istocie.

Jednostki, społeczeństwa, służby specjalne, policje i rządy mają siedzieć cicho, gdy całej populacji będą aplikowane zmienione genetycznie substancje i technologie umożliwiające automatyczne śledzenie, monitorowanie i namierzanie online dzięki sieci 5G.

Z tej klatki nie wyjedziemy już nigdy. Gdy system zostanie domknięty będziemy mogli tylko pozazdrościć Żydom egipskiej niewoli i pobratymcom Spartakusa- czasów rzymskich. W Nowym Wspaniałym Świcie jakikolwiek „bunt” czy „powstanie” nie będą po prostu możliwe z uwagi na technologiczny nadzór i medyczną kontrolę.

Jeśli w najbliższych kilkunastu miesiącach każdy miałby dostać swój numer IP wstrzyknięty pod skórę, to bez sensu wydaje się wdrażanie projektu „elektronicznych dowodów osobistych”. I tu brawa dla naszego rządu za wygenerowanie oszczędności- to byłoby niepotrzebne dublowanie systemów.

Życie w chmurze

Gdy każdy otrzyma już swój numer IP pod skórę, będzie rozpoznawalny i widoczny w sieci. Jego dane, z prędkością 100 razy szybszą niż obecnie będą gromadzone i archiwizowane w czasie rzeczywistym w „chmurze” w ogromnych klastrach „big data”. Sztuczna inteligencja z wykorzystaniem „deep learning” będzie monitorować i nadzorować anomalie, nieprawidłowości czy nagłe zburzenia w systemie. Stacje i nadajniki naziemne 5G rozmieszczone co kilkadziesiąt metrów, a prawdopodobnie „już niedługo w każdym domu” wspomagane kilkudziesięcioma tysiącami satelit E. Muska będą śledzić online każde urządzenie, każdy nr IP, a więc również i każdego z was.

Pieśń przyszłości? Ależ skąd! To czekająca tuż za progiem teraźniejszość! Te systemy są już w pełni operatywne i działają w Chinach, trzymając 1,4 miliarda ludzi za twarz. I tam nie podskoczy nikt, bo natychmiast zostanie namierzony i odłączony od systemu wraz ze swoim IP i „śladem węglowym”.

Na tym właśnie polega nowa technologia 5G i internet rzeczy: 100 razy szybsza, pozwalająca na błyskawiczną wymianę danych w czasie rzeczywistym. To dlatego obecnie samochody autonomiczne i autonomiczne drony rozbijają się o drzewa- transfer danych jest za wolny. Sieć 5G wyeliminuje ten problem i pozwoli wypuścić w naszą przestrzeń eskadry i szwadrony bezobsługowych latających i jeżdżących urządzeń. Dla naszego dobra i naszej korzyści, oczywiście.

Wiemy już kiedy zamkną Twittera, Facebooka i odbiorą smartfony

Facebook, Instagram, YouTube czy Google oraz pozostałe platformy zebrały już wystarczającą ilość danych na temat jednostek i społeczeństw. Niczego nowego już się o nas nie dowiedzą. Na dziś dla systemu kontroli i rozbudowanego aparatu władzy stwarzają one znacznie większe zagrożenie niż pożytek. Pomimo cenzury, pozwalają na społeczną komunikację, wymianę informacji, identyfikowanie, opisywanie, ekspozycję zjawisk i problemów. Poza tym, że są narzędziem kontroli, stanowią również narzędzie wymiany informacji, a to jest sytuacja niezwykle niebezpieczna dla będącego ciągle w fazie budowy nowego układu.

Należy przy tym pamiętać, że największego zagrożenia nie stanowią wcale „aplikacje śledzące” instalowane na używanych przez nas urządzeniach. „Po uruchomieniu sieci 5G nie będzie już potrzeby instalowania wielu aplikacji na smartfonach, bo dzięki szybkiej prędkości i wysokiej przepustowości transmisji danych będziemy korzystać z nich w chmurze”- stwierdzają eksperci z portalu interia.pl w artykule z połowy lipca 2019 r.

Za chwilę urządzenia fizyczne, takie jak smartfony i laptopy staną się bezużyteczne z punktu widzenia inwigilacji i nadzoru. Wystarczy posiadanie indywidualnego adresu IP, a system czujników i stacji nadawczych błyskawicznie wychwyci i należycie obsłuży delikwenta. Wszystkie operacje będą dokonywane w czasie rzeczywistym w „chmurze” na indywidualnym koncie abonenckim.

Co ty wiesz o communication distancing’u?

„Social distancing” jest przygotowaniem mas społecznych do nowej rzeczywistości, w której standardem będzie „communication distancingu”. Obecnie dostępne i wydające się nam oczywistymi metody komunikowania się społecznego zostaną zwyczajnie wyłączone, ponieważ przestały już przynosić korzyści, dostarczać nowych informacji o użytkownikach, a zaczęły stanowić coraz większe zagrożenie dla projektu Nowej Normalności.

Kiedy to nastąpi? Myślę, że pierwsze poważne „awarie” mediów społecznościowych i komunikacji telefonicznej (a najprawdopodobniej i energii elektrycznej- patrz wyłączane elektronie atomowe w Niemczech i wyłączane obecnie kopalnie w Polsce) mogą nastąpić podczas drugiej „fali pandemii” już jesienią i zimą tego roku, kiedy to ludzie ponownie „odizolowani” we własnych domach będą jeszcze chcieli masowo korzystać ze starej normalności.

Seria „katastrof” wynikających z „przeciążenia sieci i serwerów”? To się przecież czasem zdarza.

Drony nie odmawiają wykonania rozkazu

Drony przechodzą pozytywnie testy nie tylko w dostarczaniu paczek z Amazona. Dziennik Rzeczpospolita w artykule z grudnia 2019 opisuje testy latającego modelu wyposażonego w karabin maszynowy, trafiającego w 15-centymetrowy obszar z odległości 200 metrów. „Wkrótce będzie on w stanie brać na cel obiekty oddalone o więcej niż 400 metrów”- deklaruje producent.

Na tym polega przewaga technologiczna Rewolucji Pandemicznej 2020. Planuje się, że do 2022 roku światowa sieć 5G wspomagana 42 tysiącami satelitów E. Muska będzie mogła obsłużyć ponad 28 miliardów urządzeń (po 3 na obywatela + indywidualne IP). Do spacyfikowania społecznych buntów nie będzie już potrzebna armia ani policyjne służby. Wystarczą drony.

Jeśli ktoś nie wierzy, że w „świecie zachodu” dopuszcza się eliminowanie cywili, niech przejrzy statystyki i obejrzy materiały filmowe z trwających ponad rok protestów Żółtych Kamizelek we Francji, gdzie wg oficjalnych danych zginęło 11 osób. A to przecież były przejawy strajków, nie rewolucji.

Zachodnie społeczeństwa mają, póki co, przewagę liczebną nad tutejszymi elitami. Nie da się też wykluczyć buntu uzbrojonej siły żywej w przypadku zbyt drastycznych dyspozycji skierowanych przeciwko społecznościom. Jednak wprowadzenie systemów 5G i ograniczenie praw w wyniku kolejnych fal kontrolowanych kryzysów (czarnych łabędzi) tę przewagę liczebną i częściowo militarną zniwelują.

W Chinach dzięki nowym technologiom udaje się kontrolować ponad 1,4 miliardami ludzi, zatem w Europie nie powinno być problemów z zapanowaniem nad 750 milionami potulnych osobników wychowanych w duchu politycznej poprawności.  

Jeżeli chcemy się dowiedzieć jaki będzie postpandemiczny ustrój społeczno-polityczno-gospodarczy przyjrzyjmy się uważnie współczesnym Chinom pod kątem cyfrowej kontroli ludności, pomnóżmy to przez dwa, dodajmy do tego zapaść gospodarczą, policyjno-wojskowy terror, i społeczne zamieszki wynikające z rodzącego się sprzeciwu wobec Postpandemicznego Totalitaryzmu. Gdy dodamy do tego czynnik islamski w Europie i bliskość Afryki, otrzymamy scenariusz jak z katastroficznego filmy science fiction. I nie jest to wizja nieokreślonej przyszłości, ale prawdopodobnie obraz Starego Kontynentu za rok, góra dwa lata.

Społeczeństwa dezaktywowane małymi krokami

Czy to możliwe? Jak to możliwe? Jak to się może stać? Przecież nie mogą nam wprowadzić nowego systemu bez naszej wiedzy, poza naszą zgodą, tak?  Ludzie przecież będą się buntować, będą się bronić, będą protestować, wyjdą na ulicę, nie wybiorą tych, którzy będą próbować stosować takie sztuczki.

Ani w połowie marca, ani w połowie kwietnia, ani nawet w połowie maja, kiedy gospodarki cywilizowanego świata nieubłaganie idą na dno, nie protestuje prawie nikt. Autorytety milczą, publicyści zajmują się odwracaniem uwagi i zabawianiem gawiedzi, politycy zapewniają, że wszystko będzie dobrze. Tymczasem kawałek po kawałku odbierane są nam kolejne prawa i wpływ na podejmowane decyzje, przy jednoczesnej aprobacie i wspieraniu budowy cyfrowego więzienia bez krat i klamek. Jakże dumny był premier Morawiecki z zapowiedzi inwestycji Microsoftu w największe w Europie Środkowo-Wschodniej centrum baz danych.

Poszczególne państwa zaczynają rozbrajać swoich obywateli- Kanada i Nowa Zelandia wprowadziły właśnie restrykcje dotyczące posiadania broni. Najtrudniej pójdzie z Amerykanami, ale i tam prawdopodobnie uda się opracować serię poważnych kryzysów i wygenerować listę istotnych powód, żeby rozbroić społeczeństwo.

Postawiłbym dolary przeciwko orzechom, że wyborów prezydenckich 2020 w USA po prostu nie będzie. Kolejne fale pandemii, innych kryzysów i potencjalnie nieoczekiwane dziś kłopoty prezydenta i wiceprezydenta mogą wykreować sytuację podobną do tej obecnej w Polsce. Niemożliwe? A kto da sobie uciąć rękę, że wybory prezydenckie w Polsce jeszcze się odbędą? Ja nie.

Wielka orkiestra heroldów Nowej Normalności

Od Nowego Yorku i Ottawy, przez Londyn, Paryż, Berlin po Warszawę premierzy, prezydenci, ministrowie w autorytecie swoich urzędów ogłaszają swoim społeczeństwom, że „po pandemii wkroczymy w Nową Normalność”. W nowe CO?

Co to za system prawny, polityczny, społeczny i gospodarczy ta Nowa Normalność? W których paragrafach ustaw zasadniczych został on opisany? Nowa Normalność? A co się nagle stało ze starą normalnością, panowie i panie przywódcy narodów? Czy ktokolwiek raczył wytłumaczyć to swoim obywatelom? Faktycznie, jest pewien kłopot. Bo jak tu powiedzieć ludziom wprost: jesteście prowadzeni w Totalną Niewolę.

Okazuje się, że żeby rządzić całym kapitalistycznym światem wcale nie potrzeba tak wielu ludzi.

Totalitaryzmu nie wprowadza się przez aklamację

Rewolucje nie są zatwierdzane w jawnych głosowaniach. Decyzje o nich podejmuje się w zaciszu gabinetów na najwyższych szczeblach. Dotychczasowe rewolucje prowadzone były z wykorzystaniem mas ludzkich celem poszerzenia ich praw wobec świeckich i kościelnych ośrodków władzy, oraz zyskania przywilejów majątkowych w relacji do tych, którzy majątki posiadali. Obecna rewolucja prowadzona jest z wykorzystaniem kryzysów (czarnych łabędzi), globalnych korporacji, masowych mediów, zaawansowanych technologii i rządów poszczególnych państw będących na usługach tychże korporacji. Same korporacje działają oczywiście per procura.

Nowy system zostanie wprowadzany za pomocą terapii szokowych, tak jak lockdown w tym roku. Nie będzie żadnych protestów, sprzeciwów, marszów, antykorporacyjnych czy antyrządowych wystąpień, tak jak nie było ich w marcu 2020 roku, kiedy 3 miliardy ludzi zamknięto w domach i odebrano im podstawowe prawa.

Teraz scenariusze będą bardziej precyzyjne, a skuteczność aparatu represji o wiele większa.

Trzy alternatywne ścieżki dojścia, jeden finał

Do systemu Postpandemicznego Totalitaryzmu istnieją trzy ścieżki dojścia. Po pierwsze ścieżka „czarnych łabędzi”, powtarzających się jeden po drugim fatalnych w skutkach kryzysów, z których każdy będzie wymagał od społeczeństw kolejnych rezygnacji i wyrzeczeń, a rządom i korporacjom będzie przekazywał coraz więcej majątku i praw. Podobnie jak w marcu tego roku, pewnego dnia, np. wiosną po przygnębiającej i długiej zimie, premierzy i prezydenci Zachodniego Świata będąc w sytuacji przymuszonej, nie mając oczywiście innego wyjścia, w jednym czasie ogłoszą kolejny etap normalności: Postpandemiczny Totalitaryzm. Wszystko dla dobra ludzkości.  

Druga ścieżka to otwarty, globalny konflikt zbrojny. W wywiadzie dla jednego z portali w lipcu 2019 r. dr Jacek Bartosiak, geostrateg, analityk, szef think-tanku powiedział wprost: „Upada świat, w którym żyliśmy przez ostatnie 30 lat. Jego architekt musi złamać swoje dotychczasowe zasady, żeby utrzymać pozycję. Handlowe starcie USA z Chinami może się przerodzić w regularną, tradycyjną wojnę.”

Wiadomo, że po każdym konflikcie zbrojnym muszą nastąpić kryzysy, epidemie i pandemie. Po fazie globalnej wojny wejdziemy w fazę „czarnych łabędzi”, która doprowadzi nas do Postpandemicznego Totalitaryzmu. Kółko się domknie.

Trzecia ścieżka, dająca z pozoru pewne szanse i nadzieje, to ścieżka negocjacji nowego społecznego ładu przy pełnej świadomości i z aktywnym udziałem społeczeństw. Zwykli ludzie, mając przed sobą jasno określoną perspektywę kilkunastoletniej biedy i alternatywną cyfrową, totalną niewolę, zapewne wybraliby wariant pierwszy. Z tym, że wówczas, jak się domyślam, ceną takiego rozwiązania musiałoby być rozliczenie „hodowców czarnych łabędzi” oraz rozliczenie majątków możnych tego świata.

Ale możni tego świata nigdy nie zgodzą się na utratę władzy, pieniędzy, pozycji i przywilejów.

Hodowcy czarnych łabędzi muszą pozostać bezkarni

W swojej teorii Nassim Taleb Czarnym Łabędziem nazywa zjawisko łączące niską przewidywalność ze znacznymi skutkami dla otaczającej nas rzeczywistości. Do takich nadzwyczajnych wydarzeń można zaliczyć rewolucję bolszewicką, I i II wojnę światową, ataki na WTC, zamachy w Paryżu i Nicei. Większość z tych wydarzeń zmieniła relacje społeczne, polityczne i gospodarcze w wymiarze lokalnym bądź globalnym. Zamachy z 2001 w USA czy z 2015 (Paryż) i 2016 (Nicea) dały władzom amerykańskim i francuskim pretekst do zaostrzenia prawa aż po stan wyjątkowy, którego regulacje już na dobre weszły do codziennego ustawodawstwa Stanów Zjednoczonych i Francji. Wyjątkowe okoliczności stwarzają władzy nadzwyczajne możliwości.

A jeśli odwrócimy sytuację? Jeśli teoria Czarnego Łabędzia, mit  o tym, że żyjemy w zupełnie nieprzewidywalnej rzeczywistości jest w większości przypadków kompletną bzdurą i bajką dla ciemnych mas? Jeśli jedynym powodem, dla którego musimy wymyślać podobne historie jest niemożliwość wciągnięcia konsekwencji karnych i finansowych wobec hodowców Czarnych Łabędzi? Jeśli reprezentujące nas władze i służby wobec tych hodowców są bezradne, czy nawet bezkarność im zapewniają?

Ilu biznesmenów na wysokich stanowiskach poniosło prawną i finansową odpowiedzialność za wykreowanie kryzysu 2008 r.? Czy potentaci finansowi nie rozumieli, że reprezentowane przez nich firmy i korporacje obracały fikcyjnymi, nie mającymi realnej wartości i szkodliwymi dla gospodarki instrumentami finansowymi? Ile globalnych instytucji finansowych zapłaciło odszkodowania lub zbankrutowało? Ilu bankierów i menadżerów odsiaduje nadal wieloletnie wyroki?

Stada Czarnych Łabędzi będą atakować rynki, gospodarki, społeczeństwa i rządy. Gdy w grę wchodzą możliwości manipulacji pogodą i masowe zarządzanie ludzkimi lękami, paleta opcji jest coraz większa. Łowcy Czarnych Łabędzi tracą czas na wielostronicowe analizy zjawisk i przypadków, zamiast skupić się na eliminacji ich hodowców. Dopóki kryzysy będą przynosić ich kreatorom krociowe zyski, ogromne transfery kapitału i władzy, przy zapewnieniu nietykalności i bezkarności, Czarne Łabędzie będą wypuszczane stadami a ich hodowcy będą mogli liczyć zyski i spać spokojnie. Doprowadzone do stanu histerii i granic psychicznej wytrzymałości masy ludzkie- wręcz przeciwnie.

W porównaniu do czekających nas prawdopodobnie krachów i kryzysów, z perspektywy czasu Czarny Łabędź pandemii COVID-19 może się nam wydawać gołąbkiem pokoju.

Żaby wypuszczone z garnka na deszczyk, na słoneczko

Społeczeństwo nie jest jeszcze nawykłe do permanentnego terroru, dlatego pokrywka od garnka została na chwilę uchylona i podgrzanym solidnie żabom pozwolono wyskoczyć na wiosenny deszczyk i zbliżające się letnie słoneczko. Przewiduję jednak, że nie będzie to radość zbyt długotrwała.

Masom ludzkim pozwoli na chwilowy oddech. Rozgrywający zyskali trochę czasu na przegrupowanie sił i doprecyzowanie scenariuszy. Dlatego trzeba cieszyć się tym co jest. Do wakacji dzieci nie wrócą już do szkoły. Obawiam się, że we wrześniu również nie. W połowie lipca może nastąpić ściągnięcie cugli i przygotowanie do jesiennego sezonu. Nastąpią pierwsze przyloty stad czarnych łabędzi. Z wielu kierunków i destynacji.

To prawdopodobnie ostatnia taka wiosna i ostatnie takie lato w tym stuleciu. Korzystajcie.

Wolę się mylić niż popełnić grzech zaniechania

Można też postawić pytania czy wyciągane tu wnioski nie są nazbyt radykalne, zbyt pochopne, czy do konkluzji nie skaczemy zbyt pospiesznie, popełniając przy tym podstawowe błędy konfirmacji?

Z uwagi na, delikatnie mówiąc, nadzwyczajne w dotychczasowej historii Europy i Świata zjawiska, pozwalam sobie postawić nieco inne pytania: czy nie za dużo tych „przypadków”? Czy konsekwencje społeczno-polityczno-gospodarcze dla całej populacji nie są potencjalnie zbyt poważne? Czy nie mamy do czynienia ze zjawiskami nazbyt niebezpiecznymi, wręcz rewolucyjnymi, rekonstruującymi dotychczasowy porządek rzeczy, a jednocześnie odbywającymi się bez udziału społeczeństw, z siłowym, represyjnym wyłączeniem społeczeństw z debaty nad „końcem zachodniej cywilizacji”?

W kontekście zjawisk i wydarzeń, które jeszcze 3-4 miesiące temu byłby nie do pomyślenia i musiałyby wywołać oburzenie i zgrozę, a dziś przyjmowane są jako oficjalne rządowe scenariusze, stawiane w tym tekście pytania wydają się być mocno złagodzone. Chociaż już za chwilę może nie być czasu, miejsca i sposobności na jakąkolwiek dyskusję.

Całe szczęście w przyszłym roku będzie koniec świata

Co do opisanych powyżej wydarzeń i faktów nie może być wątpliwości- ich prawdziwość jest weryfikowalna nawet przez niezbyt rozgarniętego stażystę w dowolnej redakcji czy biurze analiz.

Co do smutnych wniosków płynących z tychże faktów i zjawisk, bardzo chciałbym, żeby ktoś je sfalsyfikował i przedstawił inny, pozytywny scenariusz czekających nas wydarzeń. Wtedy przynajmniej będę mógł spokojnie pomyśleć o  przyszłorocznych wakacjach, a w najbliższy weekend zacząć kosić i porządkować podwórko. W przeciwnym razie mogę mieć naprawdę poważne kłopoty.

SAD